- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 731 Culés
Gorące dyskusje
norbi77
3
Mbappe - jaki to jest madrycki burak, to ręce opadają.
40 odpowiedzi
LAMC_10
13
Nie ma takiego dowodu, że @martusiaaaa jest czternastoletnią dziewczyną, jest nagroda 4 harnasi... » Czytaj dalej
20 odpowiedzi
ArcziArtt
3
Rano trening siłowy zrobiony, a teraz 5km lekkiego biegania na sen :) wjeżdżasz zeroweczka i... » Czytaj dalej
25 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 731 Culés
6
Ostatnie tango czarodzieja z Porto Alegre:
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Symson
5
@FCBparasiempre
,,Bóg podarował mi to wszystko i mogę Mu tylko podziękować”-Ronaldo de Assis Moreira. ,, Ronnie'’ jest szczęśliwy, to widać a jego uśmiech od dawna nie był tak radosny. Zresztą każdy na jego miejscu czułby się jak w niebie. Właśnie wygrał Copa libertadores i przeszedł do historii. Ma już w swojej kolekcji puchar najbardziej prestiżowych rozgrywek Ameryki Południowej oraz tryumf w europejskiej Champions League. Przed nim osiągnęło to tylko pięciu piłkarzy: Cafu, Dida, Rocke Junior, Carlos Tevez, i Walter Samuel. To dla większości niemożliwe do spełnienia marzenie, z którego ,,Dinho” mógł się cieszyć po długim okresie posuchy. ,, Mówili że jestem skończony, mówili że jestem skończony, mówili że jestem skończony"- powtarzał raz za razem z entuzjazmem. 12 miesięcy od przyjścia do Atletico Mineiro, kiedy prawie wszyscy stwierdzili że nic już z niego nie będzie, Gaucho pojednał się z futbolem. Owszem, nie grał na poziomie sprzed kilku lat ale nie zatracił swego daru do wymyślania niemożliwych zagrań, do zaskakiwania i decydowanie o losach meczów. Wciąż jest najlepszym przedstawicielem ,, joga bonito", chociaż akurat tego wieczoru zabrakło mu inspiracji. Na stadionie Mineirao, w Belo Horizonte 24 lipca 2013 roku, podczas rewanżu w finale z paragwajską Olimpią Asuncion, prezentował się dość niepozornie ale jego drużyna po raz pierwszy w historii wygrała Copa Libertadores, w znacznej mierze dzięki niemu. Bilans jego występów w całych rozgrywkach był ewidentnie pozytywny. Jest piłkarzem z największą liczbą asyst i strzelił w sumie cztery gole, niektóre z nich godne zapamiętania, jak wspaniały strzał pod poprzeczkę w spotkaniu z Arsenalem de Sarandi w fazie grupowej. ,, Komu oddasz koszulkę, w której dzisiaj grałeś?"- pytał Ronniego argentyński dziennikarz chwilę przed wzniesieniem pucharu. ,, To jest dla mojej mamy. Zawsze wręczałem jej koszulki ze wszystkich finałów"- odpowiada bez wahania Ronaldinho. Jest to hołd wdzięcznego syna złożony matce, która jest dla niego źródłem inspiracji i oczywiście jego fanem nr 1. Przed rokiem, po odejściu z Flamengo, piłkarz był bliski zawieszenia butów na kołku, aby móc opiekować się Migueliną, która właśnie przeszła operację usunięcia nowotworu. Chciał zrekompensować jej trud, jaki podejmowała w trakcie całej jego kariery. Jednak przerwa między pobytem we ,,Fla” i w Atletico Mineiro trwała tylko 4 dni. Dino chciał nadal grać w piłkę i(jak sam przyznał) wsparcie kibiców Atletico dało mu wystarczającą siłę by nie rezygnować. ,, Było naprawdę trudno ale oni byli obok mnie. Kiedy zachorowała moja matka, przynieśli na stadion transparent z jej wizerunkiem. Ściskali mnie"- wyjaśniał jakiś czas później. To wsparcie w momencie gdy wydawało się że wszyscy się od niego odwrócili, rekompensuje znaczną obniżkę pensji(mówi się że zamiast 500 000 zarabiał 140 000 euro miesięcznie), na którą Ronaldinho się zgadza by włożyć biało-czarną koszulkę. 4 czerwca 2012 roku Roni dołącza do nowej drużyny. Jest już po rozpoczęciu sezonu. Jego przeprowadzka do Belo Horizonte w znacznej mierze wynika z Przyjaźni łączącej jego brata Roberto z Cucą, trenerem Atletico. Znają się z czasów gremia, , gdy grali w zespole który w 1989 roku zdobył Puchar Brazylii. 9 czerwca gaucho debiutuje w oficjalnym meczu przeciwko Palmeirasowi. Atletico wygrywa ten mecz 1:0 a gola strzela Jo, chociaż występ Dino pozostawia bardzo dobre wrażenie. Swojego pierwszego gola w nowym klubie zdobywa 15 dni później w meczu z Nautico, które kończy się wynikiem 5:1 dla biało-czarnych. W następnych tygodniach drużyna z Belo Horizonte zostaje liderem rozgrywek o mistrzostwo Brazylii w czym spora zasługa Ronaldinho. Po raz pierwszy od bardzo dawna staje na wysokości zadania i spełnia pokładane w nim nadzieję. Trasa pisze tylko o jego występach na boisku; kontrowersje i plotki na temat jego życia prywatnego schodzą Na drugi plan. Zmiana zachowania jest radykalna, lecz do czasu a konkretnie do 12 sierpnia. Ronie znalazł się poza kadrą na mecz z Vasco da Gama, za karę, ponieważ poróżnił się z Aleksandre Kalilem, prezydentem Atletico. Powód? Na spotkaniu z piłkarzami szef klubu ogłosił że od tej pory drużyna będzie zaczynać zgrupowanie dwa dni przed meczem aby uniknąć roztargnienia i nocnych wyjść. Obwieszczenie zaowocowało ostrą kłótnią z Ronim, która zakończyła się czasowym odsunięciem piłkarza od zespołu. To zdarzenie wywołuje alarm: czyżby miał to być koniec idylli? Obawa że pomocnik obniży formę jak w poprzednich sezonach jest nieuniknione, jednak tym razem Ronie nie rozczarowuje. Polemika kończy się niemal tak szybko jak się zaczęła i w meczu z Botafogo. 20 sierpnia Gaucho znów wybiega na murawę. Jest to mecz w pewnym sensie nostalgiczny, jako że Ronaldinho spotyka się na boisku ze starym przyjacielem, kolegą z Milanu a teraz przeciwnikiem Clarensem Seedorfem. Biało-czarni wygrywają 3:1. , Ronnie jest całkowicie zaangażowany stara się pomóc swojej drużynie w wygraniu rozgrywek ligowych, których liderem jest Fluminense, mające sporą przewagę nad resztą stawki. Piłkarz jest bohaterem i niezapomnianych chwil, jak wtedy, gdy strzela trzy gole w meczu z Figueirense 7 października(ostateczny wynik to 6:0). Pierwszy z nich, w 11 minucie jest spektakularny. Ronaldinho nie zatrzymując się oddaje strzał spoza pola karnego a piłka ląduje pod poprzeczką. Wszyscy wskakują na niego by celebrować to trafianie a on nie może ukryć łez. Wskazuje na niebo. To Ronaldinho jakiego wszyscy znają i kochają, ten, który znowu pozwala marzyć. Chociaż kilka dni później mistrzem zostaje w Fluminense, to Gaucho zdobywa złotą piłkę dla najlepszego brazylijskiego piłkarza 2012 roku.
W Atletico czuję się dobrze i 28 listopada przedłuża kontrakt o kolejny rok. Czeka na niego jeden z najbardziej owocnych sezonów w karierze ale wcześniej pojawia się inna niespodzianka. Scolari powołuje go do reprezentacji. Były piłkarz FC Barcelony udaje się do Londynu aby 6 lutego rozegrać tam towarzyskie spotkanie z Anglią. ,, Mam za sobą dobry sezon, dlatego wierzyłem że może się to zdarzyć. Bardzo się cieszę że stało się to rzeczywistością"- mówił podczas spotkania z dziennikarzami. Mecz nie jest jednak bułką z masłem. Brazylia przegrywa 1:2 a Ronaldinho nie wykorzystuje rzutu karnego. Uzyskuje natomiast potwierdzenie że ma jeszcze szansę wystąpić na Mistrzostwach Świata w 2014 roku. Tymczasem sezon przebiega znakomicie. W Copa Libertadores Atletico kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa. 8 marca jest liderem swojej grupy, ma pięć punktów przewagi nad drugą drużynę FC São Paulo. Piłkarze z Belo Horizonte dwukrotnie urządzają goleady argentyńskiemu Arsenalowi de Sarandi. Zarówno w pierwszym meczu w Buenos Aires, jak i w rewanżu brazylijski zespół gromi rywala 5:2! Ronaldinho odgrywa decydującą rolę podobnie jak w następnym meczu reprezentacji. 7 kwietnia ,,Canarinhos” pokonują Boliwie 4:0 a ,,Dinho” jest kluczową postacią przy trzech pierwszych trafieniach, chociaż sam gola nie strzela. W maju szczęście go opuszcza. Pomimo dobrego poziomu gry Gaucho Scolari nie powołuje go do kadry na Puchar Konfederacji. Ronie nie kryje rozczarowania ale zapewnia że ten krok do tyłu tylko go zmotywuje by otrzymać powołanie w przyszłości. Tymczasem w Copa Libertadores Atletico cierpi męki w ćwierćfinale. Na stadionie Tijuany w ostatnich momentach meczu udaje mu się doprowadzić do wyrównania 2:2. Rewanż na Mineirão też kończy się egonicznym remisem 1:1 ale cel został osiągnięty: drużyna awansowała do półfinału. Tutaj przeciwnikiem był argentyński Newell’s Old Boys. 7 lipca Brazylijczycy przegrywają w Rosario 0:2; mecz od początku do końca został zdominowany przez rywali. Ronaldinho ustawiony był za bardzo z przodu a Atletico zostawiło Argentyńczykom zbyt wiele miejsca. Cztery dni później brazylijska drużyna na własnym stadionie walczy o przetrwanie. Zawodnicy wiedzą że nie są faworytami i muszą wywrócić zakłady do góry nogami i udaje im się. Zaledwie 2 minuty od rozpoczęcia meczu Bernard strzela na 1:0 po podaniu Gaucho. Tablica wyników nie zmienia się przez resztę meczu aż szczęśliwym trafem Guillerme, który właśnie wszedł na boisko wykorzystuje błąd obrońcy Newell’s i prawą nogą spoza pola karnego strzela na 2:0. Trwa 5 minuta doliczonego czasu gry. O awansie do finału decydują rzuty karne. Ronaldinho wykorzystuje swoją jedenastkę i strzela na 3:2. Następny w kolejce jest Maxi Rodriguez ale Viktor, bramkarz Atletico czyta mu w myślach i wykonuje fantastyczną paradę. Jego drużyna nie posiada się z radości. Piłkarze z Belo Horizonte powalczą o Copa Libertadores z paragwajską Olimpią Asuncion. Zbiegiem okoliczności dwumeczowy finał będzie miał przebieg(a zwłaszcza zakończenie) bardzo podobny do tego, co działo się w półfinale. Pierwszy mecz odbywa się na stadionie Manuel Ferreira w Asuncion, gdzie gospodarze spokojnie wygrywają 2:0. Podopieczni trenera Cuki znów nie mogą zawieźć przed własną publicznością jeśli chcą zdobyć najbardziej pożądane trofeum w Ameryce Południowej. Pokazuje że nie będzie łatwo. Olimpia tworzy mur obronny nie do pokonania, Atletico zderza się z nim raz za razem ale gospodarze naciskają i pressing zaczyna przenosić efekty. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy Jo udaje się znaleźć miejsce i strzela na 1:0. W drugiej części drużyna Ronaldinho fizycznie jest mocniejsze od Olimpii, chociaż na wyrównanie w dwumeczu trzeba czekać aż do ostatnich 4 minut meczu, kiedy strzał głową oddaje Leonardo Silva. W dogrywce tablica wyników pozostaje bez zmian, mimo że Atletico gra z przewagą jednego zawodnika i znowu rzuty karne zdecydują na którą stronę przechyli się szala zwycięstwa...? Udało się! Ronaldinho i jego koledzy triumfują. ,, To jest trofeum, którego mi brakowało"- mówi Roni po meczu. Wisienkę na torcie kładzie 200 dziennikarzy sportowych z regionu, którzy przed zakończeniem roku przyznają mu tytuł piłkarskiego króla Ameryki. Gaucho dostaje 156 głosów, prawie dwa razy więcej niż drugi sklasyfikowany zawodnik i triumfator w dwóch poprzednich latach- Neymar Junior. W szeregach Atletico Mineiro Roni znów poczuł zapach sukcesu i, co jeszcze ważniejsze, osiągnął pewną stabilizację. W Belo Horizonte grał od dwóch lat ale nawet jego pożegnanie odbywa się spokojnie. Podczas konferencji prasowej pod koniec lipca 2014 roku nie podaje konkretnych powodów dla których postanowił rozwiązać kontrakt za porozumieniem stron i w przyjacielskiej atmosferze, chociaż przyjmuje się za pewnik że w znacznej mierze wynika to z jego niezadowolenia z poczynań nowego trenera Lewira Culpiego. Tym razem Ronaldinho odszedł z wysoko podniesioną głową i trzema trofeami w kieszeni: Copa Libertadores, Recopa Sudamericana i mistrzostwo stanu Minas Gerais. ,,Ten klub funkcjonował bardzo dobrze! ,,Galo” zawsze będzie w moim sercu”- podsumował Ronni.