La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1424 Culés

7

9

@FCBparasiempre
Reprezentacja Holandii, futbolowa potęga ostatnich 50 lat ważny turniej wygrała tylko raz. Do mistrzostw Europy w roku 1988 w Niemczech Holendrzy zdobyli dwukrotnie tytuł wicemistrza świata a najlepsze holenderskie kluby(Ajax, Feyenoord i PSV) w sumie osiem razy wywalczyły trzy najważniejsze europejskie puchary. Na turnieju w Niemczech Holendrzy znaleźli się w grupie z Anglikami, Irlandczykami i ZSRR i właśnie od meczu ze Związkiem Radzieckim rozpoczęli mistrzostwa. To był falstart przegrali 0:1. Po stracie gola w 54 minucie trener wprowadził na boisko rezerwowego napastnika, 24-letniego Marco van Bastena. Do tej pory Rinusowi Michelsowi wydawało się że napastnikiem, który spełni jego oczekiwania jest John Bosman. Jednak jak to już nie raz bywało, nawet najwięksi trenerzy dokonywali zmian podczas turnieju, otwierając piłkarzom droge do karier a reprezentacji do sukcesów. Tak jak działo się z Pelem i Garrinchą, podobnie teraz z van Bastenem. Drugi mecz z Anglią van Basten zaczął już w pierwszej jedenastce. Strzelił 3 piękne gole i Holandia zwyciężyła 3:1. Kiedy pokonuje się Anglie, natychmiast awansuje się do roli faworyta. W trzecim meczu Pomarańczowi pokonali Irlandie mającą przez kilka lat najlepszą reprezentacje w swojej historii. Grali w niej zawodnicy czołowych klubów angielskich: Aldridge, Houghton, Whelan, Mc Grath, Moran, Sheedy, Bonner, Mc Carthy, Morris czy wreszcie Stapleton. Trenował ich Jackie Charlton. Trzy dni później w Hamburgu Holendrzy rywalizowali o finał z gospodarzami. Niemcy nigdy nie lekceważyli żadnego przeciwnika a w Holandii żyli jeszcze ludzie dobrze pamiętający niemiecką okupacje, młodych zaś podtrzymywała na duchu nadzieja na rewanż za przegrany finał mundialu z 1974 r. W dniu meczu z Holandii do Hamburga ciągnęły więc setki samochodów osobowych i autokarów, przystrojonych w pomarańczowe barwy. Często z hasłem: ,,Jedziemy szukać rowerów, które nam Niemcy zarekwirowali podczas wojny”. Pasażerowie tych aut długo nie mieli powodów do radości. Kilka minut po przerwie Matthäus wykorzystał rzut karny. Niemcy prowadziły na swoim stadionie 1:0, do końca pozostawało niewiele ponad pół godziny a w takich okolicznościach nigdy nie przegrały. Lecz Holendrzy walczyli i na kwadrans przed końcem dopieli swego. Rumuński sędzia prowadzący mecze na najwyższym poziomie, mimo że zupełnie się do tego nie nadawał, przyznał Holendrom rzut karny. Równie wątpliwy jak ten pierwszy dla gospodarzy. Ronald Koeman, który wśród najlepszych piłkarzy świata wyróżniał się najsilniejszym strzałem doprowadził do remisu. Tego Niemcy się nie spodziewali. Trener Beckenbauer wprowadził na boisko błyskotliwego skrzydłowego Pierre’a Littbarskiego, licząc na jego szybkość i drybling. Obrońcy Holenderscy byli jednak bezbłędni. O niemieckich nie można tego powiedzieć. Najwięcej pracy miał pilnujący van Bastena Jurgen Kohler. Udawało mu się przez 89 minut i już myślał że wygrał. Wtedy Holender wystartował jak sprinter do podania Jana Woutersa a Niemiec został w blokach. Usiłował ratować sytuacje wślizgiem ryzykując faul w polu karnym ale i to mu się nie udało. Van Basten strzelił obok bramkarza i Holandia wygrała 2:1. Po 14-tu latach Rinus Michels wziął rewanż za przegrany finał mistrzostw świata. W finale przeciwnikiem Holendrów była reprezentacja Związku Radzieckiego. To już był jej łabędzi śpiew. W następnym roku runął mur berliński, w 1991 ZSRR przestał istnieć. Reprezentacja zakwalifikowała się jednak do następnego Euro w Szwecji, więc występowała tam pod nazwą Wspólnota Niepodległych Państw. Na koszulkach tradycyjną rosyjską nazwe CCCP zastąpiła angielska CIS(Commonwealth of Independent States) co było ironią losu, na którą zresztą nikt nie narzekał. Połowa piłkarzy występowała już wtedy w klubach zachodnich, zarabiała prawdziwe pieniądze a niektórzy nawet średnio się z ta reprezentacją identyfikowali. W roku 1988 wszystko jednak odbywało się według sprawdzonych sowieckich wzorów, choć już po raz ostatni. Trener radziecki Walery łobanowski, niewątpliwie jeden z największych speców w historii futbolu, był zatrudniony jednocześnie w Dynamie Kijów. Powołał więc do kadry 13 zawodników tego klubu, co w tamtych warunkach nie było ani niczym nowym, ani szczególnym. Łobanowski powoływał zawodników Dynama do reprezentacji nie z powodów koniunkturalnych ale dlatego że byli najlepsi. Kiedy ,,Sborna” zaczęła turniej od zwycięstwa z Holandią, można było myśleć o następnych. Irlandia trochę te nadzieje ochłodziła(1:1) ale po trzecim meczu notowania ZSRR jeszcze wzrosły. To, co Rosjanie zrobili z Anglikami było czymś wyjątkowym. Anglia z Linekerem, Robsonem Adamsem i paroma innymi gwiazdami swojej ligi została przez Rosjan ośmieszona i przegrała 1:3. W półfinale jej los podzieliła reprezentacja Włoch, również pełna asów takich jak Baresi, Maldini, Ancelotti, Vialli czy Mancini. Nic nie dało się zrobić, przegrali gładko 0:2. Finał Holandia-ZSRR na stadionie Olimpijskim w Monachium zapowiadał się więc frapująco i taki też był. Jego ozdobą stały się wyjątkowej urody gole. Pierwszego zdobył Ruud Gullit. Erwin Koeman z prawego skrzydła podał na pole karne, van Basten głową do Gullita, który też głową z siedmiu metrów strzelił tak mocno że nawet Rinat Dasajew, cieszący się opinią najlepszego bramkarza Europy, nie zdołał zatrzymać piłki. Gullit był nie tylko najlepszym piłkarzem świata końca lat 80-tych ale i najbardziej rozpoznawalnym. Miał prawie 1,90 wzrostu, nosił długie opadające na ramiona czarne włosy i wąsy. Robił wrażenie na kobietach a kiedy wychodził na boisko z piłką przy nodze, sprawiał wrażenie niepokonanego herosa i takim przez kilka lat był. Druga bramka uznana została za jedną z najpiękniejszych, jakie padły w finałach rozgrywek na najwyższym poziomie. Van Tiggelen przejał na środku boiska prostopadłe podanie Rosjan, przebiegł z piłką kilkanaście metrów i podał na lewe skrzydło do 35-letniego Mührena, ostatniego zawodnika w holenderskiej kadrze pamiętającego czasy wielkiego Ajaxu początku lat 70-tych. Dobiegając do wysokości linii pola karnego, Mühren kopnął piłke na prawo. Przez ułamek sekundy wydawało się że to zagranie jest nieudane, piłka leciała wysoko, na drugi koniec pola karnego, skąd Rosjanom nic nie mogło grozić. Teoretycznie. Van Basten tam już był a przy nim lewy obrońca Wasilij Rac, blokujący Holendra raczej dla zasady, niż z myślą o zażegnaniu niebezpieczeństwa, które, logicznie rzecz biorąc, nie istniało. Van Basten nawet nie próbował opanować piłki. Kopnął ją prawą nogą z woleja tak że przeleciał nad Dasajewem i wpadła w samo okienko bramki. Coś absolutnie fantastycznego. Taki strzał nawet na treningach zdarza się raz na kilkaset prób. W meczu o mistrzostwo Europy, nigdy. Stadion zerwał się na nogi, uśmiechnięty Rinus Michels złapał się za głowe. Holandia prowadziła 2:0 i trochę się cofnęła. Rosjanie zaatakowali i wywalczyli rzut karny. Naprzeciw siebie stanęli bramkarz Hans van Breukelen i Zasłużony Mistrz Sportu Związku Radzieckiego, zdobywca Złotej Piłki, Igor Biełanow. To była gra nerwów. Kiedy ten ostatni ustawiał pilke na punkcie karnym, van Breukelen podszedł do niego i zaczął rozmowe a właściwie monolog bo Ukrainiec milczał. Van Breukelen mówił prawdopodobnie że nie ma szans, patrzył w oczy, grał na nosie. Przypominało to próbe sił bokserów przed walką. Pierwszy wzroku przeciwnika nie wytrzymał Biełanow. Kiedy już piłka leżała na ziemi, zrobił długi rozbieg jak do skoku w dal a nie strzelenia jedenastki w finale mistrzostw Europy. Zaczął za polem karnym a biegnąc nie miał chyba żadnej koncepcji. Był całkiem wytrącony z równowagi i strzelił prosto w bramkarza. Po tym ZSRR już się nie podniósł. Holandia zwyciężyła 2:0 a Rinus Michels główny twórca ,,futbolu totalnego”, wreszcie w wieku 60 lat zajął z reprezentacją pierwsze miejsce. Holenderskich piłkarzy uznawano wówczas za najbardziej atrakcyjny towar na futbolowym rynku Europy. Silvio Berlusconi był już wtedy właścicielem AC Milan i do dwójki Gullit-van Basten dokupił z Saragossy Franka Rijkaarda, tworząc współczesną wersje powojennej trójki Szwedów Gre-No-Li(Gren-Nordhal-Liedholm). Dzięki nim Milan zdobył dwa razy z rzędu Puchar Mistrzów(1989 i 1990). Rok po mistrzostwach w Niemczech FC Barcelona kupiła Ronalda Koemana. Trenerem klubu był wówczas Johan Cruyff i głównie dzięki tym dwóm Holendrom Duma Katalonii zdobyła pierwszy raz Puchar Mistrzów. Rinus Michels zmarł w roku 2005, Łobanowski trzy lata wcześniej. No i na koniec ktoś mógłby zapytać: Dlaczego reprezentacja Holandii gra w koszulkach pomarańczowych(Oranje) skoro holenderska flaga narodowa jest w kolorach niebieskim, białym i czerwonym? Otóż pomarańczowy jest barwą dynastii królewskiej Oranje-Nassau.

2

@FCBparasiempre Ile by hejterzy na niego nie wylali pomyj, bo kojarzą go tylko z epizodu trenerskiego, dla mnie zawsze będzie ikoną. Ronald Koeman.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?