- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1638 Culés
Gorące dyskusje
KamQiX
84
Czerwona kartka za zasłanianie ust to najbardziej absurdalny przepis jaki wprowadzono w tym... » Czytaj dalej
25 odpowiedzi
Kgorecki2500
0
Kolejni nadają paczki InPostem:https://x.com/tvp_info/status/2068393694672179546
24 odpowiedzi
heniusss
40
Macie czasami tak, że czytacie czyjś post i zaczynacie pisać odpowiedź po czym myślicie “po... » Czytaj dalej
27 odpowiedzi
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1638 Culés
7
Niemiecka Samba:
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
6
@FCBparasiempre
Mistrzostwa Świata 2014. Czy Brazylijczycy, po uszy zakochani w piłce nożnej, cieszyli się z organizacji turnieju? Czym w mundialowych kronikach zasłynął Marcelo? Za sprawą którego zawodnika Latający Holender nie kojarzy się już jedynie ze statkiem? Dlaczego wgryzienie się Suareza w ramię Chielliniego nie powinno być odbierane aż tak negatywnie? Kogo od chwały dzielił zaledwie centymetr? Kto przeprowadził jedną z najważniejszych zmian w historii futbolu? Komu “gruby” Ronaldo życzył jak najgorzej? Jak ćwierćfinałowa kontuzja Neymara zapoczątkowała największą piłkarską tragedię w Brazylii od 1950 roku? Tego wszystkiego dowiecie się w odpowiedzi na mój komentarz. Po Mundialu w 1950 roku płakała cała Brazylia. Turniej organizowany w Kraju Kawy zakończył się nieoczekiwaną klęską z Urugwajem. Ludzie umierali po zawałach, atakach serca, inni popełniali samobójstwa. 64 lata później piłkarze w kanarkowych koszulkach mogli przepędzić złe duchy i wyrównać porachunki z przeszłości. Swoistą próbą generalną przed brazylijskimi Mistrzostwami Świata miał być Puchar Konfederacji rozegrany w czerwcu 2013 roku. Turniej przeobraził się w swoistą wojenkę domową. W sumie ponad dwa miliony Brazylijczyków wyszło na ulice, by protestować przeciwko przyszłorocznemu czempionatowi. Źle ubrałem swoje myśli w słowa, wytłumaczę to nieco szerzej. Marzeniem niemal wszystkich Brazylijczyków są wielkie piłkarskie rozgrywki na terenie ich państwa. Doskonale wiemy, że dla nich piłka nożna jest drugim, po Jezusie Chrystusie, bóstwem. Pojmują futbol jak religię. Ludzie protestowali więc nie przeciwko samemu mundialowi, a stylowi i pompie, z jaką miał zostać zorganizowany. Na transparentach można było dojrzeć napisy: „Mistrzostwa nie uczą”, „Nie chcemy mistrzostw, chcemy metra”, „Japonio, weź nasz futbol w zamian za twoją edukację”, „Ile szkół zmieści się na Mane Garrincha?”. Rząd obiecał, że organizacja turnieju podniesie standard życia, Brazylia zaliczy skok gospodarczy, a jego pochodną będą nowe szpitale, infrastruktura, lepsze zarobki. Tymczasem postawiono jedynie na pokazówkę, co obywatele dosadnie zrozumieli właśnie podczas Pucharu Konfederacji. Władze ubzdurały sobie m.in., że jedną z aren piłkarskich zmagań będzie Arena da Amazônia w Manaus, mieście położonym w sercu Amazonii, gdzie piłka nożna występuje co najwyżej na czwartym poziomie rozgrywkowym, a na mecze przychodzi maksymalnie po kilkaset osób. Równie niepoważnym pomysłem były stadiony w Cuiabie i Natalu, miastach z piłką, kolejno, trzecio- i drugoligową. Stadiony ochrzczono terminem „białych słoni” (elefante blanco), rzeczy równie pięknych, co bezużytecznych. Niczym figurka z porcelany. Protestujący skandowali, że rządzący mają naprawdę bezlitosne poczucie humoru, że stawiają stadiony w dżungli, podczas gdy ponad 15 mln Brazylijczyków musi przeżyć za 30$ miesięcznie. Bardzo mocny i emocjonalny film wyświetlała w swoim kinie Carla Dauden, jedna ze strajkujących. W jednym z jego fragmentów padały słowa: „Mundial będzie kosztował trzydzieści miliardów dolarów, więcej niż poprzednie trzy mundiale łącznie. Proszę mi zatem powiedzieć: kraj, gdzie analfabetyzm może osiągać 21 procent, a średnia wynosi 10 procent; kraj, który zajmuje osiemdziesiąte piąte miejsce w klasyfikacji wskaźnika rozwoju społecznego na świecie; kraj, w którym trzynaście milionów ludzi każdego dnia cierpi głód, z których mnóstwo umiera w oczekiwaniu na leczenie… Potrzebują państwo więcej danych?”. Finalnie czempionat pochłonął 14,5 mld dolarów, co i tak jest astronomiczną sumą. Z protestującymi solidaryzowali się aktywni zawodnicy, jak choćby Dani Alves, Fred, David Luiz i Hulk oraz byłe gwiazdy Kanarków, Rivaldo i Romario. Ten drugi po karierze piłkarskiej zajął się polityką. Ich wielkim oponentem był Pele, co jednak wcale nie dziwi. Król futbolu od dawna tańczył tak, jak zagrała mu FIFA. Do strajkujących zwracał się słowami: „Zapomnijmy o niesnaskach i skupmy się tylko na reprezentacji. Musimy pomścić klęskę z 1950 roku”. Neymar napisał na swoim facebooku: „Jest mi smutno, gdy patrzę na to, co dzieje się w Brazylii. Liczyłem na to, że nigdy nie dojdzie do wyjścia na ulice, żeby uzyskać lepsze środki transportu, poprawę służby zdrowia, edukacji i bezpieczeństwa. Wszystko to jest OBOWIĄZKIEM rządu. Kocham swój kraj, ale ja też chcę Brazylii bardziej sprawiedliwej, bezpieczniejszej, zdrowszej i UCZCIWSZEJ!”.
,,Caps lock” użyty przy pisaniu słowa “uczciwszej” był pstryczkiem w kierunku ogólnie panującej korupcji i kolesiostwu, które były widoczne gołym okiem przy organizacji czempionatu. Jednym z pracowników biorących udział w przygotowaniu imprezy był Gabriel Jesus. W 2014 roku malował chodniki, dziś zarabia miliony w Manchesterze City. Mieszkańcy dzielnicy, w której pracował przed ośmioma laty, przygotowują wielki mural z jego podobizną. W eliminacjach do brazylijskich Mistrzostw Świata wzięły udział 202 drużyny. Rozbitą po zupełnie nieudanym Euro 2012 reprezentację Polski przejął Waldemar Fornalik. Niestety, w zespole nadal nie było chemii, piłkarze nie nadawali na tych samych falach. Efektem było dopiero czwarte miejsce w grupie z Anglią, Ukrainą, Czarnogórą, Mołdawią i San Marino. Po uszach najbardziej obrywał Robert Lewandowski, który, cytując klasyka, w Borussii umie strzelać, a w kadrze to mu się nie chce! Życie pokazało, że te słowa były nad wyraz przesadzone. Biało-Czerwoni nie mogli zatem skorzystać z brazylijskiej gościnności, bardzo chwalonej przez ekipy z wywalczonym awansem. A były to: Iran, Korea Południowa, Japonia, Australia, Wybrzeże Kości Słoniowej, Kamerun, Nigeria, Ghana, Algieria, Argentyna, Kolumbia, Chile, Ekwador, Stany Zjednoczone, Kostaryka, Honduras, Belgia, Włochy, Niemcy, Holandia, Szwajcaria, Rosja, Bośnia i Hercegowina, Anglia, Hiszpania, Chorwacja, Francja, Grecja, Portugalia, Meksyk, Urugwaj. Zostały podzielone, zgodnie z systemem rozgrywek obowiązującym od 1998 roku, na osiem czterozespołowych grup:
Grupa A: Brazylia, Chorwacja, Kamerun Meksyk
Grupa B: Australia, Chile, Hiszpania, Holandia
Grupa C: Grecja, Japonia, Kolumbia, Wybrzeże Kości Słoniowej
Grupa D: Anglia, Kostaryka, Urugwaj, Włochy
Grupa E: Francja, Ekwador, Honduras, Szwajcaria
Grupa F: Argentyna, Bośnia i Hercegowina, Iran, Nigeria
Grupa G: Ghana, Niemcy, Portugalia, Stany Zjednoczone
Grupa H: Algieria, Belgia, Korea Południowa, Rosja
Mecze rozgrywano w dniach 12 czerwca – 13 lipca 2014 roku na dwunastu imponujących, jednak bardzo przepłaconych stadionach w dwunastu miastach: Rio de Janeiro, Brasília, Sao Paulo, Fortaleza, Belo Horizonte, Salvador, Recife, Porto Alegre, Cuiabá, Manaus, Natal i Curitiba. Mundial zainaugurowały ekipy Brazylii i Chorwacji. Już na otwarcie byliśmy świadkami historycznej rzeczy. W 11. minucie na listę strzelców wpisał się Marcelo. Defensor Realu Madryt nie uszczęśliwił ponad 62-tysięcznej publiczności w Sao Paulo. Trafił do własnej bramki. Nigdy wcześniej mundialowego worka z bramkami nie otworzyło trafienie samobójcze. Pomimo słabego początku, gospodarze zdołali z nawiązką odrobić straty. Do zwycięstwa prowadził ich kapitan Neymar, autor dwóch goli. Trzeciego dorzucił Oscar. Canarinhos zdołali wyjść z grupy z pierwszego miejsca, ale nie zachwycali swoją grą. Awans wywalczył również Meksyk. Najważniejszym i najbardziej zaskakującym wydarzeniem w grupie B było odpadnięcie Hiszpanii, obrońców mistrzowskiego tytułu. Marzenia piłkarzy z Półwyspu Iberyjskiego o ponownym triumfie pogrzebali już w pierwszym starciu Holendrzy, deklasując ekipę Del Bosque aż 5:1. Louis van Gaal przygotował młodą, autorską, niedoświadczoną ekipę, od której nikt niczego nie wymagał. W starciu z wielkimi Hiszpanami zaimponowali przede wszystkim w grze w defensywie. W ofensywie nie do powstrzymania byli weterani. Arjen Robben i Robin van Persie ustrzelili po dublecie, piątą bramkę zdobył De Vrij. Latający Holender na długo pozostanie jednym z najpiękniejszych obrazków w dziejach światowego czempionatu. Po tak mocnym początku Oranje z kompletem zwycięstw wygrali grupowe zmagania. Za ich plecami zameldowali się waleczni Chilijczycy. W grupie C rządziła i dzieliła Kolumbia. Los Cafeteros, osłabieni brakiem swojej największej gwiazdy, Radamela Falcao, byli dyrygowani przez Jamesa Rodrigueza. Trzy zwycięstwa zapewniły im awans do 1/8 finału. Na ostatnie pięć minut starcia z Japonią na boisku zameldował się Faryd Mondragón. Był to swoisty prezent otrzymany od trenera Pekermana. Golkiper trzy dni wcześniej obchodził bowiem swoje urodziny. 43. urodziny, dzięki czemu stał się najstarszym uczestnikiem w historii światowych rozgrywek. Jego wynik może niebawem wyśrubować ponad 45-letni bramkarz Egiptu, Essam El Hadary. Drugie miejsce zajęła Grecja. Anglia, Kostaryka, Urugwaj, Włochy – wybuchowa mieszanka w grupie D, zgodnie uznanej za grupę śmierci. Awans miał się rozstrzygnąć między byłymi Mistrzami Świata. Kostaryka, uchodząca za Kopciuszka i atakująca poniekąd z drugiego rzędu, nieoczekiwanie pokonała na początek Urugwaj 3:1. Koniec niespodzianek? Skądże. Zwycięstwo 1:0 z Włochami i bezbramkowy remis z Anglią zapewnił jej promocję do kolejnej fazy rozgrywek. Brytyjczycy zakończyli swój udział z zaledwie jednym zdobytym punktem. Wszystkie rozstrzygnięcia w tym gronie przyćmiło wydarzenie ze starcia Włochów z Urugwajem. Stawką było wyjście z grupy. W zamieszaniu podbramkowym w 79. minucie Luis Suarez ugryzł w ramię Giorgio Chielliniego. Sędzia tego nie zauważył, więc nie ukarał zawodnika, ale kamery telewizyjne z łatwością wychwyciły zdarzenie. Dwie minuty później Diego Godin trafił do siatki Buffona, dzięki czemu Urusi wygrali 1:0, a Włosi zaczęli pakować się w drogę do domu. Dla Suareza mecz się nie zakończył. FIFA doskonale wiedziała, że nie był to pierwszy taki wybryk krewkiego napastnika. Wcześniej ofiarami jego wampirzych ekscesów padli Otman Bakkal i Branislav Ivanović. Wymierzyła więc bardzo surową karę: „Urugwajczyk Luis Suarez został zawieszony na 9 meczów i wykluczony z jakiejkolwiek piłkarskiej działalności na okres czterech miesięcy”. W swojej książce ,,Przekraczając granice” snajper tłumaczy, że doskonale zdaje sobie sprawę, że zrobił źle i w zasadzie nie znajduje wytłumaczenia na swoje zachowanie. Trzeba zgodzić się z nim w dwóch kwestiach. Po pierwsze, incydent z Włochami przybrał miano mega afery, zupełnie niesłusznie. Przez jej wymiar El Pistolero stał się dla wielu kibiców wampirem, a nie jednym z najlepszych strzelców w historii. Po drugie, Suarez de facto nie zrobił Chielliniemu żadnej krzywdy. Ileż znamy przypadków, gdy boiskowi rywale łamią przeciwnikom nogi, nieraz kończąc ich kariery lub zostawiając na ich psychice dożywotni strach przed bezpośrednimi starciami? O nich nie mówi się tak wiele jak o akcji z Natalu. Jestem pewien, że Marcin Wasilewski wolałby zostać ugryziony przez Witsela, a nie pozbawiony gry na długie miesiące. Bez niespodzianek obyło się w grupach E i F. Z tej pierwszej w grze pozostali Francuzi i Szwajcarzy. W starciu Hondurasu ze Szwajcarią (0:3) padł jedyny turniejowy hat-trick. Jego autorem został Xherdan Shaqiri. Z tej drugiej awans wywalczyły Argentyna i Nigeria.
1
@FCBparasiempre Piękny mundial z fatalnym zakończeniem.