- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 2009 Culés
Gorące dyskusje
agaFCB
22
Nigdy więcej alkoholu!
46 odpowiedzi
Arkon
7
Najlepsi piłkarze w historii, ale bez Leo i CR7. U mnie Diego i Ronaldinho poza... » Czytaj dalej
49 odpowiedzi
Arkon
6
Niech mi ktoś wytłumaczy fenomen Netflixa. Połowa roku i ciągle ludzie dyskutują o serialach i... » Czytaj dalej
45 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 2009 Culés
4
Jak już kiedyś wspominałem Baskowie to naród bardzo waleczny. Mam tu na myśli Athletic Bilbao. Do czasu pojawienia się takiego zjawiska jak Lionel Messi byli najlepsi w Hiszpanii jeśli chodzi o rozgrywki Pucharu Króla a pod każdym względem byli najlepsi w okresie międzywojennym. Co ukształtowało filozofię Athletic Bilbao? Tego dowiecie się w odpowiedzi na mój komentarz.
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
4
@FCBparasiempre
Obok FC Barcelony i Realu Madryt są jedynymi, którzy nigdy nie spadli z najwyższego poziomu rozgrywkowego w Hiszpanii. Athletic Bilbao jest wyjątkowym klubem dzięki swojej filozofii, którą wyznaje od ponad 100 lat. Choć dzisiejsza piłka staje się coraz mniej romantyczna – oni pozostają jednym z ostatnich takich bastionów. Jak to możliwe, że w czołowym europejskim klubie 85% składu pierwszej drużyny stanowią wychowankowie? Odpowiedź jest krótka – filozofia i efektywna akademia. W 1911 roku postanowiono, że Athletic Bilbao będzie opierał się tylko na zawodnikach z Kraju Basków, hiszpańskiej wspólnoty autonomicznej, która liczy nieco ponad 2 miliony mieszkańców. Inny zespół z tego rejonu, Real Sociedad San Sebastian, też był kiedyś jak ich sąsiad i korzystał wyłącznie z lokalnych piłkarzy. Pod koniec lat 80. wycofali się jednak z tego pomysłu. Wygrała komercjalizacja futbolu. ,,Rodzina jest wszystkim dla Basków. Nie ma większego poczucia dumy dla chłopca niż gra w piłkę nożną w tym klubie” – powiedział „Guardianowi” Jose Amorrortu, były dyrektor sportowy Athleticu. Ich świątynia znajduje się kilka kilometrów na wschód od Bilbao, w miejscowości Lezama. To tutaj wybudowano kompleks sportowy, z którego korzystają wszystkie drużyny w klubie. Cztery pełnowymiarowe boiska z nawierzchnią naturalną (jedno z trybunami mogącymi pomieścić 3200 kibiców) oraz cztery boiska z nawierzchnią sztuczną. Do tego dochodzi hala sportowa oraz sale gimnastyczne. Ważnym elementem otwartego w 1971 roku centrum treningowego jest… kultowy łuk ze starego stadionu „San Memes”. W akademii trenuje ok. 400 chłopców i dziewczynek począwszy od kategorii wiekowej U-9. ,,Osiemdziesiąt pięć procent graczy z pierwszej drużyny przeszło przez tę akademię, a średni pobyt tutaj, przed dotarciem do pierwszej drużyny, wynosi siedem lat. Bierzemy ich jako młodych chłopców i kształtujemy. Te liczby są tylko konsekwencją naszej pracy” – mówi dalej Amorrortu. To też przyciąga młodych zawodników do pozostania w akademii na długie lata. Wiedzą, że będzie im o wiele łatwiej o miejsce w składzie niż w jakimkolwiek innym klubie. Nie zostaną nagle zastąpieni lepszym chłopakiem z innego regionu Hiszpanii czy świata.
20 skautów oraz 150 zaprzyjaźnionych klubów dba o to, żeby do Lezamy przyjeżdżali najzdolniejsi. Dziecko, które chce trafić do akademii, musi przede wszystkim posiadać umiejętności poznawcze. Kluczowe jest, w jaki sposób zawodnik myśli na boisku. Istotna jest również technika, do której w klubie przykładają bardzo dużą wagę. Gdy dany chłopiec przejdzie przez próg ośrodka treningowego, musi pamiętać o wartościach i szacunku do pracy innych. Sprzątanie szatni czy noszenie sprzętu sportowego dla nikogo nie jest tu nowością. Do akademii można trafić m.in. dzięki skautom, ale ciekawa historia wiąże się z zawodnikiem pierwszego zespołu, Iñakim Williamsem, który kiedyś również był w szkółce. Jego rodzice poznali się w obozie dla uchodźców w Ghanie. Matka uciekała przed wojną domową w Liberii. Wraz z ojcem piłkarza, Felixem, wyemigrowali do Hiszpanii, gdzie w 1994 roku urodził się Iñaki. 85% składu pierwszej drużyny to wychowankowie. Liczba nie do osiągnięcia w żadnym innym profesjonalnym klubie. W ostatnich latach co najmniej dwóch zawodników z akademii trafia do pierwszego zespołu. Niektórych udało im się sprzedać za ogromne pieniądze – z transferów Kepy do Chelsea oraz Laporte do Manchesteru City zarobili niecałe 150 milionów euro! Dlatego też są jednym z najbogatszych klubów na świecie a dzięki takim przychodom mogą inwestować naprawdę duże pieniądze w swoją akademię. Spójrzmy na ich wyjściowy skład z ostatniego spotkania La Ligi z Realem Valladolid. Bramkarz – wychowanek. Obrońcy – dwóch na czterech z przeszłością w szkółce Athleticu. Jeszcze lepiej wygląda to wśród pomocników, gdzie z piątki zawodników na tej pozycji tylko Dani Garcia nie jest wychowankiem. 7 z 11 piłkarzy wywodzi się z ich akademii. ,,Pracowałem w Atlético Madryt i innych topowych klubach, ale nikt nie ma tego, co mamy. Mamy tu kulturę, tożsamość. Naszym zadaniem jest tworzenie dobrych ludzi, a także dobrych graczy. Nikt nie robi tak, jak my” – dodaje Jose Amorrortu. Były hiszpański piłkarz ma rację, mówiąc, że nikt nie działa w taki sposób jak Athletic Bilbao. Jest to klub wyjątkowy, który bazując na zawodnikach z tak małego rejonu, udowadnia, że mimo to, można „coś” znaczyć w europejskiej piłce. Zastanawiające, że tak mało mówi się o ich szkółce. O barcelońskiej „La Masii” wiedzą wszyscy, mimo że od jakiegoś czasu żaden klasowy piłkarz stamtąd nie wyszedł. Kto może się za to pochwalić, że sprzedaż wychowanków w ostatnich latach przyniosła klubowi zyski na poziomie kilkuset milionów euro? Garstka.