La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1172 Culés

3



Taki oto artykuł-wywiad dziś się pojawił a boty już się na niego rzuciły. Śmieszne, że dość sporo ludzi broni obecnego systemu edukacji a nie potrafi przeczytać bardzo krótkiego artykułu ze zrozumieniem.
Okrojenie programu to nie redukcja godzin.

I moja opinia jest taka, że nie wiem co się zmieniło przez te 12 lat od kiedy skończyłem szkołę, ale zakładam że niewiele dobrego.
I zawsze był ten sam problem, zbyt dużo materiału na dostępną ilość godzin, zbyt szczegółowo i zbyt mechanicznie.
Więc to co planują zrobić, o ile wykonają dobrze, to bardzo prawidłowy kierunek.
Szkoły nie mają służyć do tego, żeby kształcić specjalistów, szkoła ma przekazać podstawową wiedzę ale ich głównym celem powinno być ukształtowanie człowieka, przekazanie sposobów i zachęcenie a nie tłuczenie idiotycznych wzorów czy kucie dat i nazwisk, byle się wyrobić.

Dzieciaki się zrażają uważając, że np. fizyka jest trudna.
Ale jak mają się nie zrazić, skoro operujemy abstraktem a nie przykładem? Fizyka to matematyczny opis rzeczywistości a rzadko kiedy, albo prawie w ogóle ta rzeczywistość nie jest wyjaśniana.
Siedzi potem takie dziecko nad zeszytem, tłucze wzory które są tylko krzaczkami na papierze, nie wie po co to robi, do czego to służy i wyjaśnienia nie dostanie.
A jak nie zrozumie? No to jest w dupie, bo na następnej lekcji musimy zmienić temat bo program napięty.
Ile osób bez sprawdzania w necie mogłoby podać taki banał jak wzór na prędkość?
Robiłem kiedyś taką ankietę wśród znajomych i współpracowników, niewiele osób potrafiło odpowiedzieć, zasłaniając się niepamięcią.
Ale przecież wzoru na prędkość używa praktycznie każdy i to bardzo często a większość ludzi praktycznie codziennie.
To dlaczego taka ciemnota panuje? A no właśnie, bo program był byle szybciej, bez objaśnienia, naświetlenia tego w umyśle dziecka, bez przepracowania i utrwalenia, a przede wszystkim - bez logicznego objaśnienia.
A mówimy o naprawdę idotycznym przykładzie a przecież materiału jest więcej.

To samo z historią, memłanie miliarda dat i nazwisk które dla ogólnego zrozumienia historii nie miały większego znaczenia a przez to nigdy nie starczyło czasu by omówić najważniejszych obecnie czasów nowożytnych.
Analiza każdej potyczki podczas powstania Chmielnickiego może być ciekawa, choć mnie bardziej zainteresowało Ogniem i Mieczem niż dowolna lekcja w szkole, ale jak duży wpływ miała ona na teraźniejszość, żeby tak dogłębnie to analizować?
Natomiast II WŚ to już po łebkach, trochę o okresie stalinizmu, dwa słowa o Solidarności tak z tyłka byle napomnieć, 50 lat dziś najważniejszych do zrozumienia rzeczywistości to po prostu dziura.

Dlatego należy mocno pociąć program nauczania, zredukować do tego co konieczne i przyjemne do nauki i najważniejsze: Zmienić podejście. Więcej indywidualizmu w nauczaniu oraz większa przystępność.
Wszak szkoła ma zaszczepić zainteresowanie, tak żeby dzieciak sam chciał zgłębić temat jeżeli go zaciekawi. Dość zbędnej wiedzy która i tak wyparuje po egzaminie i nigdy nie będzie użyta.
Sam kończyłem technikum IT, to powiem szczerze, że mimo pasji na pewnym etapie nasza edukacja potrafiła mnie tak zrazić, że się w ogóle zastanawiałem, czy to ma sens.
Najlepsza laurka dla systemu edukacji, gdy zabija w dzieciach ciekawość, entuzjazm i pasję.

6

@Tasde Dzieci w podstawowkach przede wszystkim uczą się na tych przedmiotach zbyt uszczegółowionej wiedzy, która mogłaby być rozwijana dopiero w szkole średniej na rozszerzeniach czy na studiach.

1

@Tasde Nauka nie musi być przyjemna, nauka ma przynosić odpowiednie efekty. Produkujemy setki tysięcy nikomu nie potrzebnych magistrów po humanistycznych studiach. Nacisk powinien być na przedmioty ścisłe, przede wszystkim Matematyka, Fizyka i IT(która powinno być wdrażane od początku edukacji). Reszta tych co nie podoła lub nie chce się uczyć powinna trafiać do szkół zawodowych, których powinno być zdecydowanie więcej. Tylko garstka społeczeństwa powinna posiadać wyższe wykształcenie, widziałem różne wyliczenia i wystarczy połowa tego co produkujemy teraz. Połowa uczelni humanistycznych powinna zniknąć, to samo tyczy się większości uczelni niepublicznych.
Powinniśmy dofinansować polibudy i uczelnie ekonomiczne.
Plus dzieciaki muszą odrabiać zadania domowe i powinno być tego dużo, żeby wyrobić w nich nawyk, który zaprocentuje na studiach. Jesli chcemy być liczącym się państwem, to w przyszłości nowe pokolenie musi spłacić swój dług wobec nas, a państwo to wyegzekwować.

3

@Tasde "Wszak szkoła ma zaszczepić zainteresowanie, tak żeby dzieciak sam chciał zgłębić temat jeżeli go zaciekawi" - a ja się tutaj nie zgadzam. Szkoła jest pierwszym etapem edukacji, podczas którego trzeba ZDOBYĆ podstawową wiedzę. Także z dziedzin, którymi uczeń się niby nie interesuje, bo niby mu się nie przydadzą. To, co napisałeś, pasuje bardziej do systemu nauki na studiach - tam jest tyle przedmiotów z różnych dziedzin w obrębie jednego głównego zakresu, że faktycznie prowadzący są bardziej od wskazania drogi, którą studenci mogą pójść sami. Na szkole ciąży odpowiedzialność, żeby tę wiedzę ludzie mieli. W moim przekonaniu to nie 14-15-letnie osoby, a nieraz nawet i młodsze, są od tego, żeby decydować, czy coś jest przydatne czy nie.

Generalnie z resztą się zgadzam, trzeba totalnie przełożyć wajchę ze starożytności na nowożytność i czasy po II WŚ, bo wiedza o tym leży. Tylko problem w tym, że zgodnie z zapowiedziami to Ministerstwo idzie w jakąś skrajność i głupoty w stylu brak zadań domowych. Okrojenie programu - tak, ale z głową i niech to będzie uzasadnione konkretnie i czymś więcej niż "dzieci mają za dużo roboty", bo to jest populizm.

0

@SuperPatsonFCB ale dzieci mają za dużo roboty. A już prace domowe w polskiej szkole to jest pieprzony absurd. Potem masz przerwę świąteczną ale tylko na żarty co z każdego przedmiotu masz dowalone roboty na godziny siedzenia nad książkami. Już nie mówiąc o tym że wiele dzieci ma jakieś zajęcie po szkole i zwyczajnie doby im nie starcza więc rodzice robią te zadania...

6

@Tasde dzieci mają za dużo roboty? nie róbmy sobie jaj - jeżeli chcesz posiąść materiał to i tak musisz sam do tego przysiąść i zrealizować zadania (matematyka). Ja kończyłem jedną z lepszych szkół średnich w skali ogólnopolskiej i nie uważam, że mieliśmy jakiś turbo zapierdziel. Kwestia wychowania z domu i przekazania tego, że nikt za Ciebie się nie nauczy. Nauczyciel w 45 minut (lub 30/35 ze sprawdzeniem obecności) może tylko przekazać zajawkę, opisać zarys tematu, a nie pilnować każdego z 30 osobowej klasy czy posiadł wiedzę w pół godziny XD
Jestem przeciwnikiem wszystkich matek, które tak się drą na system nauczania, nauczycieli, bo dziecko dostało trójkę, a prawdą jest że czas wolny dzieciaki spędzają na graniu w gry. - nic w tym złego, ale jeśli aspirujesz to bycia kimś - zrób to będąc okej ze swoim rachunkiem sumienia, że jesteś przygotowany do lekcji.

3

@Bykunn Zależy w sumie jakie zadania. Nie wyobrażam sobie, żeby z takiej matematyki, ale też chemii czy fizyki nie było zadań domowych. Tak samo z języków obcych. Jak chodziłem do liceum (byłem w klasie humanistycznej) to na każdym zebraniu przychodzili do naszej matematyczki rodzice tych, co mieli same dwóje albo groziło im niezdanie, z wielkimi lamentami, bo ona jest za ostra, bo za dużo wymaga. A przypadkowo to właśnie ci nigdy nie mieli zadania, nic nie robili w domu, a na lekcjach "byle przesiedzieć". Z niektórymi rzeczami trzeba mieć kontakt codziennie, żeby się utrwaliły - poza tym to wbrew pozorom oszczędza czas. Bo spędzasz nad tym 15-20 minut dziennie, ale potem jak przychodzi sprawdzian to jesteś w tym płynniejszy i nie siedzisz 5 godzin wkuwając wszystko od podstaw, tylko powtarzasz, bo codziennie coś z tego liczyłeś i masz to w głowie.
Sam jestem żywym przykładem - liceum zaczynałem od 2 na semestr z matmy, a wyszedłem na 5 w trzeciej klasie i 96% z matury podstawowej, co dla mnie było dużym osiągnięciem. Ale kluczowa była w tym właśnie praca na co dzień. I też miałem w tym wszystkim zajęcia pozalekcyjne, też siedziałem nieraz w liceum od 8 do 15 albo 12-19, bo mieliśmy dwuzmianowy system. I miałem w tym wszystkim jeszcze nawet życie prywatne - kwestia organizacji, w której powinni pomagać rodzice. Pomagać, a nie: "ojeju, nie masz czasu, to usuniemy ci większość obowiązków, które masz, to będziesz miał czas". No nie - niech się nauczą zarządzać czasem, bo w ostatnich rocznikach to niestety jest zauważalny powtarzalny schemat - przychodzą na studia albo wychodzą ze szkoły ogólnie i są zdziwieni, że nikt nie tańczy tak jak oni chcą. I z roku na rok jest gorzej.

0

@Tartar Wiecznie żywe hasło: Z niewolnika nie ma pracownika.
Nauka ma być przyjemna, bo ma rozbudzać pasję i zainteresowanie a nie traumę.
Nie zrobisz przymusem z nikogo inżyniera, nie wciśniesz na siłę żadnej wiedzy.
W głowie przeciętnego człowieka lekcja fizyki to klepanie wzorów na kartkach.
I co, że nauczysz się tych wzorów skoro nawet nie wiesz skąd one są, co opisują i po co w ogóle ich używać?
Jak z całkami na matmie, większość społeczeństwa nawet nie wie do czego to służy i jak to wykorzystać bo wszystko w szkole sprowadzone jest do liczenia na papierze jakichś wyimaginowanych głupot bez żadnego zastosowania.
Później niektórzy na studiach się dowiedzą po co im całkowanie, ale to co później nie zachęć do nauki tu i teraz.

5

@Tasde A ja wychodzę z innego założenia. Ważne jest w życiu poczucie obowiązku. Nie wszystko w życiu sprawia przyjemność, ale jak już jesteś dorosły, to nie powiesz "a nie robię tego, bo mi sie to nie podoba".
W jaki sposób chcesz przekonać młodych ludzi, żeby postawili naukę matmy, chemii czy fizyki ponad jakieś durne gierki i korzystanie z TikToka? Zauważ, że dzieciaki przychodząc do szkoły już mają zakodowaną w mózgu przyjemność z korzystania z tego typu rzeczy, często są uzależnieni. Nie odstawią tego z własnej woli. Jak nie będziesz miał wymagań - to nie będą się uczyć. Ja sam lubię się uczyć, ale wystarczy mi info, że "tego nie będzie na egzaminie" i już podświadomie traktuję ten temat bardziej lajtowo.

Nikt nie zrobi inżyniera z przymusu. Jak nie będzie chciał, to nie pójdzie na inżyniera. Ale podstawową wiedzę z takiego tematu musi mieć, bo to nie podlega wartościowaniu "to jest fajne i to będę robił", "to nie jest fajne i tego nie". Szkoła to obowiązek.

5

@Bykunn Jak chodziłem do szkoły to na ferie w zasadzie było zadane jakieś większe wypracowanie oraz jakieś pierdoły co zajmowały może maks 1 dzień. Ja się zgadzam że sam program nauczania jest zły i do poprawy ale większość osób nie jest geniuszem i aby coś utrwalić w głowie musi czynność powtarzać. W skali całego roku na zadania domowe poświęca się może z godzinę czasu maksymalnie.

Większy problem był z lekturami i czytaniem bo tutaj na prawdę trzeba było poświęcić czasu aby przeczytać lalkę czy innych chłopów (oczywiście mało kto to robi)

Szkoła i zadania domowe to był dla mnie pikuś w porównaniu do studiów. Praktycznie codziennie jedna wejściówka gdzie trzeba było znać skrypt na 15-30 stron, egzaminy i kolokwia z materiałem ogromnym i zajęcia od 7 do 18 (wydział chemiczny politechnika gdańska jakby co)

3

@pt9 otóż to, mam syna w wieku licealnym. Jakoś potrafi połączyć naukę z pasjami i życiem towarzyskim.
Wiadomo, czasem trochę mu zejdzie w tej szkole, raz w tygodniu ma zajecia do 17, ale pomijając jeden dzień to każde popołudnie ma dla siebie. Dwa razy w tygodniu chodzi na Rugby, a w weekendy najczęściej robi coś ze swoimi znajomymi. Wiadomo czasem musi zostać w domu i się pouczyć bo dostał więcej zadań lub nie chciało mu się tego robić systematycznie, ale takie są jego obowiązki. Za rok będzie dorosłym chłopem, albo pójdzie na studia albo pójdzie do pracy, nie mniej nikt nie będzie się z nim cackał.
To samo tyczy się jego kolegów, każdy z nich dobrze się uczy i jak rozmawiam z ich rodzicami, to tam nikt nie chodzi na korepetycje, oprócz mojego ale ma zajawkę na Chiński, to niech ma(ale to bardziej zwyczajne lekcje)

4

@pt9 No właśnie stary - i potem przychodzą takie osoby na studia i jest ich tyle, że prowadzący muszą zaniżać poziom nauczania, bo inaczej 3/4 roku się wykruszy po pierwszej sesji. To jest dramat, a po pandemii to zjawisko się jeszcze nasiliło, gdy na studia zaczęły przychodzić osoby, które bez zdalnych egzaminów w życiu by nawet klamki nie pocałowało. A studiowałem znacznie łatwiejszy kierunek niż Twój.

Natomiast lektury fakt - to jest totalnie do zmiany. Uważam się za całkiem kumatego, czytać uwielbiam, ale w liceum przeczytałem tylko Króla Edypa, Dziady cz. III i Lalkę. Opracować te lektury trzeba, ale niech to zrobi nauczyciel, niech te dzieciaki czytają ważniejsze fragmenty i niech one potem będą omawiane, ale zadawanie np. Pana Tadeusza do samodzielnego czytania to trochę nie zdaje egzaminu.

0

@Archie Właśnie zapętlony jesteś w idiotyźmie obecnego systemu.
Twierdzisz, że te 45 minut to za mało, że nauczyciel ma ci przedstawić zarys a ty sam się naucz w domu.
I nawet nie widzisz, że jesteś w sednie istniejącego problemu, to materiału jest za dużo do ilości godzin a nie odwrotnie.
Gdybyśmy mówili o lekcjach czytania czy pisania, bądź bazowych zadań matematycznych, ale nie mówimy o tym.
Mówimy o przeładowaniu programu wiedzą dosłownie bezużyteczną, która zjada tyle czasu, że praktycznie niczego nie jesteś w stanie zrobić dokładnie a dzieciaki potem wpadają w traumę przez presję i niezrozumienie tematu, którego nikt nie wyjaśnił, bo nauczyciel ma przeklepać program a nie się martwić, czy jego uczniowie w ogóle coś pojęli.
Żyjesz w świecie tej patologii.

0

@Tasde Reforma jest potrzebna. Masz sporo racji. Jednak to jest tylko częścią problemu.
Obecnie jest cała masa rozpraszaczy dostępna od ręki. Ludzie dorośli mają z tym problem, a co dopiero dzieci. Problem ze skupieniem uwagi, co za tym idzie problem z nauką i pracami domowymi.
Rodzice są często sami przebodźcowani. Praca, stres, problemy, brak czasu, no i ciężko dopilnować pociechę, zorganizować czas, porozmawiać.
Często niestety jak pisał @SuperPatsonFCB, czy @Archie rodzice z irytacją reagują na nauczycieli, którzy za dużo wymagają. Pewnie czasami tak jest. Jednak często bywa tak, że dziecko ma zwyczajnie gdzieś naukę. Sam pamiętam jak słabi uczniowie dezorganizowali zajęcia i mieli ciągle problemy. Tutaj problem leżał w domu.
No i brutalna prawda jest taka, że nieustannie trwa równanie w dół. Wystarczy porozmawiać z wykładowcami na uczelniach. Jest coraz gorzej. Trwa produkcja magistrów co przeczytali może kilka książek w życiu, nawet na humanistycznych kierunkach. Bo szkoła i nauka ma być fajna i ciekawa. Niestety, niektóre rzeczy dla większości nigdy nie będą ani fajne, ani ciekawe.
A duże cięcia materiału zamiast pomóc, mogą też zaszkodzić.
Może trzeba większej dywersyfikacji na poziomie średnim.
Nie każdy powinien iść do liceum, a potem na studia. Szczególnie jakieś humanistyczne, co są funta kłaków warte.
Wystarczy zerknąć na rankingi uczelni.

0

@SuperPatsonFCB Zwróciłeś może uwagę, że właśnie wytknąłeś niewydolność systemu edukacji?
Jakim cudem ci na studia przychodzą ludzie bez wiedzy, skoro przecież obecny system nauczania przekazuje im tak dużo tej wiedzy?
I czemu Polska nie jest potęgą świata, skoro mamy ten cudowny system pruski którego nie trzeba ruszać? Czemu to Finlandia ma najlepsze efekty w edukacji mimo nie posiadania w ogóle takiego czegoś jak program nauczania oraz nacisków na egzaminy i ślęczenie po szkole nad książkami?

Właśnie tu jest wasz problem, zapętliliście się w tym syfie nie rozumiejąc patologii jego funkcjonowania.
Wymuszanie encyklopedycznego przygotowania z każdego tematu nie ma sensu, sprowadzenie roli ucznia do chodzącego wpisu oceny w dzienniku też nie ma sensu.
W rankingach edukacji to nawet fajnie wygląda, bo ci ze szkoły wyjdzie humanista który zna grubość zewnętrznej warstwy mitochondrium.
Zna to przez tydzień po egzaminie a nie ma pojęcia gdzie mitochondrium występuje, bo brakło czasu na wyjaśnienie.
Już nawet nie wspomnę o tym, że przez istnienie programu jesteś całkowicie zniewolony w nauczaniu tylko do tego co wymyślono w ministerstwie i musisz to przerobić bez uwzględnienia czy w ogóle ma sens co robimy.
Na tym cierpią najczęściej przedmioty techniczne, bo ja przez 4 lata uczyłem się na Windowsie XP bo taki był program a egzamin zawodowy zdawałem w roku w którym premierę miał Windows 8.

2

@Stoiczkow Ale to jest właśnie problem obecnej patologii gównianego systemu pruskiego.
Dzieci są różne, w różnym tempie się rozwijają, na wcześniejszych etapach nauki nawet wchodzi kwestia wieku bo dla 10-latka jest różnica czy jest z grudnia czy ze stycznia bo to rok różnicy a są w tej samej klasie.
Dziewczyny rozwijają się szybciej od chłopców, więc też przez większość okresu szkolnego jest dysproporcja w tym co kto pojmuje.
Idąc żelazną nitką programu, opierając się tylko o jednolite wytyczne egzaminacyjne i przy natłoku materiału, który jest zbędny sami generujemy patologię a potem w niej pływamy a niepowodzenia zrzucamy na winę rodziców czy dzieci. Bo głupi i leniwy, byłby mądry i pracowity to by miał lepsze oceny.
A niech rękę podniesie ten co nie musiał w szkole oszukiwać, nie spisał pracy domowej, nie ściągał na sprawdzianie a lektury tylko ze streszczeń znał.

Jak wspomniałem wyżej, jest system fiński który jest obecnie uznawany za najlepszy na świecie. I dzieciaki nie muszą ślęczeć po lekcjach, nie ma programu i jest lepiej niż u nas. Da się?
W ogóle zacznijmy od tego czym jest system pruski, bo ktoś tu powiedział, że uczy pracowitości.
Dokładnie, takim celem było powstanie systemu pruskiego, systemu który oparty jest o nienaruszalny schemat, ścisłe procedury i konkretne zadania.
Ten sposób nauczania został wykuty tak, żeby wyedukować plebs do idealnych pracowników fabrycznych co mają zaczynać i kończyć dzień na sygnał szefa.
Nasz system edukacji w ogóle nie bierze pod uwagę indywidualności, osobistych predyspozycji dzieci. Każdy ma być taki sam jak od miarki.
Złe podejście z niewiadomego powodu kultywowane przez sporą część społeczeństwa (ciekawe, że głównie dlatego, że tak zostali zaprogramowani od dziecka schematem szkoła, studia, praca, rodzina, kredyt, grób).

Zobacz w ogóle jaki opór tutaj zapanował względem tego, że da się inaczej niż oni sami mieli. To właśnie efekty tworzenia z dzieci maszyn bez krytycznego myślenia i kreatywności. Przez to trudno w ogóle myślami wyjść ponad to, że da się zupełnie inaczej zbudować system edukacji.

0

@Tasde Zgadzam się co do opinii o obecnym systemie nauczania. Systemie "urawniłowki", nauki pod klucz. Przedstawiłeś słuszne i celne spostrzeżenia.
Niewątpliwie też obecny system nauczania, jak wiele innych aspektów życia, odstaje od rzeczywistości obecnych czasów.
Być może jakieś elementy deregulacji, dywersyfikacji by się sprawdziły. Bo rzeczywiście poziom spada i to fakt.
Być może trzeba dać większą swobodę poszczególnym placówkom, samym nauczycielom.
Nie chcę się wypowiadać za innych, więc napiszę tylko jak ja zareagowałem na ten wątek. Nie jestem przeciwnikiem zmian. Dobrze jednak jakby te zmiany nie poszły na skróty, gdzie system pozostanie nietknięty, a jedynie nastąpią duże cięcia materiału i nakaz zadawania mniej. Bo to raczej nie poprawi sytuacji.

0

@Stoiczkow No oni powiedzieli, że system będzie zmieniany ale to wymaga czasu a obecna zmiana z redukcją podstawy programowej to plan na wrzesień.

W jaką stronę zmiany pójdą to zobaczymy, ja liczę jednak na odejście od pruskiego gówna i pójście w stronę rozwoju indywidualnego zamiast przeklepywania encyklopedii.
Wszak czystą wiedzę można nabyć w każdym momencie, ale charakter ukształtować można tylko za młodu.
Kształtowanie umiejętności interpersonalnych, autoprezentacja, prace kreatywne, projekty, grupy tematyczne i kółka zainteresowań. Nieskończenie lepsze niż przeklepywanie po 200 przykładów do zeszytu dzięki którym ponoć ktoś kiedyś stał się mądry i bogaty.
Ja osobiście nienawidzę programowania a lekcje tego mnie męczyły, zwłaszcza że nasz cudowny system oceniania (gdzie sprawdzian to dokument państwowy) wymagały, byśmy testy pisali na kartkach.
Ale jak raz dostaliśmy dodatkowe zadanie na ocenę, gdzie był tylko ogólny zarys tego co program ma robić a resztę miałem rozpracować, wymyślić i napisać sam, to jak mnie olśniło pewnej nocy jak to zrobić, to niemal z podnieceniem zerwałem się z łóżka i zacząłem klepać projekt i przez tą chwilę programowanie mi się podobało.
Bo nauczycielka wpadła jak wyzwolić zaangażowanie i kreatywność. Niestety zrobiła to tylko raz, bo - oczywiście - program pozwalał jej tylko na jedną pracę dodatkową w semestrze.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: