- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1089 Culés
Gorące dyskusje
Bocheno1
24
@Faro - Ansu Fati@AlexDark00 - Robert Lewandowski @Popitek12 - Cristiano Ronaldo@NeroTFP1... » Czytaj dalej
39 odpowiedzi
Konradowskyy
32
30 stopni na zewnątrz, najlepsza pogoda jaka może być :)Oby utrzymało się to jak najdłużej.
26 odpowiedzi
KamQiX
24
Czerwona kartka za zasłanianie ust to najbardziej absurdalny przepis jaki wprowadzono w tym... » Czytaj dalej
9 odpowiedzi
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1089 Culés
6
Genialne i najwybitniejsze legendy futbolu:
@Sensible
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon
6
@FCBparasiempre
Dokładnie 90 lat temu urodził się Manoel Francisco dos Santos, genialny skrzydłowy i napastnik; 2-krotny mistrz świata, król strzelców MŚ 1962 i najlepszy piłkarz MŚ 1962. Garrincha to zdaniem większość fachowców jeden z najwybitniejszych piłkarzy wszechczasów, dorównujący umiejętnościom i talentem takim piłkarzom jak Maradona czy Pele. Garrincha często wdawał się w drybling w czym był mistrzem. Dryblował i robił szybkie i niespodziewane zwody, często tylko dla samej frajdy. Był niski i posiadał silne nogi co pozwalało mu na niesamowitą zwrotność na boisku. Potrafił też uderzyć bardzo precyzyjnie z dystansu. Jednak z powodu problemów z prowadzeniem się nigdy nie osiągną sławy i pozycji takiej, na jaką faktycznie zasługiwał. To właśnie Garrincha zapoczątkował gest fair play, polegający na wybiciu piłki na aut w momencie, gdy któryś z zawodników przeciwnej drużyny leży na boisku lub jest kontuzjowany. Brazylia grając w składzie z Garrinchą i Pele, nigdy nie przegrała! Jego pseudonim oznacza „Śpiewający Ptak”, był też nazywany Mane Garrincha. Garrincha przyszedł na świat w miejscowości Pau Grande, w dystrykcie Mage i stanie Rio de Janeiro. Jego ojciec był alkoholikiem, Garrincha niestety odziedziczył skłonność do alkoholu po ojcu.
Genialny Brazylijczyk wcale nie miał predyspozycji do zostania wysokiej klasy piłkarzem; miał wadę kręgosłupa, jedną nogę krótszą i wygiętą do wewnątrz w kolanie, chorował również na polio(Choroba Hainego-Medina). O dziwo wcale mu to nie przeszkadzało w płynnym i sprawnym poruszaniu się po boisku. Niektórzy nawet twierdzą, że dziwne powykrzywiane nogi stały się to jego atutem i pomagały w dryblingach i oszukiwaniu przeciwników. Mimo, że Garrincha uwielbiał grać i miał wielki talent to nie od razu to dostrzeżono. Pierwszym klubem w którym zaczął grywać jako nastolatek był; Pau Grande Sports Club. Następnie trafił do Botafogo Rio de Janerio, z którym się związał mając 20 lat. Już w pierwszych meczach pokazał swoje niezwykłe umiejętności driblingu i trzymania piłki przy nodze. W debiucie w pierwszym składzie drużyny Botofago ustrzelił hat tricka! Jednak minęło trochę czasu zanim dostrzeżono w nim przydatność do reprezentacji Brazylii. Pierwsze mecz w barwach Canarinhos rozegrał w 1955 r. W 1957 roku wraz z drużyną Botafogo zdobył mistrzostwo stanowe. Tego roku także zabłysną w reprezentacji, jednak wielu niepokoiło nonszalanckie zachowanie Garrinczy, który często bawił się z obrońcami drużyny przeciwnej, mijając ich, a następnie czekał aż wrócą i ponownie dryblował. Został powołany do szerokiej kadry na Mistrzostwa Świata w 1958 r. odbywające się w Szwecji. Jednak nie wystąpił w dwóch pierwszych meczach z obawy trenera, że może się zachowywać nieodpowiedzialnie w bardzo ważnych meczach. Wystąpił za to w meczy trzecim z ZSSR, w którym grał główne skrzypce. Pierwsze minuty były tak miażdżące w wykonaniu Brazylii, w której w składzie był także niespełna 18 letni Pele, że niektórzy nazywają je najlepszymi trzema minutami w historii piłki nożnej. Brazylia zdobyła gola już w drugiej minucie, a w pierwszej po rajdzie Garrinchy był słupek, a potem poprzeczka Pelego. Ostatecznie Canarinhos wygrali 2:0. Następnie pokonali Walię, a jeden z zawodników Walijskich, Mel Hopkins opisał Brazylijczyka jako zjawiskowego i magicznego piłkarza. W półfinale Brazylia pokonała Francję 5:2. Identyczny wynik padł w finale w meczu ze Szwecją. I mimo, że to młodziutki Pele był największą gwiazdą Mistrzostw to Garrincha znalazł się w pierwszej „11” mistrzostw. Garrincha zaczął nadużywać alkoholu, od którego i tak nigdy nie stronił. Wdawał się w liczne romanse. Po mistrzostwach sporo przytył i daleki był od prowadzenia sportowego życia. Zastał nawet odsunięty od kadry. Ale powrócił i zagrał na kolejnych Mistrzostwach Świata w 1962 r., odbywających się w Chile. To właśnie ten mundial sprawił, że Garrinchę zaczęto nazywać najlepszym piłkarzu świata. Z powodu kontuzji Pelego w trakcie mistrzostw, stał się numerem jeden w reprezentacji i największą gwiazdą mistrzostw. Brylował na skrzydle wypracowując sytuacje bramkowe kolegom i jak również sam strzelał bramki. W ćwierćfinale z Anglią zdobył dwa gole w wygranym meczu 3:1, a w półfinałowym spotkaniu z Chile również dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, a mecz zakończył się wynikiem 4:2. W meczy finałowym Cnarinhos pokonali Czechosłowację 3:1, a Garrincha grał w nim mimo gorączki. Genialny Brazylijczyk został królem strzelców(4 gole) i został wybrany Piłkarzem Mistrzostw, a ludzie półżartem zadawali sobie pytania z jakiej on jest planety. Po mistrzostwach, genialny Brazylijczyk poprowadził swój klub do zwycięstwa w Campeonato Carioca(jedne z najbardziej prestiżowych rozgrywek w Brazylii), pokonując w finale Flamengo. W sumie Garrincha przez 12 lat gry dla Botafogo zdobył trzy razy Campeonato Carioca, wystąpił w 581 meczach strzelając 232 goli. Jest tym samym dla klubu z Rio de Janerio co Pele dla Santosu.Do reprezentacji Brazylii powrócił dopiero w 1965 r. , poza problemami z samym sobą, Garrincha borykał się z kontuzją kolana. Jednak pojechał na już swoje trzecie z rzędu Mistrzostwa Świata, tym razem odbywające się w Anglii. Garrincha już nie zachwycał tak jak dawniej, a dla reprezentacji Brazylii były to jedne z najgorszych mistrzostw w historii. Mimo dobrego początku i wygranej 2:0 z Bułgarią, kolejne dwa mecze przegrali, kolejno z Włochami i Portugalią. W meczu z Portugalią Garrincha nie wystąpił. Do słabszej postawy Brazylii przyczyniła się także kontuzja Pelego(który był brutalnie faulowany przez piłkarzy przeciwnych drużyn), który nie wystąpił w drugim meczu, a w trzecim biegał utykając. Spadek formy Garrinchy poskutkował przejściem do nowego klubu – FC Corinthians Paulista. Długo tam nie zabawił, rozegrał tam tylko 4 mecze i w 1967 r. powrócił do Rio de Janerio podpisując kontrakt z miejscowym Portuguesa Carioca. Nie zagrał tam ani razu. W 1968 r. trafił do kolumbijskiego Atletico Junior, rozgrywając tam tylko jeden mecz. W tym samym roku powrócił do ojczyzny, a dokładnie do Flamengo. Do 1969 roku wystąpił w czterech meczach bez większych sukcesów i rozstał się z klubową piłką. Jeszcze raz spróbował swoich sił w 1972 r. kiedy jako 39-latek rozegrał 8 spotkań w barwach Atlético Clube Olaria. W 1973 r. za zasługi dla brazylijskiej piłki, Garrinchy zorganizowano mecz pożegnalny. Na słynnym stadionie Maracana w Rio de Janeiro mecz obejrzało 130000 widzów!!! A gdy schodził z boiska został owacyjnie pożegnany przez tłumy. Dla reprezentacji Brazylii zagrał 50 razy strzelając 12 bramek. Garrincha był lekkoduchem zarówno na boisku jak i poza nim. Niczym się nie przejmował i korzystał z życia, co nie zawsze przynosiło pozytywne skutki. Uczestniczył w kilku wypadkach, z czego w jednym z nich zginęła jego teściowa. Był uzależniony od alkoholu i tabaki. Zdecydowanie alkohol zabrał mu sporo zdrowia i sprawił, że stał się wrakiem psychiczny i fizycznym. Spłodził osiem córek z swoją żoną i miłością z dzieciństwa Nair Marques, druga żoną była piosenkarka Nair Marques, z która również się rozwiódł. Miał też liczne potomstwo z kochankami i przypadkowymi kobietami. Po zakończeniu kariery piłkarskiej stopniowo i powoli się staczał na dno borykając się z problemami finansowymi i zdrowotnymi, …zapomniany przez świat. Zmarł w wieku 49 lat w Rio de Janerio na skutek śpiączki alkoholowej. Na jego pogrzeb przybyło tysiące fanów. Ma własny pomnik przy stadionie Maracana a na jego nagrobku widnieje napis: "Tutaj odpoczywa w pokoju ten, który był Pociechą dla Ludzi – Mané Garrincha”. Jego nazwiskiem nazwano również stadion w Brasilii-stolicy Brazylii.
2
@FCBparasiempre Mój ukochany piłkarz.
2
@Warty O prosze! No to witaj w klubie bo mój obok Maradony i Messiego również ukochany :) Strach pomyśleć co by było gdyby nie urodził się taki lekkim kaleką...
A tak przy okazji, czytałeś ,,Samotna gwiazda" o Garrinchy oczywiście? Jak nie to koniecznie przeczytaj!
2
@FCBparasiempre Muszę przeczytać. Pele w swojej biografi dobrze wypowiadał się o Mane. Zwłaszcza jak Nilton Santos próbował go sprawdzać :)
2
@Warty Dokładnie! A więc musisz przeczytać!
1
@FCBparasiempre Smutna historia jednego z najlepszych piłkarzy wszechczasów.
"Pele, Garrincha i futbol", moja ulubiona książka, jeżeli chodzi o literaturze sportowej i biografie. Polecam. Naprawdę warto.
1
@AssisMoreira Zgadza się, jego historia jest smutna, zwłaszcza kres jego życia. No ale tak to jest, kiedy człowiek utonie w nałogach. A co do książki ,,Pele, Garrincha i futbol" to akurat tej nie czytałem ale jak uda mi się ja zdobyć to z pewnością będe czytał. Ja osobiście czytałem ,,Garrincha, samotna gwiazda". To był genialny piłkarz, gdyby nie kalectwo a zwłaszcza jego frywolny tryb życia to nawet Messi by mu nie dorównał. No właśnie, ,,gdyby"...