La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 989 Culés

5

Nie pijmy alkoholu , nie jedzmy mięsa , nie spożywajmy cukru ani używek , żadnej chemii, nie palmy papierosów ani cygar i żyjmy po sto lat. Odmawiacie sobie czy żyjecie pełnią życia? Ps. Ojciec zawsze mówił - śmierć i sranie gdzie zastanie.

8

@Lukikiki Pełnia życia (o ile żywot polski można tak nazwać xD)

3

@Lukikiki masturbacja też ?

4

@gumaz jak najbardziej , trza korzystać z tego że ma się zdrowe ręce

2

@Lukikiki Narkotyki to zło, synu kiedy nie ma skąd wziąć.

2

@Lukikiki Z niczym nie przesadzam, ale i niczego sb nie odmawiam jeśli mam ochotę. Czy będę żył 85, czy 100 już mnie nie obchodzi.

0

@DonCarletto a ile byś chciał zyc ?

2

@Lukikiki Tak już pomijając nawet kwestię jakości tego życia to jednak nie chciałbym żyć sto lat.

2

@hayek raz na jakiś czas to i można węża pogłaskać , czemu nie

1

@gumaz Nie wiem. Po prostu żyje, a jak umrę to umrę.

0

@maroon Dlaczego maroonie?

0

@DonCarletto a jest szansa ze piwo wypijesz dzis pod lige mistrzow ?

0

@maroon otóż to , dlatego nie odmawiam sobie piwka lub skręta albo wymyślam diet bez mięsa bo da mi to rok lub dwa życia więcej , wszystko jest dla ludzi a życie ma się jedno i warto je wykorzystać do maksimum

3

@gumaz Jest, bo brat harnasie kupił, i szkoda, żeby się zmarnowały xD.

0

@DonCarletto a jak 64 też będzie dobrze ??

1

@Krzysztof1987 Przecież 64 to git wiek jeszcze

1

@Krzysztof1987 Nie wiem czy dobrze, czy nie. Po prostu będe martwy xD. Nikt nie zna dnia ani godziny.

1

@HighestInTheRoom niby tak. Ale krok przed sraczem. Wtedy tylko nasz rząd będzie się cieszył.

4

@Lukikiki Taki tam mechanizm wyparcia. Dużo spotykam pacjentów, którym diagnozujemy alkoholową marskość wątroby, raka płuca po 40 latach palenia fajek albo trzeba im amputować palce po latach nieleczenia cukrzycy. Mniejszość akceptuje swój los bez gadania, najczęściej spotykamy się z mniejszym lub mniejszym oporem. To wyraża się jako wymuszanie od każdego kolejnego lekarza zapewnień, że wszystko da się jeszcze naprawić, albo zarzucają trzymanie ich w szpitalu jak w więzieniu (bo leczenie i diagnostyka ciągną się tygodniami).

Oczywiście to tylko ucieczka przed prawdą i rzutowanie swojego żalu i strachu na innych. Prawda jest taka, że zawsze ma się wybór. Jak akceptujesz konsekwencje to żyj jak Charles Bukowsky, jak chcesz spróbować uniknąć chorób, to zrezygnuj z zabawek. Wbrew pozorom mała jest przestrzeń pomiędzy. Tak samo nikt w szpitalu nie jest trzymany na siłę (nie licząc odrębnych przypadków, jak art. 23 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego) i może podpisać, żeby wychodzi wbrew zaleceniom lekarskim.

Żyj jak chcesz, tylko dojrzej do świadomego wyboru i Twój problem zniknie :)

1

@YeastMoss ok , rozumiem i wiem że są tego typu przypadki ale nie chodzi mi o to. Nie chodzi mi o choroby z alkoholem, cukrem , używkami itp a normalnym życiem i odmawianiem sobie prostych przyjemności w imię tego że da mi to kilka dni / miesięcy / lat życia więcej. Mój dziadek ś.p palił faje do 85 roku życia i raka ani widu ani słuchu. Każdy z nas żre chemię na potęgę w najprostszych produktach spożywczych i nawet o tym nie wie a śmieszy mnie to że ktoś uważa się za lepszego bo ja to piwa nie pijam , wódka ? co ty ja nie alkoholik. Papieros kurw... samobójcą nie jestem. Ciekaw jestem ile przeżyje ten Bolek czy Lolek na sałacie i wodzie z cytryną nie znając smaku chmielu , marihuany , tytoniu a nawet i liści koki.

0

@HighestInTheRoom Bo jak tak patrzę na życie starszych ludzi to jakoś słabo pociągająca perspektywa.

1

@Lukikiki No ale to nie jest realne porównanie. Możesz robić co chcesz i modlić się, że jesteś tym wyjątkiem jak Twój dziadek, ale siłą rzeczy o wiele bardziej jest prawdopodobne jest, że jesteś jednym z pospolitych przypadków. Z mojej perspektywy, a spotykam na co dzień średnio 20 osób będących w szpitalu z jakiegoś powodu (czyli, powiedzmy sobie, chorych) i wszystko jest bardzo stereotypowe. Typu: znaleźliśmy guza w płucu, czy pali pan papierosy? - tak, od 18 roku życia. Ma pan uszkodzoną wątrobę, czy pije pani alkohol? Tylko 2-3 piwa co drugi dzień! Ma pan bakterie w jamach serca, czy brał pan narkotyki dożylne? - Doigrałem się...
Gdyby było inaczej, wywiad lekarski by nie działał i jak to zwykle bywa, statystyka ujawnia się na dużej próbie badawczej, czyli gdy właśnie spotykasz dużo ludzi i ich badasz pod tym kątem. Tak też można badać słynną "chemię" w jedzeniu i nie dajmy sobie wkręcić, że tajemnicze E300, E101, E160 są czymś równie szkodliwym co spalany tytoń. Coś tam jednak wiemy o świecie.
To załamuje się natomiast przy ocenie pojedynczych osób, np. czyjegoś dziadka, który nigdy nie miał raka mimo palenia tytoniu skręconego w wyrywki z Playboya. Sam znam taki przypadek, ale przy tym już tysiące raczej typowych.
Jak mówisz o tym, że coś Ci da kilka dni/miesięcy/lat życia, ja widzę różnicę między żwawym 80-latkiem, a przykutym do łóżka 60-latkiem z rurkami wystającymi z każdego otworu ciała. Nie powiesz mi chyba, że to jest życie pełną piersią, chyba że mówimy o respiratorze pompującym z wysokim ciśnieniem... Ja wolałbym, jak np. moi bliscy znajomi, w wieku 70+ lat jeździć z ukochaną na wycieczki rowerowe, niż wspominać melanże w hospicjum, ale każdy ma swoje gusta, a życie i tak zdecyduje za nas.

Oczywiście świat funkcjonuje niestety tak, że są też chorzy, którzy niczym nie zawinili i zdrowi, którzy robili co chcieli. Trzeba mieć tego świadomość, bo oszukiwanie się albo w jedną, albo w drugą stronę przyniesie tylko gorycz. Także zgadzam się w 100% z Twoją intuicją, że ludzie odmawiający sobie wszystkiego dla zdrowia mogą mieć fałszywe poczucie kontroli nad własnym życiem.

Co się tyczy tych dobrych rad "nie pij, nie pal, nie jedz mięsa" to też zależy od kontekstu. Moralizowanie jest wk****cę, lecz kiedy zachęcam kogoś z mojej rodziny do większego zadbania o zdrowie robię to z miłości i strachu przed rychłym zobaczeniem ich w łóżku szpitalnym.

Ja staram się żyć zdrowo, ale praca mocno na mnie wpływa i bardzo często przychodzą do mnie myśli o śmierci. Poczyniłem pewne w postępy w godzeniu się z nieuchronnym losem, co uważam za cenne. Od lat żyję raczej zdrowo, ale poznałem smak wielu rozrywek, święty nie jestem ;) Zresztą, nie wszystkie rozrywki są takie niezdrowe... ;)

0

@YeastMoss dzięki za wypowiedzenie się z punktu widzenia pracownika medycznego i oczywiście szanuję pracę i zdanie , myślę że praca napewno wpływa na takie poglądy ale siła rzeczy jeżeli spotyka się choroby nie uleczalne albo zgony z takich korzyści w życiu to są do tego argumenty żeby tak uważać. Moim zdaniem wszystko jest dla ludzi i po prostu powinno się nauczyć korzystania z głową ale ile ludzi tyle zdań więc i tak nic to nie da.

1

@Lukikiki Miło mi, że moje biadolenie miało dla Ciebie jakąś wartość :) Nie jestem wyrocznią do spraw ostatecznych, mam tylko często spotkania z tym wszystkim w praktyce. Pamiętam zresztą jak zmieniał się mój światopogląd z uczniaka żyjącego wyobrażeniami z filmów i seriali do pierwszych bliskich spotkań z nieuleczalną chorobą i śmiercią. Myślę, że jak ktoś utknął na pierwszym etapie to mówi o rzeczach, których nie rozumie. Szanuję każdy wybór, ale tylko jak jest świadomy ;)

BTW właśnie traci się kontakt z prawdziwym smakiem życia w dzisiejszych czasach. Wielu ludzi nie doświadcza przyjścia na świat dzieci w rodzinie oraz nie jest przy chorobie i śmierci bliskich. Wyparliśmy w ogóle te wydarzenia z domów do szpitali (przynajmniej w związku z porodem celem bezpieczeństwa). Nie widząc tego wszystkiego w ogóle trudno rozwinąć jakąś sensowną narrację w życiu. Podoba mi się w Niemczech, że wielu młodych ludzi robi sobie wolny rok na jakąś pracę społeczną i pracuje w tym czasie z ludźmi.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?