La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1676 Culés

10

Zapomniany genialny snajper:

Fernando Peyroteo, bo o nim mowa, urodził się w Humpata w Angoli 10 marca 1918 r. Był synem białych osadników a jego nazwisko Peyroteo wzięło się od jego dziadka ze strony ojca, który był pochodzenia hiszpańskiego. Młody chłopak okazał się wszechstronnym sportowcem. Od wczesnych lat uprawiał wiele dyscyplin. Zaczął grać w piłkę w lokalnych klubach w Angoli, w tym w Sporting Clube de Luanda, który był luźno powiązany ze Sportingiem z Lizbony. W 1937 r. Jego rodzina przeprowadziła się do Lizbony z powodu złego stanu zdrowia jego matki. W stolicy Portugalii swoje pierwsze kroki 19-letni Fernando skierował do Sportingu. Nie marnował czasu i już w pierwszym meczu treningowym strzelił hat-tricka. Ówczesny trener Sportingu József Szabó natychmiast zorientował się, jak ogromny talent mu się trafił i bez żadnej pisemnej umowy, opierając się tylko na słownych ustaleniach, zaproponował mu grę w barwach Lwów. Szabo trenował z nim cztery razy w tygodniu, choć pozostali gracze mieli takie treningi tylko dwukrotnie. Mimo że później otrzymywał lepsze finansowo oferty m.in. z Porto, pozostał wierny Sportingowi przez całą karierę. On nigdy by nie zagrał dla Benfiki czy FC Porto. Dla niego barwy w których grał były święte. Tak mówił w wywiadzie dla „Jornal Sporting” jego syn. W swoim pierwszym oficjalnym meczu, 12 września 1937 roku, zdobył dwa gole w wygranym 5:3 meczu z Benfiką. Jak się potem okazało, był to początek wyjątkowej kariery. Po tym spotkaniu dziennikarze tak opisywali jego grę: ,,Jest doskonale zbudowanym fizycznie, szybkim graczem i bez wysiłku dochodzi do pozycji strzeleckich. Peyroteo nie pokazał żadnych nerwów w swoim debiucie, co pokazują dwa zdobyte gole”. Filmy które zachowały się z tamtych czasów, pokazują Peyroteo jako kompletnego napastnika. Był szybki, świetnie dryblował, grał równie dobrze obiema stopami. Nie była dla niego problemem również gra głową. Co ważne, był bardzo inteligentnym graczem a to pozwalało mu również organizować ustawienie zespołu, gdy cofał się i grał na pozycji obecnie określanej jako „10”. Zawsze uważał, że zespół to suma indywidualności: ,,Dobre zespoły, bez dobrych zawodników, moim zdaniem nie istnieją”- pisał tak w swoich wspomnieniach. Jego pełen profesjonalizm widać po tych słowach: ,,Przed meczami interesowałem się defensywą, z którą miałem się zmierzyć. Czy szybko reaguje? Czy dobrze radzi sobie w pojedynkach o piłkę? Czy piłkarze równie dobrze grają obiema stopami, czy może mają jedną lepszą od drugiej? Czy zamykają oczy gdy skaczą do piłki? Czy grają technicznie czy siłowo? Zawsze próbowałem wykorzystać ich słabości.”

Jego najsłynniejszy mecz to spotkanie z Benfiką, decydujące o mistrzostwie w sezonie 1947/1948. Aby wyprzedzić w tabeli lokalnego rywala, Sporting musiał wygrać trzema golami. Peyroteo zdobył cztery bramki w 34 minuty, dzięki czemu Sporting wygrał 4:1 i na zakończenie sezonu zdobył mistrzostwo Portugalii. Niestety na arenie międzynarodowej nie osiągnął takich sukcesów, jak w klubie. II wojna światowa zabrała mu wiele najlepszych lat. W tym czasie Portugalia była ograniczona do grania spotkań z innymi neutralnymi krajami, Hiszpanią i Szwajcarią. Peyroteo zagrał w 20 meczach dla Portugalii i strzelił w nich 15 goli. Nigdy nie wystąpił na mistrzostwach świata. Jego trener ze Sportingu, Cândido de Oliveira, określił go najlepiej: Był maszyną strzelającą bramki. Statystyki z tego okresu są często niewiarygodne, głównie z powodu włączenia lub wyłączenia klubowych meczów towarzyskich. Jednak oficjalne dane Sportingu wpisują mu niesamowite 544(!) gole w 327 meczach dla klubu. Wygląda to jeszcze bardziej imponująco, gdy te liczby są podzielone. Zdobył 332 gole w 197 meczach w lidze portugalskiej, co daje mu średnią 1,68 gola na mecz! Wprawdzie wyprzedza minimalnie Eusébio (320) i Fernando Gomesa (319), ale bije ich na głowę, gdy liczymy bramki strzelane na mecz. Być może strzelił ich najwięcej, bo aż 693(!) we wszystkich rozgrywkach i meczach towarzyskich, wszystkie tylko dla jednego klubu. W sezonie 1946/1947 Sporting zdobył niesamowite 123 gole(!) w zaledwie 26 meczach na drodze do zwycięstwa w lidze. To był najlepszy sezon Peyroteo, który zaliczył 43 trafienia w zaledwie 19 meczach ligowych. Ten rekord trwał do czasu, aż inny zawodnik Sportingu, Argentyńczyk Hector Yazalde, zdobył 46 bramek w sezonie 1973/1974, ale on potrzebował do tego 29 meczów. Inne osiągnięcia Peyroteo są również niewiarygodne. Strzelił dziewięć goli w jednym pojedynku z Leça FC w 1942 roku, co wciąż jest rekordem ligi portugalskiej. W 1948 roku zdobył z kolei osiem goli w starciu z Boavistą. Po sześć goli w meczu strzelał trzykrotnie, a po pięć aż dwunastokrotnie! Był także pierwszym, który strzelił 5 goli w dwóch kolejnych spotkaniach . Miało to miejsce w 1942 roku. To sześciokrotny król strzelców ligi portugalskiej. Ze Sportingiem zdobył osiem mistrzostw Lizbony, sześć mistrzostw Portugalii i cztery puchary krajowe.

W tamtym czasie nie było Pucharu Europy ani innych ogólnoeuropejskich rozgrywek, co uniemożliwiło Peyroteo pokazanie swoich umiejętności szerszej widowni. To też tłumaczy dlaczego jest tak mało znany poza Portugalią. Po wygraniu trzeciego z rzędu tytułu mistrzowskiego w sezonie 1948/1949, zdecydował się przejść na emeryturę. W swoim ostatnim meczu ligowym strzelił hat-tricka przeciwko Orientalowi, a spotkanie skończyło się wynikiem 8:0. 25 września 1949 roku Peyroteo zagrał swój ostatni mecz w barwach Sportingu, wygrany 2:1 z Atletico Madryt. Przed tysiącami Sportinguistas, Fernando Peyroteo tak uzasadniał zakończenie kariery w wieku zaledwie 31 lat: Byłem żołnierzem w szeregach narodowego sportu, a żołnierz nigdy nie uchyla się od obowiązków, niezależnie od okolicznościach! Odtąd jednak uznaję, że jestem starym żołnierzem… Nie potrafię sprostać wymaganiom zawodowego piłkarza, który chce zachować formę, być przydatny dla swojego klubu i sposobu w jaki trenuje. Kiedy wchodzę na boisko, mam ochotę grać, ale po kilku kopnięciach piłki czuję niewytłumaczalną irytację. Po zakończeniu kariery wrócił na pewien czas do Angoli ale w 1961 roku powrócił do Portugalii, by poprowadzić reprezentację kraju, jednak po kompromitującej porażce 2:4 z Luksemburgiem został zmuszony do odejścia. Niedługo potem w meczu oldboyów odniósł kontuzję, która spowodowała operację i trzeba było amputować mu nogę. Fernando Peyroteo zmarł na atak serca 28 listopada 1978 r., w wieku 60 lat. Na zawsze jednak pozostał najlepszym piłkarzem w historii Sportingu.


@AssisMoreira
@Symson
@DaPidejpi
@Roni/VEB
@Lionel_Messi10
@Sensible
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj

1

@FCBparasiempre Dziękuje za kawał świetnej historii ;)
Proszę przy najbliższych wpisach mnie oznaczać będę wdzięczny
Pozdrawiam

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?