La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1451 Culés

8

6

@FCBparasiempre
1 lutego 1915 r. urodził się Stanley Matthews, prawoskrzydłowy, pierwszy w historii zdobywca Złotej Piłki France Football. Jeśli zapytasz przeciętnego Brytyjczyka o trzy najważniejsza wydarzenia roku 1953, wymieni on finał Pucharu Anglii, koronację Elżbiety II i zdobycie Mount Everest. W takiej właśnie kolejności. 2 maja 1953 to największe wydarzenie w historii klubu z Blackpool i najważniejszy dzień w życiu sir Stanley'a Matthewsa. „Mandarynki” w meczu decydującym o zdobyciu Pucharu Anglii mierzyły się z Boltonem i po godzinie gry przegrywały z Kłusakami 1:3. Gdy sto tysięcy widzów zgromadzonych na Wembley było przekonanych, że jest już po wszystkim i Blackpool po raz trzeci w historii udział w finale prestiżowych rozgrywek zwieńczy niepowodzeniem, sprawy w swoje ręce wziął Matthews.38-letni skrzydłowy, choć nazywany był „Czarodziejem Futbolu”, w swoim piłkarskim życiu nie zdobył żadnego trofeum. Miało się to zmienić dopiero w ten ciepły, niedzielny wieczór. W 68. minucie Matthews dograł piłkę prosto na but Stana Mortensena, a kilka chwil przed zakończeniem regulaminowego czasu gry ten ostatni stan meczu wyrównał. Decydujący cios zadał Bill Perry. Gracz urodzony w Johannesburgu trudnego zadania jednak nie miał, otrzymał bowiem perfekcyjną piłkę od Matthewsa, który wcześniej przebiegł z nią pół boiska, mijając rywali jak słupki parkingowe. ,,To prawdziwy artysta, geniusz futbolu. Maluje jakby akwarelami, jego dzieła zawsze mają piękną barwę’’-zachwycał się grą Matthewsa korespondent Timesa. I choć trzy gole strzelił wówczas Mortensen, to nie on okrzyknięty został bohaterem. Cały splendor zebrał genialny kapitan, a mecz do dziś nazywany jest "Finałem Matthewsa". Dość powiedzieć, że przed kilkoma laty buty, w jakich wówczas grał doświadczony skrzydłowy, trafiły na aukcję i zostały sprzedane za 38 tysięcy funtów! Puchar Anglii to jedyne trofeum w piłkarskim dorobku Matthewsa. Do dziś pozostaje chyba najwybitniejszym graczem w historii futbolu, który nigdy w życiu nie wywalczył mistrzostwa kraju. ,,Był jednym z najlepszych piłkarzy, jakich futbol kiedykolwiek widział, stoi w jednym szeregu z Pele, Maradoną, Cruyffem’’-nie miał wątpliwości pytany o Matthewsa sir Bobby Robson. ,,Opowiadał mi, że grał za dwadzieścia funtów tygodniowo. Dziś wart byłby tyle, co cały Bank Anglii’’- dodawał Gianfranco Zola. Matthews był synem boksera, drogą ojca jednak nie poszedł i wziął się za kopanie piłki. W Stoke szybko wyrobił sobie niezłą markę i gdy klub w 1934 roku spadł z ligi, a on zaczął domagać się transferu, setki kibiców protestujących pod stadionem przekonały go do zmiany decyzji. Z „The Potters” rozstał się dopiero po wojnie. Gdy zmieniał barwy klubowe (jego karta zawodnicza kosztowała 11 tysięcy funtów i butelkę whisky), menadżer Blackpool Joe Smith powitał go słowami: - Masz 32 lata. Myślisz, że będziesz w stanie robić to jeszcze przed kilka kolejnych? - Dziś jego pytanie brzmi zabawnie. Na zawodowym poziomie Matthews kopał piłkę do 50. roku życia(!), powstrzymał go dopiero uraz kolana. W sumie rozegrał ponad tysiąc meczów, nigdy nie dostał żółtej kartki. ,,Pokazał nam, jak należy grać w piłkę’’ -nie ma wątpliwości Pele. W jego pożegnalnym meczu (był rok 1965) wystąpili między innymi Lew Jaszyn, Raymond Kopa, Alfredo di Stefano, Ferenc Puskas i Eusebio a spotkanie to transmitowała Telewizja Polska. Po raz ostatni Matthews piłkę kopnął jednak dopiero 16 lat później - wystąpił wówczas w spotkaniu charytatywnym, choć na karku miał już ósmy krzyżyk. Długowieczność osiągnął dzięki niebywałej dyscyplinie. Dbał o zdrowie, był wegetarianinem, codziennie biegał po plaży, a pierwszym (i jedynym) w życiu kieliszkiem alkoholu uraczył się po pamiętnym finale Pucharu Anglii. Po zakończeniu kariery sukcesów szukał w trenerce, nie wiodło mu się jednak najlepiej. Prowadził Port Vale (jego klub został wyrzucony z ligi za nielegalne płacenie zawodnikom), szkolił dzieci w Ghanie, Ugandzie i Tanzanii, pracował w Australii, Kanadzie i USA. Będąc w RPA, na przekór apartheidowi, zbudował zespół złożony wyłącznie z ciemnoskórych chłopców i zorganizował im podróż do Rio de Janeiro, gdzie spotkali się ze swoim idolem, Zico. W trakcie pogrzebu żegnało go blisko 100 tysięcy osób, przemawiał Tony Blair. Prochy Matthewsa do dziś spoczywają pod murawą Brittania Stadium, a przed stadionem stoi jego pomnik. ,,Doskonale wiedziałeś, w jaki sposób będzie chciał cię minąć, ale nic nie mogłeś na to poradzić’’ -wspominał Matthewsa Danny Blanchflower, legenda Tottenhamu. ,,Jego drybling był niepowtarzalny, potrafił odebrać piłkę i przemknąć obok przeciwnika niczym wąż’’ -dodawał były selekcjoner reprezentacji Anglii, Walter Winterbottom.

Matthews lubił bawić się z obrońcami w kota i myszkę, dysponował fantastycznym przyspieszeniem, kapitalnie panował nad futbolówką i potrafił ją zagrać ze szwajcarską precyzją. Grał jeszcze w czasach piłki sznurowanej - mówiło się, że do kolegi z ataku zawsze dośrodkowywał futbolówkę w taki sposób, aby sznurowadło nie odcisnęło się na jego czole. Jeden z pisarzy porównał Matthewsa do ważki, która potrafi unosić się przez pewien czas w jednym miejscu, by po chwili odlecieć z błyskawiczną prędkości. ,,Na boisku byłem okrutny. Chciałem roznieść mojego przeciwnika i zniszczyć jego pewność siebie - wspominał przed kilku laty swoje boiskowe popisy w rozmowie z BBC sam zainteresowany. - Potrafiłem ustawić piłkę tuż przy nodze przeciwnika i gdy ten myślał, że będzie w stanie mnie powstrzymać, ja już byłem za nim. Wpędzałem rywali w kompleks niższości, z którego długo nie mogli się otrząsnąć. Prawdziwy drybler musi pracować nad sobą i nad tym, żeby na boisku czuć się lepszym od innych’’. W 1946 roku Matthews stał się świadkiem tragedii na Burden Park. Był to pierwszy po wojnie mecz Boltonu na swoim stadionie, „Kłusaki” podejmowały Stoke. Mecz chciało obejrzeć 85 tysięcy widzów (większości zależało przede wszystkim na tym, żeby zobaczyć w akcji Matthewsa), dla wszystkich zabrakło jednak miejsca na trybunach. Ci, którzy się nie zmieścili na obiekcie, napierali na bramy wejściowe. Te w końcu runęły, ludzie w zamieszaniu tratowali się wzajemnie, w skutek niedotlenienia i nadmiernego ścisku zmarły 33 osoby, pół tysiąca zostało rannych. Kibice go kochali. Kiedy po czternastoletniej przygodzie w Blackpool wracał do Stoke, z trybun powitało go 36 tysięcy widzów. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że na poprzednim meczu ligowym „The Potters” frekwencja była niemal pięciokrotnie niższa. Podczas otwarcia Euro 1996, wszedł na murawę Wembley jako jeden z gości honorowych. Otrzymał niezwykłą owację na stojąco. ,,Jego imię jest symbolem piękna futbolu, sława światowa i ponadczasowa, a skromność powszechnie znana. Magiczny zawodnik. Spośród ludzi, dla ludzi’’-głosi napis pod jego pomnikiem przed Britannia Stadium. Anglia wielbi swoich bohaterów. Legendy futbolu kreują mundiale, Matthewsowi na mistrzostwach świata nie było jednak dane zaistnieć. Przed wojną Anglicy w rozgrywkach udziału nie brali, a w 1950 roku jechali na turniej pyszni, nieprzygotowani sportowo i organizacyjnie. Na samym starcie w przekonaniu o własnym geniuszu utwierdziło ich pewne zwycięstwo nad Chile, później sensacyjnie ulegli jednak USA w meczu, który Alf Ramsey nazwał później największym upokorzeniem w historii brytyjskiego futbolu. Oba spotkania Matthews oglądał z ławki, na boisku pojawił się dopiero w starciu z Hiszpanią, jego zespół jednak przegrał i już po pierwszej rundzie musiał pakować bagaże. Dumni synowie Albionu grali archaicznie, hołdując przestarzałej myśli taktycznej Herberta Champana. Cztery lata później w Szwajcarii dotarli do ćwierćfinału, gdzie zatrzymał ich Urugwaj. Matthews w sumie na mistrzostwach świata rozegrał trzy mecze.

1

@FCBparasiempre Czyli jedynie wygrał puchar Anglii, ale Złotą Piłkę zdobył, ciekawe. Fajnie, że to dodałeś.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: