La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1075 Culés

11

10

@FCBparasiempre
Dobry Mina do dobrej gry

Na rosyjskich boiskach postacią skupiającą uwagę w kolumbijskiej jedenastce, a przy okazji prześladowcą naszej, okazał się blisko dwumetrowy Yerry Mina, potrafiący główkować na wysokości pierwszego piętra. Wtedy, w USA, plac gry też przypominał pole minowe – gdy tylko wybiegali nań Kolumbijczycy. Już po inauguracyjnej porażce z Rumunią do hotelu zamieszkałego przez drużynę zadzwonił ojciec Luisa Fernando Herrery z informacją, że ktoś zastrzelił jego brata. Z kolei obrońca Jaime Gabriel Gomez otrzymał pogróżki przed dramatyczną, jak się później okazało, potyczką z USA. Dlatego zrezygnował z gry przeciw gospodarzom imprezy. Teraz o zdrowie swoje i rodziny obawia się Carlos Sanchez. 32-letni obrońca zobaczył czerwoną kartkę za zagranie ręką na początku przegranej potyczki z Japonią, z kolei w przegranym meczu 1/8 finału z Anglią zapewnił rywalom rzut karny, wykorzystany przez Harry’ego Kane’a. Sanchez był nękany pogróżkami, co akurat zbiegło się z 24. rocznicą śmierci Escobara. Oby historia nie chciała się powtórzyć…



Pies marynarza

Tajemnicą mundialu, jak w piosence Bohdana Łazuki, pozostaną losy Złotej Nike, zwanej też później Pucharem Julesa Rimeta. Przechodnia nagroda wręczana mistrzom świata ginęła i znajdowała się, niekiedy wyglądając na oryginał, a niekiedy na… replikę. Wykonawcą statuetki ze skrzydlatą boginią zwycięstwa – wysokość 32 cm, waga 3,8 kg – był Francuz Abel Lafleur. U dołu znajdował się napis "Coupe du Monde de Football", natomiast na bocznych ściankach grawerowano nazwy drużyn triumfujących od 1930 roku. Między kolejnymi finałami znajdowała się u aktualnych mistrzów. W czasie II wojny światowej statuetkę ukryła przed nazistowskimi Niemcami… teściowa włoskiego wiceprezydenta FIFA, Ottorina Barassiego. Skryła ją pod łóżkiem, w pudełku na buty. Jak się domyślamy, znając nieco kobiece słabostki, pewnie w jednym z pudełek na buty. Może właśnie dlatego żołnierze Trzeciej Rzeszy nie dokopali się do niej, choć w mieszkaniu należącym do teściowej prezesa włoskiej federacji piłkarskiej spędzili kilka godzin. W 1954 roku Niemcy znaleźli wreszcie drogę po Złotą Nike, jednak nie dzięki wojsku, a dzięki piłkarzom. W finale szwajcarskiego turnieju pokonali Węgrów 3:2, choć już po ośmiu minutach przegrywali 0:2, po golach Puskasa i Czibora. Dzięki temu przez cztery kolejne lata statuetka zwiedzała miasta Republiki Federalnej Niemiec. A gdy została wystawiona publicznie, biegli w temacie dostrzegli, iż jest o kilka centymetrów wyższa od pierwowzoru. Działacze FIFA tłumaczyli, że to tylko efekt renowacji, jakiej została poddana. Fakt jest jednak faktem, że według części historyków to właśnie w latach 1954-1958 mogła powstać kopia nagrody, natomiast oryginał trafił w prywatne ręce. Jeśli tak, zapewne już się nie dowiemy, gdzie jest dziś skrywany. W 1966 roku do podjęcia finalistów mistrzostw świata szykowali się Anglicy. Na kilka tygodni przed rozpoczęciem imprezy zaginął Puchar Rimeta. Poszukiwania trwały kilka dni, aż w końcu zguba, zapakowana w gazetę, odnalazła się w żywopłocie, w południowej części Londynu. Znalazł ją kundelek o imieniu Pickles, z miejsca stając się bohaterem bulwarowej prasy. Na spacerek wyszedł z marynarzem Davidem Corbettem, który po zgłoszeniu sprawy na policję stał się głównym podejrzanym. Miał twarde alibi, więc dostał 6 tysięcy funtów i zaproszenie na finałowe spotkanie. Z Picklesem, rzecz jasna!



Puchar na wynos

Kiedy w 1970 roku Brazylijczycy wywalczyli po raz trzeci mistrzostwo świata (wcześniejsze tytuły – 1958 i 1962), otrzymali zgodnie z obowiązującym regulaminem statuetkę na własność. Cieszyła ich oczy 13 lat – w 1983 roku została skradziona z budynku tamtejszej federacji piłkarskiej, chronionego 24 godziny na dobę. Prezes wielokrotnie odwoływał się publicznie do sumienia złodziei, no ale, jak powszechnie wiadomo, ci fachowcy sumienia nie mają. Brazylijczycy zrobili sobie zatem replikę, a dziś triumfatorzy mistrzostw świata otrzymują Puchar Świata FIFA, stworzony przez Włocha Silvio Gazzanigę globus unoszony przez dwóch piłkarzy. Nagroda jest własnością Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej, po finałowych spotkaniach dostaje się w ręce kapitana zwycięskiej drużyny, ale nigdy nie stanie się własnością żadnego z krajów. A co jest dziś cennym oryginałem, co podłą fałszywką – tego nie wie nikt, jak w piosence Łazuki…



Proszek Diego

Kiedy zawodowi koszykarze z ligi NBA szykowali się do debiutu w igrzyskach olimpijskich w Barcelonie (1992), podstawowy warunek ich udziału był następujący – w przeciwieństwie do wszystkich innych uczestników tej równie pięknej, co mundial imprezy, mieli zostać wyłączeni z licznych kontroli antydopingowych. To był policzek dla olimpizmu, po którym baron de Coubertin pewnie się w grobie na chwilę ocknął. Futbol? Z pozoru przestrzega ślubów czystości, choć wielokrotnie był posądzany o to, że jest wyjęty spod prawa. Bo to nie tylko dyscyplina sportu, ale też gałąź przemysłu. Bo to tak wielki biznes, że na pewne przewinienia przymyka się oko. Czy tak? Pseudoefedryna, metyloefedryna, nonpseudoefedryna i fenylopropanoloamina. W 1994 roku, podczas turnieju w USA, listę takich niedozwolonych pochodnych efedryny, i ten specyfik także, znaleziono w organizmie – jak się okazało, nie do końca boskiego - Diego Maradony. As Argentyny został wylosowany do kontroli po wygranej z Nigerią (2:1). Wcześniej pomógł pokonać Grecję (4:0), wpisany przy okazji na listę strzelców. ,,Wyrzucili mnie z futbolu, odcięli nogi, a duszę złamali’’ – żalił się wówczas mediom, relegowany z najpiękniejszej piłkarskiej imprezy. Liczył już sobie wówczas 34 lata i potrzebował "boskiej" ingerencji, by odzyskać sprawność fizyczną. W tamtym roku nie grał de facto od stycznia, gdy skonfliktowany z trenerem i szefostwem klubu odszedł z Newell’s Old Boys. Przy pomocy niedozwolonych środków zdołał się doprowadzić do stanu, który pozwalał mu pokazać chociaż przebłyski geniuszu na czwartym w karierze mundialu. W 1986 roku doprowadził Argentynę do mistrzostwa świata, a cztery lata później do ponownego finału z RFN-em, tym razem przegranego. Maradonę przyłapano już w 1991 roku na zażywaniu kokainy. Kosztowało go to 15 miesięcy zawieszenia. Gdy wpadł podczas MŚ w USA, początkowo przyjął linię obrony zdziwionego i zszokowanego niesprawiedliwością świata sztangisty lub kolarza. ,,Miałbym brać zakazane substancje? To absurd. Zwłaszcza że graliśmy w upale, w trudnym klimacie. Dopingowanie się mogłoby doprowadzić do tragedii. Przysięgam na życie córek, nie brałem żadnego dopingu’’ – przekonywał zaraz po ogłoszeniu wyników trefnych testów. Niedługo później, gdy przespał się z problemem, wyznał jednak, że – za zgodą lekarza reprezentacji – sięgnął po środek ripped fuel, mający pomóc w zrzuceniu balastu kilogramów. Problem polegał na tym, że w Argentynie specyfik nie zawierał efedryny, a w USA, niestety, już tak.

Choć Maradona mógł mieć pretensje wyłącznie do siebie, wolał je kierować w stronę FIFA. – Potrzebowali mnie, żeby zapełnić stadiony. Może myśleli, że gruby Maradona będzie wszystkich bawić. Przestraszyli się jednak, gdy zobaczyli, jak się prezentuje Argentyna. Zagralibyśmy w finale z Brazylią i wygralibyśmy. No to natychmiast przestałem być potrzebny – krzyczał, jak to do dziś ma w zwyczaju. Teraz w Rosji, dokąd został zaproszony jako gość specjalny przez… FIFA, też już dał o sobie znać – m.in. pokazaniem środkowego palca. Według brytyjskich mediów otrzymuje za każdy dzień pobytu w kraju Władimira Putina 10 tysięcy dolarów i jest to część programu wdrażanego przez prezydenta FIFA, Gianniego Infantino. Chodzi o to, by gwiazdy sprzed lat świadkowały wschodzeniu gwiazdeczek. Ci, którzy śledzili spotkania Argentyny, świetnie wiedzą, jak często realizator pokazywał żywo reagującego, ale i śpiącego Maradonę, z zegarkami na obu rękach. Czyli jednak… wykorzystuje go ta FIFA. Ale i utrzymuje.


« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?