La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1398 Culés

10

11

@FCBparasiempre 3 października 1950 r. w Gdańsku urodził się Andrzej Szarmach, napastnik. ,,Zawsze drugi. Całe życie ciągle drugi. Nawet jak gdzieś pierwszy byłem, czułem się jak drugi”. Czy jest lepszy cytat do opisu kariery Szarmacha? Ciągła pogoń za złotem a mimo to ciężko mówić o jakimś niespełnieniu. W końcu mowa o 2-krotnym medaliście MŚ i wicemistrzu olimpijsku. W Górniku Zabrze przyszło mu zastąpić kontuzjowanego Lubańskiego i w nim następcę słynnego napastnika dostrzegł też selekcjoner reprezentacji Polski. Trzema golami strzelonymi w towarzyskich starciach z Haiti ostatecznie przekonał Kazimierza Górskiego do nominacji mundialowej. Niewiele jednak zabrakło by trener został zmuszony do radzenia sobie bez niego. W ostatnim kwietniowym meczu ligowym Szarmach doznał poważnej kontuzji kostki i musiał zejść z boiska. Nie pojawił się już na boisku aż do mundialu. Wcześniej też mierzył się z innymi urazem i stracił prawie całą wiosne, strzelając w niej tylko jednego gola. Mimo to w Niemczech Górski z szerokiego grona napastników postawił właśnie na niego, choć wcześniej zdawało się że przegrywa rywalizacje z Domarskim. W towarzyskich starciach przewyższał jednak swych konkurentów. ,,W roli środkowego napastnika najlepiej spisał się Szarmach. Już przed paroma dniami w meczu krakowskim wykazał on dużą dojrzałość piłkarską.”- pisał ,,Dziennik Polski” po sparingu kadry z Malagą. Szarmach na mundialu stał się jedną z największych gwiazd. Strzelił gola po pięknej podcince z Argentyną, w starciu z Haiti stał się drugim polskim piłkarzem w historii mundiali z hat-trickiem na koncie(po Erneście Wilimowskim) a na zakończenie fazy grupowej pokonał bramkarza Włochów po świetnym strzale głową nad bezradnie interweniującym Dino Zoffem. Mógł nawet powiększyć swój dorobek bo z Argentyńczykami zaliczył słupek. Dodatkowo wywalczył karnego na wage zwycięstwa z Jugosławią. Z dorobkiem 5 goli przewodził klasyfikacji strzelców MŚ jeszcze na tym etapie rozgrywek. Dopiero na finiszu wyprzedził go Grzegorz Lato. Wpływ na to miała kontuzja, jaka odniósł w starciu z Jugosławią. Przez stłuczenie mięśnia nie mógł wystąpić z RFN. Temu Górski przypisywał jedyną porażke poniesioną na tym turnieju. Ostatecznie Szarmachowi pozostał tytuł wicekróla strzelców. Drużynowo wywalczył zaś srebro, przyznawane za 3. Miejsce na świecie. ,,Zrobiliśmy dużo ale mogliśmy zajść jeszcze wyżej – mówił sam po powrocie. Agencja UPI dała go jako rezerwowego w najlepszej jedenastce turnieju. Podobnie ustawił go News of the World. Podczas MŚ cieszył się olbrzymią sympatią widzów i nie wiadomo co bardziej pociągało trybuny – wąsik, szybkie i celne strzały czy też autentyczny wdzięk piłkarski tego zawodnika?”- zastanawiał się ,,Dziennik Polski”. T o właśnie wtedy narodziło się słynne powiedzenie że ,,Szarmach wsadza głowe tam, gdzie inni boją się wsadzać noge”. Jak w starciu z Haitańczykami, gdy jego czupryna dwukrotnie znalazła się między bezradnie interweniującymi defensorami z Karaibów. Jego największym atutem była jednak skuteczność. Miłośnik statystyki komputerowej Jacek Gmoch mierzył kiedyś za pomocą nowoczesnych technologii kontakty z piłką swoich zawodników podczas meczu. Wynik Szarmacha był prawie nieprawdopodobny. Środkowy napastnik przez 90 minut nie zanotował nawet dwucyfrowej liczby w tej klasyfikacji. Nie przeszkodziło mu to strzelić w tym meczu 2 goli… Przyzwyczajony przez większość meczu Szarmach, gdy tylko piłka znajdowała się w polu karnym, stanowił ogromne zagrożenie. Wykorzystywał większość nadarzających mu się sytuacji w meczu. Od linii 16 metra piłka niemal sama go szukała. Stąd wiele razy wychodził ,,sam na sam” z bramkarzami, co prawie z automatu oznaczało gola… Łącznie strzelił w ciągu 8 lat gry na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce aż 109 goli. Średnio daje to nieco ponad 12 goli na sezon. Przez ten czas tylko raz jego dorobek spadł poniżej dwucyfrówki w rozgrywkach. Przy 207 rozegranych meczach daje to przeciętnie 0,53 gola na mecz. Dwukrotnie był wicekrólem strzelców. Pozostaje też, a jakże, drugim najlepszym strzelcem w historii występów Stali Mielec w Ekstraklasie. Tylko on oraz Tomasz Frankowski w całej historii rozgrywek strzelili co najmniej po 45 goli w lidze dla więcej niż jednego klubu. Szarmach strzelał je dla dwóch czołowych ekip Ekstraklasy lat 70-tych – Górnika Zabrze oraz Stali Mielec. Gra w żadnym z nich nie dała mu jednak tytułu mistrza Polski! Do obu tych drużyn trafiał w sezonie następującym po zdobyciu złota. Z Górnikiem najdalej doszedł do srebra, ze Stalą Mielec do brązu. Z tą drugą drużyną mierzył się też w słynnych bojach z Realem Madryt w Pucharze Mistrzów. Swoja jedyną korone króla strzelców(poza 2 ligą) wywalczył na Igrzyskach Olimpijskich w Montrealu. Tu jednak z kolei drugie miejsce przyplątało się do niego w rankingu zespołowym. Polacy wyjechali z Kanady ze srebrem po porażce w finale z NRD, co w kraju przyjęto raczej z niedosytem. Szarmach pozostał natomiast bez wywalczonego tytułu drużynowego i nie zdobył go już do końca kariery. Razem z Latą, Kusto i Żmudą stanowi natomiast jedyny kwartet podwójnych medalistów MŚ w historii polskiej piłki. Oprócz srebra zdobytego za 3. Miejsce z drużyną Górskiego w 1974, znaleźli się oni też w zespole Piechniczka 8 lat później. W przypadku Szarmacha trudno żeby było inaczej, skoro swoim golem przyczynił się do wygranej w eliminacjach z NRD w Lipsku 3:2. Na mindialu trener trzymał go jednak w rezerwie. Wpuścił go na zmiane za Andrzeja Iwana w meczu z Kamerunem. Na kolejny występ musiał czekać do starcia o 3. Miejsce z Francją, choć wcześniej prasa głośno domagała się jego udziału w meczu z Włochami, gdy z powodu nadmiaru kartek nie mógł zagrać Boniek. Piechniczek ostatecznie postawił na Pałasza, co jak sam przyznał było jego największym błędem w karierze. Selekcjoner uprzedził się do niego po bardzo słabym występie z Kamerunem. Wtedy wprost powiedział: ,,Szarmach nie jest w formie”. Dość ostro krytykował go też legendarny komentator Jan Ciszewski, twierdząc że napastnik jest zbyt powolny i grzeszy nieskutecznością. W medalowym meczu Szarmach zagrał jednak od początku i zdobył wyrównującego gola po pięknym strzale z dość ostrego kąta. Do historii przeszła chyba jednak scena następująca bezpośrednio po trafieniu. Szarmacha zaczął wyściskiwać Boniek. Napastnik jednak nie okazał żadnej radości, tylko posłał groźne spojrzenie w kierunku selekcjonera… Ciszewski zaś zaniemówił przed mikrofonem z wrażenia po tej akcji. Sam strzelec podkreślał że gol go cieszy ale głównie dlatego że zdobył go w starciu z Francją a był już wówczas piłkarzem klubu z tego kraju. Dokonał tego w swym ostatnim meczu w reprezentacji. Jego dorobek wyniósł 62 mecze i 32 gole. Trafiał więc do siatek rywali średnio w co drugim meczu. Z liczbą 7 goli jest też drugim po Lacie najlepszym strzelcem Polski na MŚ. Tylko tych dwóch piłkarzy w historii biało-czerwonych potrafiło pokonywać bramkarzy rywali na 3 mundialach. Oprócz dwóch medalowych MŚ, uczestniczył też w turnieju tej rangi w 1978, gdzie uzyskał gola na wage wygranej 1:0. ,,Rozłozone ręce Szarmacha, mina zdobywcy po strzeleniu gola i malujący się na ustach okrzyk: To jest to! – to rzeczywiście najradośniejszy i zarazem pozytywny koniec konfrontacji z Peru.”- pisała ,,Trybuna Śląska”. Trener Gmoch w eliminacjach do tego turnieju miał dość specyficzny pomysł na wykorzystanie Szarmacha, stawiając go w drugiej linii, co przy braku dynamiki obniżało jego ocene. Zresztą często pojawiały się glosy że Szarmach już obniżył loty. Być może było to też odium afery z Gorgoniem, gdy wdali się w sprzeczke z obsługą pociągu. Jego odpowiedzią na takie głosy były jednak wybitne mecze, jak w eliminacjach ME z Holandią, w którym strzelił 2 gole. Spotkanie z ówczesnymi wicemistrzami świata uznawane jest za jedno z najlepszych w historii reprezentacji Polski. Po Stali Mielec wyjechał do Francji. Nad Sekwaną dla Auxerre strzelił 91 goli w pierwszej lidze francuskiej, co do dziś jest jednym z najlepszych wyników tego klubu. Dwukrotnie został uznany przez ,,France Football” najlepszym obcokrajowcem ligi francuskiej. Kres kariery piłkarskiej zbiegł się z początkiem pracy trenerskiej. W Ekstraklasie prowadził Zagłębie Lubin. Obecnie zajmuje się działalnością menadżerską. Jest członkiem Klubu Wybitnego Reprezentanta. Sklasyfikowany został na 7.miejscu na liście najlepszych polskich piłkarzy w historii ,,Magazynu Futbol”.


« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?