La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1527 Culés

16

Bawi mnie niezmiernie, jak ramblowi zwolennicy Konfederacji zakrzykują, że ich partia jest jedyną, która stawia na wolność, podczas gdy tak naprawdę jej politycy dążą do katolickiego zamordyzmu i państwa wyznaniowego. Nawet mi was nie żal. xD


6

@kel a mniw bawi poseł Kopiec z Lewicy co nie rozróżnia flagi Rosji od Słowacji.

1

@kel Konfederacja nie zapewnia wolności w niektórych sprawach społecznych, taką ma kulę u nogi w postaci zamordyzmu katolickiego.
Ale zapewnia większą wolność gospodarczą, rynkową.
Był kiedyś taki pomysł od nich, żeby szkoły publiczne podzielić na katolickie i laickie, rodzic sam by sobie wybrał, gdzie chce posłać dziecko.
Partie konserwatywne z natury są mało wolnościowe w kwestiach wyznaniowych i z tym się musi każdy ich wyborca liczyć.

0

@kel Myślę, że kwestia mocnego stawiania na Katolicyzm jest podyktowana tym, że to ona jednak mocno zakorzeniona w naszym społeczeństwie. Istnieje dziwny obraz, że jak ktoś jest wierzący to od razu musi być też dobrym człowiekiem. Przypuszczam, że za parę lat konfederacja od tego poglądu zacznie odchodzić bo coraz mniej ludzi jest wierzących, zwłaszcza w młodym pokoleniu

0

@RosjaninBut
Możesz napisać które gałęzie gospodarki/przemysłu chce sprywatyzować Konfederacja? Co z szeroko pojętej gospodarki czy tzw. budżetówki (oprócz utopijnego pomysłu edukacji)? Pytam z ciekawości?

0

@kempnou lider partii, jej kandydat na prezydenta wprost ci mówi, że chce państwa wyznaniowego, a ty nadal wierzysz, że to tylko "stawianie na Katolicyzm". Ja rozumiem, że konfrontacja z faktami często bywa bolesna, ale oszukiwanie samego siebie to raczej słaba sprawa. xD

1

@pax czemu bony edukacyjne mają być utopijną wizją szkolnictwa?

0

@michal26
Bo nikt mi nie wytłumaczył że nie są.
Poza tym pytanie główne brzmiało co Konfederacje chce sprywatyzować, jakie gałęzie przemysłu/gospodarki? Po prostu jaki jest ten ich model wolnorynkowy. Może pomożesz i napiszesz? Jeśli chcesz na temat bonu możemy równolegle rozmawiać.

0

@michal26
Co do Bonu edukacyjnego. Co dawał by Ci dzisiaj bon edukacyjny? NIC.
Bon nie jest wizją szkolnictwa a jedynie sposobem finansowania szkolnictwa.

1

@pax
Z tego co wiem, to chcą naturalnie powoli wprowadzać zmiany. Zaczną raczej od hybrydy, czyli odsprzedaży w prywatne ręce, ale świadczenie usług z rozliczeniem z podatków.
Innymi słowy - placówka będzie prywatna, ale będzie miała obowiązek świadczenia poszczególnych...świadczeń, które to będą opłacane z podatków.
No i weźmy sobie na świecznik szkolnictwo. Szkoły przejdą w prywatne ręce i będą świadczyć np. pakiet podstawowy, który będzie opłacany z bonu edukacyjnego (wartość np. 500 zł na dziecko/mies.). Jak ktoś chce więcej, niech dopłaca.

Oprócz tego w analogiczny sposób będzie służba zdrowia funkcjonowała, którą po prostu trzeba mądrze sprywatyzować. Nie można z dnia na dzień tego oddać w prywatne ręce, bo dojdzie do zapaści i podziałów klasowych. Biednych nie będzie stać na podstawowe leczenie.
Bon zdrowotny wyniesie np. 500 zł/mies.
Co się zmieni? A no to, że powstanie rywalizacja między szpitalami. Poprawi się drastycznie jakość obsługi i przede wszystkim organizacja. To jest bolączka NFZ. Nie leczenie a jakosc obsługi pacjenta oraz organizacja pracy.

Tyle wystarczy i z tego co wiem, to Konfederacja nie zamierza iść dalej, bo i nie ma po co. Nie przejdzie pełna prywatyzacja i Polska na to nie jest gotowa. Zbyt duży monopol państwowy tutaj jest.

Oprócz tego kolej i dopuszczenie prywatnych przewoźników. Z tego co wiem, to nawet aktualnie już się takie zmiany tworzą, także Konfederacja nie zdąży prawdopodobnie nawet złożyć takiego wniosku, bo już będzie. Docelowo eliminacja PKP, z ewentualnym zostawieniem PKP Cargo. Na pewno będzie musiał być jednak organ zarządzający ruchem kolei. Tego się nie przejdzie, bo pociąg to nie autobus.

Nie wiem jak będzie ze spółkami Skarbu Państwa.

W rękach Państwa pozostanie Energetyka, Petrochemia (Orlen), Przemysł zbrojeniowy w tym wojsko. Oprócz tego Policja, Straż, Sądownictwo, Podstawowa administracja, na pewno urzędy wszelakie, itp. To logiczne.

Nie wiem. Zostały jakieś gałęzie, które warto prywatyzować, lub potencjalnie po prostu można? Reszta chyba prywatna już jest, lub marginalna, jak lasy panstwowe..

0

@pax No już Ci wyjasniłem w sumie.
Tak. Jest to zmiana finansowania, ale i administrowania. To jest kluczowa kwestia. Prywatyzacja (nawet to tego hybrydowego stanu, który w pełni zadowoli każdą ze stron) nie nastąpi od razu, bo kto Ci kupi Kilkanaście tysięcy szkół od ręki...to chwile potrwa. Natomiast prywatne placówki korzystające z bonu edukacyjnego będą zdecydowanie lepiej zarządzane i zorganizowane. Oprócz tego będą mogły realizować swój tok nauczania, a nie to co teraz jest...

0

@michal26
Jak to zmiana finansowania? Z tego co czytałem na stronie Konfederacji i słuchając wypowiedzi Dziambora ma to wyglądać tak, jeśli się mylę to proszę popraw mnie.
Podatnik płaci podatki, z tych podatków każdy podatnik otrzymuje taką samą kwotę w formie bonu edukacyjnego dla dziecka z którym idzie do wybranej przez siebie placówki i tam tym bonem płaci za edukację dziecka, taki bon ma określoną kwotę. Jeśli szkoła oferuje jakieś zajęcia to mogą one być w pakiecie z bonem lub jeśli wykraczają poza bon to rodzic dodatkowo dopłaca.
O to chodzi w finansowaniu bonem edukacyjnym?

Bon edukacyjny nie ma bezpośredniego związku z realizowaniem toku nauczania, to jest jedynie forma finansowania.

Obecnie służba zdrowia przecież jest prywatyzowana, nie tylko prywatne gabinety lekarskie ale większość to niepubliczne zakłady opieki zdrowotnej. Wszystkie źródła finansowania opierają się o stawki za usługi, przetargi które szpital, przychodnia świadczą.
Z tego co piszesz to jedyny wolny rynek i te hasła wolnorynkowe jakie głosi Konfederacja mają dotyczyć tylko szkolnictwa a reszta elementów państwowych ma pozostać w monopolu państwa.

1

@pax Służba zdrowia nie jest sprywatyzowana. Jest jedynie DOPUSZCZONE prywatne lecznictwo, czyli to co ma być niedługo w PKP. Szpitale dalej są w pełni Państwowe, ale zgodzę się - monopol mimo iż wciąż ogromny, to się zmniejsza. Tutaj koniecznie trzeba odebrać Państwu (szpitale + przychodnie) element organizacyjny i logistyczny. Mówiąc szczerze - nie mam koncepcji jak rozwiązać kwestie "własności" by pogodzić to z wyżej wymienionymi elementami.

Co do bonu edukacyjnego. Dokładnie tak to ma wyglądać na samym poczatku. To da się wprowadzić w ciągu zapewne kilku tygodni.
Pytanie tylko czy szkoły powinny pozostać w rękach Państwa. Mówiąc szczerze, to im dalej MEN od szkoły, tym lepiej. Poziom nauczania spada z roku na rok. Szkolnictwo wyższe, to już absolutny spadek poziomu. No, a gdzie się to zaczyna? Od szkoły podstawowej już.
Do meritum.
Co według Ciebie musiałoby się zmienić, żeby MEN nie narzucał toku nauczania?

A co do prywatyzacji. No na to wychodzi, że za dużo nie zostało w rękach w pełni państwowych. Są pośrednie twory jak właśnie spółki skarbu państwa. To z pewnością musiałoby być zreformowane, bo jest patologia. Nie liczą się z kosztami i są obciążeniem dla Skarbu Państwa. Oczywiście nie wszystkie :)

0

@michal26
Piszesz o dwóch różnych rzeczach. Bon niczego nie zmienia. Samo w sobie wprowadzenie go obecnie jest bezsensowne bo jest bez użyteczny a i byłby bardzo szkodliwy.
Ty natomiast pisząc o bonie myślisz o zmianie całego systemu szkolnictwa w którym bon jest tylko jednym elementem.

Nie ma państwa w którym bon edukacyjny byłby stosowany całościowo, bo się nie sprawdza. Jednak jest kilka państw w których funkcjonuje i co ciekawe w dużej mierze jest wykorzystywany do obchodzenia neutralności religijnej państwa. Jednak patrząc na polskie podwórko.

Dzisiaj jest tak.
Rodzice płacą podatki a z tych podatków państwo finansuje oświatę czyli szkołę do której uczęszcza dziecko. Bon edukacyjny nie zmienia systemu.
Rodzice płacą podatki a z tych podatków państwo finansuje oświatę poprzez bon edukacyjny czyli szkołę do której uczęszcza dziecko. Różnica jest taka że szkoła dostaje pieniądze bezpośrednio z budżetu albo z dostaje pieniądze z budżetu przez ręce rodziców. Jaką więc zmianę finansowania daje bon? Nie ma takiej.


Konfederacja (lub jej członkowie) jednak czasem głosi zmianę całego systemu szkolnictwa, sprywatyzowanie szkół i oddanie ich pod właścicielstwo prywatne dyrektora placówki, likwidacja kuratoriów, (nawet gdzieś słyszałem MEN), likwidacja podstawy programowej. Powstają szkoły które same wyznaczają co dziecko ma się uczyć, czy to będzie 8 godzin matematyki czy historii to decyduje dyrektor a rodzic sam decyduje czy do takiej szkoły ma posłać dziecko, że niby szkoły mają konkurować między sobą, zostają te dobre a słabsze wypadają z rynku. Popraw mnie jeśli się gdzieś mylę.

0

@michal26
Jak rozumiem jesteś za likwidacją np. matury?

0

@pax ma poprzedni post odpiszę jutro, bo idę spać. Ledwo żyje.
Natomiast tak - do zastanowienia jest, czy matura w obecnej formie ma w ogóle sens? To co jest obecnie ma się nijak do założeń. Z definicji miało chyba zweryfikować, kto jak jest przygotowany di dalszego życia pod kątem wiedzy w kluczowych przedmiotach, co też miało być wyznacznikiem na studia. Moim zdaniem takiego celu nie spełnia. Chyba pozostawiłbym po prostu świadectwo ukończenia szkoły średniej oraz co najwyżej egzaminy zawodowe w przypadku technikum. Na studia powinny wrócić egzaminy.
Jak to mawia klasyk "matura to bzdura".
Pytanie jest czy warto zreformować czy po prostu zlikwidować.
Aczkolwiek to też temat na dłuższą dyskusję.

0

@michal26
Podam Ci kilka kwestii do rozważenia dotyczących bonu edukacyjnego. Bon w myśl zasady ma mieć równą wartość, jednak koszt utrzymania szkoły wiejskiej i miejskiej jest różny. W szkołach wiejskich jest mniej uczniów w klasach co przekłada się na np. wyższe koszty godziny pracy nauczyciela, tak jak opłat różnego rodzaju które łatwiej opłaca się w większych szkołach. Więc bon edukacyjny spowoduje nie opłacalność szkół wiejskich. Dziambor był o to pytany jako główny lansujący bon edukacyjny. Odpowiedział, że tam gdzie bon nie będzie opłacalny to wprowadzi się nauczanie po domach!! Nie wiem czy chodzi o tajne komplety jak w czasie zaborów czy okupacji. W jaki sposób w warunkach domowych robić lekcje wfu, czy inne lekcje wymagające sprzętu szkolnego. A małych wiejskich szkół w Polsce są setki jak nie tysiące. Przecież to utopia. Dodatkowo jeśli nie opłacało się robić lekcji w szkole dla 8 osób to będzie opłacać się dla jednej w domu?
Kolejna sprawa. Szkoły poddane procesowi prywatyzacji wchodzą na wolny rynek z dobrymi i złymi konsekwencjami. Wyobraź sobie miasteczko w której są dwie prywatne szkoły podstawowe, aby się wyróżniać jedna kładzie nacisk na nauki ścisłe a druga humanistyczne. Wedle zmian, praktycznie każda ma dużą liczbę przedmiotów humanistycznych lub ścisłych a tych drugich szczątkową ilość. I jako element wolnego rynku jedna szkoła splajtowała. Dyrektor ogłasza upadłość. Co z uczniami? Nie przejmie ich druga szkołą bo oni są na zupełnie innym poziomie. Jakie widzisz tutaj rozwiązania, aby w wolnym rynku oświaty nie działały zasady wolnego rynku.
NIe chcesz aby MEN narzucał tok nauczania - chyba chodzi o podstawy programowe. Oznacza to, że nie chcesz jakichkolwiek egzaminów, rozumiem brak egzaminu po 8 klasie, ale także brak matur. Jak zrobić maturę aby była miarodajna, skoro każda szkoła może uczyć się różnych lektur, może kłaść nacisk na różne kwestie, pomijać jedne a rozbudowywać inne zagadnienia. Więc ogólnopolska matura byłaby nie do zrobienia, chyba że tak jak teraz byłaby wytyczne a tego nie chcesz, bo to podstawa programowa. Mogłyby być matury w ramach szkoły z takiego "toku" jaki był w szkole ale to wiadomo że nie byłoby to obiektywne z równymi kryteriami. Oczywiście można zastąpić maturę jedynie egzaminami na studia, ale wtedy znowu uczelnie wyznaczałyby zakres tematyczny egzaminu więc i tak "tok nauczania"w szkole średniej byłby ustawiany pod egzaminy czyli narzucony przez inną jednostkę. A tego nie chcemy. Można zlikwidować maturę i egzaminy wstępne na studia. Jak wolność to wolność ;)
O to chodzi w bonie edukacyjnym?

0

@kel Czym się niby różni stawianie na katolicyzm od państwa wyznaniowego? Dokładnie to miałem na myśli, nie muszę nikogo oszukiwać.

0

@pax Odpowiadam po długim czasie, ale w tygodniu zwyczajnie nie miałem kiedy odpowiedzieć.

Do rzeczy.
Po pierwsze - jestem zwolennikiem tego, by podatki były celowe. Obecnie mamy tak, że zbiera się od ludzi pieniądze i trafia to do wspólnej puli, nazywanej "budżetem". Dzieje się tak, ponieważ brakuje pieniedzy w wielu sektorach jak np. ZUS i trzeba uzupełniać te luki pieniędzmi z innych sektorów.

Bon edukacyjny powodowałoby, że ilość pieniędzy przeznaczanych na edukację byłaby stała i uzależniona byłaby od aktualnej liczby dzieci.
Z punktu widzenia "optymalizacji", jest to rozwiązanie idealne.

Ale to poboczny temat. Wracając.
Tak - jedyna różnica w SAMYM BONIE jest taka, że to RODZICE płacą szkole a nie Państwo. Przekazuje się obowiązek finansowania edukacji na RODZICÓW. O to w tym chodzi przecież. Co to powoduje:
1. Rodzice mają świadomość ile kosztuje edukacja ich dzieci. Dzisiaj NIE MAJĄ.
2. Dyrektorzy szkół (nawet publicznych!) będą musieli podwyższać poziom edukacji i polepszać warunki tak, aby rodzice chcieli skorzystać z ich usług. Wprowadzamy element konkurencji.

Oczywiście bon edukacyjny może być w formie cyfrowej na zasadzie "podpięcia karty" a tym wypadku "karty bonu edukacyjnego".

Jak widzisz - bon edukacyjny, odpowiednio wprowadzony, zmienia wiele.

Aha. Konfederacja z grubsza pisząc, chce to co napisałeś.

Na kolejny post odpowiem za chwile.

0

@pax Jeśli Dziambor faktycznie tak odpowiedział, to nie zgadzam się z Nim.

Tak, szkoły wiejskie mogą stracić na tym pomyśle, ale wcale nie muszą. Tutaj potrzeba dokładnej analizy. Ogólnie rzecz ujmując, na prywatyzacji stracą te jednostki, które są niewydolne, źle zorganizowane i mają niski poziom edukacji, a także nie oferują niczego "ponad". Spora liczba placówek splajtuje, ale za to te dzieciaki gdzieś będą musiały uczęszczać i skorzystają inne szkoły. Jestem zwolennikiem, że szkoły mogą "należeć" do samorządu lub do prywatnej jednostki. Innymi słowy - udostępnić możliwość warunkowego zakupu danej szkoły (do przemyślenia jakie to musiałyby być warunki) przez jednostkę prywatną (firma, lub osoba). Obecnie nie wiem do kogo należą szkoły, ale chyba też do gminy. Ty powinieś chyba wiedzieć. Jak jest?

Co do zasady konkurencji szkół (argument o 2 szkołach, które przedstawiłeś). Według mnie BARDZO naciągany. Założyłes coś, co prawdopodobnie nie miałoby nigdy miejsca..nie umiem się nawet do tego odnieść, ponieważ uważam, że zwyczajnie nikt nie prowadziłby szkoły w taki sposób. Jedyna rzecz, którą by właściciel placówki podjął, to zatrudnienie lepszych fachowców w danej dziedzinie a nie likwidacja godzin...

A co do egzaminów. Nie widzę przeszkód by były egzaminy wewnętrzne. Egzaminy 8 klasisty (wczesniej 6 klasisty i gimnazjalny) są...żenujące. Miałem maksa na każdym z nich (no może bez paru punktów). Są zbędne.
Matury też maja taki poziom, że tylko gamoń jest w stanie nie zdać...
Czy jest jakiś argument za tym, by to nie szkoła a MEN tworzył egzamin maturalny (jedyny, który ma jakikolwiek sens, bo poprzednich w ogóle nie powinno być)?

0

@michal26
Nie za bardzo rozwiałeś jakikolwiek wątpliwości, raczej je pogłębiłeś. Matura wewnętrzna? Każda szkołą będzie zainteresowana aby jak najwyżej ocenić własnych uczniów, bez względu na obiektywizm. Im więcej uczniów zda maturę tym dla szkoły lepiej - jaką będzie miała opinię, jak dobrze uczy. Trochę utopijne myślenie. Matura zewnętrzna, nie patrząc na jej poziom jest obiektywna dla wszystkich szkół, matura w szkole przy własnych nauczycielach, wychowawcy skwituję xD

Piszesz, że przykład jest naciągany ale akapit wyżej to potwierdzasz: "Spora liczba placówek splajtuje, ale za to te dzieciaki gdzieś będą musiały uczęszczać i skorzystają inne szkoły"
To nie jest przychodnia, że jednego kardiologa zastąpi inny kardiolog, ale jak uczeń ma taki a nie inny profil klasy, ma ograniczoną np. matematykę a rozbudowane humanistykę to gdzie się przeniesie jak Konfederacja zakłada że każda szkołą ma pełną dowolność programów?

Jak mówiłem bon edukacyjny niczego nie zmienia bo niczego nie wprowadza nowego, konfederacja chciałaby prywatyzacji szkół i programu ustalanego przez szkołę bez jakiegokolwiek nadzoru.
Szkoły należą tzw. organ prowadzący do gmina/miasto.
Od wielu lat jest niż demograficzny, szkoły konkurują ze sobą - szkoły mają coraz lepsze zaplecze, baseny, albo same to organizują, dodatkowe języki, szkoły średnie mają profile - licea mat-fiz, biol-chem, językowe, plastyczne, licea profilowane, zawodowe, więc jest pełna możliwość zapisania się do szkoły której profil, zaplecze odpowiada.

0

@michal26

Bon nic nie zmienia.

"jedyna różnica w SAMYM BONIE jest taka, że to RODZICE płacą szkole a nie Państwo".
Skąd rodzice mają bon? Podpowiadam od państwa. NIe ma różnicy o której pisałem.

Rodzice płacą podatki do budżetu-z budżetu w formie dotacji płyną pieniądze do szkoły za edukację dziecka.

Rodzice płacą podatki do budżetu-z budżetu w formie bonu edukacyjnego płyną pieniądze do szkoły za edukację dziecka.

Wow, jest różnica, rozwiązująca problemy szkolnictwa.


2. Szkoły już dawno wprowadziły konkurencję i rywalizację między sobą, rodzic ma pełny wybór dowolnej szkoły dla swojego dziecka. Konfederacja nic nowego nie wymyśliła

0

@pax tak, jak mówiłem kiedyś, dla mnie sama koncepcja matur jest niezrozumiała. Czemu ma to służyć? Średnie wykształcenie można przecież uzyskać bez zdanej matury (czy się myle?)
Co prawda nie dostaniesz się na studia, ale przy likwidacji matur wrócą egzaminy na studia, które gwarantowały wyższy poziom na studiach. Chyba lepiej, by było mniej, ale lepiej wykształconych studentów?

Profile masz tylko w szkołach średnich. Raczej mała szansa, że zamknie się jakaś szkoła średnia. Jeśli się zamknie, to dlatego, że w okolicy jest inna. I tak - normalnie będą dzieci mogły pójść do szkoły lepiej prosperującej. Nie widzę powodu, by tak nie było. To będzie z reguły z korzyścią dla ucznia.

A czy zgodzisz się ze mną, że poziom nauczania z roku na rok jest co raz to niższy? Jeśli tak, to jak myślisz czemu tak jest?

0

@pax A co do bonu - dalej nie rozumiesz podstawowej kwestii.

Podam inny przykład, w formie pytania. Może wtedy dojdziemy do consensusu.
Czy według Ciebie przekazanie obowiązku odprowadzania składek z tytułu pracy z pracodawcy na pracownika spowoduje, że wzrośnie świadomość u pracowników jakie są wysokości składek i podatków, które Państwo potrąca na UoP, czy też nie?

0

@michal26
Jaka to jest podstawowa kwestia? Podajesz przykład który niczego nie zmienia oprócz świadomości? Dzisiaj masz tak, że płacisz podatki a ustawa budżetowa dokładnie wylicza wpływy i na co zostaną przeznaczone pieniądze. Oczywiście nie dostajesz dokładnego zestawienia podziału na co idą konkretnie twoje podatki, ale ogólne wyliczenia są. Teraz inne pytanie zadam uważasz, że osoby bezdzietne, osoby z dorosłymi dziećmi nie powinne partycypować w edukacji? Co z osobami nie odprowadzającymi składki, z dziećmi w domach dziecka, sierotami? Czy osoby mające 3 dzieci powinne płacić 3 razy większą stawke niż z 1 dzieckiem?

0

@michal26
"Profile masz tylko w szkołach średnich. Raczej mała szansa, że zamknie się jakaś szkoła średnia. Jeśli się zamknie, to dlatego, że w okolicy jest inna. I tak - normalnie będą dzieci mogły pójść do szkoły lepiej prosperującej. Nie widzę powodu, by tak nie było. To będzie z reguły z korzyścią dla ucznia".

Chciałbyś profile w szkołach podstawowych? Są dwa języki, pływanie, kółka zainteresowań. Czy uważasz że 7 letnie czy 10 letnie dziecko jest świadome swoich zainteresowań? Jak mówiłem to utopia.
Jeśli się zamknie, (sam pisałeś że splajtują) - to nie jest tak, że inna szkoła przejmie uczniów - głównym postulatem Konfederacji jest brak podstawy programowej, czyli to dyrektor ustala czego będą się uczyć dzieci. Mnie zwolennicy Konfederacji przekonywali, że chodzi o wolność, że każda szkołą ustala czego będą się uczyć dzieci. Jak w jednej szkole rodzice będą chcieli 10 godzin matematyki to zrobi się szkoła o takim profilu, a jak będą chcieli 10 lekcji historii to szkoła zrobi taki profil. Kwestia jest taka, na co nie odpowiedziałeś. Co z uczniami np. 7 klasy która miała 10 lekcji historii a 1 matematyki. dzieci mają do tego łacinę, polski, etykę, ale nauk ścisłych prawie w ogóle. Kto przyjmie takie dzieci, gdy inna szkoła ma profil nauk ścisłych? Zaczną od 4 klasy, aby nadgonić materiał?

0

@pax wymieniłem Ci 2 rzeczy, które zmienia. Pierwsza to świadomość, a druga to ZWIĘKSZENIE konkurencyjności wśród placówek publicznych.
Trzecia to, mimo wszystko MNIEJSZY udział Państwa w administracji, co pozwoli na zwolnienie części urzędników.

Prosiłbym Ciebie, byś odniósł się do mojego pytania odnośnie świadomości pracownika odprowadzającego podatki za samego siebie.

Bardzo dobre pytanie zadałeś. Ja jestem kapitalistą i uważam, że szkolnictwo docelowo powinno być prywatne i za naukę dzieci powinni płacić wyłącznie rodzice tych dzieci. Ma to oczywiście swoje plusy i minusy.
Natomiast jeśli decydujemy się już na solidaryzm społeczny w tej materii, to w jakiejś materii każdy dorosły powinien płacić ten podatek jako "składowa do społeczeństwa". Jestem skłonny stwierdzić, że ma to logiczne uzasadnienie, bo lepiej wykwalifikowane społeczeństwo da wymierne korzyści (więcej specjalistów będzie mnie obsługiwać).
Powinien być podatek stały, jak składka na NFZ. Niezależnie ile masz dzieci, płacisz ryczałtowo.

Zaznaczam jednak, że wymaga to dokładnych obliczeń i danych, a tego nie jesteśmy w stanie zrobić tutaj.

Co do samego podatku. Właśnie o to mam pretensje. Według mnie podatki powinny być celowe.

0

@pax Naturalnie, że nie chcę profili w podstawówkach. Bardziej to było odniesienie do Ciebie. Zrozumiałem, że uderzasz do mniejszych miejscowości i konsekwencji splajtowania szkół specjalistycznych, profilowanych. Ja twierdzę, że tylko w dużych miastach są szkoły o danym profilu i dlatego jest to marginalny problem.

Nie rozumiem tego co napisałeś. Podałeś przykład absurdalny. Który dyrektor znajdzie klientów na taką proporcje godzin. Chyba jakiś niespełna rozumu.
Jestem przedsiębiorcą i z całym szacunkiem, ale Twoje myślenie jest zupełnym przeciwieństwem myślenia biznesowego.
W ekonomii jest taki mechanizm, który mówi, że podmioty dążą do równowagi. Jest obiektywnie dany popyt i podmiot gospodarczy dąży do zaspokojenia potrzeb poprzez podaż.
Innymi słowy - proporcje w szkołach podstawowych będą ZDROWE. Nie ma opcji, by jakiś dyrektor zrobił taki a nie inny podział. Zwłaszcza na wsiach. Tam nawet nie ma pola do dyskusji i dyrektorzy będą ustalali plan zajęć w sposób standardowy. W miastach i to tych większych naturalnie będzie szansa na lekką przewagę danych przedmiotów. Nie będzie to jednak aż taka dysproporcja. Jeśli jednak znajdzie się np. w Warszawie szkoła podstawowa z wyraźnym profilem nauk humanistycznych, to wówczas rodzice posyłające tam swoje dzieci będą musiały liczyć się z tym, że juz na tym etapie ukierunkowują swoje dzieci.
I tu dochodzimy do pięknej kwintesencji, mianowicie rodzice odpowiadają za rozwój swoich dzieci.

0

@michal26
Próbujesz kilka rzeczy przerzucić jako efekt bonu edukacyjnego. Co ma bon edukacyjny do świadomości na co płacisz podatki skoro bon jest zryczałtowany bez względu na ilość dzieci i w ramach solidaryzmu, gdy nie masz dzieci. Bon jest jedynie rodzajem finansowania szkolnictwa przez państwo za pośrednictwem rodziców. Ty piszesz o finansowaniu budżetu z którego zostanie wyodrębniony bon.
nawet jeśli masz świadomość i uznajesz to za plus, to sama świadomość nie ma przełożenia na finansowanie systemu.

Świadomość dzisiaj na co idą podatki jest, ale tylko ogólna. Popatrz jaką odpowiedź dałeś w kontekście solidaryzmu społecznego. Czy masz dzieci czy nie płacisz, czy masz 1 czy 3 dzieci płacisz tyle samo.
Zwiększenie konkurencyjności placówek? Utopia. Jak mówię na wsiach jest jedna szkoła podstawowa czyli nie ma opcji na konkurencyjność. W mieście gdzie m.in pracuje (18tysięczne miasto) jest jedna szkoła średnia - nie ma szans na konkurencyjność. Poza tym na czym ta konkurencyjność ma polegać? Każdy bon edukacyjny ma taką samą wartość, więc można się spodziewać zbliżonych standardów w każdej szkole, bo wartość jest taka samo.
Skoro zgadzasz się na to aby płacili wszyscy i mniej więcej po równo czyli tak jak jest do tej pory- jak mówiłem bon edukacyjny niczego nie daje (oprócz świadomości ile wynosi stawka za kształcenie, co teraz pewnie można się dowiedzieć za pomocą wartości subwencji oświatowej i kosztów z budżetu gminy/ podzielone przez liczbę dzieci).

Podałem przykład, jaki często nawet tutaj prezentują wyborcy Konfederacji, pewnie w sposób wyolbrzymiony, ale tak to pokazują, często piszą np. że jeżeli szkoły będą prywatne to jak rodzice chcą aby szkoła uczyła o edukacji seksualnej to niech uczy, jeżeli rodzice nie będą chcieli to nie uczy i tak samo z przedmiotami, to ma być wolność od narzuconych z góry programów nauczania, jak ktoś chce takie przedmioty to je ma, a jak nie chce to innych nie ma.
Przykład nie jest absurdalny, tylko założyłeś jego absurd, a mi chodziło o pewną kwestie wolnorynkową czyli możliwośc splajtowania. MOgę to samo pokazać na innym przykładzie już mniej "absurdalnym" W średniej miejscowości są dwie szkoły średnie - liceum i techniku i np. liceum plajtuje. Co się dzieje z uczniami?

" proporcje w szkołach podstawowych będą ZDROWE. Nie ma opcji, by jakiś dyrektor zrobił taki a nie inny podział. Zwłaszcza na wsiach. Tam nawet nie ma pola do dyskusji i dyrektorzy będą ustalali plan zajęć w sposób standardowy".
Miała być wolność a jest standaryzacja czyli dochodzimy do zrównoważenia ilości godzin i treści czyli do podstawy programowej, czyli jakiś podstawowych umiejętności i wiedzy którą powinno się opanować przy minimalnej ilości godzin.

Dalej - czemu sugerujesz, że rodzice dzisiaj nie odpowiadają za rozwój dziecka? Mogą posłać do jakiejkolwiek szkoły podstawowej dziecko (mimo rejonizacji, można dziecko zapisać/przenieśc do innej szkoły), o szkole średniej nie wspominając, bo to już 15-latek sam sobie wybiera. Czy rodzice nie mają wpływu gdzie dziecko będzie się uczyło?

Jak piszę bon edukacyjny to utopia lub powielanie tego samo co funkcjonuje.

Sorry powtórzę co napisałem raz jeszcze w skróconej odpowiedzi.
1. Świadomośc - nic to nie daje, można osiągnąć to samo w obecnym czasie. Poza tym przy solidaryzmie raczej powód do frustracji części społeczeństwo opłacającego składkę edukacyjną gdy nie mają dzieci lub one się już nie uczą (widzą że płacą za coś z czego nie korzystają). Teraz przykładowo płacisz 2 tysiące podatku z czego 500zł idzie na edukacje, ale o tym nie wiesz, Ty proponujesz że płacisz 2 tysiące podatku z czego 500zł idzie na edukacje i Ty o tym wiesz. Jaka jest różnica dla funkcjonowania systemu?
2. KOnkurencyjnośc - po pierwsze one już istnieje tam gdzie może, po drugie stała wartość bonu edukacyjnego daje podobne możliwości każdej szkole więc i podobny standard, po trzecie konkurencyjność we wsiach, miasteczkach i mniejszych miastach nie istnieje i nie może zaistnieć ze względu na funkcjonowanie 1-2 szkół. Dodam, że przecież obecnie istnieją przecież szkoły prywatne czy społeczne, więc to wyważanie otwartych drzwi.
3. Mniejszy udział w administracji urzędników - czyli jak rozumiem likwidacja kuratoriów i MEN
4 odpowiedzialność za edukację rodziców, czyli coś co cały czas funkcjonuje, ale Konfederacji wydaje się że nie funkcjonuje chyba że państwo samo wybiera szkołę podstawową, średnią i wyższą dla każdego ucznia.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: