- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1439 Culés
Gorące dyskusje
BorzyKrzys
24
Kiedy oni zrozumieją, że ośmieszają na razie siebie, a nie Skolima. "Żyłem w ciągłym lęku,... » Czytaj dalej
16 odpowiedzi
LAMC_10
12
Maja Chwalińska.https://twitter.com/i/status/2062128793297236287
22 odpowiedzi
Prorokk
0
@Karol145 i zawsze chodzisz w ciemno, nie sprawdzasz co to za knajpa nigdy ? Jakie mają menu i po... » Czytaj dalej
168 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1439 Culés
0
La Ramblo proszę Was o taką mała poradę bo nie wiem co robić. Sprawa dotyczy mojej pracy. Ogólnie sytuacja dotyczy pracujących sobót. Są one oczywiście dla chętnych. I ja praktycznie zawsze przychodziłem gdy mnie "majster" pytał czy jestem chętny przyjść w sobotę. Czy to na ranną zmianę czy to na popołudniową (jak możecie się pewnie domyślić to ta popołudniowa cieszy się mniejszą popularnością nie ranna, no bo komu się chce przyjść w sobotę do roboty od 14 do 22, nie mieć praktycznie weekendu i w poniedziałek ponownie stawić się na 6 rano do pracy). Ale nic, nie chciało się, ale zaciskałem zęby i przychodziłem jak dotąd (jak już pisałem nie pamiętam żebym odmówił przyjęcia do pracy w sobotę czy na ranną zmianę czy na popołudniowa). Ale od pewnego już czasu obserwuje taka sytuacje że gdy jest potrzeba przyjścia na rano w sobotę to "majster" idzie się pytać o tę sobotę do takiego innego pracownika (powiedzmy równoległego mi, tzn. mamy podobny staż pracy, pracujemy na podobnych maszynach, nawet jesteśmy w podobnym wieku). Natomiast gdy trzeba przyjść na popołudnie, tamten pracownik odmawia przyjęcia do pracy i wtedy "majster" przychodzi do mnie. I powiem Wam że zaczyna mnie to denerwować. Moim zdaniem jest to po prostu nie w porządku wobec mnie. Bo staram się, pokazuje że jestem dyspozycyjny, a wygląda na to że nie jest to w ogóle doceniane. A wydaje mi się że jest to nawet swego rodzaju brak szacunku (choć może już przesadzam). Taka sytuacja powtórzyła się już kilka razy i jak pisałem mam tego dość. I mam zamiar powiedzieć "majstrowi", że jeśli chodzi o mnie to może już na mnie nie liczyć, czy to na ranną czy popołudniową zmianę bo w ogóle nie będę w soboty przychodził do pracy. Oczywiście podając powód tej decyzji. Powiedziałem mamie o tym, ona mi odradza żebym to robił. Że sobie tylko pogorszę sytuację w pracy. No i kto wie czy mama nie ma racji, "majster" może zacząć się mścić. Teraz w zasadzie mam spokojna pracę, robię praktycznie na jednych i tych samych maszynach. A może się to skończyć tak że będę rzucany po różnych maszynach, będzie tak ustawiał robotę że przezbrojenia maszyny będą na mnie wypadały. No ogólnie ma wiele możliwości. I nie wiem co robić, czy się odzywać coś czy lepiej siedzieć cicho? Co mi radzicie, może widzicie inne wyjście z sytuacji? Wiecie co, kurczę naprawdę się staram w robocie i po prostu chciałbym żeby było to dostrzegane i doceniane. A niestety wygląda że tak nie jest, że po prostu i bardziej się staram tym gorzej na tym wychodzę. Może nawet nie tyle co jestem na to wkurzony co po prostu jest mi z tego powodu przykro. Ale cóż może właśnie takiej jest życie? Może trzeba było się uczyć, zdobyć porządne wykształcenie i miało by się lepszą pracę i lepsze życie. A tak, poszło się na zaoczne studia, na mało perspektywiczny kierunek i pewnie do końca życia będę nic nie znaczącym robolem na jakiejś hali produkcyjnej. Też chciałbym żeby mnie dobrze zrozumieliście, to nie jest tak że nie szanuje osób tak pracujących. Szanuje, wiem że to ciężka praca. Po prostu nie szanuje samego siebie że tak skończyłem, że tylko na tyle było mnie stać i tak przegrałem swoje życie.
1
@RomanHoffer jak często jesteś proszony o przyjście na zmianę popołudniową w sobotę? I tak, masz rację, że jesteś nierówno traktowany. Ja jednak postawiłbym sprawę jasno (taką mam naturę) i albo będzie lepiej, albo będziesz szukał innej roboty. Nie można dać zrobić z siebie jakiegoś niewolnika. Czasy gdzie siedziało się cicho już minęły, albo ja tak mam.
2
@RomanHoffer No pokazałeś, że jesteś chętny do chodzenia na sobotnie popołudnie to się nie dziw, że "majster" teraz to wykorzystuje. Raz wyrobisz wysoką normę i taką samą normę później będą chcieli za każdym razem, raz zostaniesz trochę dłużej w pracy i później za każdym razem będą tego oczekiwać, raz zgodzisz się przyjść w niedzielę i ta sama historia. Teraz po prostu musisz zacząć odmawiać i czekać na rozwój sytuacji bo się nauczył, że przyjdzie do Ciebie i się zawsze zgodzisz.
4
@RomanHoffer nie przegrałeś swojego życia ziom. Masz pracę, rodzinę, głodny pewnie też nie chodzisz. A z majstrem myślę, że warto pogadać w myśl zasady, że kto siedzi cicho temu wszystko pasuje.
3
@RomanHoffer Proponuję mieć wyjebane na majstra i przychodzić w soboty, które będą Ci pasować.
Ale i tak tego nie docenią, na to nie licz, więc chodź głównie dla pieniędzy. Poza tym lepiej dla niego być miłym i mówić, że się nie da rady, a z drugiej strony śmiać się, że to łyka.
2
@RomanHoffer często tak jest jak mówisz, starasz się i nie odmawiasz, i dlatego Ci przełożony dokłada, bo wie że nie odmówisz, więc woli iść tą drogę jak z kim innym(kto przykładowo nie od razu się zgadza odmawia), ja bym zaczął stopniowo, nie po złości.
Powiedz że możesz w sobotę ale rano bo masz jakieś tam zajęcie "X" i nie dasz rady, albo z góry uprzedz, nie szantazuj od razu ze albo tak albo wcale..małymi kroczkami pokazuj że możesz, ale nie koniecznie to co on zawsze chce. Tak by widział że chcesz pomóc no ale nie zawsze tak jak on to sobie wyobraża.
0
@RomanHoffer u mnie to w sobotę na popołudnie nawet się nie pytają, bo wiedzą, że nikt nie przyjdzie :D nawet na rano jest z tym problem, ale tu raz na ruski rok to nawet i ja przyjdę ;)
0
@RomanHoffer Ja na Twoim miejscu zrobiłbym tak: spójrz co właśnie napisałeś, zaznacz najbardziej kluczowe kwestie i przedstaw je "majstrowi" na indywidualnej rozmowie. To prawda, możesz pogorszyć swoją sytuację, być gorzej postrzegany ale najważniejsza jest szczerość i Twoje dobre samopoczucie. Jeśli "majster" jest uczciwym człowiekiem, dogadacie się. Jeśli nie, może będzie trzeba poszukać pracy w innym miejscu, gdzie bardziej docenią Twoje zaangażowanie. Trzymam kciuki, aby temat rozwiązał się dla Ciebie jak najkorzystniej!
0
@Kurkmen znaczy trudno mi odpowiedzieć na to pytanie z jaką częstotliwością jestem pytany o tę soboty na południe. Wiesz robię w systemie nocka, popołudniówka, ranka, i tak w kółko tydzień po tygodniu. To wiesz czasem masz miesiąc że masz dwie soboty w miesiącu na popołudnie a część jest tylko jedna. Może tak to ujmę. Na przestrzeni tego roku czyli od stycznia do czerwca włącznie pewnie na południe w sobotę byłem 3-5 razy, na rano 2-3, a gdyby majster zachowywał się w porządku na rano pewnie byłbym 5-6 razy
0
@RomanHoffer iść do majstra i powiedzieć, że juz nie bedziesz przychodził to zły pomysł, powinieneś przez jakiś czas mówić majstrowi, że pasuje ci przyjść tylko na rano. Myśle, że twój kolega wycwanił się i wygodniej mu chodzić tylko na rano i zwyczajnie cie wykorzystuje.
1
@RomanHoffer Zabrzmi to brutalnie, ale nauczyłeś Janusza, że jesteś niewolnikiem i można cie wykorzystywać. Jeśli chcesz przez następne X lat być wykorzystywany to się nie odzywaj, jak chcesz odzyskać godność i normalnie żyć to powiedz, że nie będziesz przychodził w weekendy (z tego co piszesz są nieobowiązkowe) i tyle. Nic mu nie tłumacz co jak i dlaczego, prawo do wolnego i odpoczynku jest nadrzędne niż oczekiwania Janusza. W ramach pocieszenia powiem ci tylko, że nie jesteś sam w tym kraju, bo bardzo dużo ludzi daje się w ten sposób wykorzystywać, choćby dla świętego spokoju i bo praca najważniejsza kwik, jak się nie postawisz to będa cie gnoić, pamiętaj zawsze można zmienić pracę ;)
0
@RomanHoffer Ja pracuje ponad 8 lat, a w sobotę na popołudnie to może byłem 2 razy (nie licząc czasu jak byłem na czterobrygadówce) a na rano to na pewno mniej niż 10. Chodzi mi o nadgodziny, bo odrobek to co innego, wtedy trzeba przyjść :)
0
@RomanHoffer chyba wychodzi na to, iż powinieneś zastosować taktykę tak jak w którymś komentarzu na górze. Po prostu jak będzie pytanie czy możesz na popołudnie to wymyśl, że masz coś / musisz coś zrobić / jechać, ale że możesz przyjść z rana. Jak to nie podziała, żeby zmiany w sobotę były rozdzielane jakkolwiek sprawiedliwie, to po prostu kawa na ławę do majstra i tyle.