PJ777
Dołączył/a: sierpień 2014
Warszawa
7 obserwujących
1 obserwowany
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Powoli ;) Niech Xavi się nauczy trenować katarskie ekipy, a potem Barcelonę B. To tak jakbyś 17-latkowi kazał grać od pierwszej minuty w finale Ligi Mistrzów, nie dając mu szans na ogranie się w rezerwach. Xavi może być geniuszem na miarę Guardioli, ale żeby tak było, musi się bardzo dużo nauczyć.
0
Chciałem już pisać, że dostał wystarczająco dużo szans, ale masz rację - jeśli miałby przyjść nowy trener, to Coutinho powinien dostać OSTATNIĄ okazję do zaprezentowania swoich umiejętności. Natomiast nie oszukujmy się - po tym sezonie jego miejsce nie jest nawet na ławce rezerwowych.
0
Dobre pytanie. Uważam, że jedno i drugie. Na pewno indolencja i zachowawczość Valverde kompletnie zgasły przy wyrazistym i ekscentrycznym charakterze Kloppa. Jednocześnie brak koncentracji przy 4 golu, niecelne podania na 4 metry, przegrane pojedynki - to się dzieje na boisku i zawodnicy na tym poziomie powinni doskonale wiedzieć czego się spodziewać ORAZ jak istotne jest skupienie w każdej sekundzie meczu. Poza tym umówmy się - zmotywowani to oni powinni być sami z siebie na półfinał LM. To w meczach z ogórkami trener musi umiejętnie ich nakręcić, a nie z cholernym Liverpoolem w walce o "upragniony" finał.
0
Co do Valverde mam mieszane uczucia. Na pewno wolę jego, niż wynalazki w stylu Martino. Z drugiej stony trzeba się pogodzić, że z nim na ławce najpewniej wygramy ligę, ale o LM możemy pomarzyć. Nie ten charakter i trudno - to jest kwestia zarządu, żeby określił priorytety i pod te priorytety znalazł sztab ludzi oraz zawodników. Co do Coutinho to mam nadzieję, że go sprzedadzą. Po prostu.
68
Hej ludziska! To będzie spory post i pewnie niewielu będzie się chciało czytać, ale tym, którzy się jednak zdecydują mam nadzieję rozjaśnić kwestię potężnego i bolesnego zawodu po wczorajszym meczu. Widzę, że znowu pojawia się masa głosów w stylu "na mózg się Wam poprzewracało, jak można negować dublet, tylko tryplet byście chcieli, wielu by chciało, żeby ich drużyna miała takie wyniki, itp.". To ja Wam powiem o co tak naprawdę chodzi u większości tych osób. To nie jest tak, że dublet nic nie znaczy. Oczywiście, że znaczy. W ogóle zacznijmy od tego, że najpierw trzeba go wygrać, bo na razie to mamy jedno trofeum. Ale to nieistotne w tej chwili.
Cofnijmy się ok. 9-10 lat, kiedy to na koszulkach Barcelony pojawił się napis "Qatar Airways", a do klubu zaczęli być ściągani coraz drożsi zawodnicy. Barca z roku na rok sprzedawała swoje wartości i symbole, żeby móc na stałe wejść do czołówki i uczestniczyć w piłkarskim wyścigu zbrojeń. Jeśli ktoś tu przywołuje czasy Blaugrany ze środka tabeli, z Oleguerami czy Dutruelami, to ja pragnę przypomnieć tym osobom, że choć tamta Barcelona liczyła się w Europie dużo mniej to miała baaardzo wyraźnie zaznaczone wartości i symbole. I, podobnie jak dziś Bilbao, łatwo było się w niej zakochać. Tak romantycznie. Wiecie - ja na dobrą sprawę nic nie mam z tego, że Barcelona wygrywa trofeum. W sensie ok - cieszę się, mam dobry nastrój przez kilka dni, ale de facto mój stan życia się nie poprawia. Spędzam na oglądaniu Barcy te 1,5-3h w tygodniu i chciałbym czuć, że sprawia mi to frajdę. Bo czym innym jest piłka nożna dla nas kibiców, jak nie formą spędzania wolnego czasu? Powodem, dla którego zakochałem się w tej formie spędzania czasu i powodem, dla którego akurat z Barceloną lubię go spędzać najbardziej, była piękna gra i wartości. Inaczej jest to 22 milionerów latających za piłką, kopiących się po piszczelach i od czasu do czasu strzelających śliczne gole. Jeśli odbierze się aspekt emocjonalny, to sama ta czynność jest dużo mniej ciekawa i rozwijająca, niż np. oglądanie dobrego serialu czy filmu, czytanie dobrej książki. A skąd bierze się emocjonalne związanie? Moim zdaniem z sentymentu, z uczuć jakie się ma do klubu, które z kolei wynikają z czegoś, co ten klub w naszych oczach i w naszych sercach wyróżniło. Dla każdego jest to co innego, dla mnie np. gra podaniami, gra magika Ronaldinho (szczęśliwie dziś kontynuowana przez Leo), brak chamskich i brutalnych fauli, honorowa waleczność na boisku, skromność i pokora, czyste, bordowo-granatowe koszulki, cudowny stadion bez sponsora w nazwie i historia ekipy, która w swoim kraju walczy o sportową niepodległość podobnie jak rejon, z którego się wywodzi.
I teraz - chodzi mi o to, że jeśli sukcesywnie odbiera się nam poszczególne elementy tego romantyzmu (sponsor na koszulkach, koszulki w poziome pasy i jakieś kratki, coraz mniejsze przywiązanie do stylu i wychowanków, brak konsekwencji wobec tandetnych zachowań boiskowych Suareza i Alby, a w przyszłości najpewniej dodanie do Camp Nou nazwy międzynarodowego koncernu), to np. ja zaczynam się zastanawiać co ten klub wyróżnia i znajduję odpowiedź, że trofea i sukcesy. Ostatnia dekada to obok zaprzedania ww. symboli jest też dekadą wielu pięknych zwycięstw. Niestety, problem pojawia się wtedy, gdy tych trofeów brakuje. Bo pozostaje takie poczucie, że te wszystkie poświęcenia idą na marne. W skrócie - jeśli mamy sprzedawać swoje symbole i wartości, to za tym muszą iść sukcesy, jakich inne kluby będą nam zazdrościć. Tryplet jest czymś takim. Spoglądam dziś na Bilbao i myślę sobie "Wow, nigdy nie spadli z ligi, a mają tak ograniczające ich zasady. Niesamowite." I dla takich kibiców porażka jest oczywiście bolesna, ale są dumni, bo Ci piłkarze czują, że grają za coś więcej i nigdy nie przechodzą obok meczu.
Ja nie mam problemu z tym, że nie wygramy LM. Gdyby ktoś mi powiedział 2 tygodnie temu, że odpadniemy z Liverpoolem, to też bym się nie zdziwił - to kapitalna ekipa i jak najbardziej było 50-50 w tym dwumeczu. Ale mam straszny problem z tym w jakim stylu to się dzieje. DRUGI ROK Z RZĘDU. I ok, Liverpool zagrał super, ale przecież my mamy nie gorszych zawodników. Niestety, im po prostu nie zależało. Może to kwestia tego, że nasi wychowankowie są napojeni sukcesami, może dlatego, że zawodnicy sprowadzeni do klubu nie czują, że grają dla wyjątkowej ekipy, a może dlatego, że trener nie potrafił sobie poradzić z presją półfinału LM? Nie wiem i nie obchodzi mnie to. Gdy wygrywasz pierwszy mecz 3-0, to masz cholerny obowiązek tego nie zepsuć w rewanżu. I gdybyśmy przegrali te 4-0, ale sami walczyli, gryźli trawę, strzelali w słupki i poprzeczki, w Alissona, a The Reds byli po prostu zabójczo skuteczni - trudno! Na pewno by bolało, ale jednocześnie mógłbym poczuć, że jestem dumny ze swojej drużyny. Tak jak kibice Liverpoolu czuli po spotkaniu na Camp Nou.
Konkluzja jest taka - Barcelonę doprowadzono do stanu, w którym musi wygrywać trofea, żeby kibicowanie tej drużynie miało jakikolwiek sens. Niestety. Stąd bierze się ciągłe pragnienie trypletu, bo tylko on pozostaje tym co nas wyróżnia w tym momencie i czymś co dałoby poczucie absolutnej wyjątkowości. I jeśli nie wygrywamy najbardziej prestiżowego trofeum, bo naszym piłkarzykom nie chciało się biegać ani koncentrować, to kibic ma pełne prawo czuć ogromny zawód, rozgoryczenie, a nawet deprecjonować inny sukces. Klub z legendy staje się pośmiewiskiem i karykaturą na arenie europejskiej. Zwłaszcza, że mieli zrobić WSZYSTKO, żeby LM przywieść na Camp Nou. Jeśli to jest to WSZYSTKO w ich wykonaniu, to może niech sobie odpuszczą i może kibice też powinni. Na pewno nie mam ochoty słuchać kolejnych przeprosin.
0
Komentarz usunięty przez użytkownika
1
PS. A Coutinho niech sprzedadzą, bo mam już serdecznie dosyć oglądania go na boisku. Już mieliśmy piłkarza, który nic nie wnosił i mimo najszczerszych chęci ze strony jego oraz trenerów po prostu grał piach. Nazywa się Andre Gomes. Nie popełniajmy tego samego błędu - za Coutinho może da się wyłuskać ładną sumkę, którą można zainwestować w transfer napastnika lub lewego obrońcy.
0
Nie wiem, ja do Valverde nie mam AŻ TAKICH pretensji - nie przeskoczy siebie, nie zmieni swojego charakteru. Jest jaki jest. Ewidentnie nie jest trenerem na Ligę Mistrzów. Moim zdaniem jego największym błędem było wystawienie ofensywnego składu z defensywną taktyką. Decyzja dziwna, decyzja - w mojej opinii już od początku meczu - głupia. Ale to nie powinno przysłonić smutnej prawdy. Piłkarze wiedzą jaki jest trener, wiedzą doskonale co może im dać, a czego nie. A to piłkarze są na murawie i to oni muszą znaleźć cholerną motywację do gry. Ja wiem, że Valverde ich nie nastawił na wysoki pressing, ale na Boga - czy to przez taktykę Vidal, Rakitic i Busquets nie mogli podawać celnie? Czy przez nią Alba nie mógł grać dokładnie? A może przez tę taktykę nasi piłkarze byli zmuszeni grać ryzykownie i nieodpowiedzialnie przeciwko nakręconemu rywalowi? Nie mam też ochoty słuchać ich przeprosin. To są ludzie - jasne, ale zarabiają chore pieniądze, żeby robić to co kochają na co dzień. A w dużym stopniu mają te pieniądze dzięki kibicom, którzy ciężko pracują na bilety. Znalezienie motywacji w takim meczu i bieganie za piłką to ich pieprzony obowiązek. I tak - tyczy się to również Leo, który przeszedł sobie obok tego meczu. Jakoś na Camp Nou potrafił się wrócić do obrony i wspomagać kolegów, więc czemu dzisiaj tego nie robił? Żałosne - gol na 4:0 mogli stracić tylko idioci i niedoświadczone młodziki. A - i ktoś, komu nie zależy. Jeśli im nie zależy, to kibicom tym bardziej nie powinno. Barcelonę kocham jako klub, to się nigdy nie zmieni, ale Ci piłkarze pokazali brak charakteru w kluczowym meczu sezonu. Znowu. Może więc czas znaleźć sobie nowe wyzwania i zwolnić miejsce takim, którzy gryźli by trawę za możliwość gry w finale LM.
0
Lekka panika w pierwszej części, potem Liverpool opadł z sił w pressingu i zaczęliśmy częściej się utrzymywać przy piłce. Strzelili w 7' minucie, mieli ze 2-3 sytuacje, ale my też. Generalnie jeśli duet Pique-Lenglet utrzyma poziom skupienia, a nam się uda strzelić jedną bramkę, to po meczu.
1
Kiepsko to wyglądało przez pierwszą część spotkania. Może druga część pierwszej połowy lepsza, ale też dlatego, że Liverpool opadł z sił w pressingu. Po przerwie znowu w nas wjadą, a my ewidentnie nie potrafimy sobie z nimi radzić przy wyprowadzaniu piłki. No i bolą te niewykorzystane szanse. Póki co cieszy poziom koncentracji Lenglet i Pique, bo to dzięki nim wciąż jest tylko 1-0. Coutinho musi się obudzić w końcu, bo na palcach jednej ręki można policzyć zagrania, które mu wyszły. Gol dla nas powinien ustawić ten mecz do końca.
0
Najważniejszy jest awans i uniknięcie kontuzji, wynik to drugorzędna sprawa dzisiaj. Także zwycięstwo Liverpoolu jest niewykluczone, ale w tylu 3-2, 2-1. Choć i tak czuję, że możemy dziś wygrać lub zremisować.
0
A to inna sprawa :P np. Mbappe w finale Pucharu Francji, który udawał zaskoczonego i niedowierzającego decyzji arbitra, a na powtórce wejście pod kolano. Ciekawe, czy Ci zawodnicy przez poziom adrenaliny naprawdę myślą, że nie zrobili nic złego, czy jest to typowa zagrywka na presję tak jak to opisałeś.
0
Może i trochę w tym racji jest, ale impakt wślizgu był bardzo duży, z resztą Kompany zawsze tak wchodzi rywalom. Pewnoe też dlatego jest ta cenionym obrońcą.
2
Strasznie dziwny wpis. Można go dwojako rozumieć. Naturalnie nie doszukiwałbym się w tym złych intencji, ale po prostu ktoś mógł lepiej to sformułować. Np. "W takich meczach powinni grać najlepsi. Żałujemy, że Cię zabraknie, szybkiego powrotu do zdrowia!", czy coś.
2
Jezu, jak mnie wpienia to, że w piłce utarło się przekonanie, że jeśli tylko muśniesz piłkę wślizgiem, to możesz się wbić w nogi rywala i nie powinno być faulu. Kompany wyciął gościa równo z trawą, ale jęczy, że musnął futbolówkę. Dobrze, że sędziowie już nie uznają czegoś takiego za "czysty" wślizg, a nawet potrafią wlepić żółtą, jeśli piłka jest zagrana ewidentnie zbyt agresywnie. Cieszy mnie, że zdrowie piłkarzy jest coraz ważniejsze.
1
Chodziło mi o Simeone :D
0
Mam nadzieję, że ten transfer to będzie początek końca Atletico Simeone. Strasznie nie lubię ich gry, totalny antyfutbol, chamskie i ostre wejścia, do tego wygrywanie wszystkiego 1-0 po męczeniu buły. Idealnie by się Argentyńczyk nadawał do Włoch i mam nadzieję, że jak najszybciej tam odejdzie.
3
No też mam nadzieję, że od nas dostaną lanie, to jest oczywiste przecież :P Ale po prostu osobiście lubię Liverpool, wolę go jako klub od City. Choć oczywiście bardzo lubię też Pepa. Więc przy obu wygranych się ucieszę, tyle że trochę bardziej z mistrza dla Kloppa.
0
Szkoda mi tego Liverpoolu, fajnie jakby w końcu zdobył mistrza. Lubię Kloppa i jak mało kto zasługuje na znaczące trofeum. Nie życzę mu LM z oczywistych względów, ale gdyby tak dziś City się potknęło? Van Dijka też żal, ale to własnie pokazuje, jak dzisiejszy futbol jest wyniszczający dla podstawowych graczy topowych lig europejskich.
1
Moje kondolencje, a także dużo zdrowia i siły! Trzymaj się mocno.
0
Szkoda chłopaka strasznie. Oczywiście nie żałuję, że Barca nie będzie musiała grać przeciwko niemu, ale szkoda mi go, bo po prostu bardzo lubię tego piłkarza. Myślę, że nawet z nim w składzie Barca by awansowała do finału. W tym momencie, bez Firmino, Salaha i Keity, to już naprawdę tylko sami sobie możemy odebrać finał.
1
No elegancki, pewnie, że elegancki. Ale nie podoba mi się...
0
Super komentarz, dzięki za opisanie tego tak dokładnie.
1
100 lat! :D
0
A czy Eriksen nie ma przypadkiem roku kontraktu do końca?
2
Busquets to zdecydowanie jeden z najinteligentniejszych piłkarzy, jacy kiedykolwiek grali w piłkę. Podejrzewam, że właśnie dlatego kiedy gra słabiej jest to aż tak widoczne, bo jego gra wymaga CIĄGŁEJ koncentracji. Kiedy zabraknie jej na chwilę, to już będzie spóźniony o sekundę lub straci piłkę. Chyba nie znam innego zawodnika, który tak doskonale i z takim spokojem pojmuje przestrzeń wokół siebie.
46
Na pewno się otworzą, a wtedy trzeba będzie wykorzystać chociaż jedną z kilku sytuacji, jakie złapiemy. Stracić 3-4 bramki z Liverpoolem na Anfield sobie wyobrażam (mało prawdopodobne, ale możliwe), jednak ciężko mi sobie wyobrazić scenariusz, w którym przy tylu straconych golach nie strzelamy ani jednej.
4
Olać to, wygramy w przyszłym sezonie. Niech grają głównie rezerwowi, niech się ogrywają, nabierają doświadczenia. Bardzo liczę na występy Puiga, Alenii, Malcoma, Wague i Todibo. Boatenga też bym wstawił, niech sobie Suarez odpocznie, a nóż Prince coś tam strzeli.
0
Ja w ogóle byłem w szoku jak zobaczyłem tę nienawiść, która z nich kipi :P Lubię Liverpool, ale no tacy kibice to spora rysa.
0
Słuchaj no, fakt jest taki, że ja nie pamiętam drużyny, która by takrobiła z nami co chciała w kwestii rozgrywania piłki na Camp Nou, jak The Reds wczoraj.