- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1837 Culés
Gorące dyskusje
DariaFCB
132
A pochwalę się. Miesiąc temu urodziłam synka! Młody jest zdrowy i nawet bardzo nie dokucza.... » Czytaj dalej
40 odpowiedzi
Safrani
44
Sejm przegłosował projekt ustawy ws. zakazu patostreamingu. Projekt zakłada kryminalizację... » Czytaj dalej
42 odpowiedzi
Safrani
17
Uwaga proszę Państwa, proszę Państwa uwaga..... Teraz teraz teraz... Wjechał terminarz... » Czytaj dalej
28 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1837 Culés
68
Hej ludziska! To będzie spory post i pewnie niewielu będzie się chciało czytać, ale tym, którzy się jednak zdecydują mam nadzieję rozjaśnić kwestię potężnego i bolesnego zawodu po wczorajszym meczu. Widzę, że znowu pojawia się masa głosów w stylu "na mózg się Wam poprzewracało, jak można negować dublet, tylko tryplet byście chcieli, wielu by chciało, żeby ich drużyna miała takie wyniki, itp.". To ja Wam powiem o co tak naprawdę chodzi u większości tych osób. To nie jest tak, że dublet nic nie znaczy. Oczywiście, że znaczy. W ogóle zacznijmy od tego, że najpierw trzeba go wygrać, bo na razie to mamy jedno trofeum. Ale to nieistotne w tej chwili.
Cofnijmy się ok. 9-10 lat, kiedy to na koszulkach Barcelony pojawił się napis "Qatar Airways", a do klubu zaczęli być ściągani coraz drożsi zawodnicy. Barca z roku na rok sprzedawała swoje wartości i symbole, żeby móc na stałe wejść do czołówki i uczestniczyć w piłkarskim wyścigu zbrojeń. Jeśli ktoś tu przywołuje czasy Blaugrany ze środka tabeli, z Oleguerami czy Dutruelami, to ja pragnę przypomnieć tym osobom, że choć tamta Barcelona liczyła się w Europie dużo mniej to miała baaardzo wyraźnie zaznaczone wartości i symbole. I, podobnie jak dziś Bilbao, łatwo było się w niej zakochać. Tak romantycznie. Wiecie - ja na dobrą sprawę nic nie mam z tego, że Barcelona wygrywa trofeum. W sensie ok - cieszę się, mam dobry nastrój przez kilka dni, ale de facto mój stan życia się nie poprawia. Spędzam na oglądaniu Barcy te 1,5-3h w tygodniu i chciałbym czuć, że sprawia mi to frajdę. Bo czym innym jest piłka nożna dla nas kibiców, jak nie formą spędzania wolnego czasu? Powodem, dla którego zakochałem się w tej formie spędzania czasu i powodem, dla którego akurat z Barceloną lubię go spędzać najbardziej, była piękna gra i wartości. Inaczej jest to 22 milionerów latających za piłką, kopiących się po piszczelach i od czasu do czasu strzelających śliczne gole. Jeśli odbierze się aspekt emocjonalny, to sama ta czynność jest dużo mniej ciekawa i rozwijająca, niż np. oglądanie dobrego serialu czy filmu, czytanie dobrej książki. A skąd bierze się emocjonalne związanie? Moim zdaniem z sentymentu, z uczuć jakie się ma do klubu, które z kolei wynikają z czegoś, co ten klub w naszych oczach i w naszych sercach wyróżniło. Dla każdego jest to co innego, dla mnie np. gra podaniami, gra magika Ronaldinho (szczęśliwie dziś kontynuowana przez Leo), brak chamskich i brutalnych fauli, honorowa waleczność na boisku, skromność i pokora, czyste, bordowo-granatowe koszulki, cudowny stadion bez sponsora w nazwie i historia ekipy, która w swoim kraju walczy o sportową niepodległość podobnie jak rejon, z którego się wywodzi.
I teraz - chodzi mi o to, że jeśli sukcesywnie odbiera się nam poszczególne elementy tego romantyzmu (sponsor na koszulkach, koszulki w poziome pasy i jakieś kratki, coraz mniejsze przywiązanie do stylu i wychowanków, brak konsekwencji wobec tandetnych zachowań boiskowych Suareza i Alby, a w przyszłości najpewniej dodanie do Camp Nou nazwy międzynarodowego koncernu), to np. ja zaczynam się zastanawiać co ten klub wyróżnia i znajduję odpowiedź, że trofea i sukcesy. Ostatnia dekada to obok zaprzedania ww. symboli jest też dekadą wielu pięknych zwycięstw. Niestety, problem pojawia się wtedy, gdy tych trofeów brakuje. Bo pozostaje takie poczucie, że te wszystkie poświęcenia idą na marne. W skrócie - jeśli mamy sprzedawać swoje symbole i wartości, to za tym muszą iść sukcesy, jakich inne kluby będą nam zazdrościć. Tryplet jest czymś takim. Spoglądam dziś na Bilbao i myślę sobie "Wow, nigdy nie spadli z ligi, a mają tak ograniczające ich zasady. Niesamowite." I dla takich kibiców porażka jest oczywiście bolesna, ale są dumni, bo Ci piłkarze czują, że grają za coś więcej i nigdy nie przechodzą obok meczu.
Ja nie mam problemu z tym, że nie wygramy LM. Gdyby ktoś mi powiedział 2 tygodnie temu, że odpadniemy z Liverpoolem, to też bym się nie zdziwił - to kapitalna ekipa i jak najbardziej było 50-50 w tym dwumeczu. Ale mam straszny problem z tym w jakim stylu to się dzieje. DRUGI ROK Z RZĘDU. I ok, Liverpool zagrał super, ale przecież my mamy nie gorszych zawodników. Niestety, im po prostu nie zależało. Może to kwestia tego, że nasi wychowankowie są napojeni sukcesami, może dlatego, że zawodnicy sprowadzeni do klubu nie czują, że grają dla wyjątkowej ekipy, a może dlatego, że trener nie potrafił sobie poradzić z presją półfinału LM? Nie wiem i nie obchodzi mnie to. Gdy wygrywasz pierwszy mecz 3-0, to masz cholerny obowiązek tego nie zepsuć w rewanżu. I gdybyśmy przegrali te 4-0, ale sami walczyli, gryźli trawę, strzelali w słupki i poprzeczki, w Alissona, a The Reds byli po prostu zabójczo skuteczni - trudno! Na pewno by bolało, ale jednocześnie mógłbym poczuć, że jestem dumny ze swojej drużyny. Tak jak kibice Liverpoolu czuli po spotkaniu na Camp Nou.
Konkluzja jest taka - Barcelonę doprowadzono do stanu, w którym musi wygrywać trofea, żeby kibicowanie tej drużynie miało jakikolwiek sens. Niestety. Stąd bierze się ciągłe pragnienie trypletu, bo tylko on pozostaje tym co nas wyróżnia w tym momencie i czymś co dałoby poczucie absolutnej wyjątkowości. I jeśli nie wygrywamy najbardziej prestiżowego trofeum, bo naszym piłkarzykom nie chciało się biegać ani koncentrować, to kibic ma pełne prawo czuć ogromny zawód, rozgoryczenie, a nawet deprecjonować inny sukces. Klub z legendy staje się pośmiewiskiem i karykaturą na arenie europejskiej. Zwłaszcza, że mieli zrobić WSZYSTKO, żeby LM przywieść na Camp Nou. Jeśli to jest to WSZYSTKO w ich wykonaniu, to może niech sobie odpuszczą i może kibice też powinni. Na pewno nie mam ochoty słuchać kolejnych przeprosin.
4
@PJ777 Jest to chyba najlepiej napisany tekst po wczorajszym meczu jaki czytałem. To jest kwintesencja tego co mnie łączyło z tym Klubem i mam nadzieję, ze po wielu zmianach personalnych, nadal będzie łączyć. Nic dodać nic ujać.
3
@PJ777 Swietne slowa, dzieki za ten komentarz
Madra, ciekawa i troche przygnębiająca analiza
Ale w punkt
1
@PJ777 Smutne, ale prawdziwe. Trafione w sedno kolego...
3
@PJ777 to jest zdecydowanie najlepiej napisany tekst jaki przeczytałem po meczu. Punktuję 3000, jakby to powiedział Tony Stark.
To dokładnie o to chodzi. Wcale nie nie doceniam dubletu. Ja po prostu czuję i dostrzegam dokładnie to o czym pisze autor tego postu.
Powinno się zgłosić ten post do redakcji aby zamieścili go na stronie w ramach "ala felietonu" od kibica. Niesamowicie jest to napisane i niesamowicie w punkt.
1
@PJ777 Dziękuję Ci za ten wpis, oddałeś idealnie moje myśli i moje emocje. Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam!