La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1396 Culés

konto usunięte

5

Gdy myśli się o fińskich skokach to od razu przypominają się nazwiska takie jak Ahonen, Nykanen czy Hautamaeki. Na dobrej drodze do wielkich sukcesów był też Mika Laitinen, któremu upadek i kontuzja przytrafiły się w najgorszym możliwym momencie.

Laitinen dołączył do światowej czołówki w sezonie 1994/1995. Ukończył wówczas Puchar Świata na 9 miejscu w klasyfikacji generalnej. Fin stawał wówczas na podium podczas konkursów w Planicy i Innsbrucku. Podczas Mistrzostw Świata w Thunder Bay zdobył brązowy medal na skoczni normalnej.

W kolejnym sezonie Laitinen skakał jeszcze lepiej. Wygrał inauguracyjny konkurs w Lillehammer, a w kolejnych tygodniach wygrywał też w Planicy, Predazzo i Oberhofie. Na TCS jechał jako lider PŚ, a w Oberstdorfie potwierdził wielką formę odnosząc kolejne zwycięstwo.

Niestety marzenia o Krysztalowej Kuli i wygranej w Turnieju Czterech Skoczni uciekły już dzień później. Upadek podczas treningu w Ga-Pa, złamany obojczyk i przerwa w startach. Laitinen wrócił kilka tygodni później, stanął nawet na podium w Lahti, ale PŚ ukończył na szóstym miejscu.

W kolejnych sezonach zaliczył jeszcze dwie wizyty na podium, a z kolegami został Mistrzem Świata w drużynie podczas MŚ w Trondheim, ale do wielkiej formy nie wrócił już nigdy.

@NeroTFP @Alcazar @MesQueUnClub96 @Triv44 @tadzik447

2

@pawelfcb2010 Moim zdaniem w Fińskich skokach zmarnowani byli również Harri Olli i Ville Larinto. Ten pierwszy miał problemy mentalne które sprowadziły go na złą drogę a ten drugi podobnie jak Laitinen swoje wielkie skakanie zakończył również na skoczni w Ga-Pa. Wprawdzie była po modernizacji ale lokalizacja ta sama. Czasami świat pisze takie scenariusze że chyba to jest reżyserowane gdzieś wyżej

konto usunięte

3

@pawelfcb2010 Ogólnie Finowie mieli troszkę tych młodych wilków (chociaż to określenie Szaranowicz rezerwował dla Austriaków), którzy mogli wykrzesać więcej ze swojej kariery. Niektórym przeszkodziła psychika, innym kontuzje.

Harri Olli - kto wie, czy nie jeden z większych talentów w skokach. Mógł mieć wszystko, ale jak zwykle, jego przypadek pokazał, dlaczego to tacy zawodnicy jak Kamil Stoch, a nie Harri Olli właśnie osiągają sukcesy.

Ville Larinto - w tym roku skończył 30 lat, a jak długo już w skokach go nie ma. Sezon przedolimpijski miał świetny. Obudził się znów w 2010 roku. I wdyawało się, że wszystko będzie dobrze. Miejsca w dziesiątce, wygrana, podium. A potem ta paskudna kontuzja więzadła krzyżowego. Stracone praktycznie 1,5 sezonu i już Larinto się nie podniósł po tym urazie. A wielka szkoda. Kapitalny talent.

Janne Happonen - kolejny, któremu kontuzja niczego nie ułatwiła. Chociaż akurat on był dłużej w skokach. Był świetny do drużyny. Przynajmniej nazdobywał sobie troszkę tych medali w konkursach drużynowych na dużych imprezach, ale mogło być lepiej.

Do tego Veli Matti, itd...

konto usunięte

2

@sebo939 Larinto faktycznie trochę podobna sytuacja, bo też był wówczas w najwyższej formie w swojej karierze i tez już nigdy do niej nie wrócił.

Olli niestety na własne życzenie nie wykorzystał swojego talentu. Szkoda, bo w sezonie 2008/2009 miał niesamowite momenty. Zwłaszcza podczas lotów spisywał się niesamowicie.

@NeroTFP Lindstroem z tego co pamiętam doznał kontuzji podczas jednego z charytatywnych meczów piłkarskich, jakie skoczkowie grali w Polsce kilkanaście lat temu.

Happonen też doznał kontuzji po najlepszym sezonie w karierze. Wydawało się wtedy, że może zastąpić Ahonena, ale niestety stracił cały sezon i wrócił wtedy, gdy i Ahonen pojawił się ponownie na belce startowej.

konto usunięte

2

@pawelfcb2010 Jeden z tych, którym kontuzje zabrały marzenia o wielkiej karierze. Finowie niestety mieli więcej takich przypadków - od razu na myśl przychodzą Janne Happonen czy Ville Larinto. Co ciekawe, w przypadku tego drugiego można doszukać się pewnej analogii do Laitinena, bo Larinto także zaliczył koszmarny upadek w Ga-Pa. Jeśli dobrze pamiętam skutkiem były zerwane więzadła i przerwa trwająca grubo ponad sezon.

edit. Koledzy uprzedzili ;)

Co do Ollego to niestety, ale facet zmarnował sobie karierę na własne życzenie. Nie jestem zwolennikiem generalizowania, ale można odnieść wrażenie, że Finowie mają lekką tendencję do nadużywania alkoholu. Olli, Ahonen, Nykaenen - każdy z nich ma w swoim CV alkoholowe epizody.

konto usunięte

2

@Alcazar Z innych dyscyplin - Kimi Raikkonen, o którym też wiadomo, że lubi wypić.

Patrząc na fińskich sportowców to typowego Fina można określić jako niezbyt radosnego człowieka lubiącego alkohol. Pytanie jak jest naprawdę?

konto usunięte

1

@pawelfcb2010 Z tym niezbyt radosnym może faktycznie być coś na rzeczy, w końcu inny stereotyp o finach mówi, że są oni zamkniętymi w sobie introwertykami. Jak to mówią - cicha woda brzegi rwie. Może właśnie stąd te skłonności do adrenaliny i nadużywania alkoholu? ;)

Jak już jesteśmy przy Finach to chciałbym przypomnieć jeszcze jedno nazwisko - Jani Soininen. Trochę zapomniany zawodnik, a przecież nie każdy ma szanse mówić o sobie per mistrz i wicemistrz olimpijski oraz dwukrotny drużynowy mistrz świata. W dodatku nie jest to prehistoryczny skoczek, swoje największe sukcesy święcił mniej więcej na przełomie wieków. Co ciekawe w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata najwyżej plasował się trzykrotnie na 7. pozycji, a w konkursach indywidualnych zwyciężył tylko (jak na mistrza olimpijskiego) 5 razy.

Osobiście z głowy potrafię wymienić tylko jednego mniej utytułowanego mistrza olimpijskiego, mam oczywiście na myśli Larsa Bystoela.

Chociaż jak tak przyglądam się jego wynikom to muszę przyznać, że nie był to "one season wonder" - od 1993/94 do 2000/01 tylko raz zakończył sezon poniżej 15 miejsca. Trochę umknął mi ten fakt, do Bystoela jednak nie ma startu jeśli chodzi o losowość sukcesu.

konto usunięte

1

@Alcazar Można powiedzieć, że Soininen wtedy zepsuł święto gospodarzom zabierając im jeden ze złotych medali, podobnie jak Fortuna 26 lat wcześniej.

Chociaż w Nagano bardziej zepsuł to święto Harada, który w swoim stylu zmarnował szansę na złoto.

konto usunięte

1

@pawelfcb2010 Tam w ogóle mało brakowało a Japońscy kibice opuściliby zeskok skoczni w Nagano ze spuszczoną głową niczym Jugosławianie po wtopie Primoża Ulagi w Sarajewie. Harada swoim pierwszym skokiem prawie zmaścił im również złoto w drużynie, najwyraźniej był świetnym zawodnikiem, ale psychicznie obok takiego Kamila nawet nie stał.

konto usunięte

1

@Alcazar Gdyby jakiś skoczek z Polski psuł skoki tak jak Harada to by miał raczej ciężkie życie.

Drużynówka w Nagano, gdzie uratował na szczęście potem sytuację oddając świetny skok w rundzie finałowej, ale też drużynówka cztery lata wcześniej, gdy zmarnował w ostatnim skoku ogromną przewagę. Mateja w Sapporo to przy tym jest drobna wpadka.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?