La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1372 Culés

0

Co się dzieje z użtykownikiem @G9? On chyba w Chinach zdobywał prawnicze szlify? Zdrowy? Wszystko ok? Może by nam coś napisał, jak to wygląda od środka w kwestii koronawirusa?

konto usunięte

0

@Cochise A co się ma dziać? Wystarczy wejść w jego profil, ziomeczek pisał kilka dni temu o tym.

0

@xofcbxo Zgoda. Tylko sprawa postępuje z dnia na dzień, a nie się zwija. Z tego co podawały serwisy informacyjne wirus rozprzestrzenił się już na wszystkie regiony w Chinach.

0

@Cochise

No właśnie @G9 napisz jakiś dłuższy tekst jak to teraz wszystko wygląda tam.

2

@Cochise @WoJjTas długo nie miałem jak się zabrać za odpisanie w tym wątku, za co przepraszam. Wszystko u mnie w porządku, zasadniczo jestem dzisiaj już 3 tydzień w Polsce w związku z przerwą semestralną w zajęciach. Jedyny problem polega na tym, że... póki co II semestr nie ma wskazanej daty rozpoczęcia... oczywiście w związku z epidemią.

Także od środka w pierwszej osobie bezpośrednio nie napiszę, mogę tylko opisać to co mówią chińscy przyjaciele i moja dziewczyna. Zasadniczo gdybym teraz chciał wrócić do Pekinu to obowiązkowa 14-dniowa kwarantanna dla każdego, ale tak jak wspomniałem, nie ma po co (i w sumie nawet jak) wracać. 20-milionowa metropolia wydaje się być opustoszała, ci ludzie którzy mogą pracować zdalnie z domu, nie wychodzą jeżeli nie muszą. Oprócz tego moja polska alma mater wycofała się z umowy bilateralnej z chińską uczelnią, "opiewającą" na przyjęcie 15 chińskich studentów - w związku z obawami przed roznoszeniem wirusa, co jest lekko słabe.

Mogę za to pokrótce opowiedzieć jak wyglądała moja podróż do Polski pod koniec stycznia, jeszcze przed geometrycznym postępem zachorowań i zakazu lotów z Chin.
O godzinie 17.10 czasu polskiego dnia 26 stycznia wyleciałem z Guangzhou (Kanton) liniami China Southern do Amsterdamu. Ponieważ w całej prowincji Guangdong w minioną niedzielę wprowadzono obowiązek noszenia masek, wszyscy obywatele Chin oraz większość Europejczyków (aczkolwiek nie wszyscy) na lotnisku pojawiali się zamaskowani. Przed wejściem do strefy odlotów ochrona formowała około 10-osobowe grupy, które poddawane były badaniu temperatury. Następnie przy nadawaniu bagażu podróżujący wypełniał należyty formularz, w którym opisywał, czy podróżował w ciągu ostatnich 2 tygodni przez prowincję Hubei, jak również podawał swoje dane kontaktowe. Formularz podróżujący zabierał celem przejścia przez dalsze strefy. Po przejściu przez kontrolę bezpieczeństwa każdy podróżujący ustawiał się w kolejce Health Quarantine, aby ponownie przejść badanie temperatury oraz oddać wypełniony wcześniej formularz (osoba bez formularza nie była przepuszczona).

Bezpośrednio w samolocie wszyscy podróżujący obywatele Chin, wszyscy członkowie załogi China Southern, oraz (ponownie) część Europejczyków nosili maski w trakcie 12-godzinnego lotu na trasie Guangzhou – Amsterdam. Maski podróżujący zdejmowali jedynie po to, aby się napić albo zjeść podany posiłek. Część podróżujących powstrzymała się od jedzenia w obawie przed nadmiernie długim czasem bez maski na twarzy...

Po wylądowaniu w Amsterdamie o godzinie 5 rano czasu polskiego dnia 27 stycznia część podróżujących kierowała się do odbioru bagażu, pozostała część zaś do strefy transferowej. Osobiście jestem w stanie opisać jedynie drugą część, ponieważ przesiadałem się na lot do Warszawy. Podróżujący ponownie przechodzili kontrolę bezpieczeństwa bagażu, nie wypełniali żadnych formularzy kontaktowych, nie przechodzili jakichkolwiek badań (jak chociażby ponowne sprawdzenie temperatury). Pracownicy lotniska nie mieli założonych żadnych masek, większość podróżnych również je zdjęła (nie jest bowiem możliwym oddychanie przez maskę jednorazową albo trochę lepszą przez ponad 12h, człowiek zaczyna się dusić własnym oddechem). Tym niemniej jest dziwnym, że obsłudze lotniska bardziej zależało na sprawdzeniu bagażu podróżnych aniżeli ich samych biorąc pod uwagę ich wiedzę na temat miejsca, z którego ów podróżni przylecieli… Po przejściu przez kontrolę bezpieczeństwa osobiście oczekiwałem przez 4,5h na lot do Warszawy bez żadnej kontroli mojego stanu zdrowia jako podróżującego z Chin.

Podróży na trasie Amsterdam – Warszawa pozwolę sobie nie opisywać, ponieważ jest to klasyczny lot pomiędzy państwami członkowskimi UE, nie ma żadnych kontroli.

Po wylądowaniu w Polsce nie przeszedłem żadnej kontroli dotyczącej mojego stanu zdrowia, nie wypełniałem również żadnego formularza kontaktowego, który pozwalałby lotnisku na faktyczne „uniknięcie odpowiedzialności za wpuszczenie zakażonej osoby na teren Rzeczypospolitej” – ponieważ nie sposób, aby do czegokolwiek innego ten formularz był zdatny… Niemniej jednak najistotniejszym elementem mojej podróży wydaje się sytuacja po odebraniu bagażu z taśmy na lotnisku. Zostałem losowo wybrany do kontroli celnej. Na pytanie celnika skąd przylatuję uznałem, że ciąży na mnie odpowiedzialność za przekazanie pełnej informacji, w związku z czym poinformowałem go, że przylatuję z Guangzhou w Chinach. Pan celnik spojrzał na mnie przenikliwie, po czym stwierdził: „ale teraz przyleciał Pan albo z Amsterdamu, albo z Paryża” (o tej godzinie [czyt. 12.00 czasu polskiego] praktycznie pokrywały się przyloty tych samolotów). Odpowiedziałem, że owszem, obecnie przyleciałem z Amsterdamu, aczkolwiek 8h wcześniej znajdowałem się jeszcze na pokładzie samolotu z Chin. Celnik ewidentnie nie dostrzegł konieczności skierowania mnie do właściwego miejsca, w którym chociażby mogłaby zostać sprawdzona temperatura mojego ciała bądź zostałbym poproszony o wypełnienie ów formularza kontaktowego… W efekcie opuściłem lotnisko Chopina bez żadnej kontroli…

Także takie moje doświadczenia...

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: