- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1245 Culés
Gorące dyskusje
BorzyKrzys
20
Kiedy oni zrozumieją, że ośmieszają na razie siebie, a nie Skolima. "Żyłem w ciągłym lęku,... » Czytaj dalej
16 odpowiedzi
LAMC_10
11
Maja Chwalińska.https://twitter.com/i/status/2062128793297236287
21 odpowiedzi
Gosciuu
4
Taka głębsza myśl mnie ostatnio naszła: kiedyś się nie bałem starości. Teraz, choć wciąż... » Czytaj dalej
40 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1245 Culés
4
Na ostudzenie jednych emocji i rozbudzenie innych.
Są tu jacyś żeglarze? Mieliście jakieś niebezpieczne sytuacje, czy to na naszych pięknych jeziorach, czy na morzach?
W niedzielę w nocy powróciliśmy ze znajomymi z mazurskiego, dwutygodniowego żeglowania. Nic złego się nie wydarzyło, ale wciąż żywo wspominaliśmy wydarzenia sprzed 3 lat.
To był lipiec 2016. Wypływaliśmy z Nowych Gut, zabytkową już, niemal 50-letnią łódką typu slup. Staliśmy na kotwicy, na dzikiej plaży. Tego dnia wiało porządnie, a do tego były to Śniardwy, więc zafalowanie było dość spore. W planach było płynięcie na północ, w stronę Mikołajek. Już samo odejście od brzegu było trudne, bo wiatr spychał nas w trzciny, kotwica się zerwała, więc trzeba było iść ją ręcznie zaczepić, żeby mieć się na czym wyciągnąć. Zajęło nam to sporo czasu, ale koniec końców się udało. Niestety wiatr nie dość, że silny, to jeszcze wiał idealnie z kierunku, w którym chcieliśmy płynąć. Zapowiadała się ciężka, wielogodzinna harówka. I to w sumie nie byłoby aż takim problemem, gdyby nie fakt, że w międzyczasie wiatr się wzmógł i wzrosło zafalowanie. Miotało nami jak szatan i do tego zaczął nawalać sprzęt.
Płyniemy w ciszy, skupieni na walce z wiatrem, gdy nagle z przerażającym, metalicznym hukiem pęka krętlik (nowy!) przy talii grota (głównego żagla). Bom, czyli drzewce trzymające dół grota wywaliło poza burtę, na szczęście sternik był ogarnięty, złapał w ostatniej chwili za linę i za pomocą węzła z pierwszej lepszej linki, przymocował talię (linę, której używa się do kontrolowania grota) ponownie do kokpitu.
Niewiele później zerwał się forsztag (stalowa linka zabezpieczająca maszt od dziobu) i, jako że płynęliśmy w ostrym przechyle, dyndał sobie beztrosko przy burcie, niemalże dotykając wody. Łapanie tej liny przypadło mi, co wciąż wspominam z gęsią skórką, bo naprawdę niewiele trzeba było, żeby wypaść przy tym do wody (na łódce nie było relingów - takich płotków na burtach).
Gdy sternik podjął decyzję o, kolokwialnie mówiąc, spieprzaniu z jeziora, na sam koniec porwał nam się jeszcze fok (drugi żagiel). Udało nam się jednak oba żagle zrzucić i dopłynąć na silniku do Okartowa. Gdy już dopłynęliśmy, zacumowaliśmy i próbowaliśmy ogarnąć co się stało, podszedł do nas człowiek z sąsiedniej łodzi, mówiąc że śledził naszą walkę z kei i jest pełen podziwu, pochwalił jacht i w ramach uznania za wszystko razem wzięte, podarował nam butelkę whisky. :D
Do dzisiaj włos mi się na głowie jeży, jak to wspominam :D
5
@Ermitano Raz kajakiem się wywróciłem
2
@Ermitano ja trenuje surfing, poparzyła mnie raz meduza na szczęscie nie duża i tylko w dłoń bo miałem pianke, a raz widziałem małego rekina z 20m ode mnie, choć mógłbyć to delfin, cholera wie, no i potęga oceanu masakra, jak fala cie rzuci i nie wiesz gdzie jest dno a gdzie góra przez chwile. Ocean to wspaniałe i grożne miejsce
1
@Ermitano na Jeziorsku, gdy świeciło słoneczko a ja nagrzewalen nie powiem co na rufcie ( ?chyba tak to się nazywa) powiedziałem,że coś za spokojnie dziś. W dwie minuty zerwał się wiatr i chmury, złamany ster i żagle wszyscy w wodzie. Niezatapialna łódź przewrócona i trochę panika, w końcu podemna 30 metrów głębokości
1
@Ermitano Szacunek za całą akcję, ale chyba niezbyt odpowiedzialne było wypływanie w taką pogodę.
1
@Ermitano w tym roku miałem okazję być na morzu północnym a także na Atlantyku. To co przeżyłem tam podczas sztormu nie opiszą żadne słowa. Dopiero po takim czymś nabrałem szacunku do żywiołu którym jest woda. Zarazem coś pięknego jak i niebezpiecznego i strasznego.
0
@JimMorrisonFCB Dzięki wielkie :)
Do dzisiaj się nad tym zastanawiam. Sam sternik później nas przepraszał za swoją decyzję. Niemniej jednak umiejętności ma na świetnym poziomie, i w kryzysowych momentach zachował zimną krew. Dobrze też nami dowodził, a wszelkie objawy paniki był w stanie zdusić w mgnieniu oka, i to w łagodny sposób. No i koniec końców podjął decyzję o spłynięciu z jeziora (jeszcze przed porwaniem żagla). Jednak najrozsądniej byłoby pewnie wtedy nie wypływać. Najbardziej zawiódł jednak sprzęt i to wcale nie te stare elementy.
0
@Tuc wow, szacunek i zazdro! Taki rejs to dopiero coś. Ja jedynie żeglowałam jeszcze u wybrzeży Grecji (poza naszymi Mazurami). Z ciekawości, jaką łodzią płynąłeś?
1
@Ermitano Ja na żeglowaniu nie znam się w ogóle więc nawet nie próbuję podważać Twojej opinii, ale wydaje mi się, że gdyby sternik mimo wszystko podjął decyzję żeby nie wypływać to uniknęlibyście tych wszystkich szkód, o których pisałaś, natomiast na pewno była to przygoda, której długo nie zapomnisz :)
1
@JimMorrisonFCB uniknęlibyśmy, to prawda. Niestety, za bardzo zaufaliśmy łodzi, która nieco nas zawiodła i okazała się za słaba na tamte warunki. Ale, to fakt, przygodę będę pewnie jeszcze wnukom opowiadać :) pozdrawiam serdecznie!
0
@Darecki podziwiam, próbowałam w LA tego sportu myśląc, ze nie może być to takie trudne :P ocean wygrał, nie zliczę ile razy byłam pod wodą, ale ze 3 razy mi się udało złapać falę :) fajna sprawa, bardziej męcząca niż mogłoby się wydawać xd
1
@Ermitano nie była to łódź ani statek. Powiem tylko tyle, że okręt. Reszty już powinieneś się domyśleć :)
1
@leo_messi_10 no na filmach wygląda to tak banalnie a rzeczywistość okazuje sie smutna. :) a im dalej brniesz tym wiekszych wyzwań chcesz a im wieksze wyzwania tym wieksze ryzyko. ale jak już łapiesz zielona fale a nie białą wode i poczujesz tą moc pod sobą zwłaszcza przy skretach to zawsze będziesz do tego wracac jednak do takiego momentu dojść to trzeba troche się namęczyć ciskanym przez fale :D
0
@Darecki fajna zajawka, może jeszcze kiedyś uda mi się sprobować ;) powodzenia!