La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1237 Culés

Bonus na start aż 3755 zł! Załóż konto i zyskaj aż dwa freebety na początek.

18+. Superbet to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych grozi konsekwencjami prawnymi. Graj odpowiedzialnie.

221

Tylko dla wyrozumiałych.

Nie lubuję się w grze Andre Gomesa, urodzonego 30 lipca 1993 roku w Grijó, mierzącego 188 cm i ważącego 84 kg, a w Barcelonie występującego z numerem 21. Przed jego transferem do Dumy Katalonii zbyt dużo o nim nie wiedziałem. To prawda, kosztował całkiem sporo, lecz jak niemal wszyscy wówczas, tak i ja, byłem wobec takiej kwoty wyrozumiały, gdyż wpisywał się w projekt przyszłościowych transferów z rocznika ’93 – podobnie jak Digne, Alcacer, Semedo, Umtiti. Zaczynał, będąc nadzieją na wypełnienie luki po Xavim. I wszyscy mocno ściskali za niego kciuki. A potem w miarę postępującego sezonu, Portugalczyk systematycznie tracił zaufanie kibiców, bo zawodził, bo się nie rozwijał, bo grał asekuracyjnie, bo nie integrował się z systemem Barcelony. Pierwsza kampania dobiegła końca i Andre Gomes wskoczył na czarną listę. Z początkiem kolejnej, machina drwin i szyderstw coraz szybciej nabierała tempa. A zawodnik ewidentnie zablokował się psychicznie. Nie zapomniał, jak się gra w piłkę nożną. Jego technika drastycznie nie spadła. Nie uległ kontuzji. Nie przybyło mu kilogramów, ani nie stracił żadnych walorów fizycznych. Nie przeżył dramatów w życiu osobistym, poważnie nie zachorował. Chyba każdy logicznie rozumujący człowiek, jest w stanie wywnioskować, że skoro został sprowadzony do klubu, to już posiada odpowiedni poziom, aby nie mówić o nim jako o „drewnie” czy „oczywistym niewypale”. Inne wyjście: kwestionujemy na podstawie naszej wiedzy internetowej, poziom wiedzy scoutingu w jednym z najlepszych klubów na świecie. Troszkę pyszałkowate – odpada. Zatem wszystko, ale to niemal wszystko, przemawia za problemami z psychiką. O tyle temat został rozjaśniony, że sam piłkarz w ostatnim wywiadzie przyznał, iż w jego świadomości, w związku z narastającą presją, rozpętało się piekiełko, z którym nie może sobie poradzić. Okej. To teraz takie testowe pytanie: czy, i ewentualnie jak, kibice mogą pomóc swojemu zawodnikowi w walce z samym sobą? Gwizdami? Wsparciem? Dajmy na to, że ktoś wykonuje jakąś czynność pod presją, na jego ruchy zwrócone są tysiące par oczu, i mu to nie wychodzi, gubi się, myli, cała czynność przypomina groteskę. Rozumiem, że w takiej chwili gwizdy dopomogą w koncentracji i przełamaniu impasu (Pique może być zmobilizowany gwizdami ze strony kibiców Królewskich, ale czy równie lekko przyjąłby chłostę, przeradzającą się w tortury, ze strony socios?). Czy bardziej wyciągnięta ręka? Po prostu zrozumienie słabości drugiej osoby, w chwili kiedy nie idzie, tym bardziej okazanie mu zaufania i wsparcia, właśnie po to, żeby pomóc psychicznie się mu przełamać. Bo, że problem ma podłoże typowo psychiczne, to już chyba udało się nam ustalić? Rozumiem jak pięknie i widowiskowo kibicuje się Messiemu, ze zrozumieniem i podziwem kiwa się głową na wyczyny Busquesta, chwali się popisy ter Stegena, niezachwianą postawę Umititego. I tutaj każdy jest kibicem, każdy jest piewcą futbolu rodem z Katalonii. Tymczasem przychodzi wątek Andre Gomesa. Taki test, sprawdzian. I wylewa się strumieniami, niczym ze średniowiecznych kamienic, zawartość wiader z pomyjami. Leci na katalońskie ulice i katalońskie chodniki. A potem ludzie w tym chodzą, to ich wciąga, sami się w tym ubabrają i już nie mają pretensji do tych, co te świństwa wylali, tylko do obiektu, z powodu którego nieczystości zostały wylane. Bardzo jest mi szkoda naszego piłkarza. On się zapętlił. Nie może znaleźć wyjścia z tej sytuacji. Wybaczcie, ale jeśli czuje wstyd z powodu własnej postawy, i to taki, że nie pozwala mu on wyjść na ulicę, że doprowadza do jakiejś klaustrofobicznej alienacji, to nie jest bagatela. To jest coś poważnego. Mam przyjaciela, który jest wiernym fanem Lazio. Od dawna. I nie raz mi mówił, że musi mi być łatwo w tych czasach kibicować Barcelonie. On niejednokrotnie już załamywał ręce, ale wciąż coś go ciągnęło do tej drużyny, do oglądania ich meczów, do ściskania kciuków nawet wtedy, gdy było to beznadziejne. Otóż, mamy w Barcelonie mikrośrodowisko ówczesnego Lazio Rzym. Może trochę papierek lakmusowy naszej wierności i przywiązania do barw. Bo jeśli bycie z wybraną przez siebie drużyną, ma polegać tylko na skakaniu z radości w momentach tryumfu, a oklaskiwanie jest zarezerwowane jedynie dla nielicznych, to nie należy mylić kibicowania ze zblazowanym obserwowaniem. Piłka nożna i emocje z nią związane to jednak coś więcej niż zwykła transakcja handlowa. A drużyna piłkarska jest ze sobą o wiele bardziej zżyta nich pracownicy jakiejkolwiek firmy komercyjnej. Tutaj dochodzi magia sportu, cała ta czasami niemal baśniowa otoczka. Stąd też nie podchodzę do Andre Gomesa jako pracownika, który nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, a który zasługuje z tego powodu na naganę, wyrzucenie z pracy, wyśmianie, dyscyplinarkę i na koniec kopa w dupę. Do końca będę w tego chłopaka wierzył. I mam marzenie, że Valverde wreszcie wykrzesze z tego chłopaka to, co najlepszego. Wielu już było takich piłkarzy, co się bardzo długo nie asymilowali z systemem Barcelony. Nawet wychowankowie. A warto było na nich poczekać, by później stworzyli historię. Od Portugalczyka nie wymagam żeby stał się legendą, ale jeszcze wierzę w to, że Ernesto, oprócz swoich podstawowych zadań jak wygrana ligi hiszpańskiej czy walka w Lidze Mistrzów, „wyczaruje” nam również Andre Gomesa. Znajdzie dla niego odpowiednią rolę na boisku i pomoże przełamać psychiczny dyskomfort. To jest taki rodzaj trenera, któremu może się to udać. Futbol był świadkiem licznych niespodziewanych sytuacji czy absurdalnych wydarzeń. Dlaczego tym razem nie mogłoby być podobnie? Na końcówkę sezonu jedno hasło: wiara!

2

@Cochise Ehhh,stary... Nie wiem,czemu przy Twoim nicku nie widnieje złota piłka. Ten tekst potwierdza tylko,że absolutnie na nią zasługujesz. Szacun!

1

@Cochise Nic dodać, nic ująć. Znakomity komentarz!

1

@Cochise SZANUJE Stary. Aż ciary mi przeszly

23

@Cochise Na miejscu redakcji wstawiłbym to jako artykuł, rewelacja.

2

@Cochise I właśnie dla takich kibiców i ich komentarzy wchodzę na tą stronę od paru lat. La rambla dużo daje możliwości do wymiany takich opinii jednak giną one niestety pośród komentarzy, które nie powinny znaleźć się na stronie kibiców Barcelony. Dzięki za dobry początek dnia przy porannej kawie.

0

@Cochise Najlepsze co tutaj przeczytałem.

1

@StrangeFruit Bo kopiuj-wklej każdej informacji jak leci to też ciężka praca.

4

@Cochise Najdłuższy komentarz jaki przeczytałem. Bardzo dużo argumentów a to na LR rzadkość Polecam do poczytania

1

@Cochise super komentarz. brawo

3

@Cochise Jak widzę Twój nick to od razu mi się oczy szerzej otwierają do czytania, nie zawodzisz ;)

0

@Cochise Mamo nie sprzątaj, Cochise pozamiatał.

konto usunięte

1

@Cochise Nie no, chylę czoła. Nie sądziłem, że można napisać aż tyle na temat pobytu Andre Gomesa w Barcelonie. Szacun.

1

@Cochise Mógłbyś częściej się udzielać! :)

0

@Cochise Wyrózniasz sie na tej stronie i to bardzo. Kim jesteś? Poeta?

0

@Cochise Świetny komentarz. Andre miał w Barcelonie mecze, w których pokazał swoją wartość. Sevilla, Atletico i Manchester City - właśnie przeciw tym drużynom zaprezentował się bardzo dobrze. Problem tkwi właśnie w głowie. Jeśli uda się go rozwiązać i zarzegnać to Andre będzie mógł Barcelonie bardzo pomóc.

Komentarz usunięty przez użytkownika

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Jaką ocenę wystawił(a)byś Lewandowskiemu w dwumeczu z PSG?