- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1385 Culés
Gorące dyskusje
Kgorecki2500
26
Może to prezydent Ukrainy zdurniał ale to polski ma się starać ratować... » Czytaj dalej
47 odpowiedzi
Roobo
3
Najlepszy mundial według was w 21 wieku?Zdecydowanie RPA i Katar.W 2010r był mega klimat, otoczka... » Czytaj dalej
38 odpowiedzi
pt9
4
Dlaczego ludzie sami sobie to robią i stawiają taką betonozę jednocześnie zakrywając sobie... » Czytaj dalej
16 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1385 Culés
77
Tyle się nasłuchałam, że Camp Nou jest tak ciche, że słychać odwijane kanapki z drugiej strony stadionu. Nie wiem jak było jakiś czas temu, ale dziś byłam pierwszy raz w świątyni naszych piłkarzy i powiem wam, że jestem zachwycona atmosferą, która tam panuje. Oklaski po każdym wyjściu spod pressingu, uspokojeniu gry, dobrej wymianie podań. Przepięknie odśpiewany hymn klubu, aż mi się łezka w oku zakręciła i ciarki po plecach przeszły, ciągłe przyśpiewki i śpiewanie zwrotek hymnu Barcy podczas spotkania. Piękne było gdy kibice skandowali nazwiska piłkarzy, oni są traktowani jak bogowie - nie raz słychać bo "TER STEGEN", "INIESTA", "URUGUAYO" (o Suarezie), "LUIS ENRIQUE" czy "CLAUDIO BRAVO", a gdy Gerardem zajmował się sztab medyczny oklaski i okrzyki PIQUE PIQUE PIQUENBAUER nie ustawały. Ale najpiękniejsze było to, co dał w tym spotkaniu Leo - radość po jego bramkach to była czysta euforia, nigdy nie czułam czegoś takiego. Gdy po swoim drugim golu razem z drużyną podbiegł celebrować trafienie pod trybunę na której siedziałam, popatrzył się na kibiców siedzących tam, również na mnie, jakby dziękując za wsparcie. A ja byłam tylko jakieś 30-40 metrów od niego - to było niesamowite, nigdy nie zapomnę jego wzroku, jego radości i pasji, tych okrzyków po golach. Kibice, w tym ja, śpiewaliśmy jego imię wykonując te charakterystyczne pokłony rękoma, to nic innego jak oddawanie mu należnej czci. Gdy tylko Messi był przy piłce wszyscy dookoła mnie wstawali z miejsc, łapali się za głowy i oczekiwali na to, co zrobi. Wiem, powtarzam się, ale ten człowiek to jest fenomen, nie wiem, czy może być bardziej kochany i wielbiony przez kibiców gracz. Jego wielkość jest nie do opisania - w telewizji to widać, ale na żywo Leo robi nieporównywalnie większe wrażenie. Starałam napawać się widokiem tych piłkarzy, cieszyć każdym dotknięciem piłki. Cudownie było się przekonać, że oni jednak istnieją naprawdę. Życzę tego każdemu z Was, wspaniałe, niezapomniane przeżycie.
1
@Eleri Świetnie się takie relacje czyta. Wiele już zostało o Leo powiedziane, zarówno przez innych piłkarzy jak i trenerów, ale to słowa widzów zawsze są najciekawsze do przeczytania. Profesjonaliści mimo wszystko patrzą na Leo inaczej niż my - zwykli fani. Dla nich to też coś niezwykłego, bo drugiego takiego nie ma, ale widzą też na co dzień innych utalentowanych zawodników. Dla nas to jak stanąć twarzą w twarz z bóstwem.
Gratuluję przeżycia. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie też będzie mi dane czegoś takiego doświadczyć :D
0
@Eleri A tak z czystej ciekawości, jeśli pamiętasz.... była jakaś reakcja związana z Neymarem i tym, że grał swój 150 mecz w barwach Barcelony? Kibice pamiętali?
Pytam, bo właśnie ta ciekawostka utkwiła mi w pamięci i szczególnie liczyłem na okraszenie tego faktu jakimś golazo. Fajnie, że się udało.
0
@Eleri Tak ostra opinia o Camp Nou jest zdecydowanie niesprawiedliwa jednak nie jest to też stadion "tętniący życiem". :) Oklaski, skandowania, pięknie odśpiewany hymn - tak było zawsze. Złośliwcy raczej wypominają ubogą listę przyśpiewek i z tego się śmieją, nie uznając formy w której Camp Nou rzeczywiście przeżywa mecz. Moim zdaniem odwołanie do zachowań angielskich kibiców i ich śpiewów jest jednak nie na miejscu, a Barcelona może pochwalić się conajmniej przyzwoitym dopingiem. :) Zostajesz w Barcelonie dłużej czy już wracasz?
0
@Eleri Zazdroszczę przeżycia!! Super.
1
@Quve Niestety dzisiaj wracam, aż nie chciało się ze stadionu wychodzić, byłam jedną z ostatnich osób, które opuściły Camp Nou. Jeszcze dzisiaj na Camp Nou Experience.
0
@Arno Nie, nic takiego nie zauważyłam. Oczywiście krzyczeli jego imię po golu i oklaskiwali gdy napędzał akcje czy przyjął piłkę krzyżakiem, ale żadnego szczególnego uczczenia jubileuszu nie było.
0
@Eleri Pięknie opisane i czuję to samo co Ty :)
Szkoda, że nie na każdym meczu tak wygląda. Byłem m.in. na meczu z Levante wygranym 4:1. W okolicach 90 minuty była już połowa kibiców, bo przecież mecz wygrany. To nic, że magiczną akcję na koniec zrobił Leo i ten moment zapamiętam do końca życia - zejście do środka i strzał z ~18 metrów... Oni już tego nie widzieli. OK, oglądali zapewne setki meczów Barcy i to dla nich nic nowego, ale czy takie bramki mogą się znudzić?! :D
0
@Shear007 Podczas wczorajszego meczu także kibice w okolicach 85 minuty uciekali ze stadionu. Było to dla mnie dość dziwne, aczkolwiek rozumiem, że to pewnie starzy wyjadacze którzy często chodzą oglądać Barcę, a rano muszą wstać do pracy i chcieli uniknąć korków i tłoku. Atmosfera podczas wczorajszego meczu była świetna pewnie też z powodu rangi spotkania, w końcu to Liga Mistrzów i walka o pierwsze miejcie, w dodatku z drużyną Pepa - w zasięgu wzroku nie widziałam chyba ani jednego wolnego krzesełka. Większość widzów na trybunach to byli Katalończycy, którzy tak niesamowicie gwizdali na hymn LM, że ledwo ledwo dosłyszałam słynne "Kaszanka", co jakiś czas darli się w niebogłosy "Independencia", przeżywali każdą akcję, BARDZO wspierali piłkarzy, w tym Claudio Bravo. Nie wiedziałam, że na Suareza najbardziej lubią wołać "Uruguayo", a na Jordieo Albę, o ile dobrze usłyszałam, "El Nino", tak jak na Torresa. Myślę, że podczas "zwykłego" meczu ligowego, zwłaszcza ze słabą drużyną jaką jest Levante atmosfera jest słabsza i w sumie trudno się dziwić.
0
@Eleri Widzę, że faktycznie doświadczyłaś oglądania Leo Messiego na żywo :) niby 21 facetów ugania się za piłką, ale gdy ten dwudziesty drugi ma ją przy nodze, to nagle akcje nabierają większego tempa, a reszta piłkarzy przy nim wydaje się poruszać jakby w zwolnionym tempie. To jest prawdziwa magia, magia Leo - i tak jak piszesz, tego się nie da zobaczyć w telewizji :)
Cieszę się, że trafiłaś na mecz ze znakomitą atmosferą i wypełnionym stadioniem, na pewno zostanie Ci w pamięci na długo. I teraz, mając w myślach obraz tych wszystkich wspaniałych cules bezgranicznie wspierających piłkarzy Barcy bez względu na to czy im coś wyjdzie czy nie (albo i nawet bardziej w tym drugim przypadku), pomyśl jak niektórzy tutaj potrafią jechać po zawodnikach czy trenerze, nie mając zielonego pojęcia o tym co powyżej opisałaś. Mi osobiście strasznie coś takiego działa na nerwy, dlatego może czasem zbyt ostro reaguję na tego typu zachowania ;)
0
@Eleri Powiem tak, byłem też na Realu... Tam już nie było jak na Levante :D
A co do Independencii... to pewnie zaciekawi Cię bo nie zwróciłaś uwagi, że śpiewają zawsze (a ja drę się z nimi) w 17 minucie 14 sekundzie każdej połowy.
11 Września 1714 - na cześć tego wydarzenia ustanowiono święto narodowe Katalonii. Co ciekawe jest to porażka tego regionu - tego dnia Barcelona została zdobyta. Wojna dotyczyła sukcesji tronu w Hiszpanii. Zwyciężyła frakcja przeciwna do tej, którą popierała Katalonia... Resztę szczegółów - wikipedia albo jakieś książki :))
0
@Shear007 Zwróciłam uwagę, że śpiewali Independencia właśnie wtedy, ale nie wiedziałam dlaczego. Dziękuję za wytłumaczenie :)