La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1414 Culés

11

13

@FCBparasiempre
Splot czynników sportowych, organizacyjnych i politycznych uniemożliwił jednej z najlepszych drużyn dekady udział w pierwszych powojennych mistrzostwach. Jak duży wpływ na tę decyzję miał Juan Domingo Perón? Rosnąca rywalizacja z Brazylią, problemy sportowe i organizacyjne oraz wpływ Juana Domingo Peróna połączyły się, tworząc splot czynników, które doprowadziły do wykluczenia Argentyny z Mistrzostw Świata w 1950 i 1954 roku. Minęło ponad 75 lata a rekonstrukcja wydarzeń stała się bardzo trudna. Jednak śledztwo „LA NACION” stara się jak najwierniej przyjrzeć się wydarzeniom, koncentrując się przynajmniej na trzech kluczowych czynnikach, które wpłynęły na tak doniosłą decyzję. Lata 40. XX wieku uważane są za złoty wiek argentyńskiej piłki nożnej, z utalentowanymi zawodnikami w każdej drużynie. W tym okresie reprezentacja zdobyła mistrzostwo Ameryki Południowej w latach 1941, 1945, 1946 i 1947. Mając środki na walkę o mistrzostwo świata w 1950 roku, wciąż trudno zrozumieć, dlaczego nie wzięła udziału w eliminacjach i zmarnowała tę idealną okazję. Kilka wydarzeń daje wskazówki i stanowi ważne elementy układanki. Daty zaznaczone na czerwono w kalendarzach z poprzednich lat. Pierwszy wpis na tej osi czasu to 2 lutego 1937 roku. Tego ranka argentyńska reprezentacja zdobyła tytuł mistrza Ameryki Południowej, pokonując Brazylię 2:0 na „Gasómetro”, dawnym stadionie San Lorenzo. Gole strzelił młody Vicente De La Mata, który miał wówczas 19 lat i grał w Independiente. Mecz rozpoczął się poprzedniego wieczoru, około 21:30. Jednak pierwszy finał pomiędzy Argentyną a Brazylią został przyćmiony skandalem. Obie drużyny dopuściły się brutalnej gry, doszło do wtargnięcia na murawę a przez ponad 40 minut brazylijska drużyna nie zgadzając się z decyzją urugwajskiego sędziego Luisa Alberto Mirabala, udała się do szatni i zagroziła wycofaniem się z turnieju. „Mistrzostwa miały godny ubolewania epilog” – napisał magazyn „El Gráfico”, dodając: „ Tak haniebne zamieszki rzadko się zdarzają. Konieczne może być wprowadzenie zakazu rozgrywania meczów międzynarodowych ”. Przed końcowym gwizdkiem drużyna gości opuściła boisko z powodu rasistowskich obelg. Wraz ze spadkiem formy Urugwaju, rywalizacja między Argentyną a Brazylią została oficjalnie zainaugurowana. Dwa lata później, 22 stycznia 1939 roku, Argentyńczycy ponownie spotkali się, tym razem w meczu o Puchar Roca w Rio de Janeiro. Przy wyniku 2:2, Argentyna opuściła boisko, gdy brazylijski sędzia Carlos de Oliveira Monteiro podyktował rzut karny dla gospodarzy na cztery minuty przed końcem meczu. Argentyńczycy protestowali, że zagranie ręką Sabino Coletta nastąpiło poza polem karnym i skonfrontowali się z sędzią, który wyrzucił z boiska kilku zawodników. Pozostali opuścili boisko. Rzut karny trafił do pustej bramki, co było całkowicie niezgodne z prawem a mecz zakończył się zwycięstwem Brazylijczyków. Niektórzy twierdzą, że było 3:2 ale prawda jest taka, że Argentyńczycy przegrali mecz walkowerem. Następnie nadszedł moment, który ostatecznie zerwał stosunki między liderami obu federacji piłkarskich i być może był to decydujący czynnik w zrozumieniu nieobecności Argentyny na Mistrzostwach Świata w 1950 roku. 10 lutego 1946 roku Argentyna i Brazylia zmierzyły się aby rozstrzygnąć losy Mistrzostw Ameryki Południowej(Copa America). Argentyna prowadziła w finałowym etapie rozgrywek różnicą jednego punktu a zwycięzca meczu na „Estadio Monumental” zostałby mistrzem. Remis oznaczałby, że trofeum pozostałoby w Buenos Aires. W Brazylii błyszczeli między innymi Domingos da Guía, Zizinho, Jair Rosa Pinto i Chico. Argentyna mogła pochwalić się znakomitym atakiem, w skład którego wchodzili Vicente De la Mata, Norberto „ Tucho” Mendes, Adolfo Pedernera, Ángel Labruna i Félix Loustau. W obronie wystąpił José Salomón, obrońca o dominującej i imponującej prezencji. Prawdziwy lider. W dwudziestej ósmej minucie meczu Jair poważnie zranił Salomóna potężnym kopnięciem, łamiąc mu kość piszczelową i strzałkową w prawej nodze. W bójce wzięła udział lokalna policja, która zamiast rozdzielić zawodników, zaatakowała również Brazylijczyków. Tak opisał to dziennikarz Félix Frascara w magazynie „El Gráfico”: „W tym momencie eksplodowała bomba zbiorowej agresji. Salomón upadł po starciu z Jairem; Fonda i Strembel gonili Chico i Jaira; ciosy i kopniaki; ogólny wrzask, zamieszanie, podcinanie nóg, kije; wtargnięcie na boisko niezliczonych policjantów; Chico, po uderzeniu Pescii, jest ścigany przez Marante, otrzymuje kopniaka, kontynuuje bieg w kierunku tunelu a policja, nie mogąc go dosięgnąć, próbuje go powalić, podcinając mu nogi; Chico upada przed lożą prasową i otrzymuje grad ciosów, dopóki nie pozwolą mu kontynuować marszu w kierunku szatni, trzymając się za bolącą głowę i wpatrując się, jego oczy nie były skupione, z wyrazem przerażenia; na reszcie boiska – gorzka ironia! – bójka trwa. To pięć lub dziesięć minut niewiarygodnego szaleństwa. Policja, nadmiernie liczna, ma Sędzia również użył nadmiernej i Niepotrzebnie siłowe środki. Gdy bójka ustała, a pięści i stopy zostały uwolnione, Brazylijczycy udali się do szatni, podczas gdy gospodarze pozostali na boisku. Minęła godzina i jedenaście minut, zanim mecz został wznowiony. W rzeczywistości mecz nie został wznowiony. Przynajmniej gra nie przypominała tego, co widzieliśmy przed skandalem. Sędzia zdecydował o wyrzuceniu z boiska Chico i De la Maty, więc każda drużyna pojawiła się w dziesiątkę. Salomón nie był w drużynie Argentyny. Kapitan doznał najpoważniejszego urazu: podwójnego złamania prawej nogi (...)”.

Niesamowite, że mecz trwał dalej. Argentyna wygrała 2:0 po dwóch golach „Tucho” Méndeza i została mistrzem. Oficjalna książka „Copa América”, wydana w 2008 roku, podaje, że mecz rozpoczął się o 15:00 i zakończył o 22:00. Od tamtej pory nic już nie było takie samo. W 1947 roku Argentyna obroniła tytuł mistrza w Ekwadorze ale Brazylia nie brała w nim udziału. Aby uniknąć konfliktów, w kolejnych trzech edycjach naprzemiennie pojawiali się w rozgrywkach kontynentalnych. „Relacje pozostawały bardzo napięte aż do Mistrzostw Ameryki Południowej w 1949 roku, które odbyły się w Rio de Janeiro i São Paulo. Argentyna zdecydowała się nie uczestniczyć w turnieju, ponieważ w listopadzie 1948 roku ogłoszono strajk a piłkarze, którzy wyjechali za granicę, nie mogli grać. „Aby nie wysyłać drużyny rezerwowej, postanowili nie podróżować” – wyjaśnił Ricardo Gorosito, członek Centrum Badań nad Historią Futbolu (CIHF), w rozmowie z „LA NACION”. Historyk wyjaśnia: „To bardzo zdenerwowało Brazylijczyków. Urugwaj był w tej samej sytuacji ale wystawił drużynę i zajął trzecie miejsce”. Gniew wzrósł, gdy AFA, na czele której stał przywódca związku zawodowego Oscar Nicolini, podjęła decyzję o zerwaniu stosunków i wycofaniu udziału Argentyny z Mistrzostw Świata 1950. Początkowo Argentyńska reprezentacja miała podzielić grupę kwalifikacyjną z Kolumbią, Chile i Boliwią. Dwie z tych drużyn miały awansować. W okresie powszechnej dominacji, udział Argentyny w Brazylii był praktycznie gwarantowany. Jednak Argentyna się wycofała a reprezentacja Kolumbii odmówiła udziału. Krótko mówiąc, Chile i Boliwia były jedynymi drużynami, które zakwalifikowały się do Mistrzostw Świata w 1950 roku. W drugiej strefie Ameryki Południowej Ekwador i Peru nie pojawiły się a Paragwaj i Urugwaj dołączyły do turnieju w Brazylii – Urugwaj był przecież głównym bohaterem historycznego „Maracanazo”. „Gniew był ogromny. Do tego stopnia, że Brazylijska Konfederacja Sportu (CBD) zakazała swoim drużynom rozgrywania meczów towarzyskich z Argentyńczykami. Na przykład Racing miał zaplanowany mecz z Bangu z Rio de Janeiro, który z tego powodu nie mógł się odbyć” – dodaje Gorosito. Wszystko to zostało odnotowane w Raporcie Rocznym AFA z 1950 roku. Na jego łamach czytamy: „W czasie, gdy władze AFA wymieniały opinie z liderami Chilijskiej i Boliwijskiej Federacji Piłki Nożnej, aby ustalić, jak powinny zostać rozegrane mecze kwalifikacyjne, Brazylijska Konfederacja Sportu przyjęła nietypową rezolucję: zakazała jednemu ze swoich klubów, który leciał do Santiago w Chile, rozgrywania meczów z drużynami argentyńskimi…”, odnosząc się do Bangú i Racingu. Czy ta rywalizacja między liderami mogła być powodem nieobecności Argentyny na Mistrzostwach Świata w 1950 roku? To możliwe. Choć nie jedyny powód. W rezolucji przyjętej przez AFA 11 stycznia tego roku a upublicznionej pięć dni później przez jej prezesa, Valentína Suáreza, odniesiono się do skutków strajku piłkarzy, który miał miejsce w Argentynie w latach 1948–1949: „Mając na uwadze oświadczenia (CBD) dotyczące nieobecności reprezentacji Argentyny na ostatnich Mistrzostwach Ameryki Południowej w piłce nożnej, które odbyły się w Rio de Janeiro, pomimo powszechnie znanych przyczyn siły wyższej, które uniemożliwiły udział Argentyny, powyższe precedensy świadczą o nieprzychylnym nastawieniu do AFA. W obronie niezachwianych zasad godności i szacunku, Argentyński Związek Piłki Nożnej nie weźmie udziału w Mistrzostwach Świata ”. Zainicjowany w listopadzie 1948 roku strajk zawodowych piłkarzy w Argentynie miał fundamentalne konsekwencje dla historii piłki nożnej w naszym kraju i w wielu innych krajach kontynentu amerykańskiego. Najbardziej ikonicznym punktem było odrzucenie decyzji AFA o zamknięciu okna transferowego na trzy lata (nikt nie mógł zmieniać klubu do 1951 roku). Jednocześnie Argentyński Związek Piłkarzy (założony w 1944 roku) domagał się swobody działania dla swoich członków po wygaśnięciu kontraktów (do tego czasu każdy piłkarz musiał uzyskać zgodę swojego poprzedniego klubu na zmianę klubu, a odmowa zgody uniemożliwiała grę), zniesienia maksymalnego limitu wynagrodzeń w wysokości 1500 dolarów amerykańskich i zastąpienia go płacą minimalną, a także pełnego uznania świadczeń pracowniczych: premii świątecznej, 45 dni urlopu i odprawy. Choć strajk okazał się stosunkowo skuteczny dla zawodników, jego skutki sięgały daleko poza jego zakończenie w czerwcu 1949 roku. Kilku zawodników pozostało pod skrzydłami AFA, ale wielu innych wyemigrowało, aby grać w krajach, gdzie mogli podpisać kontrakty z dużo wyższymi pensjami. Zdecydowana większość trafiła do Włoch, Urugwaju, Kolumbii i Peru. Aby zobrazować ten exodus, przyjrzyjmy się statystykom z 1949 roku: w Kolumbii grało około 109 zagranicznych zawodników, w tym 57 Argentyńczyków. Do 1951 roku liczba ta miała się podwoić.

Do najbardziej błyskotliwych nazwisk w regionie uprawy kawy należeli Adolfo Pedernera, Alfredo Di Stéfano, Néstor Pipo Rossi, Antonio Sastre, René Pontoni i Julio Cozzi. Było 12 Argentyńczyków w Independent Santa Fe w Bogocie, 10 w Universidad de Bogotá, 8 w Deportes Caldas w Manizales, 7 w Millonarios w Bogocie, 5 w América de Cali, 2 w Boca Juniors w Cali, 3 w Once Deportivo w Manizales, 5 w Bucaramanga w Santander, 1 w Deportivo Medellín i 1 w Deportivo Pereyra. Argentyńska piłka nożna trwała ale reprezentacja poniosła porażkę: w tamtym czasie powołania do reprezentacji można było uzyskać tylko w lidze krajowej. Chociaż powrót do formy nie byłby trudny. Argentyna wciąż mogła się pochwalić tak wybitnymi piłkarzami jak Ángel Labruna, Félix Loustau, Norberto „Tucho” Méndez, Ernesto Grillo i Amadeo Carrizo, między innymi. Następnie uwaga skupia się na braku rywalizacji. Po braku meczów w latach 1948 i 1949, argentyńska reprezentacja powróciła do oficjalnych rozgrywek dopiero w marcu 1950 roku, rozgrywając dwa mecze z Paragwajem o Puchar „Chevallier Boutell”. Pierwszy zakończył się remisem 2:2 na stadionie River Plate a drugi, na Gasómetro, zakończył się zwycięstwem gospodarzy 4:0. Był to jedyny występ „Albicelestes” w roku Mistrzostw Świata. Gorosito dodaje: „W 1951 roku Perón dowiedział się, że Anglia nigdy nie przegrała na Wembley z drużynami spoza Wielkiej Brytanii i zlecił Valentínowi Suárezowi zorganizowanie meczu towarzyskiego. Argentyńska reprezentacja wyjechała i przegrała 1:2 w tym pamiętnym meczu, w którym wyróżniał się Miguel Rugilo, zapisując się w historii jako „Lew Wembley” dzięki swojej znakomitej grze bramkarskiej. Podczas tej podróży pokonali Irlandię 1:0 po golu Labruny”. Historyk kontynuuje temat okresu po Mistrzostwach Świata w 1950 r. dla argentyńskiej reprezentacji, co w pewien sposób wyjaśnia powody jej nieobecności na kolejnych Mistrzostwach Świata, które odbyły się w Szwajcarii w 1954 r. „W 1952 roku wrócili do Europy: pokonali Hiszpanię 1:0(gol Infante) i Portugalię 3:1. W 1953 roku Anglicy odwzajemnili wizytę. W pierwszym meczu przegrali 3:1 po słynnej bramce Ernesto Grillo; drugi mecz został przerwany po 20 minutach a w trzecim pokonali Hiszpanię 1:0. Rok później wrócili do Europy: przegrali z Włochami 2:0 i pokonali Portugalię. Bardzo mała rywalizacja. Dwa mecze rocznie przez sześć lat. Brak aktywności oznaczał, że nie byli w stanie uczestniczyć w rozgrywkach. Wysłali jednak trenera Guillermo Stábile, aby ocenił poziom rywalizacji. Po powrocie z mistrzostw świata trener stwierdził, że gdyby pojechali, drużyna zaprezentowałaby się znakomicie” – podsumowuje. Bardzo trudno jest wyjaśnić nieobecność argentyńskiej reprezentacji na dwóch mistrzostwach świata, które odbyły się podczas pierwszych dwóch kadencji prezydentury Juana Domingo Peróna. Przede wszystkim dlatego, że ten przywódca polityczny, jak nikt przed nim ani po nim, zawsze był bardzo aktywny w promowaniu integracji społecznej poprzez sport. Rozumiał lepiej niż ktokolwiek inny, że silne inwestycje w piłkę nożną służą jako narzędzie dominacji politycznej. Nie jest przypadkiem, że podczas jego pierwszej prezydentury duże kluby otrzymały bardzo znaczące wsparcie finansowe, które niektóre wykorzystały na modernizację swoich stadionów. Za dystrybucję tych milionów dolarów odpowiadał Raúl Cereijo, Minister Finansów, na który skorzystały między innymi River, Vélez, Boca, Huracán i Gimnasia y Esgrima de La Plata. Najbardziej skorzystał Racing Club, który dzięki funduszom rządowym mógł wybudować Cilindro de Avellaneda, bardzo nowoczesny jak na tamte czasy stadion. Nieprzypadkowo nosi on imię Juana Domingo Peróna, ani też to, że rywale Racingu ironicznie zmienili nazwę klubu na „ Deportivo Cereijo ”. Manewry polityczne wykluczyły San Lorenzo z dystrybucji funduszy. Z prezesem będącym członkiem UCR (Luisem Nardellim) klub nie otrzymał żadnych dotacji i został pozbawiony możliwości budowy betonowego stadionu. Choć nie ma na to żadnych dowodów, nie sposób wyobrazić sobie scenariusza, w którym Perón nie brał udziału w decyzji o nieuczestniczeniu w Mistrzostwach Świata w Brazylii w 1950 roku lub Mistrzostwach Świata w Szwajcarii w 1954 roku, ani nie miał na ten temat zdania. Prawdą jest jednak również, że lider polityczny niewiele mógł zrobić podczas strajku. To właśnie ten fakt podkreśla całkowitą autonomię, jaką cieszyła się wówczas piłka nożna. „Nie tak znacząco jak teraz, ale polityka zawsze w taki czy inny sposób ingerowała w niektóre decyzje sportowe. Rok po Mistrzostwach Świata w Brazylii to właśnie Perón zaproponował zorganizowanie meczu z Anglią na Wembley, właśnie dlatego, że dowiedział się, że Anglicy nigdy nie przegrali z przeciwnikiem spoza Wielkiej Brytanii na ich stadionie” – wyjaśnia Gorosito. Dodaje: „Za czasów Peróna większość prezesów AFA była postaciami politycznymi bardzo bliskimi temu rządowi”. Istnieją dwa aspekty, które mogą określić wpływ Juana Domingo Peróna na ostateczną decyzję Argentyny o nieuczestniczeniu w Mistrzostwach Świata w Brazylii w 1950 roku. Pierwszy czynnik ma w sobie nutę dumy. Z praktycznie zerową konkurencją na poziomie reprezentacji narodowej i wciąż odczuwającymi skutki strajku z 1948 roku, rząd krajowy podobno zdecydował się nie brać udziału w Mistrzostwach Świata, ponieważ nie było gwarancji zwycięstwa. „Nie mogę zapewnić, że wygramy” – miał powiedzieć wówczas Perónowi Valentín Suárez, jak przypomina agencja prasowa Télam. Z drugiej strony, czy Perón mógł zmienić statut AFA, aby umożliwić emigrantom powoływanie do reprezentacji, wystawiając w ten sposób znacznie bardziej konkurencyjny skład? Na to pytanie nikt nie potrafi teraz odpowiedzieć. Jednak, jak zawsze, działacze piłkarscy byli bardzo blisko rządu i nawet ta relacja nie mogła szybko zakończyć strajku. Istnieją niepotwierdzone doniesienia, że prezydent Argentyny był bardzo zły na piłkarzy, którzy odważyli się strajkować w czasie rządów peronistów, co skutkowało ponad roczną przerwą w rozgrywkach piłki nożnej w Argentynie i późniejszym exodusem. Jednocześnie Perón nadal aktywnie wspierał sport jako narzędzie integracji społecznej i propagandy swojego rządu. W 1950 roku Argentyna była gospodarzem Mistrzostw Świata w Koszykówce(zdobywając mistrzostwo) a rok później Buenos Aires zorganizowało Igrzyska Panamerykańskie. Co więcej, za jego prezydentury w 1949 roku odbyły się w kraju Mistrzostwa Świata w Strzelectwie a w Buenos Aires zbudowano tor wyścigowy i tor kolarski.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?