La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 908 Culés

8

Ostatnia sprawa z okolic Apallachów. Zaginięcie Dennisa Martina. Reedeycja. Jak zawsze zapraszam. Opis sprawy w komentarzu. @JimMorrisonFCB @Safrani @michal26 @DiSBlaDE @messicocacola @esem91 @Karamba @Walker @DragonxNF @Sapos93

7

https://missingpeopleinamerica.org/wp-content/uploads/participants-database/dennis-martin_flyer.jpg
Sprawa Dennisa Martina to jedno z najbardziej znanych i niewyjaśnionych zaginięć w historii USA. Od niemal 60 lat ten przypadek budzi wiele spekulacji i sprzecznych teorii. Przytaczałem tę sprawę już kiedyś, ale dziś opiszę ją w bardziej rozbudowany sposób. Sześcioletni Dennis Lloyd Martin urodził się 20 czerwca 1962 roku i zniknął 14 czerwca 1969 roku w Great Smoky Mountains National Park w Tennessee, zaledwie sześć dni przed swoimi siódmymi urodzinami. To jeden z zaledwie 5 przypadków w historii istnienia GSMNP, gdzie nigdy nie odnaleziono osoby zaginionej. W tamten czerwcowy weekend, obchodzono Dzień Ojca. Rodzina Dennisa wybrała się z tej okazji na kemping i jednodniową wycieczkę w rejon Spence Field. To otwarta, wysoka łąka na wysokości około 1500–1700 metrów nad poziomem morza, przez którą przebiega Appalachian Trail. W grupie byli Dennis, jego starszy brat Douglas mający dziewięć lat, ojciec William Martin, dziadek Clyde Martin oraz znajoma rodzina z dwójką dzieci w podobnym wieku. Dzieci bawiły się w pobliżu kempingu, gdzie przez większość czasu byli w zasięgu wzroku dorosłych. W pewnym momencie, chłopcy wpadli na pomysł, żeby zrobić żart i zaskoczyć ojca i resztę biwakowiczów. Postanowili schować się w krzakach i wyskoczyć, gdy dorośli będą szli leśną ścieżką. Około godziny 16:30 ojciec Dennisa zauważył grupkę dzieci kucających w zaroślach przy szlaku. Według zeznań, Dennis oddalił się nieco od reszty kolegów, wszedł głębiej w krzaki, żeby lepiej się schować. Pozostałe dzieci wróciły na polanę do obozowiska po kilku minutach. Dennis już nigdy nie wrócił. Minęło zaledwie trzy do pięciu minut, zanim ojciec zorientował się, że syna nie ma. Natychmiast zaczęto go szukać w promieniu kilkuset metrów, ale bez rezultatu. To zaginięcie uruchomiło największą operację poszukiwawczą w historii Great Smoky Mountains National Park. W szczytowym momencie w akcję zaangażowanych było około 1400 osób, w tym służby parku, żołnierze z jednostek specjalnych Zielonych Beretów, agenci FBI, policja stanowa, ochotnicy, strażacy, helikoptery oraz psy tropiące. Przeszukano teren o powierzchni około 145 kilometrów kwadratowych. Był to bardzo trudny, gęsty las, strome zbocza, urwiska i strumienie. Mimo tak ogromnej skali i błyskawicznej reakcji (alarm podniesiono w ciągu kilku minut, a masowe działania ruszyły w ciągu dwóch–trzech godzin) nie znaleziono absolutnie żadnego śladu po Dennisie. Ani ubrania, ani butów, ani krwi, ani włosów, ani odcisków stóp. Oficjalne poszukiwania trwały trzy miesiące i zakończyły się 13 września 1969 roku. Po tym czasie, trzech strażników parku jeszcze przez kilka miesięcy prowadziło ograniczone działania, ale niestety bez efektu. Koszt operacji oszacowano na około 65–70 tysięcy dolarów, co było ogromną sumą, jak na tamte czasy. Sprawa pozostaje wyjątkowo zagadkowa właśnie dlatego, że zniknięcie nastąpiło w tak krótkim czasie, na stosunkowo ograniczonym obszarze i mimo gigantycznej akcji i setek ludzi zaangażowanych w poszukiwania nie natrafiono na żaden materialny dowód. Pogoda w nocy z 14 na 15 czerwca była chłodna, około 10–13 stopni Celsjusza na tej wysokości, a Dennis miał na sobie czerwoną koszulkę i zielone szorty - kolory, które powinny być dobrze widoczne. Według oficjalnych raportów National Park Service oraz wniosków większości osób bezpośrednio zaangażowanych w poszukiwania najbardziej prawdopodobne jest to, że chłopiec bardzo szybko się zgubił, wpadł w panikę, poszedł w złym kierunku (głębiej w las lub w dół zbocza) i najprawdopodobniej zmarł jeszcze tej samej nocy albo następnego dnia z powodu wyziębienia, wyczerpania, odwodnienia lub upadku w trudno dostępne miejsce. Ciało mogło zostać naturalnie przykryte liśćmi, gałęziami, a później skonsumowane przez zwierzęta, jak niedźwiedzie, kojoty czy padlinożerne ptaki. To jednak nie tłumaczy braku odnalezionych kości nawet po tylu latach. W górach Smoky Mountains zdarza się, że szczątki zaginionych znajdują się dopiero po kilkunastu czy kilkudziesięciu latach, ale w tym przypadku do dziś, po ponad 56 latach, nie odnaleziono niczego. Sprawa Dennisa Martina wciąż figuruje jako otwarta w bazach NamUs i National Park Service. Nigdy nie potwierdzono porwania, nie znaleziono dowodów na udział osób trzecich, ale też nigdy nie odnaleziono ciała ani żadnego przedmiotu należącego do chłopca. Ten całkowity brak śladów po tak masowej i szybkiej akcji sprawia, że po tylu dekadach historia wciąż budzi ogromne emocje i pytania. Czy chłopiec był obserwowany i w odpowiednim momencie został zaatakowany przez napastnika? Jeśli tak, dlaczego nie odnaleziono żadnych śladów, nikt nie usłyszał krzyku i nie zauważył podejrzanych osób w okolicy. Jeśli sie zgubił i odszedł, w jak szybkim tempie musiał się przemieszczać, że po zaledwie kilku minutach go nie odnaleziono? Dlaczego inne dzieci nie zainteresowały się jego losem? Sprawa stała się jedną z podstaw powstania tzw. Missing 411 - kategorii zaginięć stworzonej przez byłego policjanta Davida Paulidesa, gdzie umieszczone są wyjątkowe przypadki ludzi zaginionych w zupełnie niewyjaśnionych okolicznościach. Dennis pozostaje wciąż najczęściej przytaczanym przypadkiem tajemniczego zniknięcia w historii Great Smoky Mountains, a jego sprawa obrosła wieloma legendami.

0

@BorzyKrzys, taktyk.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?