- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1369 Culés
Gorące dyskusje
Arkon
3
Niech mi ktoś wytłumaczy fenomen Netflixa. Połowa roku i ciągle ludzie dyskutują o serialach i... » Czytaj dalej
28 odpowiedzi
agaFCB
14
Nigdy więcej alkoholu!
32 odpowiedzi
Arkon
3
Najlepsi piłkarze w historii, ale bez Leo i CR7. U mnie Diego i Ronaldinho poza... » Czytaj dalej
20 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1369 Culés
13
,,Boski Diego” w Neapolu:
Wyjątkowość tego gracza, kiedy porównać go z innymi kandydatami do miana piłkarza wszechczasów polega niewątpliwie na tym że niemal samodzielnie poprowadził przeciętny klub do mistrzostwa kraju i to w czasach gdy pieniądze nie tyle miały wpływ na sukces, co o nim rozstrzygały. Nie znaczy to oczywiście że był lepszy niż Pele, Di Stefano, Cruyff, Messi czy Puskas ale z pewnością był inny od nich wszystkich.
Pozostałą część tej frapującej historii przeczytacie w odpowiedzi na mój komentarz.
@Arkon
@Compadre
@Culer9002
@Kessie
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Symson
@Sysia11
8
@FCBparasiempre
W jego przypadku nie chodziło tylko o znalezienie się wśród innych wyjątkowych talentów, zainspirowanie własnym geniuszem grupy bardzo dobrych piłkarzy do tego by osiągnęli wielkość. Maradona potrzebował raczej być centralną postacią, wokół której gromadzą się i na której głównie muszą polegać inni. Nie chodziło przy tym jedynie o jego techniczne sztuczki, o te wszystkie ,,gambetas”, rzuty wolne czy gole ale także o to ze stawał się dla swoich drużyn inspiratorem i organizatorem. Z innych legend futbolu chyba tylko Cruyff(choć w odmienny sposób) imponował na boisku równie chłonnym taktycznie mózgiem. Podobnie jednak jak krzywdzące byłoby przedstawianie drużyny mistrzów świata z 1986 r. jako Maradony i reszty zespołu, nie można mówić o Napoli jako o argentyńskim hetmanie i dziesięciu pionkach. Występowali tam przecież inni gracze na wysokim poziomie, zwłaszcza po tym jak przed sezonem pomundialowym sprowadzono Andree Carnavale, który stworzył fenomenalny tercet ofensywny z Maradoną i Bruno Giordano. Na środku obrony grał Ciro Ferrara a w pomocy Fernando de Napoli i Salvatore Bagni. Tyle że wszyscy oni, jakkolwiek utalentowani, nie byliby w stanie grać o mistrzostwo kraju bez Maradony. To on pozwolił im uwierzyć ze wszystko jest możliwe, tak samo jak to zrobił w reprezentacji Argentyny. Z Maradoną u szczytu formy Napoli wygrało ,,scudetto” w sezonie 1986/87, po raz pierwszy w historii klubu, zapewniając sobie tytuł po remisie 1:1 w przedostatniej kolejce z Fiorentiną. W takiej sytuacji trudno się dziwić zainteresowaniu ,,camorry” sukcesami Napoli. Być może jej członkowie postępowali w tym przypadku jak zwykli lokalni biznesmeni uradowani triumfem drużyny ale w następnym sezonie sytuacja wokół klubu zaczęła budzić dużo większe wątpliwości. Do drużyny dołączył Brazylijczyk Careca, wraz z Maradoną i Giordano tworząc słynny tercet Ma-Gi-Ca. Rozgrywki zaczeli fenomenalnie a kiedy 10 kwietnia pokonali Inter 1:0 mieli już 4 punkty przewagi w tabeli, później jednak nie zdołali wygrać żadnego z ostatnich 5 meczów i zostali wyprzedzeni przez Milan Sacchiego, który pokonał ich 3:2 na San Siro na 3 kolejki przed końcem sezonu. Nie ma oczywiście na to żadnych dowodów ale całe Włochy huczały od pogłosek że ,,camorra” w obawie przed wielkimi stratami kontrolowanych przez nią bukmacherów w przypadku ponownego zdobycia mistrzostwa przez Napoli, zmusiła drużynę do odpuszczenia rywalizacji. Maradona dementował te pogłoski mówiąc że ,,ludzie… gadają bzdury”. Sam obwiniał sędziów, swoje problemy z krzyżem ale także kolegów z drużyny, którzy po porażce z Fiorentiną zaczeli się domagać zwolnienia Bianchiego. Sam nigdy nie był wielkim zwolennikiem tego trenera, mówił iż ,,zaczął eksperymentować” i ponosił znaczną część odpowiedzialności za kryzys formy ale zarazem uważał protesty piłkarzy za źle pomyślane, gdyż zmierzały do uczynienia z Bianchiego męczennika.
Zgodnie z przewidywaniami Argentyńczyka kibice w kolejnych meczach zaczeli skandować nazwisko trenera a po zakończeniu sezonu klub przedłużył z nim kontrakt. Pewny swojej pozycji Bianchi pozbył się z drużyny 6 piłkarzy. Wówczas Maradona powiedział prezesowi Ferlaino że nie zamierza dłużej pracować z tym trenerem i ze ma do wyboru albo jego, albo Bianchiego. Prezes nie dał się jednak zaszantażować. Przypomniał po prostu Maradonie że w grudniu przedłużył kontrakt z klubem do 1993 r. i na jego mocy zarabia 5 milionów dolarów rocznie. Informacje na temat żądań piłkarza zniechęciły do niego wielu kibiców. Powracające kłopoty ze zdrowiem spowodowały że ,,La pelusa” zaczął mniej trenować. Choć z pewnością chodziło mu o profilaktykę mającą zapobiec poważniejszym urazom, nie złagodziło to podejrzeń że niedawny idol Neapolu szuka sposobu na odejście z klubu. Drużyna zakończyła kolejny sezon na drugim miejscu w tabeli ale straciła do Interu aż 11 punktów i ani przez moment nie wyglądało na to że może poważnie włączyć się do walki o mistrzostwo. Później przyszedł triumf w Pucharze UEFA, po dwumeczu ze Stuttgartem, w trakcie którego Maradona wywalczył kontrowersyjnego karnego ale w czerwcu 1989 r. podczas meczu z Pisą piłkarz opuścił boisko z kontuzją uda a rozwścieczeni kibice wybuczeli siedzące w loży dyrektorskiej Claudie i córjke Maradony Dalme a także jego agenta Coppole. Argentyńczyk był oburzony i wściekły. Wielu wiązało jego nierówną forme z imprezowym stylem życia, o którym powszechnie wiedziano pomimo panującej w mediach zasady by o nim nie pisać. Maradona był coraz mocniej przekonany ze padł ofiarą spisku. Presja jaką odczuwał już w pierwszych latach kariery w Argentynie, tutaj rozwinęła się w paranoje. Pewnego razu wykorzystał telewizyjny show, którego był gospodarzem, do ataku na krytykujące go media, przy innej okazji próbował wepchnąć gazete do ust rozmawiającego z nim dziennikarza. Gdy sezon się skończył, wrócił do Esquina, deklarując że jego stopa więcej we Włoszech nie postanie. Oczywiście mówienie o spisku było absurdalne, choć stało się nieusuwalnym elementem narzekań Maradony na cały świat. Prawdą jest jednak iż wokół piłkarza działy się rzeczy dziwne i niepokojące. Ktoś uszkodził jeden z jego samochodów i włamał się do mieszkania jego siostry, niczego nie zabrał, choć poprzestawiał sprzęty. Czy były to ostrzeżenia ze strony camorry? Maradona nie miał co do tego wątpliwości. Kiedy powiedział że zamierza zostać w Argentynie, odpowiedź z Neapolu nadeszła błyskawicznie. Uważano że złamał umowę. Kibice i dziennikarze zaczeli rozdmuchiwać ekscesy z jego udziałem, czego z pewnością by nie robili, gdyby siedział cicho i po prostu dobrze grał w pilke. Na łamach ,,Il Mattino” ukazało się stare zdjęcie Maradony w towarzystwie rodziny Giuliano z podpisem: ,,Trudno sobie wyobrazić by ktokolwiek chciał się narazić camorrze, porywając się na jej idola”. Istnieją liczne interpretacje tych wydarzeń ale zdaniem Jimmy’ego Burnsa to sama camorra przywoływała Maradone do porządku.
Z niechęcią, czując się związany umowami(zarówno tymi podpisanymi, jak i być może niepisanymi) Maradona wrócił więc do Neapolu. Zanim to jednak zrobił, poślubił Claudie w trakcie ekstrawaganckiej ceremonii w katedrze w Buenos Aires. Była to jeszcze jedna wizerunkowa katastrofa. Przepych wesela, na które sprowadzono ponoć prostytutki z całego świata a dla zwiększenia wrażeń rozdawano kokainę, kontrastował ze strajkiem pracowników transportu publicznego, protestujących przeciwko zbyt niskim płacom. Termin faktycznie nie był najszczęśliwszy ale Maradonę, który dokonywał właśnie aktu ostatecznego odcięcia się od nizin społecznych, nic to nie obchodziło. Zwłaszcza iż nadal go fetowano. Kandydat na prezydenta Carlos Menem, którego kampanię wyborczą prowadził zresztą Cyterszpiler, zabiegał o jego poparcie. Po powrocie do Włoch Maradona kompletnie nie nadawał się do gry. Jego kondycja była tak fatalna że na godzine przed meczem Pucharu UEFA z Wettingen w listopadzie 1989 r., nowy trener Alberto Bigon odstawił go od składu. W odpowiedzi Maradona kolejny raz stwierdził że jest ofiarą spisku. Miesiąc później oznajmił z kolei ze losowanie mundialu zostało ustawione, na co sekretarz generalny FIFA Sepp Blatter odrzekł że jest ,,albo głupi, albo podły”. Mimo tych wszystkich awantur Napoli już w drugiej kolejce znalazło się na pierwszym miejscu w tabeli Serie A i utrzymywało tę pozycje aż do lutego, kiedy wyprzedził je Milan. Im bliżej kolejnych mistrzostw świata, tym bardziej Maradona koncentrował się na grze a jego forma rosła. Wiosną miewał momenty doskonałej formy. Wygrana 4:2 z Bolonią przy jednoczesnej porażce Milanu z Veroną oznaczała powrót na szczyt w przedostatniej kolejce a 1:0 u siebie z Lazio w ostatnim meczu sezonu przypieczętowało tytuł. Niezależnie od wszystkich skandali zrobił to jeszcze raz. Ażeby uświadomić miare jego sukcesu, wypada zauważyć że Napoli, po dwóch ,,scudetti” wywalczonych podczas jego pobyty w klubie, aż do sezonu 2022/23 nie powtórzyło tego osiągnięcia.