La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 983 Culés

44

Dobry wieczór La Ramblo,



Ponieważ od dawna to forum stało się przestrzenią dyskusji na każdy temat, to chciałbym się podzielić swoją historią – śmiało napiszę, że lekcją dla każdego, kto zechce przeczytać.
Wybaczcie ogrom tekstu.


Do tej pory nigdy nie pisałem tutaj o sprawach osobistych. Ale tym razem czuję potrzebę wypowiedzenia się, nie tyle dla społeczności tutaj, ile nawet dla siebie samego, może przy okazji ktoś skorzysta. Historia jest moją prawdziwą, dość długą, na temat największej straty jakiej doznałem, a z czym jak się okazało właśnie sobie uświadomiłem, że nie umiem sobie poradzić do końca, czuję niesamowitą pustkę w głowie i w sercu :).



***



Wszystko zaczęło się w Chinach, na początku września 2017 roku. W ramach studiów prawniczych wyjechałem na 4 miesiące na wymianę studencką do Pekinu (to była moja druga podróż do Państwa Środka, a i nie ostatnia). W Chinach studia wyglądają podobnie do USA, wszyscy zasadniczo poruszają się wokół jednego kampusu, gdzie znajdują się sale naukowe, ale też akademiki i obiekty sportowe. Tak samo również jak w USA jest oficjalne otwarcie roku i jego zakończenie.



I to właśnie otwarcie roku akademickiego na chińskim uniwersytecie na zawsze zmieniło moje życie – naprawdę. Wiecie, myślę, że uczciwie można mówić o istnieniu miłości od pierwszego wejrzenia. Może nie każdego to spotka, ale jeśli tak, to czytajcie dalej.



***



Siadając w fotelu w auli uniwersytetu dostrzegłem, że na scenie stoi dziewczyna (Chinka). Wyróżniała się wśród wszystkich dziewczyn na całej sali, dostrzegłem ją natychmiast, doceniając południową (prawie tajską) urodę, długie lśniące czarne włosy (tylko Azjatki taki unikatowy kolor mają), smukłą figurę. Dziewczyna przemawiała na otwarcie, po chińsku i po angielsku (płynnie i ładnym akcentem – jak się później okazało, BA z literatury angielskiej). Podeszła do mnie i kolegi, który jako native speaker miał przemawiać w imieniu studentów zagranicznych – z bliska okazała się jeszcze ładniejsza niż mogłem się spodziewać. Mimo tego nie zwróciła na mnie większej uwagi, ograniczając się do zdawkowego „hi”.



Kolega nabijał się ze mnie potem przez tydzień, ponieważ wymieniła się z nim danymi kontaktowymi i zaprosiła go na obiad – a wiedział, że dziewczyna mi się podobała. Mimo tego, skoro nie wyrażała zainteresowania, to ja jako tchórz w relacjach z kobietami się nie starałem zainicjować kontaktu. O dziwo kontakt nawiązaliśmy z końcem września, kiedy podeszła do mnie po zajęciach (rozmowa na zajęciach dotyczyła statusu międzynarodowego Tajwanu, jako trochę lepiej znający prawo międzynarodowe mogłem dość sporo o tym powiedzieć, więc siłą rzeczy zdominowałem zajęcia), pytając czy dobrze mnie zrozumiała, oraz czy mogę jej przesłać źródła, na które się powołałem. Wtedy wymieniliśmy się danymi kontaktowymi, bardzo szybko zaczęliśmy rozmawiać na wiele tematów. Ponieważ przełom września i października to okres wolnego Chinach, nie widzieliśmy się (jak to „turista” podróżowałem po Chinach), ale zaraz po powrocie umówiliśmy się na obiad. Myślałem, że wszystko wtedy popsułem (miała na sobie obcisły sweterek i jak to facet, zagapiłem się wiadomo gdzie – złapała mnie na tym, ale nie wyciągnęła konsekwencji). I zaraz potem od dnia do dnia, od słowa do słowa, poszliśmy na randkę. Pomimo tego, że zbliżał się okres połowy mojego pobytu w Chinach, zostaliśmy parą. I poszliśmy w sumie na całość – poszliśmy do łóżka (nieraz), podróżowaliśmy w trakcie wolnego razem po Chinach (tam, gdzie oboje nie byliśmy – w różnych łóżkach też).



Kiedy wyjeżdżałem w grudniu 2017 roku, nie do końca wiedzieliśmy, czy nasza relacja przetrwa czy nie. Mimo tego stwierdziliśmy, że spróbujemy – spoiler: udało się i jednocześnie się nie udało.



W sierpniu 2018 roku przyjechała do mnie na 3 tygodnie– musieliśmy trochę powalczyć o wizę dla niej na strefę Schengen, chciałem jej pokazać trochę Polski, ale też trochę Europy. Spędziliśmy miłe wakacje, odwiedzając m.in. trzecie miejsce najbliższe memu sercu – Barcelonę. Dla mnie to był pierwszy raz – oczywiście zaplanowaliśmy wszystko tak, żeby obejrzeć mecz (3-0 dla nas, 2 bramki Leo i jedna Cou na otwarcie ligi). Jeżeli ktoś pozostawał w relacji na odległość to na pewno wie jak to jest – robi się „to” każdego dnia po kilka razy ;) Do tej pory „ten” w Barcelonie był jednym z moich najlepszych w życiu, ponieważ był z osobą, do której naprawdę czułem to „coś” :).



Miałem to szczęście, że pozwolono mi w pracy pójść na urlop bezpłatny na miesiąc – dzięki temu z Europy polecieliśmy od Chin, gdzie jeszcze mogliśmy się sobą nacieszyć. Odleciałem do Polski na początku października, wiedząc jaki mamy termin następnego widzenia.



Wiosną 2019 roku przyleciała do Europy na 4 miesiące w ramach wymiany studenckiej w drugą stronę. Polska nie oferowała się wtedy dla studentów z Chin, więc poleciała do Holandii. Ponieważ dla mnie to był rok kończenia studiów, musiałem się mocno skupić na swojej pracy. Mimo tego udało jej się 2 razy w tym czasie do mnie przylecieć, raz na cały miesiąc. Wtedy powiedziałem jej to, co ukrywałem – aby spędzić z nią wreszcie trochę czasu, zdecydowałem się na studia podyplomowe w Pekinie. Nie należę do idiotów (śmiem twierdzić, że jestem niezły w tym co robię zawodowo), jestem dość ambitny, a UE i Chiny zgodziły się zrobić ze mnie królika doświadczalnego – pojechałem na dwa kierunki, które miałem studiować jednocześnie, oczywiście bez czesnego. Jeden program zamknąłem, drugi zamykam teraz (pandemia to też zepsuła).



Wracając do historii – była zaskoczona, a jeszcze bardziej szczęśliwa, że dla niej zdecydowałem się na wyjazd do Chin na 2 lata – przynajmniej tak oboje myśleliśmy. Wydawało się, że to, co zawsze było punktem zapalnym ostrych dyskusji (nigdy relacje ludzkie nie są mlekiem i miodem płynące, zdarzają się kłótnie, czasem gwałtowne i pełne słów, których żałujemy), czyli „co dalej, będziemy tkwić w relacji na odległość zawsze?” zostało jakoś przeze mnie rozwiązane. Przedstawiłem plan, wedle którego spędzę w Chinach do 5 lat – 2 w trakcie studiów, a potem tyle ile będzie potrzebowała na uzyskanie licencji prawnika (tak, też jest prawnikiem) w Chinach – na wypadek gdyby coś się stało, chciałem żeby była zabezpieczona ze swoją przyszłością w ojczyźnie (to przede wszystkim jest właśnie miłość – dbanie o partnera i poświęcanie się). Potem mieliśmy wyjechać razem na zachód Europy (oboje mamy te same prawnicze tytuły naukowe pozwalające nam na pracę w świecie międzynarodowym), albo do Australii – żeby razem zacząć „od zera”. W styczniu 2020 roku po raz pierwszy poznałem jej rodzinę (ona moją poznała już w 2018), zostałem zaskakująco dobrze przyjęty jak na obcokrajowca. A potem…



Potem przyszła pandemia i wszystko za przeproszeniem „rozpierdoliła”… Kiedy wyjeżdżałem w styczniu 2020 do Polski na miesięczną przerwę, żeby załatwić kilka spraw administracyjnych, odwiedzić rodzinę i przyjaciół, uczciwie nie wiedziałem, że już nie będę mógł wrócić do Chin… Każdy dzień w lutym 2020 roku był gorszy – czekaliśmy na to, czy wtedy jeszcze epidemia w Wuhan wyhamuje i Chiny wrócą do normalności – to, co przyszło przerosło nasze wyobrażenie. Dziś mamy połowę grudnia 2021 roku, od stycznia 2020 roku nie miałem jej w objęciach, nie budziłem się obok niej, nie całowałem jej.



Jaki tego efekt? W lutym 2021 roku podjęliśmy decyzję, że nie pokonamy ani odległości, ani restrykcji. Wiedzieliśmy, że ona nabędzie licencję prawniczą w tym roku – covid przyspieszył to trochę (zdała ostatnio), a ja nie wrócę na studia do Chin. A czy potem byłaby potrzeba, żebym mieszkał w Chinach? Załapać się tam do pracy załapać nie byłoby mi teraz łatwo, a i sam z braku rozwiązań w wakacje 2020 zdecydowałem się na aplikację adwokacką w Polsce (to blokuje na 3,5 roku w jednym miejscu). W międzyczasie ona stwierdziła, że właściwie to teraz nie bardzo chce opuszczać rodzinę i swoje życie w Chinach – nakładało to na mnie presję tego, że to ja zostawiłbym wszystko co mam w Polsce i przeniósł się 7.000 km na wschód – nie byłem na to gotowy.



Teraz po fakcie myślę, że to błąd. Trzeba było wymyślić sposób, żeby do Chin wrócić. Trudno, może to ja bym poświęcił wszystko dla niej, a ona dla mnie nic, ale na tym czasem polega miłość – musimy wybrać co jest dla nas ważniejsze.



Nie zdecydowałem się na permanentny wyjazd z Polski. Rozstaliśmy się w lutym 2021, niemniej jednak pozostajemy w kontakcie, jesteśmy i mam nadzieję, że zawsze będziemy przyjaciółmi – dużo przeszliśmy razem i mamy wspólny bagaż wielu doświadczeń.



***

Wczoraj poinformowała mnie, że kogoś poznała miesiąc temu, i że woli mnie osobiście poinformować o tym zamiast żebym się dowiedział przypadkiem od osób postronnych albo z mediów społecznościowych. Czy boli? Kurwa, nieprawdopodobnie (chce mi się wyć i płakać, a jednocześnie mam taką pustkę, że nie umiem). Mimo tego zadałem jej jedno, najprostsze pytanie – „czy jesteś z nim szczęśliwa?”. Potwierdziła. W takim razie jakkolwiek ja wyję wewnątrz, to życzę jej jak najlepiej, najbardziej na świecie chcę tego, żeby była szczęśliwa. Zasługuje na wszystko co najlepsze, a nawet jeszcze więcej.



Czy ją nadal kocham? Oczywiście, że tak, miłości nie da się wyłączyć ot tak. Czy można w trakcie po 10 miesiącach przejść do porządku dziennego? Tak i nie. Nigdy nie wiadomo, czy w danym dniu nie trafimy na kogoś równie dla nas dobrego i dopasowanego – widać ona trafiła i nie chciała już czekać – mimo wszystko to nie jest krótki okres.



Czy mnie przeszło? Nie. I już teraz wiem, że jeszcze długo czasu upłynie zanim umówię się z nikim. Bo tak naprawdę straciłem miłość swojego życia. Nie sądzę, że kiedykolwiek poczuję do jakiejkolwiek kobiety to samo – że spojrzę na nią i będę nią autentycznie oczarowany. Może nigdy nie spotkam już kobiety „dla mnie”, nie wiem. Myślę, że ona była „tą jedyną”. A ja nie powalczyłem o nas do końca, poddałem się w pewnym momencie.



Jaka z tego lekcja dla Was? (1) Jeżeli traficie na miłość swojego życia, poczujecie to wewnątrz; (2) Jeżeli już na nią traficie, dbajcie o nią, a przede wszystkim (3) nie wypuszczajcie jej/jego za żadną cenę. Ból jest nieprawdopodobny…

6

@G9 oooo, weź to nagraj i podeślij mi audiobooka

4

@G9 Twój chiński wątek idealnie się wkomponowuje w czytanie przeze mnie książki Cixin Liu "Era supernowej". I w dodatku i książka i Twój wpis traktują o ....... zagładzie. Trzymaj się mocno

3

@G9 Trzymaj się tam chłopie i życzę powodzenia w życiu :)

1

@G9 Kiedyś miałem podobnie z jedną dziewczyną która wyjechała i myślałem że to miłość życia. Spotkałem kolejną, minęło 10 lat a o poprzedniej kompletnie nie pamiętam więc i ty zapomnisz.

Pytanie odnośnie Chin - ten system oceniania obywateli to prawda czy bujda?

2

@G9 Przede wszystkim szacunek dla Ciebie, bo widać że masz poukładane w głowie, że jest w Tobie empatia i potrafisz w tak trudnych sytuacjach zachować się z klasą mimo całego ciężaru jaki na Ciebie spadł.

Kilka pytań z mojej strony:

1) Czy absolutnie nie ma szans żebyś jeszcze spróbował zawalczyć i poleciał do Chin (wszak sam pisałeś, że to jest ta jedyna, więc kurde trzeba wszystko położyć na szali)

2) Czy z Twoją praktyką i doświadczeniem nie mógłbyś pracować zdalnie z Chin właśnie?

Trzymam kciuki za Ciebie żebyś jak najszybciej wyszedł mentalnie na prostą i nie mam wątpliwości, że Ci się uda.

Jakbyś miał potrzebę pogadać to wal śmiało na priv.

0

@G9 Piękne, fascynujące i smutne zarazem. Może jeszcze los się do Ciebie/Was uśmiechnie i będziecie mimo wszystko razem. 3maj się ciepło i bądź dzielny.

0

@G9 nie martw się, wyliżesz rany i wrócisz na prostą i tego Ci życzę :)

konto usunięte

5

@G9 kurcze, podobną historię mam.

Na studiach byłem z M., dziewczyną dwa lata starszą i wiem, że to była ta wielka miłość. Ona od samego początku uprzedzała, że chce spełnić swoje marzenie i jako filolożka angielskiego wyjedzie do Londynu popracować.

Przyszedł ten moment, kiedy ona skończyła studia i gotowała się do wyjazdu. Widziałem, że ona wcale nie chce, żebym koniecznie jechał za nią...

Jednak po pewnym czasie (codziennie utrzymywaliśmy relacje na skype'ie oraz co jakiś czas się widywaliśmy), chciała, żebym dołączył do niej. Ja jeszcze nie ukończyłem studiów, a jednocześnie dostałem ofertę pracy, która dawała dobre pieniądze, rozwój i mogłem łączyć ze studiowaniem.

I nie pojechałem do niej.

Utrzymywaliśmy cały czas kontakt, "relację", jednak z czasem poznała kogoś innego.

A ja całkowicie się zmieniłem.

Stałem się gościem, który miał mnóstwo kobiet i z żadną nie potrafi się związać na dłuższy czas... Mam fajne historie, doświadczenia, ale wiem, że wcześniej wystarczyłaby mi tylko M. i byłbym szczęśliwy.

A teraz mam momenty i nic więcej.



Więc też zjebałem :)

1

@G9
Trzymaj się mordo, głowa do góry!

2

@G9 chłopie wbrew temu co napisali inni- nie poddawaj się walcz, napisała co napisała, jedź do niej, spotkaj się i powiedz że kochasz jak nikt nie kochał, tez tak mialem że moja obecna żona wybrała innego i co? spotkałem się i przekonałem ją że to ja jestem facetem jeż życia, spróbuj, bo inaczej do końca życia bęziesz myslal ze nie spróbowales i nic nie zbudujesz

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: