- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1200 Culés
Gorące dyskusje
Kgorecki2500
18
Może to prezydent Ukrainy zdurniał ale to polski ma się starać ratować... » Czytaj dalej
38 odpowiedzi
Arden
0
Wymień dziwny zapach, który lubisz.
28 odpowiedzi
MirusAmisz
40
Nigdy nie wrzucałem zdjęć swojego pieska to proszę bardzo:https://zapodaj.net/plik-PT9Veh9Pw4htt... » Czytaj dalej
24 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1200 Culés
15
seria o seryjnych #39
Bogdan Arnold - polski seryjny morderca znany w mediach jako ''Władca Much''
Urodził się w Kaliszu. Jego życiorys obala mit o trudnym dzieciństwie seryjnych morderców. Arnoldowie byli szanowaną, zamożną rodziną. Syn współwłaścicieli fabryki fortepianów miał wszelkie warunki do normalnego rozwoju. Jednak – jak twierdził później jego ojciec – od dziecka przejawiał sadystyczne skłonności, różnił się od reszty rodziny, nie miał ambicji, nie chciał się uczyć. Był bezkrytyczny wobec swoich czynów, a o niepowodzenia oskarżał innych. Skończywszy szkołę zawodową w wieku 17 lat, Arnold postanowił się ożenić. Spotkało się to z dezaprobatą rodziny, więc po prostu wyniósł się z domu i odciął od bliskich. W śledztwie przyznał się później do otrucia pierwszej partnerki. Nie umiał stworzyć normalnego związku. Trzykrotnie się rozwodził. Traktował kobiety instrumentalnie, służyły jedynie do zaspokajania coraz brutalniejszych fantazji erotycznych. Tak mówiła o nim jego ostatnią partnerka z którą się związał:
„Wyzywał mnie od najgorszych. Wiązał ręce i nogi drutem, a do pochwy wkładał butelki po wódce. Dopiero kiedy mnie upokorzył, osiągał satysfakcję seksualną. Bił mnie, katował, a później przytulał i przepraszał. Wtedy osiągał orgazm" - Pierwszego morderstwa dopuścił się. 12 października 1966 r. Arnold poznał w barze Kujawiak 30-letnią Marię B. Zaczepiła go i udając nieśmiałość, poprosiła o kupienie piwa. Tak rozpoczęła się tragiczna dla niej znajomość. Jeszcze tego samego wieczoru znaleźli się w mieszkaniu Bogdana. Na miejscu okazało się, że kobieta jest prostytutką. Z góry zażądała zapłaty za swoje usługi. Gdy Arnold się zdenerwował i zaprotestował, podrapała sobie policzek i poszarpała ubranie, szantażując go, że wezwie milicję, jeśli nie otrzyma 500 zł. Mężczyzna zareagował zupełnie inaczej, niż się spodziewała. Już podczas przesłuchania Arnold tak opowiadał o tym zdarzeniu:
''Nie chcąc dopuścić do skandalu, podszedłem do niej, kopnąłem w okolice zginania się kolan, wskutek czego B. zachwiała się. Chwyciłem ją przedramieniem od tyłu za szyję i rękę tę zacząłem zaciskać – opowiadał później podczas przesłuchania. – Broniąc się, zadrapała mnie w okolicy nadgarstka. Pod wpływem bólu chwyciłem leżący na kuchence młotek murarski, którym uderzyłem ją dwa lub trzy razy w głowę i poczułem, że jej ciało wiotczeje. Położyłem ją na tapczanie i spostrzegłem, że nie żyje. Byłem tak zdezorientowany, że nie wiedziałem, co robić, i postanowiłem wyjść na miasto. Obawiając się jednak, że ktoś odkryje zwłoki, schowałem je do tapczanu. Przez trzy dni chodziłem pijany, a po trzech dniach postanowiłem zrobić z tym porządek. W tym celu zabrałem z zakładu pracy gumowe rękawice i pyłochłonną maseczkę. Początkowo chciałem palić części zwłok, ale nie miałem węgla, a przy drzewie nie szło. Otworzyłem więc za pomocą noża kuchennego jamę brzuszną, skąd wyjąłem wszystkie wnętrzności, które krajałem na kawałki i spuszczałem otworem kanalizacyjnym znajdującym się w moim mieszkaniu, zaś same zwłoki umieściłem w skrzyni drewnianej, obitej od wewnątrz blachą. Dla przyspieszenia rozkładu zwłok chciałem kupić sodę kaustyczną, ale nie mogłem jej nigdzie dostać, wobec tego kupiłem około dziesięciu paczek chloru. Rozpuściłem go i zalałem gorącą wodą. W ten sposób zapobiegłem dalszemu rozkładaniu się zwłok i tak leżały one w tej skrzyni aż do następnego morderstwa. Obciętą głowę włożyłem do garnka z ciepłą wodą. Nie mogłem znieść tego widoku, dlatego poszedłem napić się do baru. Kiedy wróciłem, postawiłem kociołek na elektryczny grzejnik. Zasnąłem. Po obudzeniu się stwierdziłem, że zawartość kociołka zagotowała się". - Dziesięć dni po pierwszym morderstwie Arnold zaprosił do siebie następną prostytutkę, Ludmiłę G. Po „upojnej" nocy mieszkańcy kamienicy znaleźli siedzącą na schodach młodą kobietę w podartej odzieży. Prosiła, żeby otworzyć jej drzwi wejściowe, które zamykano na noc. Okazało się, że Arnold rozpoczął swoje makabryczne igraszki – związał kobietę drutem, zakneblował i zgwałcił, ale był tak pijany, że zasnął. Ofierze udało się uwolnić i uciec. Mieszkańcy byli zdania, że kobieta nie zgłosiła tego wydarzenia milicji. Prawda była inna. Notowana prostytutka nie została jednak potraktowana poważnie, więc morderca mógł działać dalej. Tak od października 1966 do maja 1967 zabił 4 kobiety. Były to głównie prostytutki, które morderca zapraszał do swojego domu. Zbrodnie odkryto na początku czerwca 1967, gdy sąsiedzi zauważyli w oknie mieszkania Arnolda rój much. Ze środka wydobywał się fetor, a spod drzwi wypełzały ogromne ilości robactwa. Z tego powodu później został mu nadany przydomek „Władca Much” - Sąsiedzi przekonani, że gospodarz nie żyje, wezwali milicję. Ponieważ milicjanci nie mogli dostać się przez drzwi, wezwany strażak został spuszczony na linie z dachu i wybił okno, by wejść do wnętrza. Tam zostały odkryte ciała. Arnold dowiedziawszy się o odkryciu, zniknął. Przez tydzień ukrywał się na hałdach węglowych w okolicy Huty Silesia, próbował popełnić samobójstwo. Milicja prowadziła intensywne, na szeroką skalę poszukiwania podejrzanego. W końcu Arnold sam zgłosił się na milicję. Przyznał się do wszystkich zbrodni i stwierdził, że żałuje, że nie zdążył zabić również swojej byłej żony. 9 marca 1968 roku sąd skazał Bogdana Arnolda na karę śmierci. Wyrok wykonano 16 grudnia 1968 roku. Bogdan Arnold został stracony przez powieszenie. Miał wówczas 35 lat.
Więcej o sprawie ''Władcy Much'' tutaj...
@LS @Sztywno @Fenyx @VenoM @victor @PatrykBarca @PatrykBarcelona @Shroud @MesQueUnClub96 @Chaoss i inni zainteresowani.
0
@AmigoBlancos to już było tutaj chyba, drugi raz zamieszczasz?;)
0
@hefaj6
Jak to było? Chyba jednak nie, albo mi się już coś miesza :)
3
@hefaj6 Nie było.