La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1368 Culés

10

Właśnie obejrzałem kompilację wszystkich zgonów z Breaking Bad :) (UWAGA na mały spoiler)

https://www.youtube.com/watch?v=4DL2TM39lRo

271 zgonów (z czego 167 to katastrofa samolotu) - milusio :)
Najlepsza scena - zabóstwo Gusa - poezja :)
Najsmutniejsza - oczywiście śmierć Walta - ogromną pustkę poczułem po finałowym odcinku.

5

@SaulGoodman nie rozumiem fenomenu tego serialu :D obejrzałem, ale jakoś tak bez emocji kompletnie.

14

@Ghotti Ja czułem emocje oglądając go nawet za 3 razem...

3

@SaulGoodman
UWAGA SPOJLERY
Nie zgodze się, Waltowi się należało i tyle. Może było to troche smutne ale to było jedyne sensowne zakończenie tego. Najsmutniejsza scena śmierci to ta Hanka, umarł jako bohater zdradzony przez własnego szwagra. Druga najsmutniejsza to ta z Mikem, najgorsze że debil Walt nawet nie chciał go zabić po prostu zrobił to przypadkiem. Za oba odpowiada Walt. Walt był debilem.

5

@Ghotti Uuuu, to jest majstersztyk od każdej strony. Są seriale gdzie się dzieje, a są seriale, które się smakuje. Jeśli ktoś musi mieć akcję non-stop, a nie jest smakoszem subtelności, może mieć problem z "Breaking Bad". Kiedyś nawet obejrzałem filmik opisujący techniki filmowe zastosowane przy konkretnych ujęciach - ja sam nie umiałbym tego nazwać, ale oglądając sceny czujesz, że są na innym poziomie niż w typowych serialach - dodają głębi

3

@don'T.R.I.P.e Walta można uwielbiać, albo nienawidzić - ja go uwielbiam i dlatego dla mnie scena finałowa jest najsmutniejsza, tym bardziej że to koniec całego serialu.
Ale masz rację - sceny z Mikiem (w szczególności z nim, bo jego też uwielbiałem) oraz Hankiem również były bardzo mocne i smutne.

5

@don'T.R.I.P.e Ale kolega nie mówi, że się nie należało. Każdy wie, że Walter zamienił się w sukinsyna. Tyle, że w filmach czasami utożsamiasz się z łajdakiem i najzwyczajniej szkoda.
Czy Walt był debilem? To ostatnia rzecz jaką bym powiedział. Był inteligentnym człowiekiem, który w roli złego zyskał osobowość. Sam kilka razy to podkreślał. Niby nie chciał zabić Hanka, ale kilka razy mu groził wcześniej i był gotów go załatwić w razie czego. A wyszło, że załatwił go przypadkiem, nie swoimi rękami. Taki przewrotny los.

6

@Comentateiro Dokładnie to miałem na myśli. Nie wyobrażam sobie innego zakończenia, Walt musiał zginąć, ale po prostu było to dla mnie mocne emocjonalnie.
I te słowa Walta do Skyler w ostatnim odcinku - "Zrobiłem to dla siebie. Lubię to. Byłem w tym dobry. A ja naprawdę - żyłem." potwierdzają to co mówisz - że on odnalazł siebie.

3

@SaulGoodman No właśnie, o tym mówiłem. Ale najbardziej dojmujące w tym serialu jest to, że przez skórę czujesz, że wszystko zmierza ku ostatecznej klęsce. Praktycznie każdy z głównych bohaterów w ostatecznym rozrachunku wychodzi z całej historii, albo poważnie poharatany, albo kończy życie. Jak pomyślę o Jesse Pinkmanie, to aż wyć się chce.

5

@Comentateiro Jessie to zdecydowanie najbardziej tragiczna postać z serialu. Było mi go okropnie szkoda, a do Walta największy żal mam właśnie za to jak go traktował - mimo że w jakiś sposób też go kochał.

0

@don'T.R.I.P.e Nie no, śmierć Hanka to najlepsza śmierć, wręcz się cieszyłem, jak to się stało.

4

@SaulGoodman @don'T.R.I.P.e @Comentateiro Ja najbardziej przezylem smierc Mikea i Hanka.
Scena, w ktorej Walter widzi w lusterku samochodu nadjezdzajacych nazioli przyprawia mnie zawesze o gesia skorke, chociaz sam moment gdy WW realizuje, ze to oni, jest bardzo krotki. Intesywna muzyka bardzo to wrazenia poteguje.

Od smieric Mikea stracilem resztki szacunki dla Waltera ;)

Lydia - nie bylo jej mi zal, za to sposob w jaki odeszla Jane oraz chloczyk na rowerze, to juz bylo zbyt emocjonujace.

3

@skubi99 what???

4

@Colon Wujek Todda to chyba obok Skyler najbardziej nielubiona przeze mnie postać... Podobnie zresztą sam Todd - głupi podporządkowujący się dwulicowiec. Jak Jessie go zabił to czułem ogromną satysfakcję.

3

@Colon Z tymi naziolami, znając brutalność tego serialu, mnie przerażenie dopadło już wtedy gdy Walter nie zdołał odwołać ich przyjazdu. Tam nawet wyobrażenie tego, co się wydarzy przygniatało widza. Podobnie gdy Jesse chciał zwiać naziolom, a ci go złapali na ogrodzeniu. Myśl jaka będzie kara była niepokojąca, ale brutalność "nauczki" jaką Jesse dostał była nie do przeżycia.

0

@SaulGoodman Skyler bardzo lubiłem jako postać, kobieta z krwi i kości. A Todd pięknie się zaprezentował już zabijając chłopczyka na rowerze, a potem było tylko "lepiej"

0

@Colon No ja bardzo lubiłem Walta i wręcz mu kibicowałem, żeby mu się udało i wszystko uszło płazem, a Hank typowo polował na niego. Ja się wręcz irytowałem, że Walt nie chciał, żeby go zabijali, ale na szczęście to zrobili.

1

@Comentateiro no wlasnie to jest ta scena, gdy on juz nie jest w stanie ich odwolac.
Skyler najlepszy moment jako niedulna ksiegowa i Quicken.

3

@Comentateiro Rola zagrana perfekcyjnie, ale denerwowała mnie niesamowicie... Sama świętą nie była, a cisnęła tylko po Walcie.

4

@SaulGoodman W sumie wiekszosc aktorow byla bardzo dobrze dobra i zagrana. Siostra Skyler na poczatku denrwujaca, fajnie sie rozkrecila. Ekipa Skinny Pete, Salamanca itd..
Jesse - rewelacja - z luzackiego, coolowego goscia do zastraszonego i zahukanego niewolnika.

3

@Colon To prawda, ciężko znaleźć słaby punkt jeśli chodzi o aktorstwo w tym serialu.

3

@SaulGoodman I ta niejednoznaczność Skyler też dodaje fabule kolorytu, w pewnym momencie człowieka zaczyna denerwować. W końcu zdrada, to zdrada. Trudno w tym serialu tak bezkrytycznie kogoś polubić - prawie każdy ma jakieś grzeszki na sumieniu. Niby Skyler można zrozumieć, ale nastawienie widza zmienia się.

4

@Comentateiro Nie zapominajmy o Panu z mojego avatara, którego rola była tak świetna iż zasłużył na swój osobny serial :)

1

@SaulGoodman Dziwie Ci się, że śmierć Gusa tak przypadła Ci do gustu. Mnie ona się totalnie nie podobała. Fakt, że ten bandzior przy obchodzie nie znalazł bomby przy kole to pikuś, ale ta scena, że on wychodzi, poprawia krawat, a potem się okazuje, że nie ma połowy twarzy i pada... Ostro mnie to zażenowało. Mną najbardziej poruszyła chyba śmierć ćpunki, dziewczyny Jessiego, była przedstawiona bardzo dramatycznie, a i doprowadziła do znaczny skutków.

0

@SaulGoodman IMHO ten serial spokojnie mógł się skończyć w 3 sezonie. Oglądając 4 sezon czułem troche jakby na siłę chcieli wolta zabić

1

@CZaras Zauważ, że obchód był robiony wcześniej - gdy bomby jeszcze nie było. Dopiero po obchodzie Walt zamontował bombę, wyszedł przez okno pokoju, a następnie wszedł Gus.
Mnie się to bardzo podobało.

0

@Comentateiro wiadomo, co kto woli mi po prostu nie podszedł ;)

5

@Karzel Nie zgodzę się, kolejne sezony również były świetne. Hank musiał w końcu odkryć kim jest Walt.

0

@SaulGoodman No tak, ale potem przed Gusem jeszcze na chwilę wszedł ten czarnoskóry pomagier i się rozejrzał, zapytał czy to on ma załatwić sprawę itd.

Edit. A co do 5 sezonu to dla mnie on jest taki niejednoznaczny. Jednocześnie były fajne akcje, jak te z magnezem, starcie Walt vs Hank itd. a z drugiej strony głupie rzeczy takie jak: pociąg towarowy zdążający wyhamować, bo ktoś stoi na przejeździe, sposób w jaki Hank odkrył, że Walt się zajmuje metą (no mnie nie przypadł do gustu zupełnie) albo ta śmierć Mike'a bezsensownym wystrzałem.

0

@CZaras Tak, ale dokładnie już nie sprawdzał wszystkiego, ponieważ zrobił to wcześniej.

5

@Karzel Ta opowieść była od początku do końca tak zaplanowana by skończyć się w 5 sezonach i to klęską Waltera. Przerwanie jej po 3 sezonach nie miałoby sensu. W przeciwieństwie do seriali, gdzie kręci się sezon po sezonie, wymyślając na siłę, tutaj widz oczekiwał pewnych rozwinięć i domknięć wątków. Nie było tu żadnych przypadków.

2

@CZaras Ale mówisz, o tym jak Hank siedział na kiblu i odczytał dedykację? Przecież to było małe arcydziełko. Scena z dedykacją z zupełnie innego sezonu miała swoje dopełnienie po wielu odcinkach. Widać, że to było bardzo przemyślane. I kompletnie nieoczekiwane w tej sielankowej scenie spotkania rodzinnego.

4

@Comentateiro Dokładnie. Vince Gilligan (reżyser BB oraz BCS) oba seriale miał już zaplanowane od początku do końca - i dlatego są takie świetne, w przeciwieństwie do wielu ciągnących na siłę.

5

@SaulGoodman Saul nadawał fabule rześkości i dynamiki, był dla mnie jakby kimś nie pasującym do generalnie poważnej atmosfery serialu, ale świetnie dopełniającym te wszystkie osobowości. Interesująco go wymyślili.

2

@CZaras Pociąg zdążył wyhamować bo człowiek Walta dał wcześniej znać maszyniście mahając do niego, pociąg nie jechał też szybko.
Scena z Hankiem na kiblu to majstarsztyk moim zdaniem.
Śmierć Mike'a trochę przypadkowa, aczkolwiek Walt chciał wystrzelić, ale nie chciał trafić Mike'a - no ale stało się inaczej i nie widzę tutaj nic złego.

1

@CZaras Ta scena ze śmiercią Gusa była z rozmysłem przerysowana tak grubą kreską, że mnie do dzisiaj zastanawia dlaczego reżyser zdecydował się to zrobić?
Nie musiał przecież, to nie wnosiło nic do fabuły. Nie było też efektowne, ani potrzebne. Coś musiał mieć jednak twórca na myśli.
Motyw ze śmiercią dziewczyny i Walterem zaniechującym pomocy był kapitalny

1

@SaulGoodman Droga hamowania pociągu towarowego przy normalnym biegu wynosi niemal kilometr, to musiałby mu nieźle kiwać, żeby maszyniści ogarnęli. Normalnie to kończy się znacznym łubudubu, jest sporo filmików na jutubie o tym co się dzieje z samochodami, które rozkraczyły się złośliwie na przejeździe kolejowym. Co więcej nie widzę rozsądnego powodu, dla którego pociąg jadący przez pustynię miałby jechać wolno. Dla mnie ta scena mega nie dopracowana.

A mnie się nie podobała. Jak ją oglądałem to odniosłem wrażenie jakby nie mieli pomysłu na to jakby Hank (było nie było as śledczy) miał przejrzeć Walta i zrobili coś takiego. Przecież Walt był mega inteligentny, zostawienie takiej pamiątki po gościu, którego pośrednio zabił było nie w jego stylu.

No w zasadzie tu kolejna taka przypadkowość. Odnoszę wrażenie, że w tym ostatnim sezonie za dużo rzeczy się "tak, o składało" przypadkiem. Nie podobało mi się to.

2

@CZaras Aa no są gusta i guściki, wiadomo.
Ta książka Walta to jedyny zarys na jego świetnym planie ukrywania się. Bardzo duży zbieg okoliczności. Gdyby Walt popełnił bardziej oczywisty błąd to wtedy by mi się nie podobało, a że to był taki niuans to dlatego uważam to za bardzo dobre rozwiązanie.

Wszystkim wkradała się już nerwowość, dlatego było kilka przypadków. Tak jest nawet w prawdziwym życiu, gdy przestępca jest coraz bliżej złapania to zaczyna popełniać więcej błędów.

1

@SaulGoodman No niby tak, ale tam Walt (o ile mnie pamięć nie myli, bo troche czasu minęło) nie był blisko złapania. Namierzyli jedynie Mike'a przez jego prawnika, a sam stary wiarus miał już wyjeżdżać na amen, także White'owi nic poważnego nie groziło.

1

@Comentateiro Z seriali, które nie ociekają akcją non stop polecam The Wire.

2

@CZaras What? Nie mieli pomysłu? Przecież pamiętasz tę scenę, jak Walter żartuje, że to on jest Heisenbergiem, a Hank się śmieje. Hank już wtedy ocierał się o prawdę, tylko była ona tak oczywista, że aż niemożliwa, więc ją odrzucił, jako niedorzeczną. Ewidentnie już wtedy twórcy wymyślili scenę w toalecie pokazaną wiele odcinków później.
Zawsze można zastanawiać się, jak piszesz, czy Walter zostawiłby taką książkę w toalecie, tym bardziej, że Hank bywał gościem u Waltera. Jednak na wielu etapach filmu, Walter działał po omacku, miał wiele szczęścia, nie raz i nie dwa decydował przypadek na jego korzyść. Może i tu rzeczywiście jest pewna słabość, bo na ile mógł Walter był metodyczny i dlaczego miałby popełnić takie niedopatrzenie?

Ale w życiu nawet profesjonaliści potrafią popełnić proste błędy. Trzeba pamiętać, że w życiu Waltera działo się bardzo dużo i żył w ogromnym stresie.

2

@CZaras To prawda, dlatego o wszystkim zadecydował ten mały niuans z książką, bo gdyby nie ta sytuacja to Walt nadal pozostawałby poza podejrzeniami. Nawet najlepsi kryminaliści popełniają w końcu bład, a ten błąd był mikroskopijny.

2

@Comentateiro Wydaje mi się, że te elementy szczęścia i niedopatrzenia to były głównie na początku jego "kariery". Z czasem był coraz bardziej ułożony, a jego każdy ruch przemyślany. Chociaż prawda, że tutaj te tezę obnaża zachowanie głównego bohatera przed tym jak Hank i Gomi go złapali. Trudno powiedzieć, niejednoznaczna postać.

1

@SaulGoodman Ja go uwielbiałem jako postać, chyba najlepsza w historii seriali ale jeśli chodzi o sympatie to tylko do pewnego punktu - dopóki buł wciąż jeszcze w jakimś stopniu tym ciamajdowatym nauczycielem który pogodził się ze śmiercią i chce zostawić voś rodzinie. Ale im dalej w las tym gorzej, tym większy cynik i okropny człowiem. Pozwolił Jane umrzeć tylko dlatego żeby móc dalej wykorzystywać Jessiego. Zabił przypadkiem Mikea. Rozpierniczył działający jak zegarek biznes Gusa przez swoją paranoje i chore przywiązanie do Jessiego (a gdyby po prostu robił co do niego należało to pewnie stał by się miliarderem i żył długo i szczęśliwie a wraz z nim jego rodzina). Ogólnie każda osoba która miała z mim do czynienia, nawet przyapdkiem albo umierała albo była na zawsze psychicznie zniszczona.

1

@Comentateiro Debilem w tym sensie że często postępował pochopnie pod wpływem paranoi. Oczywiście że był inteligentny ale jak to powiedział sam Jessie "HE CAN'T KEEP GETTING AWAY WITH IT!" czyli miał całt czas fure szczęścia i strasznie mieszał. Po prostu nie wiedział gdzie się zatrzymać a moim zdaniem powinien był poprzestać na byciu kucharzem Fringa. Najlepiej opisał to Mike:
"You, and your pride and your ego! You just had to be the man! If you’d known your place, we’d all be fine right now!"

2

@don'T.R.I.P.e Gdyby było tak jak mówisz to cały serial straciłby sens i jakość. Walt był właśnie tym, dzięki komu wszystko się kręciło. On napędzał całą akcję.

2

@SaulGoodman Wiem ale ja nie mówie pod kątem serialu tylko pod kątem uniwersum :p

3

@SaulGoodman Ajjjj i ci kuzyni. Ale oni dodawali kolorytu i takiej mroczności w tym serialu. Jak była jakaś scena z nimi to mogłeś się wszystkiego spodziewać. Kiedy jeden z nich umierał na łóżku w szpitalu, to dalej wierzyłeś, że coś jeszcze zrobi.

3

@BartqRKO Ogólnie sceny z Meksyku robiły też mega klimat, ale to też pewnie przez ten pomarańczowy filtr, co nawet memy są z tego :D

3

@Bogan i tu sie konkretnie przyplacze do polecenia. Arcydzielo.
@don'T.R.I.P.e ""You, and your pride and your ego! You just had to be the man! If you’d known your place, we’d all be fine right now!"
Dokladnie, Mike idealnie go podsumowal.
@Comentateiro @SaulGoodman Jesli Saul byl BB swietny, to w BCS byl po prostu rewelacyjny. Duzo glebszy - bo mial po prostu wiecej czasu ekranowego.
Top serial, ale ich nie porownuje.

Dobra trzeba sobie pospiewac na koniec dysusji przy Mendelejewie.

https://www.youtube.com/watch?v=90pYh8xw8gk

2

@Colon Jak pośpiewać to tylko to :D

https://youtu.be/_Stn0dsEayA

2

@SaulGoodman to tez klasyk. Ogolnie fajna sciezka.

1

@Colon To prawda, soundtrack też robił robotę.

3

@SaulGoodman chyba trzeba zasiąść i obejrzeć czwarty raz. Ja też czułem emocje takie same za drugim i trzecim razem.

2

@Maciasek Nie kuś... :D

« Powrót do wszystkich komentarzy