O sobie

  • Zainteresowania Brak informacji
  • Ulubiony zawodnik Brak informacji
  • Ulubione zespoły Brak informacji
  • Barcelonie kibicuję od Brak informacji

Statystyki

  • Dni w serwisie 580
  • Liczba komentarzy 473
  • Polecenia 1430

Komentarze

2

Skoro pierwsze kurze futerkowej zadymy opadły, to czuje że dym emocji już co nieco opadł, a zatem mogę na swój rozsądek, spokojnie przedstawić co ja uważam w tej sprawie, ewentualnie zaprosić do kulturalnej dyskusji, pełnej szacunku i tolerancji.

Na wstępie chciałbym powiedzieć, że cała sprawa pokazuje jak patologicznie działa polski parlament. W mojej opinii doskonale działający sejm powinien składać się z:
- Lewicy, która postuluje swoje, często poparte na słusznych ideach projekty postępowe, będącą na tyle znaczącą, że trzeba je poważnie brać pod uwagę,
- Prawicy, która pomysły lewicy torpeduje, wskazuje błędy, radykalizmy, niedostosowania do warunków krajowych, plus zgłasza własne koncepcje, o na tyle silnej pozycji by trzeba było się z nimi liczyć,
- Rządzącego centrum, które bierze projekty ustaw i poszukuje kompromisu między lewicą, a prawicą, by jednocześnie iść do przodu w duchu postępu, ale spokojnie, kroczkami, a nie skacząc w niego na łeb na szyję ryzykując skręcenie karku.

Nasz parlament tak nie działa. My mamy bardzo silną partię socjalistyczno-chrześcijańską na czele, która zgłosiła słuszny ideowo, ale dziurawy projekt. Wiadomo lewica go poparła, prawica nie, ale tak naprawdę ich wsparcie tym rządzącym było potrzebne jak psu buda.

Do tego z tymi zwierzętami futerkowymi uważam, że poszli zwyczajnie na łatwiznę. No, bo kiedy wychodzi na to, że jest jakiś problem np. tutaj farmy źle traktują zwierzęta, to pomysł żeby zamknąć wszystkie farmy jest najoczywistszy, jednak nie jest też dobry. Aby to ukazać posłużę się przykładem z historii. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że nie jest on doskonale pasujący, że sprawę upraszczam, jednak robię to celowo, aby w sposób obrazowy i jaskrawy pokazać co mam na myśli.

Ku temu cofnijmy się do XIX wieku, do Anglii. Wówczas istniały wielkie fabryki, w których robotnicy pracowali w katastrofalnych warunkach, po wiele godzin dziennie, bez ochrony zdrowotnej, w niebezpiecznych warunkach, pracowały również dzieci w kopalniach. Wytwarzało to ruchy, które wskazywały problem wyzyskiwania robotników (z radykalnymi komunistami na czele). Ich postulaty są słuszne, no bo sytuacja robotników jest katastrofalna, właściciele fabryk zachowują się nieetycznie do czego zmusza ich konkurencja. No i tutaj idąc prostym tokiem rozumowania "fabryki przyczyniają się do cierpienia i śmierci robotników -> usuwamy fabryki i problem z głowy" rząd przyczyniłby się do katastrofalnych zmian. Zmniejszenie podaży, wzrost cen produktów, bezrobocie, znaczne zbiednienie kraju i cywilizacyjny regres. Rząd brytyjski, jednak zdecydował się na rozwiązanie trudniejsze niż to najbardziej oczywiste. Zaczął wprowadzać regulacje. Ograniczenie ilości godzin pracy, wiek poniżej którego nie można było zatrudniać, regulacje co do dni wolnych, opieki zdrowotnej itd. Dzięki temu fabryki nie upadły, choć oczywiście musiały się dostosować do nowych warunków, a dola robotników się poprawiła. Państwo dalej się rozwijało, kryzys społeczny został uspokojony.

No i ja osobiście (uważam się za centrystę) właśnie takie rozwiązanie uważałbym za słuszne w wykonaniu rządu. Gdy pojawia się problem złego traktowania zwierząt hodowanych na futro, to aby poprawić ich dolę nie zamykanie ferm futrzarskich, tylko nałożenie przepisów i regulacji, które sprawiłyby że dola takich zwierząt byłaby godna, a śmierć humanitarna. Nie znam się na tym, więc mogę tylko hipotetyzować jakie byłyby to przepisy np. ustalenie minimalnego obszaru na jakim przebywać mogłoby zwierzę danego rodzaju itp. Wówczas fermy musiałyby się dostosować, zainwestować, może przynosiłyby mniejsze zyski, jednak dalej mogłyby działać, ludzie mogliby pracować, spłacać swoje kredyty, ich życie nie zostałoby wywrócone do góry nogami, natomiast zwierzęta prowadziłyby tak samo godne życie jakie prowadzą np. krowy hodowane na mleko. Wilk syty i owca cała. Kompromis. Oto co powinno przyświecać rządowi. Niestety nie przyświeca i zmiany są przeprowadzane, w mojej opinii, na łapu capu, a to nic dobrego przynieść nie może. Szkoda

0

@LucaBrasi @Kettger Zgadzam się, że problemy nie wynikły z niczego, ale błędnego zarządzania, błędów, a także pokazywania innym, że jest się w desperacji o czym wspomniałem. Natomiast nawet jeśli sytuacja covidowa i finansowa by się nie poprawiła to za rok przynajmniej zespoły nie byłyby takie pewne, że Barca jest zdesperowana po porażce z Bayernem (no chyba, że nadeszłaby jakaś kolejna klęska tej wielkości) co już byłoby jakimś plusem. Ta rewolucja miałaby twardsze fundamenty, a obecnie jest chwiejna dramatycznie.

1

Wszyscy rżą, drwią, zaklinają się o nieudolności zarządu, ale ja przepraszam... Naprawdę spodziewaliście się czegoś innego? Przecież moment w historii piłki jest najgorszy jaki tylko się da na rewolucje kadrową. Składa się na to kilka czynników:

1) Wszyscy wiedzą, że Barca chce przeprowadzić rewolucje kadrową, desperacje czuć na 100 k km.
2) Covid sprawił, że kluby nie chcą sprzedawać swoich piłkarzy.
3) Covid sprawił, że kluby nie mają za bardzo kasy na wykładanie dużych pieniędzy.
4) Barca straciła na covidzie, do tego musiała dopłacić 5 mln do Coutinho z zmiennych, więc tez nie ma kasy na duże wydatki.
5) Przeciągał się temat odejścia Messiego, który musiał wpływać na aktywność Barcy na rynku transferowym.

Podsumowując zarząd Barcy przed tym okienkiem znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Nie zrobiliby rewolucji kadrowej to zostaliby zjedzeni za bierność. Spróbowaliby zrobić rewolucje kadrową to wyszłoby jak wychodzi, czyli raczej nieudolnie.

Jeśli miałbym ja oszacować co należy w takiej sytuacji zrobić, aby było najkorzystniejsze dla klubu to cóż... Potraktować ten rok najbliższy jako stracony. Wziąć wodę w usta lub twierdzić, że mecz z Bayernem to tylko wypadek przy pracy, nie wspominać o żadnej rewolucji, może nawet zachować Setiena, grunt żeby inne marki nie pomyślały, że Barca jest w desperacji. Jeśli kogoś zechcą kupić za sensowną cenę, to sprzedać, jeśli nie to jechać dalej. Poczekać, aż sytuacja w przyszłym roku się uspokoi i budować grunt pod rewolucje, ale dopiero na przyszły sezon. Gdy część z powyżej wymienionych 5 punktów straci na ważności. Tymczasem Barca po raz kolejny nie uczy się na błędach. Pierwszy raz okazała desperacje po odejściu Neymara, ale to została wepchnięta na mine. Wykorzystało to BVB i zgarnęło kolosalną sumę za Dembele. Potem wykorzystał Liverpool i za jeszcze większą oddał Coutinho. Barca następny raz jest w desperacji i znowu widać to jak na dłoni. Skorzystała z tego Sevilla, ma skorzystać Inter i zobaczymy komu jeszcze się uda.

0

@PatrychoO Bo w 99% na boiskach piłkarskich rasistowskie teksty wykrzykują nie ludzie, którzy są rasistami, tylko ludzie, którzy chcą wyprowadzić przeciwnika z równowagi, a zorientowali się już jakiś czas temu, że to właśnie działa najlepiej, bo wszyscy (oczywiście generalizując, bo jest jeszcze Alves, chodzi o ogólne tendencje) poza biało i żółtoskórymi totalnie tracą jakikolwiek dystans do siebie gdy pojawia się rasizm.

0

@Kondziubarca No start niestety raczej kiepski, oby dalej było tylko lepiej

Zobacz wszystkie

89

Zabawnie. Tylu mamy tu fanów PO, którzy wysławiają jaka to świetna partia nie jest, ale słowa o tym, że przedstawiciele KO (w tym posłowie Platformy) głosowali razem z PiS'em, SLD i PSL za podwyżką pensji posłów w czasie pandemii i kryzysu to ja nie widzę. Rzekłbym "nie w punkt, otóż to".

56

Katastrofalna wiadomość. Z jakiegoś powodu z Realem, akurat Roberto zawsze dobrze się grało, także to, że wypada akurat w tym momencie to bardzo zła informacja.

50

72% POPIS, Boże... Prawie 20 lat nic nie nauczyło.

40

Mimo że nie podobała mi się gra Barcy pod wodzą Setiena to szkoda mi faceta. Dostał zespół, który grał dość słabo, nie miał okresu przygotowawczego, do tego weszła przerwa pandemiczna, której wpływ na różne zespoły bywał trudny do przewidzenia, przy tym konflikty wewnętrzne w klubie (np. Barcagate) i po klęsce zostaje wyrzucony. Gość gdy go zatrudniali pewnie myślał, że spełniają się jego marzenia, a tu okazały się one katorgą. Współczuje mu, szczególnie iż uważam, że nie ponosił on większości winy za katastrofę jaką była końcówka sezonu w wykonaniu Barcy z wisienką na torcie w postaci meczu z Bayernem.

38

Szokujące jest dla mnie, że polityk potrafi się na poczet wywiadu odżegnać od polityki, aby porozmawiać o swojej pasji pod kątem własnej wiedzy oraz wykształcenia, natomiast użytkownicy fcbarca.com nie potrafią się od tej samej polityce, w której (jak sądzę) siedzą znacznie mniej, niż Mentzen już odżegnać się nie potrafią. W sumie może nie tyle szokujące co smutne.