@Ryjewski ...zasad, które ewoluują, zmieniają się tak samo jak wspólnota. Nie może być tak, że jakieś zasady nie przystają do rzeczywistości, w której dana wspólnota ma funkcjonować. Kościół nie powinien być skamieliną, a już na pewno nie powinien budować murów i wykluczać, co takim podejściem robi.
Jestem ochrzczony, wychowywałem się w wierze chrześcijańskiej, utożsamiam się z tą wspólnotą, a to czy i jak często chodzę do kościoła, to już tylko i wyłącznie moja sprawa. Wiele osób ma takie podejście i czy Wam się to podoba, czy nie, to właśnie my tworzymy tą wspólnotę. Jesteśmy jej odbiciem w otaczającym nas świecie, w rzeczywistości jakiej żyjemy.
To co dzisiaj słyszymy, to, że "albo się dostosujesz do reguł, albo wy***rdalaj, nie chcemy Cię tu".
Zaznaczmy: Nie mówimy o tym, że domagamy się możliwości przychodzenia nago do kościoła, albo własnego "czasu antenowego" na niedzielnej mszy świętej. Nie mówimy o chęci bycia księdzem, który powinien być przykładem. Mówimy o możliwości bycia rodzicem chrzestnym przez "zwykłego", szarego katolika... Mówimy o możliwość stworzenia chrześcijańskiej więzi między ludźmi, a słyszymy, że istnieje 100 powodów, przez które nie mamy prawa.
@Ryjewski czyli jako wczuty katolik sugerujesz koledze się wynosić z tej wspaniałej miłosiernej wspólnoty, bo księga ulicy mówi jasno? :D
Czyli idąc dalej tym tokiem rozumowania - jak nie podbijam karty co niedziela w kościele, to nie mam prawa np w wigilię się z rodziną opłatkiem podzielić? :)
Urodziliśmy się w "państwie chrześcijańskim", 10 przykazań ukształtowało nas moralnie, a obrzędy religijne wplotły się w naszą polską kulturę, z którą się utożsamiamy... i nie, nie oznacza to od razu regularnych spowiedzi, wizyt w kościele i codziennego odmawiania różańca.
Mimo wszystko słyszymy, że nie jesteśmy godni bycia chrzestnymi, nasze dzieci nie zasługują na bycie ochrzczonymi, bo pochodzą z co prawda szczęśliwych związków wypełnionych miłością, ale "nie zatwierdzonych przez kościół". xD
@Criss18Barca no i to jest właśnie to słynne miłosierdzie i "otwartość" kościoła :D Dostajesz propozycję bycia chrzestnym, godzisz się, bo powiedzmy dane dziecko jest Ci bliskie, odbierasz to w mega pozytywny sposób... po czym idziesz załatwić "formalności" i okazuje się, żeś NIE GODZIEN. Do kościoła nie chodzisz, masz związek, który się Panu Księdzu nie podoba i generalnie "wyp***dalaj za bramę chamie". :D
Nie każdy ma potrzebę tak głębokiej wiary, nie każdy traktuje tego typu rzeczy dosłownie i wprost. 2025 lat to wystarczająco dużo, żeby dla części osób takie kwestie posiadały już wymiar głównie symboliczny. :P
Jeśli ktoś tak gorliwie wierzy i oczekuje żeby ojciec chrzestny jego dziecka czytał mu biblię w majowe sobotnie poranki, a w niedziele zabierał na spacer, śpiewanie psalmów i mszę o 5tej rano, to zapewne poprosi odpowiednią osobę. Ksiądz nie musi się tu mieszać.
NO ALE... realia są takie, że idziesz raz na ruski rok do tej wspaniałej organizacji i zamiast zostać jakkolwiek zachęconym, to słyszysz, że w zasadzie powinno się Ciebie WYKLUCZYĆ. :D Brawo! Wspaniała strategia na wypełnianie kościołów.
Raphinha jest z innej bajki. Rzadko mam do zawodników Barcelony taką awersję. Strasznie ciężko mi się go ogląda w koszulce Barcelony. Gość grając tutaj już przez chwilę dalej wygląda jak niedopasowany puzzel. Każda jego akcja kończy się odwrotnie do oczekiwań, prawie każda decyzja jest niezrozumiała. Po takim okresie adaptacji nie widać kompletnie nici porozumienia z innymi zawodnikami w ataku. Przecież kompilacja ujęć pod tytułem "Lewandowski rozkłada ręce po bezsensownym/niedokładnym zagraniu Raphinhi" miałaby po 2 sezonach szansę na Oskara jako film pełnometrażowy. Mam wrażenie, że brazylijczyk pełni jedynie rolę mętnego tła dla zawodników, którzy go zmieniają - praktycznie za każdym razem osoba na jego miejsce wnosi coś do gry. Wczoraj dokładnie taka sama historia. Mecz był otwarty do momentu zejścia Raphinhi. Wszedł Roberto i zrobił dokładnie to co było potrzebne, a czego nasza #11 nie jest w stanie dostarczyć od 2 lat. Jest za niego dobra kasa, grzechem by było nie skorzystać.
Niezastąpiony Oriol Romeu. Jedyny zawodnik, który jest w stanie dostarczyć zespołowi "drugi oddech". Każde jego pojawienie się na boisku powoduje nagły zryw i wiele okazji na gola... drużyny, która akurat gra z Barceloną. Jeśli miałby istnieć jakieś namacalny, empiryczny dowód na to, że Xavi nie jest gotów prowadzić zespoły ze światowego topu, to wystawianie Romeu w 60min nierozstrzygniętych meczów zdecydowanie mogłoby być wyciągnięte w sądzie i dołączone do akt sprawy.
Espanyol to nie jest łatwy przeciwnik, wcisnęli nam bramkę w 88 min... Jakim głupcem trzeba być, żeby od razu zawodników sprzedawać i trenera rugać, W dupach się poprzewracało. Bardzo dobrze, że Valverde wystawił taki skład i bardzo dobrze, że porażka przytrafiła się akurat w Copa Del Rey. Pełne zaufanie do trenera i zawodników, więc "japa ryj tam konie".
Komentarze
1
@Ryjewski ...zasad, które ewoluują, zmieniają się tak samo jak wspólnota. Nie może być tak, że jakieś zasady nie przystają do rzeczywistości, w której dana wspólnota ma funkcjonować. Kościół nie powinien być skamieliną, a już na pewno nie powinien budować murów i wykluczać, co takim podejściem robi.
Jestem ochrzczony, wychowywałem się w wierze chrześcijańskiej, utożsamiam się z tą wspólnotą, a to czy i jak często chodzę do kościoła, to już tylko i wyłącznie moja sprawa. Wiele osób ma takie podejście i czy Wam się to podoba, czy nie, to właśnie my tworzymy tą wspólnotę. Jesteśmy jej odbiciem w otaczającym nas świecie, w rzeczywistości jakiej żyjemy.
To co dzisiaj słyszymy, to, że "albo się dostosujesz do reguł, albo wy***rdalaj, nie chcemy Cię tu".
Zaznaczmy: Nie mówimy o tym, że domagamy się możliwości przychodzenia nago do kościoła, albo własnego "czasu antenowego" na niedzielnej mszy świętej. Nie mówimy o chęci bycia księdzem, który powinien być przykładem. Mówimy o możliwości bycia rodzicem chrzestnym przez "zwykłego", szarego katolika... Mówimy o możliwość stworzenia chrześcijańskiej więzi między ludźmi, a słyszymy, że istnieje 100 powodów, przez które nie mamy prawa.
Abstrakcja. Dramat.
1
@Ryjewski czyli jako wczuty katolik sugerujesz koledze się wynosić z tej wspaniałej miłosiernej wspólnoty, bo księga ulicy mówi jasno? :D
Czyli idąc dalej tym tokiem rozumowania - jak nie podbijam karty co niedziela w kościele, to nie mam prawa np w wigilię się z rodziną opłatkiem podzielić? :)
Urodziliśmy się w "państwie chrześcijańskim", 10 przykazań ukształtowało nas moralnie, a obrzędy religijne wplotły się w naszą polską kulturę, z którą się utożsamiamy... i nie, nie oznacza to od razu regularnych spowiedzi, wizyt w kościele i codziennego odmawiania różańca.
Mimo wszystko słyszymy, że nie jesteśmy godni bycia chrzestnymi, nasze dzieci nie zasługują na bycie ochrzczonymi, bo pochodzą z co prawda szczęśliwych związków wypełnionych miłością, ale "nie zatwierdzonych przez kościół". xD
Boże, widzisz i nie grzmisz...
1
@Criss18Barca no i to jest właśnie to słynne miłosierdzie i "otwartość" kościoła :D Dostajesz propozycję bycia chrzestnym, godzisz się, bo powiedzmy dane dziecko jest Ci bliskie, odbierasz to w mega pozytywny sposób... po czym idziesz załatwić "formalności" i okazuje się, żeś NIE GODZIEN. Do kościoła nie chodzisz, masz związek, który się Panu Księdzu nie podoba i generalnie "wyp***dalaj za bramę chamie". :D
Nie każdy ma potrzebę tak głębokiej wiary, nie każdy traktuje tego typu rzeczy dosłownie i wprost. 2025 lat to wystarczająco dużo, żeby dla części osób takie kwestie posiadały już wymiar głównie symboliczny. :P
Jeśli ktoś tak gorliwie wierzy i oczekuje żeby ojciec chrzestny jego dziecka czytał mu biblię w majowe sobotnie poranki, a w niedziele zabierał na spacer, śpiewanie psalmów i mszę o 5tej rano, to zapewne poprosi odpowiednią osobę. Ksiądz nie musi się tu mieszać.
NO ALE... realia są takie, że idziesz raz na ruski rok do tej wspaniałej organizacji i zamiast zostać jakkolwiek zachęconym, to słyszysz, że w zasadzie powinno się Ciebie WYKLUCZYĆ. :D Brawo! Wspaniała strategia na wypełnianie kościołów.
2
Raphinha jest z innej bajki.
Rzadko mam do zawodników Barcelony taką awersję. Strasznie ciężko mi się go ogląda w koszulce Barcelony. Gość grając tutaj już przez chwilę dalej wygląda jak niedopasowany puzzel. Każda jego akcja kończy się odwrotnie do oczekiwań, prawie każda decyzja jest niezrozumiała. Po takim okresie adaptacji nie widać kompletnie nici porozumienia z innymi zawodnikami w ataku. Przecież kompilacja ujęć pod tytułem "Lewandowski rozkłada ręce po bezsensownym/niedokładnym zagraniu Raphinhi" miałaby po 2 sezonach szansę na Oskara jako film pełnometrażowy.
Mam wrażenie, że brazylijczyk pełni jedynie rolę mętnego tła dla zawodników, którzy go zmieniają - praktycznie za każdym razem osoba na jego miejsce wnosi coś do gry.
Wczoraj dokładnie taka sama historia. Mecz był otwarty do momentu zejścia Raphinhi. Wszedł Roberto i zrobił dokładnie to co było potrzebne, a czego nasza #11 nie jest w stanie dostarczyć od 2 lat.
Jest za niego dobra kasa, grzechem by było nie skorzystać.
Niezastąpiony Oriol Romeu.
Jedyny zawodnik, który jest w stanie dostarczyć zespołowi "drugi oddech". Każde jego pojawienie się na boisku powoduje nagły zryw i wiele okazji na gola... drużyny, która akurat gra z Barceloną.
Jeśli miałby istnieć jakieś namacalny, empiryczny dowód na to, że Xavi nie jest gotów prowadzić zespoły ze światowego topu, to wystawianie Romeu w 60min nierozstrzygniętych meczów zdecydowanie mogłoby być wyciągnięte w sądzie i dołączone do akt sprawy.
1
Boże jak mnie ten Raphinha irytuje. Nic do gościa nie mam, ale ta jego gra jest tak bezpłciowa i miałka, że już wolałbym Ter Stefana tam oglądać.
66
pozdrawiam wszystkich, którzy zamiast cieszyć się z wyniku hejtują Munira.
63
spokojnie, gramy jeszcze z Realem... Średnia bramek na mecz trochę wtedy podskoczy. :)
34
2017: Zatopić Żółtą Łódź podwodną
2016: Zatopić Żółtą Łódź podwodną
2015: Zatopić Żółtą Łódź podwodną
2014: Zatopić Żółtą Łódź podwodną
2013: Zatopić Żółtą Łódź podwodną
2012: Zatopić Żółtą Łódź podwodną
2011: Zatopić Żółtą Łódź podwodną
2010: Zatopić Żółtą Łódź podwodną
...
2000: Zatopić Żółtą Łódź podwodną
...
1410: Zatopić Żółtą Łódź podwodną
...
1 234 662 r. p. n. e.: Zatopić Żółtą Łódź podwodną
Serio? xD
33
Vidal to trochę taki Paulinho 2.0
27
Espanyol to nie jest łatwy przeciwnik, wcisnęli nam bramkę w 88 min... Jakim głupcem trzeba być, żeby od razu zawodników sprzedawać i trenera rugać, W dupach się poprzewracało. Bardzo dobrze, że Valverde wystawił taki skład i bardzo dobrze, że porażka przytrafiła się akurat w Copa Del Rey. Pełne zaufanie do trenera i zawodników, więc "japa ryj tam konie".