Modna to rozrywka ocenianie po pozorach. Kto ulega jej w odniesieniu do Villarreal CF, wystawia swemu zdrowiu psychicznemu gorszą recenzję niż sędzia Borbalan decyzjami w czwartek. Liczbą mieszkańców Villarreal ustępuje kilku ligowym stadionom – piłkarskimi ambicjami sięga jak najwyżej. Z klubem prezydenta Roiga liczą się wszyscy w Hiszpanii. Obecny sezon to potwierdza.
W zgodnej opinii fanów klubu z prowincji Walencja miało być zupełnie inaczej. Zaskakujące rozstanie z trenerem Marcelino tuż przed startem rozgrywek zapowiadało wszystko, co najgorsze.
Marcelino García Toral nawigował „Żółtą łodzią podwodną” przez cztery lata. Ostatni z jego sezonów na El Madrigal zakończył się silnym zgrzytem. Przeciwnikiem drużyny w ostatniej kolejce był walczący o utrzymanie Sporting Gijón. Klub, którego Marcelino jest wychowankiem, gdzie zaczynał poważną karierę trenera i któremu do dziś otwarcie kibicuje. Skład i sposób gry Villarrealu sprawił, że Marcelino oskarżono o oddanie meczu. Jego drużyna przegrała, Sporting wygrał i się utrzymał.
Jeśli ktoś miał wątpliwości, rozwiał je wkrótce usunięty post żony trenera na FB: „Opuszczam Asturię, robota wykonana! Zostawiamy was w I lidze”.
Relacja Marcelino z władzami Villarrealu została mocno nadwyrężona. Jeszcze nie pękła. W okresie letnim trener usilnie zabiegał o wzmocnienia kadrowe. Prezydent Fernando Roig był innego zdania. Równolegle pogarszały się stosunki trenera ze składem – piłkarze od miesięcy mówili, że Marcelino to świetny fachowiec, dodając półgębkiem: … ale ciężki we współpracy. Napięcie okazało się nie do zniesienia, gdy nagłośniono konfrontację trenera z Mateo Musacchio. Piłkarz rzekomo postawił władzom klubu „on albo ja”. Dla lokalnych mediów nie stanowiło tajemnicy, że jego postawa odzwierciedlała zdanie innych piłkarzy w szatni. Osiem dni przed pierwszym meczem sezonu Villarreal zwolnił swego trenera.
Telefon z ofertą zatrudnienia zastał Frana Escribę na plaży w Puig. Minęła jedenasta wieczorem. Nim wybiła północ dotarł na spotkanie z prezesem. Dzień później o tej samej był już oficjalnie nowym trenerem Villarreal.
Początek sezonu był trudny. Zespół odniósł dwa remisy w dwóch pierwszych meczach. Dublet zwycięstw z Málagą i Real Sociedad wywindował drużynę w charakterystycznych żółtych koszulkach do czołowej szóstki. Gospodarze Madrigal nie opuścili jej od tego czasu. Pewne zwycięstwo z Atlético w XV rundzie zapewniło niedzielnemu rywalowi miejsce czwarte. Ponowna wizyta w Asturii zakończyła się tym razem spokojną wygraną i drugim po Atlético meczem ligowym z trzema zdobytymi golami.
Wynik z 1/8 finału Pucharu Króla pozwala mieć wątpliwość, czy dobra forma Villarreal z grudnia jest aktualna w nowym roku. „Żółta łódź podwodna” została pokonana przez Real Sociedad aż 1:3.
Przebieg sezonu 16/17 oddaje tożsamość ekipy ze wschodniej Hiszpanii więcej niż wynikami. Burzliwy charakter wymiany trenera tuż przed startem rozgrywek nie nadwyrężył jej charakteru.
Systematyczna obecność Villarreal Club de Futbol w czubie tabeli dowodzi, że plan, stabilizacja finansowa, ciągłość składu i pozwalają na trwałe dołączyć do hiszpańskiej czołówki. W nieodległej Walencji muszą patrzyć i podziwiać. Zdrowego „ekosystemu” na El Madrigal nie zburzył nawet pierwszy od dwunastu lat pobyt w II lidze (2012/13). Villarreal wrócił do Primery przy pierwszej okazji. Skończył kolejne rozgrywki na VI miejscu. W trzech kolejnych latach w końcowej klasyfikacji nie spadł niżej. W obecnej kampanii broni czwartej pozycji.
Mimo letnich turbulencji, robi to przekonująco. Wyjazdowy pojedynek z ekipą Frana Escriby jest dla FC Barcelony jednym z najtrudniejszych wyzwań tej części sezonu. Po nieudanym występie w Bilbao, podopieczni Luisa Enrique będą musieli zdobyć się na maksimum swoich możliwości, aby wywieźć korzystny wynik.
Wystrzałowa forma Realu sprawia, że korzystnym wynikiem dla Barçy na Madrigal jest wyłącznie zwycięstwo.
Komentarze (40)