Po dzisiejszym meczu można spać spokojnie. Wiemy już, że stać nas na wiele. Wiemy, że potrafimy w jednym meczu wygrać trzema bramkami z najtrudniejszym przeciwnikiem. Nie oczekuję, że będziemy tak grali w każdym meczu, bo w połowie sezonu oddychalibyśmy rękawami. Gdybyśmy natomiast w meczach LM i spotkaniach o najwyższą stawkę grali z takim zaangażowaniem... nie byłoby takich wpadek, jak ta z pierwszej części rywalizacji z Atletico. Wiadomych z tego spotkania jest niestety więcej. Nie mamy napastnika. Nie da się rywalizować o najwyższe cele mając napastnika, który potrzebuje pięciu okazji, by zdobyć bramkę. Sezon jest jeszcze długi, ale mam wrażenie, że z obecną kadrą, mamy większe szanse na ligowym podwórku, gdzie byłoby wstydem nie wygrać bezbarwnym Realem, niż w europejskich pucharach.
W dwóch meczach, w których Barca miała udowodnić swoją prawdziwą siłę, pokazaliśmy się z najlepszej strony. Poza zdecydowanym progresem poszczególnych zawodników należy zaobserwować siłę mentalną nowo-budowanej drużyny. Pierwszy raz od długiego czasu mam wrażenie, że widzę naprawdę zgrany zespół, zmierzający w konkretnym kierunku.
Ciężko się czyta takie wiadomości. Odczucia mam podobne do tych, gdy Puyol kończył karierę. Nie chcę się porywać na patetyczne wywody, bo do większości z osób tu obecnych i tak to nie trafi, ale nie o tym. To, czego należy żałować, to fakt, że przemiany przez jakie obecnie przechodzi Barca nie nastąpią dopiero za jakieś dwa sezony, bo jestem przekonany, że Generał ciągle jest w stanie zaoferować bardzo wiele Tej Drużynie. Pięknie byłoby w pełni wykorzystać jego potencjał piłkarski i pozwolić zakończyć karierę w domu.
Tak na dobrą sprawę Xavi osiągnął już wiek emerytalny, a to, że nie zawiesił butów na kołku, świadczy wyłącznie o jego wielkiej sportowej ambicji. Tak sportowej.
Już od jakiegoś czasu Luis Enrique oswaja mnie z tym przekleństwem, przekleństwem oglądania piłki nożnej bez idealnego dyrygenta. Faceta, który musiał przybić pieczątkę w każdej sytuacji kombinacyjnej Barcy. Jestem jednak wdzięczny, że mogłem oglądać tak fenomenalnego zawodnika w koszulce mojego Klubu.
Komentarze
2
Po dzisiejszym meczu można spać spokojnie. Wiemy już, że stać nas na wiele. Wiemy, że potrafimy w jednym meczu wygrać trzema bramkami z najtrudniejszym przeciwnikiem. Nie oczekuję, że będziemy tak grali w każdym meczu, bo w połowie sezonu oddychalibyśmy rękawami. Gdybyśmy natomiast w meczach LM i spotkaniach o najwyższą stawkę grali z takim zaangażowaniem... nie byłoby takich wpadek, jak ta z pierwszej części rywalizacji z Atletico. Wiadomych z tego spotkania jest niestety więcej. Nie mamy napastnika. Nie da się rywalizować o najwyższe cele mając napastnika, który potrzebuje pięciu okazji, by zdobyć bramkę. Sezon jest jeszcze długi, ale mam wrażenie, że z obecną kadrą, mamy większe szanse na ligowym podwórku, gdzie byłoby wstydem nie wygrać bezbarwnym Realem, niż w europejskich pucharach.
7
Persona non grata.
1
@Ku84fcb
Tyle, że na próżno szukać tutaj rówieśników.
1
@Bandzior
Na Twojej liście też sporo ciekawych tytułów. Że nie przyszło mi do głowy z tym Kubusiem!
2
@MesQueUnClub_87
Wszystko za życie
Łowca jeleni
Requiem for a dream
14 peaks
Pianista
American History X
13
Navas
Carvajal, Ramos, Varan, Marcelo
Kroos, Casemiro, Modric, Isco
Ronaldo, Benzema.
Takim składem jutro zagra Madryt. Ten sam skład poczuje jutro gorycz porażki.
9
Eto'o wiedziałby co na to powiedzieć.
7
Persona non grata.
6
Rodzi się nadzieja.
W dwóch meczach, w których Barca miała udowodnić swoją prawdziwą siłę, pokazaliśmy się z najlepszej strony. Poza zdecydowanym progresem poszczególnych zawodników należy zaobserwować siłę mentalną nowo-budowanej drużyny. Pierwszy raz od długiego czasu mam wrażenie, że widzę naprawdę zgrany zespół, zmierzający w konkretnym kierunku.
3
Ciężko się czyta takie wiadomości. Odczucia mam podobne do tych, gdy Puyol kończył karierę. Nie chcę się porywać na patetyczne wywody, bo do większości z osób tu obecnych i tak to nie trafi, ale nie o tym. To, czego należy żałować, to fakt, że przemiany przez jakie obecnie przechodzi Barca nie nastąpią dopiero za jakieś dwa sezony, bo jestem przekonany, że Generał ciągle jest w stanie zaoferować bardzo wiele Tej Drużynie. Pięknie byłoby w pełni wykorzystać jego potencjał piłkarski i pozwolić zakończyć karierę w domu.
Tak na dobrą sprawę Xavi osiągnął już wiek emerytalny, a to, że nie zawiesił butów na kołku, świadczy wyłącznie o jego wielkiej sportowej ambicji. Tak sportowej.
Już od jakiegoś czasu Luis Enrique oswaja mnie z tym przekleństwem, przekleństwem oglądania piłki nożnej bez idealnego dyrygenta. Faceta, który musiał przybić pieczątkę w każdej sytuacji kombinacyjnej Barcy. Jestem jednak wdzięczny, że mogłem oglądać tak fenomenalnego zawodnika w koszulce mojego Klubu.