O sobie

  • Zainteresowania Brak informacji
  • Ulubiony zawodnik Brak informacji
  • Ulubione zespoły Brak informacji
  • Barcelonie kibicuję od Brak informacji

Statystyki

  • Dni w serwisie 2987
  • Liczba komentarzy 712
  • Polecenia 1403

Komentarze

0

@pax Ubawiamy się dalej.
Analogia, którą zawzięcie proponujesz, nie jest do końca uprawniona. Prywatyzacja jest odwiecznym mechanizmem gospodarczym, może służyć wielu efektom i mieć wiele przejawów. Lockdown jest novum, wymyślonym na rzecz reakcji na konkretne zagrożenie. To jest dużo węższe zagadnienie. Wolny rynek to idea, która w rzeczywistości nigdzie nie znajduje swego odzwierciedlenia, wpływa na tę rzeczywistość jedynie poprzez swoje elementy. A lockdown - cóż, albo jest, albo go nie ma. I jego poparcie też - albo jest, albo go nie ma.

0

@pax Rozumiem. Czyli nie popierasz, ale w tym konkretnym wypadku nasilenia się pandemii uznajesz lockdown za godne Twojego poparcia narzędzie do walki z tą pandemią. Gdyby na przykład nie było pandemii albo nie był ona uciążliwa - to byś nie popierał. Ale że akurat jest - no to cóż, popierasz.
Ubawiamy się dalej?

0

@pax W ogólnym zarysie tak. W konkretnych przypadkach nie zawsze.

0

@pax Prywatyzacją czego?

0

@pax "Nadinterpretujesz własną nadinterpretacje i z własnej nadinterpretacji wyciągasz wnioski. Fajnie."
Jeśli już to nadinterpretuję mechanizm przypisania mi przez Ciebie nadinterpretacji. Tylko że wcale nie.

Zobacz wszystkie

84

Neymar zaczyna być Wielki. Roberto zaczyna być Piłkarzem. Barcelona zaczyna grać jak Barcelona.

56

Oczywiście, że oczywista - nie wierzyłem, gdy widziałem, co ten Torres najlepszego wyprawia - bramkę ustrzelił i z nagła, jakoby szaleju nażarty, kosy z lewej i prawej zaczął rozdawać, krwiożerstwem opętany o czerwo błagał - i błyskawicznie je otrzymał. Oczywista prawda jest też taka, że Suarez lekko zmurszał i skorzeniał, ale co to kogo ma prawo obchodzić, jak piłka od konara odbija mu się prosto w siatkę albo - ni z bambusa, ni z eukaliptusa - copacabana mu się przypomina, wykoślawionym bergkampem zgrywa piłkę do Alvesa, a wrzutkę jego kończy głową chwilowo przekształconą w procę. Ale i tak herosem najszczytniejszym dzisiejszej nocy jest Luis Enrique - wysłał on na szturm po pierwszej połowie armię podkomendnych z rozmachem iście napoleońskim, rozrzedził pięknie simeoński rygiel bezlitosnym ostrzałem niby-obrońców z obu flanek - te dwie brameczki - zanim padły, w jego błogosławionej łepetynie się zrodziły, za co hołd jemu należny oto przed Waszecią składam.

51

Florentino Perez nie jest bardzo dobrym znawcą futbolu. Ani prezesem Realu Madryt. Ani człowiekiem. Jest bardzo dobrym komediantem, łapówkarzem i kłamcą.

35

Wybieram Romę, by Barca już na progu fazy pucharowej mogła odbić na kopercie pieczątkę z napisem "Mądra drużyna po szkodzie" - pewnym machnięciem zdecydowanej, robotniczej ręki Pana Mrówki. Niepojęta była ta ubiegłoroczna wpadka, ten donośny strzał we własną mordę upośledzonej niezdary czyszczącej pistolet przed kolejnym pojedynkiem, nie jestem w stanie tego żenującego aktu autodestrukcji przeżyć ni zrozumieć. Jak i zresztą lwia część forumowej społeczności, dla której 90-minutowa kompromitacja na Stadio Olimpico stanowi fundament obaw i krytyk dotyczących warsztatu EV po sam dzień dzisiejszy. Te cholerne 90 minut, w których Txingurri do resztek zesmudział, a które w swym najdonioślejszym efekcie przyniosły madridistas na srebrniutkiej, wylizanej do połysku tacy 3 LM z rzędu i ostatecznie pogrzebały pod glebą zamierzchłej historii heroiczną dekadę przybliżania się Barcelony do Realu w ilości tryumfów odniesionych na szczycie Olimpu światowego futbolu. Te wpierdyścierwione 90 minut, które postawiło w tym sezonie Barcelonę pod ścianą, naprzeciwko pierdyliarda gotowych do rozstrzelania mitu najlepszej drużyny XXI wieku, najlepszego piłkarza w historii, platynowej ery w historii tego klubu. Nieważne, czy mniej lub bardziej zasłużenie, czy mniej lub bardziej zasadnie - Real Madryt i Ronaldo ten mit przyćmił i Messi i spółka muszą go teraz mozolnie wygrzebywać z błota, wymyć, parą z ust osuszyć i postawić z powrotem na właściwe miejsce. Teraz albo nigdy.

32

Garść refleksji po wizycie Rudego w Turynie:

1. To jest najsłabszy Messi od lat. Nie ten klej w bucie, nie ta energia i nie ta precyzja i błyskotliwość w wykończeniu akcji. A i tak, będąc w półformie rodem ze swego "sezonu wymiocin", jest najlepszy na świecie. Piłkarz nadrealny.

2. Wymiana Pjanica za Arthura to był świetny i obfity w zacne skutki transfer. Zgniłe jabłko zastąpiono profesorem oferującym Barcy precyzję i szybkość "zarówno w ofensywie, jak i defensywie" (dla niezorientowanych - to był sławetny nawałkizm). Pierwszy skład natychmiast, kto na ławkę proszę sobie wskazać we własnym zakresie.

3. Koeman bardzo dobrze ustawił i wyselekcjonował skład. Ja Messim na mediapuncie gram w FIFIE od lat i tak ma, kurna, BYĆ! Griezmann na dziewiątce też się sprawdzi, a nawet jeśli nie, to tylko tam sprawdzić się może.

4. Pedri. To jest. KOT. Cudowna partia, choć i tak mgnieniami oka da się dojrzeć u niego znikomość liczby w metryce, który to efekt z taką swadą pomija na boisku Ansu Fati.

5. Bajki Mundo i Sportu o końcu Dembele w Barcy można włożyć między bajki. Jeśli znów nie pękną mu łydki i będzie sumiennie pracował - będzie grał. On jest drogą do rozpostarcia prawego skrzydła Barcelony.

P.S W ten projekt wierzę. Bo da się wierzyć.