0

Pyrzo:
Znowu Cię głąby minusują, masz tu plusik ode mnie:)

0

Sam opowiadam sie za budową nowego obiektu. Chodzi tu przede wszystkim o funkcjonalność, bezpieczeństwo i wieczność takiej inwestycji. Można mówić, że CN można wyremontować. Jedno pytanie: na jak długo wystarczy ten remont? Niektórzy twierdza, że na długo. Jednak śmiem twierdzić, że nowy obiekt będzie pod tym względem lepszy i nie uciekniemy od tego kroku. Wcześniej czy później będzie trzeba się na niego zdecydować. Im dłużej będziemy się nad tym zastanawiać tym trudniej będzie nam pogodzić się z tą decyzją.

0

Widzę, ze wielu kieruje się tu sentymentem. Najważniejszym argumentem jest historia. Zapominacie jednak o jednym historię tworzą ludzie, nie miejsca. Gdyby miejscem starcia wojsk polsko-litewsko-krzyżackich było inne miejsce niż Grunwald to niewykluczone, że też byśmy wygrali. Tak samo jak na MS w 2010 roku. Gdyby grano je dajmy na to w Kamerunie to Hiszpanie też mogliby je wygrać. Tak samo z nowym stadionem dla Barcelony, to że powstanie nowy obiekt nie znaczy, że nie napiszemy na nim nowej pięknej historii. Historię tworzą ludzie!!!!
W sumie może sie nie zam, bo nie wiem jak wygląda prawo budowlane w Hiszpanii. Jednak to jest dopiero początek. Generalnie klub nie zajął jeszcze stanowiska w tej sprawie. Droga do remontu czy budowy nowego stadionu jest długa.. Rosell nie pojawił się po to w klubie, żeby go zadłużać. Poczekajmy aż dojdzie do jakichś ustaleń, bo na razie nie mamy pojęcia czy i jak odbije się inwestycja (jaka jest budowa nowego stadionu) na finansach klubu. Sandro ma rację w jednym. Na pewno trzeba coś zrobić. Ja polecam zachowanie odrobiny spokoju. Pojawią sie nowe informacje, będziemy bogatsi w wiedzę i na oceny też przyjdzie czas.

0

Kierusek_Blaugrana:
Możesz zacząć mnie podziwiać. Przeczytałem oba Twoje posty i generalnie się z nimi zgadam. Zapamiętaj jedno za ilość nie musisz przepraszać, dopóki piszesz sensownie, będą tu ludzie którzy z chęcią przeczytają wszytko co naskorbisz niezależnie od wielkości postów;p
Myślałem, żeby coś do Twojej wypowiedzi od siebie dodać. Jednak na razie nie przychodzi mi nic do głowy. Jak coś wpadnie to na pewno coś u dziergam.

0

Konrado6:
Możliwe, że w całym tym szaleństwie nie uwzględniasz jednego. A no tego, że dla mnie kibica Barcelony, tak jak dla np kibica Realu ten klub jest wyjątkowy, na swój sposób inny niż pozostałe. Jest czymś więcej niż tylko klubem, bo właśnie dzięki temu, że to dostrzegamy zaczynamy im naprawdę kibicować.
Można to olewać, ale są sfery w których Barcelona funkcjonuje inaczej niż większość drużyn, a te rzeczy sprawiają, że nazywanie się więcej niż klubem wcale nie jest takie śmieszne. Ostatecznie i tak wychodzi na to, że to tylko biznes , w którym liczy się przede wszystkim forsa. Jednak niektórzy jakieś tam wartości chcą promować.

0

Duch Toma Joad:
Generalnie rzecz ujmując też się z Tobą zgadzam. W moim odczuciu sukces sportowy jak i porażka powinien iść w parze z kulturalnym zachowaniem. Nie od dziś wiadomo, że wielu ludzi nie cofnie się przed niczym, aby tylko poczuć namiastkę sukcesu. Pytanie tylko po co? Mi np nigdy nie zależało na tym jak będzie mnie oceniać i postrzegać ogół, tylko wybrane jednostki. A sukces nie jest jedyną miarą wartości człowieka. Trzeba wiedzieć jak ten sukces odnosić. Metoda po trupach do celu jest w moim mniemaniu bezsensowna, bo gdzieś tam głęboko w podświadomości ludzi inteligentnych na hasło "Mou jeden z najlepszych trenerów w historii" będzie korzeniła się pogarda dla metod jakimi do tego doszedł. Ja go w Barcelonie nigdy nie chciałem i mam nadzieje, że niezależnie od tego jak potoczy się przyszłość, go nie zobaczę.
Pozdrawiam

KingLeonidas:
Nie wiem czy dobrze wyczułem ten sarkazm, bo kto jak kto, ale patrząc na użytkowników tej strony, Ty się trochę znasz na rzeczy:) Co do tych kibiców to pewnie masz rację. Ja nie będę nikogo nazywał tu sezonowcem, bo każdy kiedyś zaczyna. Nazwę ich kibicami sukcesu. To określenie mimo wszystko chyba lepiej tu pasuje. W końcu łatwiej kibicuje się najlepszym.
Ciebie też Pozdrawiam.

0

KingLeonidas:
Dokładnie, nie można wszystkiego zwalać na szczęście i wielkie pieniądze. Niewielu pewnie kojarzy, ale zanim Mou objął posadę trenera w Porto pracował w pewnym portugalskim klubiku o nazwie Uniao Leira czy jakoś tak;p Jose z powiedzmy sobie szczerze mocno przeciętnego zespołu wykrzesał nieprawdopodobne rzeczy. Ten klubik zajął w lidze portugalskiej 3 miejsce i uzyskał prawo do gry w europejskich pucharach. Po tamtym sezonie Jose odszedł do Smoków i tu już chyba wszyscy pamiętają jak wyglądała jego dalsza kariera. Samego Mou nie cierpię, ale trzeba być rzetelnym w ocenie jego umiejętności trenerskich i przyznać, że jest znakomitym fachowcem. Wielu wiesza na nim psy. A ja pamiętam ankietę na jednej ze stron Barcelony, chyba nawet tej (jednak głowy uciąć nie dam). Było to lato 2008 pytanie brzmiało kogo najchętniej widziałbyś w roli następcy Ryjka. Ponad 70% użytkowniku zaznaczyło odpowiedź Mou. A teraz ponad te 70% nienawidzi go z całego serca. Skąd taka zmiana? Przecież Jose przez niemal całą swoja trenerska karierę jest taki sam. Teraz niby nabrał trochę dystansu, ale mnie takimi gadkami na pewno nie kupi. Nie teraz, nie od razu;p

0

MOsquito1234:
To Ty chyba kariery Mou nie śledziłeś. Zarówno we Włoszech jak i w Anglii nieźle "szalał". Zdarzyło mu się zapłacić sporo kar, obrazić wielu ludzi, deprecjonować sukcesy innych drużyn i złamać kilka elementarnych zasad wychowania. Ot nazywanie kogoś synem prostytutki nie jest raczej komplementem. No chyba, że Ty to akurat byś tak odebrał, bo ja niekoniecznie.

0

FanRealu90:
O co Ci chodzi? Podobnie jak Xavi6 pamiętam tamte czasy i szczerze przyznaje mu rację. MOu bardzo mocno postarał się o to, żeby być przez nas cule uważany za prostaka i chama. To nie ma nic wspólnego z rzetelnością. Jak ktoś permanentnie podtruwa Ci powietrze, to chyba normalne, że w końcu nie wytrzymasz i będziesz miał dosyć tego całego smrodu.

0

T.Henry14;
Ja nie jestem realowcem, a nawet cule, ale to co piszesz to stek bzdur. Przeanalizuj sobie drogę jaką porozchodzili kolejni zwycięzcy LM z ostatnich 10 lat. Jeśli twoim zdaniem na wynik któregokolwiek z zespołów nie maiły wpływu błędy sędziów to polecam psychiatrę. Nie przez przypadek od początku trwania CL nikt nie obronił tego trofeum. Tu oprócz świetnie przygotowanej drużyny trzeba mieć też masę szczęścia.
A przykład Pellegriniego jest śmieszny, bo to też świetny fachowiec, który wykonał kawał dobrej roboty w jedynym sezonie pracy w Madrycie.

0

Uczepiliście się tego T.Henry14. Koleś chciał na siebie zwrócić uwagę. Przytrolował i tyle. W żaden racjonalny sposób nie da się obronić takiej tezy.

0

Ach, oczywiście tam miało być trochę mi się nie podoba, sorki

0

Eoren:
No co Ty, trzeba dużo wymagać. Co do amatorskiej interpretacji to nie do końca ją kupuję.Z Twojego posta jawnie wynika, że trenerom można więcej. A to mi się trochę podoba, ale tylko tak troszeczkę;p Sam dokładnie nie wiem co powiedział Tito arbitrowi. Jednak wydaje mi się, ze właśnie kara jest taka a nie inna, bo Vilanova był po prostu bardziej subtelny w swojej wypowiedzi ukierunkowanej przed oblicze arbitra; niż pozostali dwaj panowie;p
Nie wiem czy nie powielam czyjeś opinie, bo generalnie nie miałem ochoty przebijać się przez te wszystkie posty.
Pozdrawiam

0

Merida18:
A gdzie ja napisałem, że Sanchez nie ma dryblingu.? Napisałem, że za mało go używa (drybluje)., a to przecież nie jest to samo.
JulianCarax:
Trochę źle odebrałeś mojego posta. W sumie to nic nie szkodzi. Generalnie możesz się ze mną nie zgadzać. Ba nawet taka jest idea dyskusji. W końcu powinny zetrzeć się dwie stron, które mają odmienne zdanie i po wpływem argumentów, któraś ze stron przyznaje rację drugiej. Na pewno nie miałem w intencji usprawiedliwianie Alexisa. Po prostu zastanawiam sie głośno, czemu gra słabiej niż w Udine. Jak na moje oko to we Włoszech miał spro swobody taktycznej. Operował pod napastnikiem. Grał inaczej. Z kolei w Barcelonie wymaga się od niego nieco innych rzeczy. Niestety dla Ciebie będę uparcie tkwił przy zdaniu, że na boisku nie ma miejsca dla dwóch graczy będących/grających jako wolne elektrony. Nawet w Barcie Rijkaarda Deco musiał ustąpić pola R10. Nie grał już wtedy tego co w Porto, ale w nowej roli potrafił się odnaleźć. Wierzę, ze Sanchez też będzie potrafił.

0

BarcaClue97:
Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że Ibi jest starszy od Cristiana i Isaaca. Dla mnie jednak nie stanowi to większego problemu, bo wszyscy trzej mają jeszcze czas, żeby pokazać swoją najlepszą grę. Moim zdaniem zarówno Tello jak i Cuenca są przereklamowani. Jakiś tam potencjał mają, jednak wielkich nadziei w stosunku do niż nie mam.
Z tą holenderską piłką to widać, że wychowaliśmy się w rożnych epokach piłkarskich. Ja Holendrów uwielbiam. Nie oceniam ich przez pryzmat okresu w którym prowadzeni byli przez Berta Van Marwijka, bo on całkowicie przewartościował tą drużynę. Wcześniej Oranje grali bardzo widowiskowo, porywali tłumy i nigdy nie zapomnę ich gry ma MS w 98 roku czy też Euro 2000. Temecze to byłby spektakle.. Fakt, że nic nie wygrali jako drużyna, ale sentyment mam do nich wielki. Największy do Kluiverta i Davidsa;p Wydaje się, że teraz po nieudanym Euro powrócą do tego z czego słynęli jeszcze kilka lat temu.

0

Constantine:
W sumie też się dziwię, bo na MIlito po kontuzji jednak stawiano. Temu akurat włączyła się blokada psychiczna po urazie. Było widać, że nie jest już tak pewny i zdecydowany w interwencjach. Bał się chyba kolejnego urazu i tego, że może następnym razem nie udać mu się wrócić do sportu. Trochę to jedna dziwne, bo gdyby mnie coś takiego dotyczyło to wolałby grac na maska i skończyć karierę pół roku niż biegać na pół gwizdka przez 3 sezony. No ale niektórzy mówią, że jestem dziwny;p Ja lubię myśleć, że inny;p
Pozdrawiam

0

Geble:
Krytyka Sancheza jest może i trochę przesadzona. Moim zdaniem trzeba zdawać sobie jednak sprawę z tego, ze w Udine odgrywał inną rolę. W swoim najlepszym sezonie grał jako wolny elektron. U nas tak gra Leo. Niestety, żaden zespół nie może pozwolić sobie na danie swobody taktycznej dwóm graczom. Brazylijczycy próbowali z Kaką i R10 (którzy de facto byli wtedy w niezłej formie rok 2006) i to nie zdało egzaminu. Sanchez robi sporo pozytywnych rzeczy. Mi się w ostatnim starciu z Osasuną jego gra nawet podobała. Może za mało drybluje, ale sporo widzi i nie gwiazdorzy. Strzelam w ciemno, ze Messi mając piłkę w polu karnym w takiej sytuacji jaką miał Alexis zamiast asystować do partnera szukałby indywidualnego wykończenia akcji. Fakt jest taki, że Chilijczyk mógłby/powinien być bardziej skuteczny. Jednak doskonale wiedzieliśmy, że to nie było nigdy jego mocną stroną, nawet w momencie gdy do nas przychodził. Gdyby Alexisowi udało się w Pampelunie strzelić przynajmniej jednego gola, wielu oceniałoby jego dyspozycję zupełnie inaczej. A tak to jest dopiero początek sezonu.
Naturalnie rozumiem to co piszesz, bo ja też w pewnym stopniu jestem rozczarowany jego grą. Jednak do całej sytuacji najlepiej podejść ze spokojem. Wierzę,ze Sanchez pokarze u nas dobrą grę. Stać go na to. Mam nadzieję, że odbierasz to podobnie.

0

Constantine:
No tak, ale siedząc na trybunach jedyne co może wystrzelić to racę;p A i tego nie powinien;p
Samego piłkarza lubię jednak trzeba też uwzględniać to, że może nie tyle co sam nie pasuje do Barcelony, co raczej nie pasuje do wizji trenera. Tu jest subtelna różnica. Bo niby czemu taki Tello czy Cuenca pasują bardziej? Bo się wychowali w klubie? (Celowo tak piszę, bo chyba Cuenca nie jest formalnie uznawany za naszego wychowanka, jak się oczywiście nie mylę, pozostawiam tu sobie jednak miejsce na poprawkę;p) Sam Afellay ma umiejętności, które predysponują go do robienia zdecydowanie większych rzeczy w Barcelonie niż wyżej wspomniana dwójka. Po prostu nie jest tak ograniczony piłkarsko jak Ci dwaj wyżej.
Generalnie zgadzam się z Tobą co do kwestii pozostawienia go w drużynie. Jednak pod jednym warunkiem, on musi dostawać szanse gry. A jak widać póki co nie może na to liczyć. Zmiana otoczenia jest chyba niestety najrozsądniejszym wyjściem.

0

Kierusek_Blaugrana:
W sumie też racja. Ja jednak patrzę na to z innej perspektywy. Boję się gdy nasi w dosyć trudnych sytuacjach kiwają się pod własną bramką. Kiedy natomiast rozklepujemy piłkę (niekoniecznie na jeden, może być nawet na 2 kontakty) już mi to tak bardzo nie przeszkadza, bo ta jest przeważnie zaadresowana do gracza, który ma trochę swobody. Nerwy pojawiają się, kiedy przytrzymujemy piłkę, bo wtedy rywal może podwoić i ryzyko sprokurowania groźnej dla przeciwników sytuacji jest niemal maksymalne;p Rozgrywanie piłki pod własnym polem karnym same w sobie jest bardzo ryzykowne, ale to co zrobił Busi w ostatnim meczu jak dla mnie to juższaleństwo;p

0

A odnośnie tego Unicefu, to tez nie wierzę,ze po podpisaniu tej umowy nie uzyskaliśmy większych przychodów. Podobnie do Ciebie znawca marketingu nie jestem. Jednak jak napiszę, że taki zabieg zwiększył atrakcyjność klubu u innych sponsorów, otworzył nam rożne furtki. W końcu Unicef też ma swoje kontakty, dojścia. Na moje oko to każda współpraca działa musi działać w obie strony. Po co reklamować coś, co nie dość,ż kosztuje nas rezygnacje z pięknej tradycji to w dodatku nie generuje żadnych dochodów. Niektórzy przypisują Laporcie gest? TAak, a czy nie mógł on nawiązać innego rodzaju współpracy tylko do razu wrzucać Unicef na koszulkę. Przecież równie dobrze mógłby im płacić te 3 mln rocznie (czy ile tam to było), bez wlepiania tego na koszulki. Toć to tez byłby ten sam gest. A w Unicefie to chyba był pogłupieli jakby praktycznie za darmo nie wzięli 3 baniek. Jednak Laporta wolał żeby cały świat widział, że Barcelona współpracuje z Unicefem. Jak nic marketing. A teraz po dupie dostaje się Rosellowi. Żałosne.

0

KIng:
Wiesz, e też tak przez chwilę pomyślałem. Mi on tym strasznie imponował. Niemal każdy rywal odbijał sie od niego jak od ściany, a najlepsze jest to, że sam wcale, aż tak bardzo sie nie rozpychał. Przeważnie odbywało to na zasadzie, że to jego traktowano z bara, a to jednak przeciwnik wylatywał poza własną orbitę;p Widocznie na swojej planecie miał większą siłę grawitacji;p

0

Constantine16:
Hmmm, szerzej? Spróbuję. Generalne tez nie słyszałem o niej nic złego. Były w prawdzie jakieś tam informacje,że udziela finansowego wsparcia członkom rodzin JIchatu (czy jak to się tam pisze). Chodzi oczywiście o konflikt na linii Palestyna-Izrael. Jednak bardzo szybko sprostowano całą sprawę. QF nie należy do organizacji wspierających rodziny zamachowców. owszem popiera działania Palestyny w dążeniu do uzyskania autonomii. Co do sytuacji w samym Katarze. Nie ma tam takiego dokładnego powiązania jakie było ukazane jeśli chodzi o Uzbekistan i 10 milionów na prywatnym koncie Laporty od sponsora klubu z którym graliśmy tam sparing, a który później u nas trenował. Te informacje nie mają większej wiarygodności. Ciężko powiedzieć jak to dokładnie tam wygląda. Czym zajmuje się QF sam na pewno wyczytałeś. Na tyle ile można wyczytać w internecie to ta fundacja wygląda rzeczywiście całkiem przyjaźnie. Na moje oko Rosell nie ryzykowałby podpisywania kontraktu, gdyby okazało się, że QF ma mocno nadszarpnięty wizerunek przez jakieś podejrzane działania, bo to negatywnie odbiłoby się na klubie. A to, że pochodzą z Kataru moim zdaniem nie ma nic do rzeczy. To tak jakby sie czepiać wszystkich Polaków, że są złodziejami. Obaj nie jesteśmy tez super naiwnymi frajerami i mamy świadomość, że organizacje charytatywne czepią ze swojej działalności wcale nie takie małe pieniądze. Jednak tu też chodzi o cel. Ktoś musi się taką działalnością zajmować. A w obecnym świecie nie robi się niczego za darmo.

0

Kierusek_Blaugrana:
No w sumie to masz rację. Ten mecz z Realem miał niezły. Naturalnie nie popełnił żadnej tak głupiej straty, jednak często drżałem z niepokoju, bo byłby momenty że nieźle się zabawiał;p

0

Portero:
Nie nie oglądałem. Oglądanie jest dla cieniasów. Po co mi to? Przecież bez tego wszytko wiem najlepiej.
Człowieku, Toure od początku swojego przyjścia grał bardzo równo. Nie wiem jakieś Ty mecze oglądał. Ja praktycznie niemal wszystkie. Teraz już nie mam tyle czasu i oglądam mniej. Jednak Toure był bardzo równy od pierwszego sezonu. W zasadzie pamiętam jak po 2 roku gry dostał podwyżkę. Krążyły jednak opinie ludzi znających sie na piłce,ze już po pierwszym sezonie powinien ją dostać, bo był absolutnie jedną z wyróżniających sie postaci w przegranym sezonie 07/08. Najgorsze jest to, że porównujesz go z wchodzącym do składu Busim. Sergio jest teraz jednym z najlepszych i to bezwzględnie najlepszych pivotów świata. Jednak jak wchodził do pierwszej drużyny był ofermą. Krew mnie w żyłach zalewała jak patrzyłem na jego grę. Nikt nie popełniał na boisku tyle błędów co on, NIKT.

0

Vixi:
Trzeba dodać, że w "wolnym" tłumaczeniu;p

0

Constantine16:
Powiem szczerze, że właśnie staram się ugryźć dany problem z rożnych stron. A zauważyłem, że wywiązała się fajna dyskusja, to postanowiłem dołączyć oczywiście zachowując wymaganą wśród ludzi posiadających minimum inteligencji- kurtuazję. Oczywiście używam jej jedynie w takich sytuacjach. Różnego rodzaju wróżbici, ćwierćinteligenci, generalnie cały szrot nie ma co na to liczyć. Za to Ty i co poniektórzy na to absolutnie zasługujecie i możecie z mojej strony jej czasem z nieprzesadną intensywnością oczekiwać;p
Pozdrawiam.

0

OD 7 lat niczego nie wygrali. Piłkarze zaczęli odchodzić za większymi pieniędzmi, za możliwością walki o trofea. A klub zamiast zareagować i zmienić głupią zasadę niepłacenia pensji powyżej 100 tys funtów tygodniowo, pozostał jej wierny. W imię czego? Zysku? Oszczędności? Prawdopodobnie. Co z tego, że z klubowa kasą jest nie najgorzej, jak trofeów brak. A to już powoli zaczyna irytować kibiców. Czasami trzeba odejść nieco od tradycji, zasad, filozofii, żeby móc pozostać konkurencyjnym dla najlepszych klubów na świecie. A tak Arsenal nie jest nawet konkurencyjny względem swoich rodzimych. Trochę to przykre.
Kluby szukają rożnych źródeł dochodu. Nie patrząc często na to z kim robią interesy. Jednak czy pieniądze chociażby Abramovicia są lepsze od tych z QF? Nie sądzę. Każda większa korporacja trzepie forsę wyzyskując swoich pracowników. Można się czepiać QF, ze w katarze łamią prawa człowieka. Co z tego jak żadnemu z członków QF nie udowodniono łamania tychże praw. Poza tym chyba o to chodzi, że jak w jakimś kraju dzieje się źle, pojawiają się potrzebujący, wtedy i fundacje charytatywne są potrzebne. Ja się z bliska niczyjej działalności nie przyglądałem. Wiec nie dysponuje większą wiedzą na ten temat. Problem staram sie jedynie ugryźć na zasadzie podejścia zdrowo-rozsądkowego. Nie wiem jak Ciebie, ale mnie denerwują tacy co to twierdza, że pieniądze z QF są gorsze od innych. A niby czemu, bo u nas nie ma tyle ropy? Gdybyś my mieli takie pokłady to myślę, że i u nas byłoby podobne szaleństwo jak tam. Fakt, że Barcelona odeszła nieco od tradycji. Jednak gwoli ścisłości zrobił to Laporta podpisując umowę z Unicefem. W prawdzie to my im płaciliśmy forsę, ale to on umieścił u nas na koszulce logo "sponsora". Zresztą to na pewno wiesz;p
Pozdrawiam
2/2

0

Pgla:
Chyba żartujesz, nie ma za co przepraszać. Zajebiście się to czyta i mnie osobiście rozmiar Twoich komentarzy nie przeszkadza, a wręcz cieszy. Inteligencji nigdy za wiele. A na tej stronie zbyt wielu inteligentnych użytkowników nie ma.
Przechodząc jednak do meritum. Naturalnie że najważniejszym elementem (jak mogę to tak nazwać) w obecnej piłce stał się pieniądz. Taki Real odszedł od tradycji usuwając jakże ważny element w swoim herbie tylko po to, żeby zarobić większą kasę wiadomo skąd. Fakt, faktem, że jest to zmiana wprowadzona tylko w tamtym kraju. Jednak złamano jakąś tam tradycje, nadszarpnięto wizerunek itd. Takich przykładów jest wiele. Dotyczą niemal każdego. Ja posunę się w swoim myśleniu daleko. Może za daleko. Popatrz na taki Arsenal. W zasadzie przyszło im zapłacić wielką cenę za utrzymywanie swojej filozofii, brak zmiany wizerunku. O co chodzi dokładnie? Już piszę. Konkretnie biega o to,że jeszcze te 8/9 lat temu w Północnym Londynie była bardzo mocna ekipa. Powstała w tej samej filozofii jaka jest kontynuowana po dzień dzisiejszy. Jednak czasy się zmieniły i pensja 80 tys funtów tygodniowo którą zarabiali czołowi piłkarze PL okazała się za niska. Zaczęto płacić więcej. Arsenal nie dostosował się do tych zmian i sam widzisz jak jest.
1/2

0

Pgla:
Ciekawy wywód. Generalnie trudno się z nim nie zgodzić. Mi na myśl przyszła jeszcze jedna rzecz. Dlatego postanowiłem się wtrącić w waszą dyskusję. Mam nadzieję, że to nie problem. Otóż może tu chodzi też o popularność. Niby banalne. Jednak warte zastanowienia. W takim biznesie jakim jest teraz piłka, ci co są najpopularniejsi dostarczają spore dochody sobie i swoim klubom. Wiadomo, większe zainteresowanie prasy, kibicó, różnego rodzaju reklamy z tego płynące itd. Nikogo nie interesują spokojni, bezbarwni ludzie. Interesują za to tacy co maja coś do powiedzenia, niekoniecznie mądrego. Przeważnie coś szokującego, prowokującego, coś co wywoła sensację, zwróci oczy świata w ich stronę. Telewizja i większość środków masowego przekazu przeważnie sprzedaje ten chłam. A to,że większość ludzi to ćwierćinteligenci, to ten chłam kupuje z pocałowaniem ręki. Oczywiście mam świadomość, że wszystkiego pod ten schemat nie da się wcisnąć. Jednak takie zachowanie dotyczy zbyt wielu i z Mou może być podobnie. Jak to fajnie sformowałeś, taki domysł z mojej strony. Może chybiony jednak warty zastanowienia- tak sądzę.

0

Bronienie Busiego bronieniem, ale co mu strzeliło do łba żeby bawić się z piłka tak blisko własnej bramki. Dziwi mnie fakt, że nikt tego nie dostrzega. To już kolejny raz gdzie Sergio zachowuje się nieprzesadnie mówiąc nonszalancko w sytuacji, która absolutnie tego zabrania. W Superpucharze Z Realem też było podobnie.. Niech on się lepiej ogranie, bo na jego miejscu Yaya Toure nie przewalałby się po takim kontakcie, a z sukcesem powalczył jeszcze o odbiór piłki, o ile w pierwszej kolejności w ogóle dałby sobie odebrać piłkę w takiej sytuacji.

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: