- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1371 Culés
Gorące dyskusje
Arkon
1
Tak z ciekawości czy przekraczacie drugi próg podatkowy i na kogo będziecie chcieli głosować w... » Czytaj dalej
81 odpowiedzi
heniusss
1
Niektórzy to narzekają jak by 26 stopni w nocy było ( ͡° ͜ʖ ͡°)
15 odpowiedzi
gumaz
5
https://x.com/i/status/2071330245324554318 straszne są takie historie
13 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1371 Culés
77
Uwielbiam filmy, gdzie na dialogach trzeba podgłośnić bo nic nie słychać, a za chwilę wchodzą efekty i cała chałupa się trzęsie.
1
@MesQueUnClub_87 Najczęściej można to zaobserwować w starych filmach. Też mnie to wkurza jak co chwilę trzeba miksować głośnością jak DJe w podstawówce.
5
@MesQueUnClub_87 I weź tu oglądaj taki film późnym wieczorem, gdy np. jeden z domowników już śpi.
0
@NeroTFP No jedynie słuchawki bo inaczej się nie da.
6
@MesQueUnClub_87 Najgorzej jest jak oglądasz w tv np. jakiś dokument, który w oryginale dajmy na to jest po niemiecku i słyszysz na raz niemiecki, angielski bo już ktoś go gdzieś tłumaczył i na końcu polski i de facto nic nie słyszysz....
6
@JimMorrisonFCB Ja bym powiedział, że jednak najczęściej w polskich filmach, niekoniecznie starych haha
1
@MesQueUnClub_87 Jak oglądać, żeby słyszeć? poradnik.
przede wszystkim na początek profilaktyka - przed przystąpieniem do oglądania polskiej produkcji należy udać się do lekarza w celu zbadania słuchu. Wskazane jest także regularne czyszczenie uszu przez fachowca oraz regularna higiena uszu wykonywania samodzielnie w domu. WAŻNE: podczas wizyty lekarskiej należy zaopatrzyć się w podpisane przez niego/nią (i z pieczątką) zaświadczenie. Jet to rzecz niezbędna. Zaświadczenie to dobrze jest zalaminować i przechowywać w miejscu ciemnym i suchym.
Wskazane jest także, żeby zaświadczenia takie zdobywać przynajmniej raz w roku, chociaż eksperci ds. oglądania polskich produkcji wskazują, że ideałem byłoby zdobycie nowego nieśmiganego zaświadczenia każdorazowo gdy chcemy obejrzeć polską produkcję ( najlepiej na godzinę przed seansem).
Uzbrojeni w zaświadczenie, możemy przystąpić do oglądania polskiej produkcji...aaaaa...nie...najpierw musimy przygotować pomieszczenie, które będzie nam służyć do oglądania polskiej produkcji
Pomieszczenie to powinno być doskonale wyciszone (wskazana wykładzina na podłodze, ścianie, suficie...podwójna warstwa). Najlepiej też do oglądania polskiej produkcji zaopatrzyć się w domek w Bieszczadach...Niestety - randomowe osiedle domków jednorodzinnych może nie wystarczyć (sąsiad kosi i po ptokach). Mieszkańców bloków uprzedza się, że oglądanie polskich produkcji jest nieefektywne w ich mieszkaniach i niewiele da się z tym zrobić, ale jak już muszą to niech przynajmniej wykładzinują mieszkania i zamykają okna (niezależnie od pory roku) - w blokach można albo oglądać polską produkcję albo oddychać
Należy zadbać o odpowiednie ustawienie głośników (dwa małe gówienka od twojego starego lumpiastego komputera nie wystarczą). Potrzeba co najmniej dziesięć głośników na długich kablach (to ważne). Rozstawiamy po dwa po bokach ekranu, po jednym po bokach siebie, dwa z tyłu siebie i dwa zostają w zapasie jakby coś się zepsuło albo nam było mało
Seans polskiej produkcji winien odbywać się w całkowitej ciszy (znaczy ciszy otoczenia, bo głośniki na max) i skupieniu. Zaleca się wyspać i wypocząć przed seansem oraz nie spożywać napojów alkoholowych przed ani w trakcie (po - można się upić z rozpaczy).
Absolutnie nie należy jeść. Niczego. Znaczy w trakcie. Przed trzeba, bo głód może nam uniemożliwić skupienie, a burczenie w brzuchu zagłuszać!
Oglądać należy w samotności. Inni ludzie to więcej oddechów (mogą wchodzić w rezonans i zagłuszać) oraz pretekst do śmiania się i komentowania - uniemożliwia to wysłuchanie szeptanych z ekranu kwestii
Nie należy w trakcie oglądania wykonywać innych czynności (w stylu prasowanie, bieganie na bieżni, rowerek stacjonarny i inne duperele, które spokojnie można odbębnić w trakcie seansów zagranicznych. Polskie produkcje wymagają skupienia, całkowitego oddania i poświęcenia im i tylko im tego wycinka czasu, którym nie dysponujecie).
Więc tak:
posiadasz zaświadczenie i trzymasz w zasięgu ręki (dosłownie), pokój wyciszony (ew. chałupa w Bieszczadach kupiona), głośniki na max i porozstawiane na strategicznych pozycjach), ty najedzona/y, wysiusiana/y, wyspana/y, samotna/y
rozpoczynamy seans polskiej produkcji:
- głośniki na max, więc jeb*** z napisami początkowymi wgniata cię w fotel, a muzykę Krzesimira Dębskiego (czy innego znanego) słyszysz aż w żołądku. Co robisz - ciągniesz kable każdego z podłączonych głośników i przybliżasz je do siebie. Kable się plączą głośniki przewracają...Czas pierwszy raz ruszyć tyłek i poprzekręcać z max na jakieś 50%.
Ustawiasz głośniki na pozycji wyjściowej, wracasz na fotel. Cyk polską produkcję. Tadam. Ktoś coś mówi. Widzisz, że mówi, bo gębą rusza obok inne ludzie też gębami ruszają. Nic ku***nie słyszysz. Wstajesz (tak długie kable do głośników to kał i tak trzeba ruszać tyłek), ustawiasz wszystko na max, zasiadasz, cyk polską produkcję i wreszcie słyszysz te szepty. Z ekranu wygląda, jakby się na siebie darli, ale ty słyszysz tylko szeptanie, pomruki, burknięcie jakieś niewyraźne mamrotanie chyba nie po polsku...Wtem! Wtem jednemu bohaterowi upada łyżka. Tak jeb*o, że podskakujesz, a potem z sercem w stanie przedzawałowym rozglądasz się po mieszkaniu. Żyjesz, wszystko na swoim miejscu, dom stoi, słońce świeci. Nie - to nie był wybuch bomby na sąsiednim osiedlu, to tylko spadająca łyżka w polskiej produkcji...
I tak do końca. Bohaterowie szepcą, czasem tylko głośniej jękną, żebyś nie zasnęła/ął w trakcie polskiego seansu. Ale ty nie śpisz - co chwila podskakujesz, bo jak nie łyżka, to stukot obcasów, jak nie obcasy to Krzesimir Dębski (albo inny znany), jak nie muzyka to dźwięk skrzypiących drzwi, tak jakby to było u ciebie. Z filmu nic nie wiesz...te szepty te mamrotania te spazmatyczne jęki raz po raz przerywane szeptami i nic kur***nie wiadomo. O co i po co?
Chce ci się płakać... Z trudem się powstrzymujesz, aż w końcu dajesz za wygraną.
Łzy kapią na laminowane zaświadczenie - z twoim słuchem jest wszystko w porządku..