- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1324 Culés
Gorące dyskusje
clyde
88
Teraz zwolennicy Tuska udają, że nic się nie stało i nawet się nie wychylają. Zaraz coś... » Czytaj dalej
104 odpowiedzi
NeroTFP1
69
Konate 24 mln brutto rocznie, a Bernardo Silva 18-20. Do tego jeszcze premie za podpisy.No nie... » Czytaj dalej
40 odpowiedzi
marcin62
7
Odnośnie ceny GTA to przypomnę tylko, że 250 złotych na premierę kosztowały Baldursy 3,... » Czytaj dalej
47 odpowiedzi
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1324 Culés
4
Witam. Po obejrzeniu znakomitego serialu dokumentalnego „The Last Dance” nachodzi mnie pewnego rodzaju konsternacja, który ze sportowców- biorąc pod uwagę wszystkie dyscypliny- powinien otrzymać ten popularny ostatnio tytuł „GOAT” jeśli chodzi o sport w ogóle. Jak myślicie- kto zasługuje na to miano? Ja myślę, że właśnie Michael Jordan. Już abstrahując od tego jak znakomitym był koszykarzem, ile meczów w NBA wygrał niemal w pojedynkę, ile tytułów zdobył, czy to, że był liderem dream teamu reprezentacji USA, która uchodzi za najlepszą drużynę w historii dyscypliny, trzeba zwrócić uwagę również na jego poczynania poza parkietem. Cała otoczka z jego udziałem- buty Jordany, które nosi po dziś dzień połowa młodzieży, ten szał na niego, kiedy każdy w USA chciał być taki jak on, robić to co on, żyć tak jak on. Larry Bird powiedział kiedyś, że do szału na tego człowieka można porównać chyba tylko Beatlemanie. Bo w końcu który sportsman kiedykolwiek uchodził jak to było pokazane w tym dokumencie za „najsłynniejszego człowieka na planecie”? Ten gość zmienił nie tylko oblicze gry w koszykówkę, ale niemalże całą popkulturę, czego nie można chyba powiedzieć o żadnym innym sportowcu. A Wy? Jakie macie zdanie na ten temat?
0
@matimocny1 MJ dla mnie napewno jest GOAT koszykówki i żadne fany LBJ mnie nie przekonają że jest inaczej. Ale czy można mówić o jednym sportowcu jako o GOAT całego sportu chyba nie.:)
0
@matimocny1 Michael Jordan i wszystko jasne.
1
@matimocny1 Z tego dokumentu wynika rowniez, ze Jordan to dyktator. Nie kazdy chcialby go miec w druzynie. Zamordyzm jednak sie w tym przypadku sie oplacil.
A Twoje pytanie? Mysle, ze wybierajac KOZE wsrod sportowcow, to jest to troche krzywdzace dla innych. Ja nawet nie jestem zbytnio przekonany (sa utarte, dlatego ich uzywamy, a sie nie zastanawiamy) do pewnych utartych zwrotow typu - Maradona sam wygral puchar swiata . Oczwiscie wklad mial ogromny, decydujacy, ale gdybym gral z nim w druzynie, to takie zapominanie o innych (jesli nawet nie byli wybitni) jest w sportach druzynowych dziwne.
0
@matimocny1 Kiedys czytalem, fajna wypiwiedz, w ktorej ktoś uwazal Michela Phelpsa za GOAT sportu. Znajde ten artykuł to, podesle:)
1
@Colon Ale bardzo możliwe, że gdyby nie takie podejście MJ'a to Chicago tyle by nie wygrało. Był on takim sitkiem dla zawodników. Jeżeli ktoś był w stanie udźwignąć jego presję na treningach to śmiało można było liczyć, że nie pęknie przy żadnym przeciwniku w play offach albo finałach. A chyba na tym poziomie chodzi o to żeby wygrywać a nie głaskać po pleckach i cieszyć japę. Michael swoją tyranią oddzielał zwykłe płotki od wybitnych koszykarzy. Dlatego Chicago mentalnie to był kosmos. Jak tylko wytrzymałeś jego presję i udowodniłeś że może na ciebie liczyć to już było całkiem inaczej. Przy takim zwycięscy i pracusiu jak Jordan, a przy tym jego wymaganiom cała drużyna wyciskała maksimum. Czy ten styl MJ'a mógł się komuś nie podobać, ktoś mógł się czuć urażony? Jak najbardziej! Ale to było jednym z czynników które sprawiły że tamta drużyna uważana jest za najlepszą w historii. Jak ktoś nie potrafił sobie z tym poradzić to sport na tym poziomie chyba nie był dla niego. Takie moje zdanie. Na końcu liczą się puchary bo to one sprawiają że zostajesz "nieśmiertelny", tak jak MJ, Scottie, Dennis, Kerr czy Kukoc.
0
@matimocny1
Był wielki może najlepszy w historii, chociaz mnie osobiście jego gra nie porywała. Wolałem trochę inny typ zawodników bardziej inteligentny.
Nie, az tak nie zmienił, bo wychowałem się na NBA z lat 80-tych i NBA istaniło przed Jordanem. To david Stern zmienił NBA na produkt marketingowy a szał narodził się wcześniej od czasów Lakersów. A co marketingu Jordana, to wystarczy popatrzeć na uznanie go GOAT w trakcie kariery Uniwersyteckiej, mimo że o wiele więcej graczy grało lepiej, mialo lepsze statystyki i zdobywało seryjnie mistrzostwo. Michael jest wielki, doceniam jego talent, pracę i wpływ na koszykówkę, może jest GOAT w koszykówce i pewnie tak jest. DT1 to był ewenement bo po raz pierwszy zawodowcy grali na olimpiadzie i to też w dużej mierze o szale na NBA.
0
@FATIlity31 Mniej wiecej cos podobnego napisalem. Czy byliby lepsi czy duzo gorsi z Jordanem nie dyktatorem? Raczej gorsi, ale to tylko gdybanie.
A jak bylo u nas? Jedna z najlepszych ekip w historii pilki noznej - Barca Pepa - Puyol byl twardy, ale czy az tak jak MJ?
@pax Rozumiem, ze wolales bardziej inteligentnych - to preferencja, ale czy na takim poziomie boiskowo inteligencja nie jest czyms automatycznym, czyli mozna grac na takim poziomie bedac przecietnie inteligetnym (caly czas mowie o inteligencji boiskowej).
Kogo lubiles, Johna Stocktona?
ps. Moin zdaniem Jordan nie gral.. on tanczyl
0
@matimocny1 https://www.instagram.com/p/CAV0WzoJtgt/?igshid=1qkecex3s3ms3
0
@Colon Puyol to chyba inny typ charakteru i też ciężej porównać obrońcę w piłce nożnej który co by nie mówić nie ma aż takiego wpływu na grę i wynik jak koszykarz, z prostego powodu: koszykówka jest bardziej bezpośrednia i jest mniej zawodników co za tym idzie zawodnicy mają dużo większy wpływ na grę, są cały czas pod grą. Koszykówka jest też sportem w którym każdy ruch, każdą akcję, każdy rzut można doprowadzić do perfekcji poprzez ciężką pracę i powtarzalność. W piłce jest moim zdaniem dużo więcej przypadku i czynników które uniemożliwiają bycie aż tak schematycznym.
1
@Colon
Inteligencja boiskowa, tzn. znajdowanie najlepszych, nieszablonowaych rozwiązań w danej sytuacji. Gra Byków opierała się na grze na MJ, wszystkie akcje szły przez niego. Będąc świetnym graczem, z przepisami uniemożliwiającymi np. krycie strefowe przy dobrze zrobionej "izolacji" pozostawała praktycznie gra jeden na jeden i przy dobrej szybkości i skoczności mając na przeciwko siebie niższych i wolniejszych graczy tak to wyglądało. MJ nie miał w druzynie praktycznie rozgrywającego, raczej podawacze do niego piłki. Paxson to był gośc który miał niezly rzut z półdystansu i dystansu i to wszystko (słabe rozegranie, słaba obrona). Potem BJ było trochę lepiej ale i tak słabo. Wolałem jedynki niz dwójki, może dlatego że sam grałem przez lata jako jedynka. Magic dużo wolniejszy i mimo że wyższy to dużo mniej skoczny (choroba heinego-medina) nadrabiał właśnie inteligencją uruchamiając cały zespół - Abdulla, Coopera, Worthy'ego. Bardzo ceniłem np. Jasona Kidda :)
0
@pax zapomnialem o chorobie Magica. To znaczy pamieta sie o tej innej, bardziej znanej.
para Stockton Malone?
1
@Colon
Ceniłem "mormonów" ale ich gra mnie nie porywała, jednak trzeba przyznac że pick-and-rolla mieli najlepiej opanowanego w lidze. Ogólnie średnio przepadałem za Malonem i Utah, ale wiele taktycznych kwestii mozna było zobaczyć z gry jazzmenów. Ale czasem mnie ich gra po prostu nudziła :))
0
@pax musialem sprawdzic tego pick and rolla, bo zapomnailem, co to bylo. A kogo z tamtych czasow ceniles, moze Olajuwon, Penny Hardaway, Barkley, David Robinson, a Tim Hardaway, Mutombo, Kemp, Ewing, Divac, Payton, Blaylock, Hornasek?
1
@Colon
Z wymienionych kilku, w kilku innych pewne cechy i umiejetności. Ceniłem Barkleya bo był zawodnikiem który przy 1,98 był praktycznie jednym z najlepszych silnych skrzydłowych i Admirała z wymienionych. Mutombo może nie, dobry center ale głównie tylko w obronie, w ofensywie nie błyszczał. Penny za szybko sie skończył przez kontuzje. Payton był dobry - świetny obrońca. Divac jako świeża europejska krew, ale miał trochę jednak do tych najlepszych centów. nie przepadałem za reggie Millerem z Indiany, był gośc - dla mnie najlepiej rzucający zawodnik, gdzie staną tam rzucał - Chris Mullin (też inteligentny boiskowo), lubiłem oglądać walkę badboysów z Detroit (Joe dumars, isiah thomas). Ceniłem głónie rozgrywających i zawodników wszechstronnych. Był jeszcze szybowiec Clyde, Dominique Wilkins. Wtedy był jeden mecz na TVP2 i z 2 na satelicie na DSF i na czyms jeszcze, w ogóle pierwsze mecze był na regionaolnym TVP, pamietam cały pierwsze finały w polskiej telewizji - Detroit-Portland. Wtedy się cieszyło jak sie oglądało i z każdego meczu wyciagało się coś cennego. Dodam, że właśnie stad jest pax- od Paxsona :)
0
@pax To dobrze, ze od niego, a nie od Ikei. ;)