La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1137 Culés

4

Hej La Ramblo,

TL;DR - obejrzyjcie The Office, warto

Od razu mówię, że nie ma w tym poście spoilerów z The Office, nie chcę nikomu psuć zabawy i jak ktoś chce skomentować - mam prośbę, żeby mieć na uwadze tych, którzy nie zapoznali się z tym serialem i chcieliby tylko rzucić okiem na opinie o tym serialu

Kiedyś pewna grupa na Facebooku zorganizowała spotkanie, na które miała wybrać się moja była (byliśmy po rozstaniu, ale dalej mieliśmy bardzo dobre relacje), postanowiłem na nie pójść (zapisałem się do tej grupy, żeby "trollować" ją, ale jak się dowiedziałem, że idzie, to też chciałem). Mniejsza z tym, że kiedy byłem na miejscu, ona zrezygnowała z przyjścia, bo była zmęczona po strechingu, po prostu znalazłem się w grupie nieznajomych osób, z czego wszystkie były kobietami. Wiadomo, facet chciałby zabłysnąć w takim gronie, a to jest ważne podkreślenie w kontekście całej historii. Padały różne zapoznawcze tematy, aż w końcu trafiło na "na jakim filmie się wzruszyliście?" Jak mogła brzmieć odpowiedź niesamowitego samca alfa, który nie ma uczuć, bo jest w 200% facetem?
- Na żadnym filmie nie płakałem
- Ale jak to? - spytała jakaś nowo poznana dziewczyna.
- Na żadnym, po prostu. Nie potrafię płakać i nie ma szans, że cokolwiek mnie wzruszy
Na ten moment to była prawda, nie pamiętałem, żebym się na czymkolwiek wzruszył. I byłem z tego dumny, w moim głosie było to pewnie w jakim stopniu wyczuć. Prawdziwy facet, nie? Grono kobiet i facet bez uczuć - nawet jak nie za wiele pokazywałem wtedy, to i tak tutaj w głowie dowalałem, bo starałem się wyzbywać jakiś większych uczuć. Gdyby była to widziała, od razu by do mnie wróciła, nie? Oj, szkoda, że Jej nie było, ominął ją najprawdziwszy mężczyzna jaki stąpał po ziemi....

I tak przenosimy się 4 lata później, początek stycznia 2020. Moi znajomi z pracy namawiali mnie, żebym obejrzał The Office. Moje podejście patrząc na opis serialu? Kolejna komedia ze śmiechem z taśmy w tle (nie lubię tego, dla mnie to jest mega sztuczne). Ale postanowiłem obejrzeć.

1 sezon, ok, istniał, nie zachwycił mnie, było śmiesznie, ale bez "tego czegoś", co by mnie przykuło przez 9 sezonów jakie ten serial liczy. Ale miałem doświadczenie z BoJackiem Horsemanem i Breaking Bad, których pierwszy sezon mi się nie podobał, ale ostatecznie pokochałem te seriale, bo są niesamowite. Dałem szansę The Office na 2-gi sezon.

Dochodzimy do dzisiejszego dnia, 15-sty maja. Skończyłem pracę, praca magisterska skończona w lutym, żeby mieć maj i czerwiec wolny (wtedy myślałem o Juwenaliach itp...), zostało mi 5 ostatnich odcinków The Office i czas wolny. Ok, do tego czasu pokochałem ten serial, był ze mną przez ok 4 miesiące, przyzwyczaiłem się do oglądanie tych bohaterów (są świetni!), humor był tak dobry, że w każdym odcinku śmiałem się na głos chociaż raz, trafił do mnie idealnie. Podczas oglądania 9 sezonu od początku zacząłem tęsknić za głównymi bohaterami, z każdym odcinkiem czułem, że tracę coś niesamowitego i nie mogę nic z tym zrobić. Ten serial dawał mi dużo radości, szczególnie w czasie COVIDu, gdzie kontakt z ludźmi się mocno ograniczył. To jest bardzo głupie i piszę to świeżo po skończeniu finałowego odcinka (emocje dalej są na bardzo wysokim poziomie); cała mocna jazda zaczęła się na ostatnich trzech odcinkach. Do tej pory i było wzruszająco i śmiesznie, nie uroniłem ani jednej łzy, normalne, ale w głębi siebie czułem coś niesamowitego. Biorąc pod uwagę ostatnie 3 odcinki, to 3-ci i 2-gi od końca bardzo mocno przygotowały mnie pod to, co wydarzyło się w ostatnim odcinku 9-tego sezonu - parę razy się popłakałem. Praktycznie co chwilę to się działo, dalej obok mnie jest pudełko chusteczek. Tak jak do tej pory nic nie spowodowało, że płakałem z powodu filmu/serialu, tak ostatni odcinek The Office spowodował, że wycierałem chusteczką ślad aż do zarostu. Jakiś czas po tym odcinku płacz nie ustawał, były przerwy, ale potem znowu płynęło parę kropel. Cieszę się, że ten serial wyzwolił we mnie takie emocje. Może mi tego brakowało?

Podkreślam, że nigdy nie uważałem płakanie za coś złego, każdy musi dać upust emocjom, ja zawsze znajdowałem inne drogi. Po prostu ja się starałem nie płakać, ponieważ uważałem, że to do mnie nie pasuje, u innych nie przeszkadzało mi to, niezależnie od płci, wieku czy czegokolwiek innego (i to się nie zmieni).

A jak wy czujecie się po The Office? Bardzo wam się spodobał, płakaliście, czy odpuściliście po pierwszym odcinku? A może "ok, fajny serial, ale bez przesady"? A może co innego was wzruszyło? Dajcie znać ;)

3

@QuQ No dobra ale co z tą byłą?

1

@matirix20 nie przyszła

1

@QuQ Jak dla mnie to najlepszy serial jaki kiedykolwiek oglądałem.

1

@QuQ a gdzie oglądałeś?

1

@QuQ Ja na zadnym serialu tak nieplakalam ze smiechu ;).
A co do placzu wzruszenia/smutku
SPOILER
SPOILER
SPOILER
najbardziej jak Micheal odszedl/wrocil na wesele :).

0

@barteq na Amazon Prime, z którego teraz zrezygnowałem, bo na razie Netflix jest moim zdaniem lepszy pod względem oferty (właściwie to zostawiłem sobie Amazon Prime tylko ze względu na The Office)

0

@QuQ na cebulaka zapytam jest tam jakiś okres próbny jak kiedyś na Netflixie?

0

@barteq jest tygodniowy okres próbny, z czego jak masz abonament w T-Mobile, to zobacz, czy przypadkiem nie masz zniżki na Prime Video, bo miałbyś potem w cenie czteropaka normalnego piwa Prime Video (nie pamiętam, czy przez pół roku czy dłużej) :D

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: