- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1422 Culés
Gorące dyskusje
Bykunn
1
@Kozinho. Dla mnie mega nieodpowiedzialne jest klepanie jęzorem przed mediami a przed prokuratorem... » Czytaj dalej
72 odpowiedzi
Rastafarnianin
1
Stanowski swoje zrobił, nabił wyświetleń i wpakował go na mine XDA teraz niech sie koleś... » Czytaj dalej
31 odpowiedzi
partymaker
0
Pytanie do osób posiadających PPK. Jaki procent wynagrodzenia oddajecie? Jeśli się nie mylę to... » Czytaj dalej
29 odpowiedzi
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1422 Culés
5
Dokładnie 80 lat temu reprezentacja Polski rozegrała swój ostatni mecz przed wybuchem II wojny światowej.
Warszawa. 27 sierpnia 1939 roku. Niedziela. Na Stadionie Wojska Polskiego jest zielono. Nie tylko na murawie, bo przecież żołnierze są już po pierwszej mobilizacji. Na trybunach znajduje się około 20 tysięcy kibiców. To właśnie oni mają okazję obejrzeć ten spektakl. Ta niedziela naprawdę jest ostatnia, bo kilka dni później polski futbol reprezentacyjny oficjalnie zniknie z rozkładów aż do 1947 roku.
Wracając do samego spotkania, do Warszawy przyjeżdża drużyna niezwykle groźna - reprezentacja Węgier. To przecież ówczesny mistrz świata, z takimi superstrzelcami w składzie jak György Sárosi czy Gyula Zsengellér, którzy byli głównymi autorami mundialowego sukcesu. Nie da się ukryć, że to Węgrzy są zdecydowanym faworytem tej potyczki.
I tak też jest w rzeczywistości, bo nasi rywale szybko obejmują prowadzenie. 30 minuta, a na tablicy wyników widnieje już rezultat 0-2. Ten, kto myśli, że reprezentacja Polski się podda, jest w dużym błędzie. Już chwilę później, sygnał do walki daje fenomenalny napastnik Ruchu Chorzów - Ernest Wilimowski, który w 33. minucie zdobywa kontaktowego gola. Jak się później okazuje, to dopiero początek kanonady strzeleckiej naszego zespołu. 11 minut - to właśnie tyle potrzeba, aby wstrząsnąć ówczesnym wicemistrzami świata. Od 64 do 75 minuty reprezentacja Polski zdobywa trzy gole i tym samym pieczętuje swój triumf. Kolejne dwie bramki strzela Ernest Wilimowski, a jedną dokłada Ewald Dytko. Wygrywamy 4:2. Gigantyczny sukces podnoszący morale całego narodu.
Niekwestionowanym bohaterem spotkania jest właśnie Wilimowski. Szczególnie jeden z jego goli ma szczególną urodę. Popularny "Ezi" otrzymuje piłkę na środku boiska, rozpoczyna dynamiczny rajd i z powodzeniem mija kilku węgierskich zawodników. Najlepsze zostawia jednak na koniec. Po uporaniu się z obrońcami, dosłownie kładzie na ziemi bramkarza Węgier - Ferenca Sziklaia, a następnie delikatnym uderzeniem wtacza piłkę do bramki. Jeśli chcecie łatwo to sobie wyobrazić, przypomnijcie sobie gol Maradony z MŚ w 1986 roku.
To wspaniała manifestacja piłkarskiego geniuszu Wilimowskiego. To wspaniała manifestacja potęgi naszej reprezentacji. I wreszcie, to wspaniała manifestacja uporu, odwagi kraju, który nie poddaje się w obliczu silniejszego rywala, i co z pewnością jeszcze niejednokrotnie będzie miał okazję udowodnić.
Komentarz usunięty przez użytkownika
0
@NeroTFP Węgry nie były nigdy mistrzem świata
0
@tomek256 Oczywiście, wicemistrzem. Jeden raz napisałem dobrze, drugi raz źle. Musiało mi zjeść. Dzięki za wskazówkę.