- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 875 Culés
Gorące dyskusje
FcPortoFan1999
5
Bez reprezentacji Polski do drugiej połowy września.Troszkę smutno.
15 odpowiedzi
John_Doe
0
@draxidox +1 Podczas pandemii cały naród musiał się składać żeby ich biznesy nie upadły...
162 odpowiedzi
LAMC_10
11
Maja Chwalińska.https://twitter.com/i/status/2062128793297236287
20 odpowiedzi
Media
Sonda
MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest:
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 875 Culés
6
Mało kogo, bo #anime. Kończy się sezon zimowy 2026. W ramach co trzymiesięcznej serii podsumowującej daję znać, co subiektywnie uważam, że warto obejrzeć w nadchodzącym sezonie. W odpowiedzi znajdziecie też podsumowanie minionego sezonu (wrzucam je tam, ponieważ może zawierać pomniejsze SPOJLERY). Pierwotna lista dwóch tytułów (patrz poprzedni wpis), które planowałem obejrzeć na zimę, została poszerzona o:
- Wash it all away;
- Sentenced to be a hero;
- Hyakuemu (100m) [ogólnie zapomniałem, że kinówka wleciała na Netflix na przełomie roku].
Poprzedni wpis: https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-16381970
---
Co warto obejrzeć w nadchodzącym sezonie wiosna 2026:
1. Liar Game. Madhouse i "sajkolodżikale" to para absolutna. Czytałem mangę jeszcze, jak wychodziła między 2005-2015 rokiem i był to sztos. Głównie dlatego, że przedstawiane są również realistyczne strategie do rozwiązywanych problemów opisywane przez teorię gier, dla osób w temacie to będzie rarytas. Mam tylko nadzieję, że tak jak w przypadku "Monster" oraz "Death Note" Madhouse dowiezie pełną adaptację. W sumie trochę dziwne, jeśli byłby to jeden sezon, który czasem się zleca na podbicie sprzedaży, bo jest to tytuł, o którym pewnie większość już dawno zapomniała. Materiału wydaje się, że jest tak na 45-55 odcinków (odrobinę krótsze niż Monster), no ale zobaczymy.
Parafrazują klasyka: "All we had to do was follow the damn source material, Madhouse"
2. Classroom of the Elite, sezon 4. Dla mnie ta seria to takie typowe, jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. Do takich tytułów jak "Monster", "Death Note" czy "Code Geass" nie ma podjazdu, ale na rynku psychologically, gdzie główny bohater to manipulator-socjopata jest od wielu lat taka posucha (i Liar Game tego trendu nie zmienia), że w sumie zakładam scenariusz, w którym subiektywnie zawyżam ocenę tej serii. Fajnie, że w końcu coś dłuższego w gatunku. Niestety sezon trzeci był najsłabszy do tej pory. Mam nadzieję, że w końcu fabuła się zagęści, dojdzie do foreshadowowanych masowych wydaleń oraz dowiemy się więcej na temat eksperymentu nazywanego "białym pokojem". Na start w przyszłym tygodniu zostaną wyemitowane od razu 4 odcinki. Nie wiem, czy to dobrze. Albo będzie sztos, albo jest tam po prostu taka nuda, że inaczej się nie da – nie ma nic pomiędzy. Muszę kiedyś przeczytać LN-kę.
3. Daemons of the Shadow Realm. Nie jestem dużym fanem actionów, a do tego przekonuje mnie na ten moment w zasadzie jeden argument: autor, który napisał też FMA. Materiału źródłowego nie znam. Oczywiście na równy poziom do FMA nie liczę, bo kreatywny proces ma to do siebie, że twórca w pewnym momencie wespnie się na wyżyny, produkując swoje opus magnum i już nigdy tego nie powtórzy. Nadal mam nadzieję, że nie zejdzie to poniżej pewnego dość wysokiego poziomu. Liczę w końcu na shōnena, nawet jeśli nie z wybitnym, to co najmniej bardzo dobrym story-tellingiem.
4. Agents of the Four Seasons. Drama/romance od autorki "Violet Evergarden". Szukam czegoś dobrego w tym gatunku, ale od czasu "Plastic memories" jak dla mnie nie dojechał ani jeden tytuł, który nie jest kinówką. Może tym razem? Fabuły nie znam, ale polecił mi to ktoś, kto czytał.
5. Killed Again, Mr. Detective? Lubie sobie przedsezonowo poprzeglądać livchart.me, bo czasem można z opisów wygrzebać prawdziwe perełki. Tym razem moją uwagę przykuł ten mistery/romance – zobaczymy, co to będzie, najwyżej poleci szybki drop.
6. The Drops of God. Anime o sommelierach? Dolewkę poproszę. Zapowiada się ciekawie. Z krótkiego reserchu autor jest sommelierem-amatorem, więc liczę na coś napisanego z pasją. Niby w 2023 wyszedł też zwykły serial, ale go nie widziałem. Ktoś oglądał i może się wypowiedzieć bez spojlerów czy warte uwagi?
Dodatkowo wrzucam jeszcze "That Time I Got Reincarnated as a Slime", bo mam wrażenie, że czasem żyje pod kamieniem. Wychodzi 4 sezon czegoś, co sprzedało light novel w ponad 50 mln egzemplarzy, a ja pierwsze o tym słyszę. Z opisu (i dziwnego tytułu) zakładam, że pewnie szybko się odbiję, ale jak znajdzie się czas w tym napiętym grafiku, to z ciekawości sprawdzę.
Na razie na papierze sezon zapowiada się S-tierowo, a już po 3 pierwszych pozycjach sądzę, że będzie co najmniej bardzo dobry. Dla mnie wiosna wynagradza cieniutką zimę.
Oznaczam zainteresowanych: @MessiForeverTheBest
1
UWAGA. Możliwe SPOJLERY poniżej.
1. Darwin Incident. Anime sezonu jak dla mnie. Muszę przyznać, że jest dobrze, kiedy podczas oglądania zaczynam się na głos kłócić z animacją, która nie może mi odpowiedzieć. Ostatni raz miałem tak z "Death Parade" (nie uwierzę, że istnieje ktoś, kto zgadza się z każdym osądem Decima). Rozkminy światopoglądowe i filozoficzne wjeżdżają w tej serii na miękko jak we wtorkowe La Ramblowe popołudnie. Vege aktywizm wymieszany z vege terroryzmem, więc nie polecam tej serii dla osób z kijem w tyłku, bo triggeruje miejscami dość mocno.
Ocena: 9.5/10
2. Sentenced to be a hero albo jakbym to nazwał "Sentenced to be a slope". Od razu zaznaczę, że porzuciłem w połowie 6 odcinka i nie mam zbyt dobrej opinii o tym, co widziałem. Jeśli ktoś ma się zirytować subiektywną opinią anona z neta, to lepiej nie czytać tego punktu. Podkusiły mnie dobre opinie i 8.2 z IMDB (nie wiem, co mi w ogóle strzeliło do głowy, żeby sugerować się ocenami stamtąd).
Widziałem już anime lub czytałem mangi/light novelki o god-tier writingu, t.j.: "Monster", "Berserk", "FMA", czy obecnie "LotM". Widziałem też całą masę przeciętnych i słabych historii. Jednak z pozycją, która nie posiada nawet odrobiny writingu, spotykam się pierwszy raz. Niestety już sam tytuł jest poważnym red flagiem, że nic ambitnego nas nie czeka. Jeżeli pomysł na historię opiera się na tym, że odwrócimy wszelakie definicje oraz pojęcia o 180°, gdzie zwrot "bohater" zostaje synonimem największego guana, to wiesz, że autor musiał kminić długie godziny nad złożonością swojego uniwersum. Przez te niecałe 6 odcinków, w zasadzie tylko w pierwszym (godzinnym) mamy jakąś namiastkę world settingu i to tyle. Później development historii umiera bezpowrotnie. Nieironicznie znajdę ze trzy typowe ecchi, które mają lepszy writing od tego czegoś. Możliwe, że porzucając ten tytuł, przegapiam coś ciekawego, ale ciężko mi w to uwierzyć. Jakby ktoś oglądałby całość (o ile wyjdzie) lub czytał, może mi dać znać, czy zgodnie z moim przewidywaniem, na końcu tej historii bohaterowie zostaną wyniesieni z dna hierarchii społecznej na szczyt, a OP dopełni swojej zemsty. Jeśli tak, to warto było to porzucić.
Jedyny pozytyw tej serii to naprawdę dobra animacja, chociaż w mojej opinii ona też spada po pierwszym przedłużonym odcinku. Wystawiłbym coś koło 4/10 i to tylko dlatego, że animacja zwiększa notę o jakieś 6 punktów, ale z zasady nie oceniam niedokończonych serii. Ciężko mi uwierzyć, że nagle wchodzi to na jakiś wybitny poziom budowy historii, a męczenie się, żeby zobaczyć coś, co urośnie na przykład w 3 sezonie do rangi "okey", uważam za bezsensowne. Ogólnie polecam osobom, które nie szukają jakiejś złożonej fabuły, w ramach której mogłyby się zgubić i lubią proste actiony, które wiele nie wymagają i gdzie wszystko wybucha i rozbryzguje się po ekranie w stylu Michaela Baya. Nic mnie tak nie wymęczyło w tym sezonie.
Ocena: brak
3. Wash it all away. Opisy obiecują iyashikei, czyli specyficzny podgatunek obyczajowego slice of life, bez silnych bodźców, wartkiej fabuły itd. Miał być daily life z pralni, a pralni jest jak na lekarstwo. Wjeżdżają wątki fabularne, które nawet są ciekawe. Ogólnie nie jest to złe, ale jakby tytuł nie dotrzymuje obietnicy. Dodatkowo jak się tak zastanowię, to seria dostarcza relatywnie dużo fan service'u. Jednak jeśli chcę obejrzeć coś z pogranicza ecchi, to włączam ecchi, a nie iyashikeia. Jeszcze raz i definitywnie za mało pralni w pralni, w pewnych momentach więcej przebitek z publicznych łaźni. Zapewne lepiej bym to oceniał w innym gatunku. Na plus przyjemne, spokojne ścieżki grane na pianinie i statyczne widoki krajobrazowe. Mimo pewnych wad i tak dobre do chillowania.
Ocena: 7.5/10
4. Hyakuemu (100m). Film, który niestety nie został wyemitowany w polskich kinach i trzeba było czekać na premierę na Netflix. Sama historia jest świetna, strasznie podobały mi się etapy rozwoju postaci Togashiego. Było tam po prostu wszystko. W pewnych aspektach bardzo podobne do "Ping pong (the Animation)" jak już czytałem w recenzjach i mogę to potwierdzić. Zakończenie jest trochę nijakie. Ping pong miał to lepiej zrobione, niestety autor chciał trzymać dwie sroki za ogon.
Ocena: 9/10
5. Fate/strange Fake. W planie w ramach podsumowania chciałem zrecenzować całe uniwersum Fate, jednak zamiar obejrzenia wszystkiego w sezon okazał się zbyt ambitny. Tego jest po prostu za dużo. Na dziś tylko krótki podsumowanie Fate/strange Fake, a reszta przy innej okazji. Seria świetna, ale jak na mój subiektywny gust odrobinę za dużo ciągłej rekontekstualizacji wydarzeń. Fabuła goniąca od plot-twistu do plot-twistu to nie jest dobry writing. Na plus odwrócenie płci maga i sługi głównego duetu, bo za monotonne to było w pewnym momencie w innych seriach. Świetna ścieżka dźwiękowa. A-1 Pictures ugotowało wizualne mistrzostwo. Jednak nadal to Fate/Zero pozostaje moją ulubioną częścią. Może jak nadgonię Fate/Grand Order to coś się zmieni.
Ocena: 8.5/10
Łapcie bonus:
3
@misterio Patrz miałem Ciebie o to zapytać właśnie o 17:36
1
@misterio a to death note nie ma jednego sezonu?
2
@MessiForeverTheBest Technicznie tak. W tym przypadku miałem na myśli, że w sezonowym rozkładzie 1 sezon to 13 odcinków. Death note ma ich 37 i zrobili pełną adaptację. Niestety nie każda seria ma tyle szczęścia. Zwłaszcza jeśli mówimy o Madhousie.
1
@misterio Cofte podpatrzyłem u cb z avka. Czytając opisy o szkolnych perypetiach nie spodziewałem się zbyt dużo. Ku mojemu zdziwieniu dostałem jak to wspomniałeś psychologicala ze złolem protagiem. Tytuł przypomina mi trochę mix BlueLocka z Oshi no Ko. Taki nierealistyczny, niemoralny wyścig szczurów z demaskacją brutalnej rzeczywistości przepełnionej kłamstwem i manipulacjami.
Moje zamiłowanie do czarnych charakterów + skojarzenie z tyloma dobrymi seriami powoduje, że cenię Youkoso bardzo wysoko. Nawet kontrowersyjnie twierdzę , że bawiłem się jak na razie lepiej niż przy Monsterze , DNie przez utrzymywanie mnie w ciągłym napięciu podczas oglądania mimo mniejszej stawki. Możliwe , że ciągle "siedzi" we mnie niezadowolenie z zakończeń dwóch legend madhouse. Przed finałem nie będę ferował wyroków, bo balonik może pęknąć. CodeGeasa na pewno nie przebije, bo wlatywał u mnie jako antidotum na DN i przez lata, aż do obejrzenie Aota był moim ulubionym animcem.
Darwin Jihen- Świetny tytuł dla małej grupki osób. Przy aktualnej polaryzacji, atomizacji społeczeństwa jestem w stanie sb wyobrazić widza, który podczas oglądania krzyknie "pie#$ to Jeb#$ lewactwo" albo "jestem tolerancyjny, ale to już przesada". Ludzie nie chcą słuchać historii, które podważają ich poglądy. Odrzucają coś jako „propagandę”, jeśli nie zgadza się z ich wizją.
Przypomina mi się jak Isayamę oskarżali o antysemityzm przy subtelnych nawiązaniach do wiadomego narodu etno-religijnego, a tu mamy konkretne uderzenie, jak pięścią w twarz aktualnymi ekstremizmami. Grupy terrorystyczne,aktywizm,strzelaniny w szkołach , ship międzygatunkowy, skrajne przedstawienie utylitarystycznej idei Petera Singera. Takie coś musie podzielić i odepchnąć wielu. Ciekaw jestem ile osób wytrwało do końca sezonu, a ile dropnęło? Podejrzewam, że autorzy chcieli, aby widz ,czytelnik spojrzał na rzeczywistość spoza swojej bańki, a efekt może być odwrotny do zamierzonego.
Podsumowując- historia bardzo potrzebna ,ale jednocześnie trudno będzie jej się przebić do wszystkich.
Do polecanych mogę śmiało dorzucić kolejny sezon mojego ulubionego isekaia poza Lotmem, Honzuki no Gekokujou. Już kiedyś chyba ci go polecałem? Mól książkowy wyróżnia się bardzo na tle podobnych produkcji. Nie ma tu op bohatera, haremów, wielkich bitew i innych wybuchów. Większość isekai to ucieczka od rzeczywistości, a Mól książkowy to wejście w bardziej wymagającą wersję rzeczywistości.
Masz świat podzielony przez klasy społeczne, religie, ekonomię, inne ograniczniki. Protażka nie chce władzy, pieniędzy, rozgłosu, chce tylko czytać książki, a ogranicza ją choroba i otoczenie w jakim się odrodziła.
Nie masz dostępu do książek? Po prostu je zrób.
Jak poradzić sb z chorobą ? Zaliczyć awans społeczny i zostać magiem-szlachcicem.
Brzmi nudnie, trywialnie, ale zapewniam, że jest bardzo ciekawie i zdecydowanie trudniej niż mogłoby się wydawać. Tytuł bardzo wartościowy , praktycznie dla wszystkich, przy którym nie marnujesz czasu. Jeśli się wciągniesz to polecam też donghuę Mofa Gongzhu de Xiao Fannao. Możliwe, że autor się inspirował Hozuki, bo fabuła ma podobną konstrukcję w lightpałacowej wersji.
Krótko o kontynuacjach.
JJK- Jak zawsze świetne wykonanie i nie wiele nic poza tym. Coś jak DS.
Mam trochę syndrom sztokholmski z tym bsem. Przyjemnie mi się to ogląda, ale lvl przekombinowywania fabuły i wszechobecnego rozpierdzielu jest dla mnie trochę za duży? Może już się starzeje.
Jigokuraku- Niby ta sama konwencja nowofalowa, a jest jakoś bardziej..przyziemniej. Akcja trzyma poziom i powoli się rozkręca. Kolejny z serii antidotum jak Code Geas do DN czy DanDan do Chainsawmana.
Frieren- Kolejny sezon pogromcy toxic fanbazy fmabowców na malach,imdbach itp. Tolkienowska podróż, motyw przemijania. Niby ciągle to samo, a ciągle daje relax , odboćcowanie, refleksje wzniosłe nad rzeczywistością.
Oshi no Ko- Na pewno ci już polecałem to wcześniej. Według mnie mustwatch. Antyteza innego dzieła Akasaki (Kaguyi),nawiązania do legendarnego Perfect Blue . Writing tak wielowątkowy, że zadowoli ogrom osób. Kryminał, reinkarnacja isekaiowa, aktorstwo, idolki i mroczne tło showbiznesu, "wyścig szczurów", ytberstwo i vtuberstwo , hejt w Internecie,zemsta, trauma, emocje, kłamstwa, no po prostu tytuł totalny w każdym sezonie. Jedyna moją obawą jest tradycyjnie zakończenie, bo mangowcy coś narzekają. Oby nie mieli racji!
offtop ; Nadrobiłem ostatnio Kingdom. Chyba @DonCarletto coś wspominał, że jest fanem. Kilka razy już w wpisie wspominałem o antidotum na niezadowolenie z jakiejś serii i Kingdom też mi tu pasuje, chociaż nie w samym anime. Jest to tytuł idealny dla "sierot" po ósmym sezonie gota. Polityka, geopolityka , geostrategia, zmagania wewnątrz pałacowe, sceny batalistyczne Chin w okresie walczących królestw. W pierwszy sezonie razi kreska,animacja. Tak gdzieś do 3 sezonu może przeszkadzać lekka romantyzacja wojny, gdzie powinna być pokazywane zawsze brutalnie jak w Aocie, VinlandSadze(kolejny mustwach), ale później wszystko gra i wciąga jak odkurzacz.
2
@Adran360 No Kingdom to obecnie mój top, rozwijają się z sezonu na sezon.
1
@DonCarletto Imperializm Seia , pragmatyczny nacjonalizm Ri Boku czy mocarstwo gospodarcze Ryo Fuia?
1
@Adran360 Dzięki za swoje opinie oraz polecajki tytułów.
Oshi no Ko – polecałeś wiele razy, z tego co przewinęło mi się na X ma być chyba 4 i ostatni sezon. Pewnie obejrzę ciągiem jak wyjdzie całość, żeby się już nie rozdrabniać.
Honzuki no Gekokujou – nie kojarzę żebyś mi to wcześniej polecał, dzięki sprawdzę to oraz Mofa Gongzhu de Xiao Fannao.
Kingdom też gdzieś tam mam na watchliście, ale jest tego tyle, że zaczyna wpadać w casus Fate – zacząłbym, ale dużo tego. Pewnie jak będzie jakiś sezon, w którym mniej tytułów zwróci moją uwagę.
2
@Adran360 Tylko Sei
@misterio Też mam Oshi no Ko na liście do obejrzenia
1
@DonCarletto Jak to u nas na zachodzie się mawia- historie piszą zwycięzcy albo na wschodzie- nieważne, czy kot jest czarny, czy biały, ważne, aby łowił myszy.
W Oshi powinieneś się wciągnąć od początku. 1 odc jest jak prologowa kinówka o charakterze fałszywego startu z hookiem.