- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1439 Culés
Gorące dyskusje
Fog_W_1899
2
Ale ten sezon będzie dla nas ciężki. W sumie to myślę, że możemy już odpuścić i za bardzo... » Czytaj dalej
44 odpowiedzi
Cochise
9
https://x.com/i/status/2071906050056323417Dzien, w ktorym zostana tam pochowani Roman Szuchewycz i... » Czytaj dalej
16 odpowiedzi
jeonek
3
Te nasz cele transferowe typu Alvarez czy Kane to jest chyba taka zasłona dymna. Do końca okienka... » Czytaj dalej
14 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1439 Culés
0
@Gall to jest ten absurd, co żeśmy też mówili. Zbieranie podpisów w formie tradycyjnej jest przeżytkiem. To absurd
1
@michal26 A co myślisz o głosowaniu przez internet? np Przez Mobywatel czy coś?
2
@JordiAlbion no ja jestem za tym.
Profil zaufany oczywiście, ale mObywatel też git.
Cokolwiek. Zarówno zbieranie podpisów, jak i głosowanie w wyborach.
Da się to zrobić. Każda obwodowa komisja mogłaby sprawdzić w systemie, czy ktoś już zagłosował. Jak się pojawi w lokalu, to blokuje się taką osobę w systemie. Tylko to by musiało być cyfrowo od razu potwierdzone.
Może być chaos, ale myślę, że są się to rozwiązać..
1
@michal26 Właśnie obejrzałem. Teraz już mnie nie dziwi czemu rozsądni kandydaci nie mają żadnych szans.
Np. jakiś czas temu Gwiazdowski nie zebrał.
0
@michal26 Zbieranie podpisów online tak, głosowanie absolutnie nie. Jako programista uważam że nie da się tego zbudować w bezpieczny sposób.
0
@don'T.R.I.P.e jak się nie da. Jak to jest możliwe, że na świecie jest to możliwe, a w Polsce nie, gdzie mamy wybitnych programistów.
Mamy profile zaufane. Możnaby to robić przez banki np.
Możesz przecież zrobić szyfrowanie, by było to finalnie "anonimowo".
0
@michal26 Gdzie na świecie masz online wybory?
To jest ten typ problemu który wydaje się prosty a jak się zagłębisz to jest puszka pandory.
Najprostszy przykład:
W jaki sposób upewnisz się że telefony/komputery np. 5 milionów osób nie zostały zainfekowane na czas wyborów i gdy oni wybierali kandydata X w systemie to wirus tak naprawde zaznaczał kandydata Y?
0
@don'T.R.I.P.e a jaką masz pewność, że to Ty robisz przelew? Zabezpieczenia bankowe są znacznie większe niż nam się wydaje. Nie da się tak zainfekować telefonu, by jednocześnie ominęło to zabezpieczenia bankowe, systemu rządowego pt. Profil zaufany i jeszcze potwierdzenie SMS kodem. Technicznie za dużo barier.
Głosowanie online (oczywiście częściowe, tak jakby to u nas mogło być) masz chociażby w Estonii. I to od 2005 roku. Bodaj Kanada i Szwajcaria też ma lokalnie to dostępne.
0
@michal26 Oczywiście że się da i wcale nie są takie wspaniałe jak Ci się wydaje.
Wiele banków dalej chodzi na mega starych systemach i Ty widzisz świeży interfejs apki ale za tym interfejsem kryje się kompletny smród.
Powód dla którego nie widzimy masowych włamań na konta za pomocą typowo hakerskich metod to opłacalność - drobni przestępcy nie mają umiejętności żeby się włamać a Ci lepsi są wstanie lepiej zarobić na mniej ryzykownych przedsięwzięciach jak handel danymi/loginami itp. Zresztą - pieniądze nie są niczym podparte. Jeśli faktycznie ktoś Cie okradnie włamując się dosystemu banku to możesz się nawet o tym nie dowiedzieć. Bank zajmie się hakerem i odzyskiwaniem kasy a tobie w międzyczasie wpiszą spowrotem brakujące cyferki.
Jeszcze o bankach - większość kradzieży bankowych które mają w tej chwili miejsce na masową skale to inżynieria społeczna - tak jest najprościej.
Ktoś dzwoni do dziadka/babci/kogokolwiek i mówi np. że wpłacili przypadkowo za duże wyrównanie podatku albo zwrot np. 1000 złotych zamiast 500.
W toku rozmowy manipulują rozmówcą tak że "udowadniają" mu że pieniądze wpłyneły na jego własne konto.
Zatem osoba będąc uczciwa, bądź zastraszona przelewa 500 zł jako "wyrównanie" na konto oszusta.
W ten sposób traci bezpowrotnie np. 500 złotych. Często dochodzą różne karty podarunkowe itp. żeby trudniej były wyśledzić przepływ pieniędzy.
Osobiście widziałem też proste włamy na konto ze słabym hasłem np. Facebooka gdzie włamywacz pisał do znajomych ofiary żeby pożyczyli np. 1000 zł, 2000 zł bo np. zepsuł im się samochód albo zdarzyła się inna losowa sytuacja. Koleżanka mamy została w ten sposób zaatakowana i włamywacz wyłudził od jej synowej w ten sposób 2000 zł. Dziesięć minut po przelewie przestępcy wyciągneli pieniądze z bankomatu w miejscu gdzie akurat nie bylo kamery i dosłownie znikneli - policja bezsilna. Wyobraźnia przestępców i naiwność ludzi nie ma granic.
Ale tutaj nawet nie chodzi o zabezpieczenia bo dosłownie każde zabezpieczenia można złamać.
Tutaj chodzi o motywacje, efekt skali i wpływ.
Jeśli ktoś chce masowo zafałszować głosy na kartce to też da się to zrobić jeśli wynajmie wystarczająco dużo ludzi.
Żeby mieć wystarczający wpływ trzeba będzie jeździć po całym kraju, wchodzić do komisji i robić podejrzane rzeczy ze skrzynkami, ewentualnie podczas liczenia, albo jak w Rosji - nagle zostanie nadesłane kilka milionów głosów drogą pocztową. Wszystko to jest dość oczywiste i łatwo zauważalne.
Natomiast ataki hakerskie o wiele lepiej się skalują. Coś co działa na jednej osobie zwykle zadziała na wielu. Wiele ataków hakerskich bądź nazwijmy to "manipulacji" wychodzi na jaw ze znacznym opóźnieniem, o wiele łatwiej jest zacierać ślady.
Zobacz na przykład Volkswagena - byli wstanie oszukiwać testy emisyjne przez SZEŚĆ LAT na całym świecie, na skali 11 milionów samochodów zanim ktokolwiek się połapał. O to tutaj chodzi.
Tzw. state actors czyli rządy z wręcz nieograniczonymi środkami byłyby bez problemu przeprowadzić akcje hakerską by wpłynąć na takie wybory. Zresztą nawet już w tej chwili ma to miejsce tylko że w sferze medialnej. Rosja ma swoje farmy trolli które siejąc dezinformacje w ten sposób wpływają na wyniki wyborów.
Przykład Estonii jest jedyny na całym świecie i prawdę mówiąc - sam się dziwie że to im tam nie rąbneło, może Rosja ma lepsze rzeczy do roboty w tym momencie. Na pewno eksperci ostro krytykowali ten system bo nie jest transparentny i w zasadzie to nikt nie wie czy faktycznie działa prawidłowo.
Ostatnią, równie ważną rzeczą jest zaufanie. Nawet jeśli miałbyś dosłownie perfekcyjny system e-votingu - w jaki sposób sprawisz że ludzie A) będą rozumieć jak działa
B) zaufają że działa poprawnie?
Moim zdaniem to też byłby ogromny problem.