La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1051 Culés

2

U siebie zawsze mocni:

21 stycznia 1956 r. Urugwaj pokonał Paragwaj 4:2(3:0) na Estadio Centenario. Ten mecz zapoczątkował 24 edycje Copa America. Do stolicy Urugwaju zjechała cała kontynentalna śmietanka. Tym razem zabrakło Ekwadoru, Boliwii i Kolumbii, niezawodnych dostarczycieli punktów. Wyłącznie dobrzy i bardzo dobrzy byli skazani na siebie. Monumentalny stadion Centenario huczał wrzawą 80 tysięcy ludzi tylko wówczas, kiedy na murawe wybiegała jedenastka ,,Celestes”. W innym przypadku raczej świecił pustkami a chętnych obejrzenia zmagań Chile z Paragwajem znalazło się raptem 4 tysiące. Gospodarze dołożyli wszelkich starań by drużyna była przygotowana wzorowo. Trenerem został Bagnulo, ongiś świetny piłkarz a jeszcze wcześniej obiecujący… pięściarz, postać barwna i polemiczna, lecz z wielkim autorytetem, do tego wytrawny pedagog. Bagnulo potrafił z niezwykłym wyczuciem dotrzeć do psychiki swych podopiecznych, wyzwalając w nich poczucie pewności siebie i ambicje graniczącą z determinacją. W gruncie rzeczy była to stara tradycja ,,garra”, ów mityczny urugwajski ,, lwi pazur”, który należało tylko należycie wyostrzyć, nadając mu należytą wytrzymałość. Do tego celu nikt nie nadawał się lepiej niż profesor Alberto Langlade, najsłynniejszy ,,preparador fisico” w dziejach urugwajskiego futbolu. Spod twardej ręki Langlade wyszło jedenastu atletów nie do zdarcia. Siłą teamu Bagnulo-Langlade był zwarty, zgrany zespół, choć nie brakowało w nim indywidualności. Święci patroni Montevideo, Filip i Jakub, mieli w niebie dodatkowe powody do satysfakcji. Urugwaj był poza zasięgiem rywali. Wygrał 4 mecze a tylko z Brazylią zremisował 0:0, łącznie zyskując 9 punktów i do ostatniego meczu z Argentyną przystępując z Pucharem Ameryki w kieszeni. To rozstrzygnięcie przed czasem nieco obniżyło dramaturgie imprezy, co nie znaczy ze było nudno. Ostatecznie Urugwaj pokonał Argentyne 1:0 po golu Ambroisa, pieczętując 9 w historii tytuł Copa America. Właściwie tylko Paragwaj i Peru odstawały trochę od reszty. Paragwajczycy nastawili się na przygotowania do eliminacji MŚ ’58, traktując Sudamericano jako mniej ważny przystanek na drodze do celu głównego. Peruwiańczycy natomiast grali bez zwykłej dla nich werwy, ospale i wolno, chociaż na wysokim technicznym poziomie. Rozgrzali publiczność tylko w ciekawym meczu z Chile, przegranym 3:4, po bezpardonowej wymianie ciosów. Pozostałe 3 ekipy: Chile, Argentyna i Brazylia, zebrały po 6 punktów. Blado wypadła Brazylia, najlepsza w wygranym 1:0 meczu z Argentyną. Jednak klęska z Chile zatarła dobre wrażenie. Zastanawiało iż świetna defensywa canarinhos, w której szeregach grało tylu przyszłych mistrzów Świata(Gilmar, Djalma Santos, Mauro i de Sordi) momentami pozostawała zupełnie bezradna. Na swoją wielkość Brazylia musiała jeszcze trochę poczekać. Z kolei Argentyna pokazała solidną obronę i pomoc, identyczną jak w 1955 i mocno przemeblowany atak, z którego pozostali Micheli, Grillo, Labruna a w niektórych meczach także grający wcześniej Cecconato, Cucchiarioni i Bonelli. Kiedy indziej na skrzydłach występował Pentrelli i coraz częściej zastępujący w River Plate samego Loustau, malutki Zarate. Tych zmian było stanowczo za dużo. Powszechną uwagę przykuwała natomiast filigranowa sylwetka pomocnika River a mianowicie Omara Sivoriego, który popisywał się kapitalnymi sztuczkami technicznymi. Tym razem służyły one tylko ku ozdobie, chociaż nie ulegało wątpliwości że pojawił się piłkarz nietuzinkowy. W sumie eksperymenty w linii ataku nie dały efektów. Trener Stabile wyciągnął z tej lekcji wnioski na przyszłość. Rewelacją było za to Chile, może jeszcze lepsze niż przed rokiem, kiedy to dopiero na finiszu uznało wyższość Argentyny. Teraz uległo jej wprawdzie dość gładko po 2 golach Labruny ale zwycięskiemu Urugwajowi ustąpiło minimalnie pola po wyrównanym boju(1:2), zaś Brazylię wprost znokautowało 4:1! bezlitośnie dziurawiąc jej zagubioną obronę błyskawicznymi wypadami. Euforia Chilijczyków po tej historycznej wiktorii była tak wielka że cała ekipa jeszcze w szatni wspólnie odśpiewała hymn narodowy a w Santiago na wieść o niewyobrażalnym wcześniej w takich rozmiarach sukcesie, ogromny tłum kibiców zapełnił place i ulice hałaśliwie manifestując swój entuzjazm. Konsekwencją między innymi zwycięstwa z Brazylią był wywalczony przez Chilijczyka Hormazabala tytuł króla strzelców imprezy z dorobkiem 4 goli.

0

@FCBparasiempre Skoro wygrał 4:2 to czemu w nawiasie jest 3:0? Nie rozumiem.

1

@Pawel13sz 3:0 prowadził Urugwaj do przerwy

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?