- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1645 Culés
Gorące dyskusje
norbi77
20
Dla mnie to skandal, że Messi nie wyleciał z boiska. Przecież to jest ewidentna... » Czytaj dalej
43 odpowiedzi
norbi77
11
I niech mi nikt nie wali głupot, że gwiazdy nie mają "immunitetów". Ilu zawodników "bez... » Czytaj dalej
29 odpowiedzi
Borneo
0
Polska podpisala umowy o bezpieczęństwie z Anglią , Francją teraz z Niemcami.Rosja była... » Czytaj dalej
30 odpowiedzi
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1645 Culés
8
#8 Nieregularny cykl filmowy
Zauważyłem, że jest tu wielu fanów Quentina Tarantino. Ten post będzie skierowany głównie do nich, choć może okazać się ciekawy również dla innych osób lubiących kino. Osobiście przyznaję, że nie jestem wielkim fanem amerykańskiego reżysera. Podoba mi się jego styl filmowej narracji oraz darzę go ogromnym szacunkiem za składanie hołdu westernowi w wielu jego produkcjach, jednak jest kilku reżyserów w historii kina, których cenię bardziej. Przedmiotem wpisu będzie sztuka kopiowania, dopracowana przez Tarantino do perfekcji. Oto kilka filmów na których swoje produkcje oparł Quentin Tarantino. Kolejność przypadkowa.
1. Człowiek zwany ciszą (1968) – Klaus Kinski i Jean-Louis Trintignant w obsadzie, Sergio Corbucci za kamerą. To połączenie dało najlepszy film w karierze włoskiego reżysera. Tarantino jest wielkim entuzjastą westernów, głównie spaghetti westernów. Nic więc dziwnego, że śnieżna aura filmu posłużyła mu jako kanwa jego „Nienawistnej ósemki” z 2015 roku.
2. Śmierć jeździ konno (1967) – kolejny (z wielu) spaghetti westernów na tej liście. Muzyka stworzona przez Luciano Vincenzioniego posłużyła jako inspiracja dla motywu przewodniego „Kill Bill”. Co ciekawe, bohaterem filmu Petroniego jest Bill, który planuje pomścić zamordowanych bliskich. Brzmi podobnie do fabuły Kill Billa?
3. Django (1966) – wielu kojarzy pewnie Django z wizerunkiem zaniedbanego Jamiego Foxxa, ale fani Corbucciego na pewno pamiętają legendę włoskiego westernu Franco Nero, który wcielił się w tę postać kilka dekad wcześniej. W tle również rasizm i Ku Klux Klan.
4. Gra śmierci (1978) – do gry, cały na żółto wchodzi Bruce Lee. Na żółto? No właśnie. To stąd wzięto charakterystyczny strój dla Umy Thurman w „Kill Billu”.
5. Lady Snowblood (1973) – co tu dużo mówić. „Kill Bill” to wspaniały hołd dla tego japońskiego filmu. Postać kobiety mściwej, estetyka, śnieżne pojedynki szermiercze oraz piosenka przewodnia. To punkty wspólne obu produkcji.
6. Foxy Brown (1974) – obejrzyjcie sobie zarówno ten film, jak i „Jackie Brown” i zastanówcie się w którym filmie Pam Grier wypadła lepiej. Inspiracja raczej oczywista, więc lecę dalej.
7. Dobry, zły i brzydki (1966) – moim zdaniem, najbardziej wpływowy film dla całej kariery Quentina Tarantino. Puszczanie oczka w kierunku dzieła Leone można znaleźć niemal w każdym filmie amerykańskiego reżysera. Posunę się nawet o stwierdzenie, że słynny styl z którego jest znany QT to nic innego, jak kwintesencja konwencji spaghetti westernów autorstwa Leone, Corbucciego, Petroniego i innych.
8. Parszywa dwunastka (1967) – niedawno miałem okazję obejrzeć go po latach. „Bękarty wojny” to tak naprawdę hołd dla filmu Aldricha… choć u Tarantino, żołnierze są jeszcze mniej dżentelmeńscy.
9. Charley Varrick (1973) – nie oglądałem, przyznam z ręką na sercu, ale z tego, co ktoś napisał to pomieszanie „Wściekłych psów” (o nich będą dwie kolejne pozycje), „Jackie Brown” i „Pulp Fiction”. Dla Waltera Matthau warto nadrobić.
10. Płonące miasto (1987) – kolejny raz Tarantino udowodnił, że zna kino jak mało kto, a filmy, które obejrzał, można liczyć w tysiącach. Ten japoński thriller posłużył jako wzór dla reżysera przy kręceniu „Wściekłych psów”. Fabuła jest bardzo podobna. Zastępca policji, chcąc powstrzymać gang złodziei klejnotów, przekonuje swojego siostrzeńca Chow Ko, aby działał pod przykrywką. Bohater infiltruje grupę i wkrótce nawiązuje przyjaźń z jednym ze złodziei. Chow waha się między oddaniem policji, a oddaniem swojej grupie.
11. Rio Bravo (1959) – filmowa relacja między Johnem Waynem, a Angie Dickinson na tyle spodobała się QT, że postanowił stworzyć podobną w „Jackie Brown”, gdzie Pam Grier stopniowo ulega zauroczeniu Robertem Forsterem.
12. Szpicel (1962) – francuski film noir z Jeanem-Paulem Belmondo posłużył jako jedna z inspiracji dla „Wściekłych psów”. Główny bohater planuje kolejny, wielki skok. Nie wszystko jednak idzie tak jak powinno.
13. Zabójstwo (1956) - Stanley Kubrick kręci film Noir o grupie bandytów planujących napaść na sejf właścicieli wyścigów konnych. Kolejna inspiracja dla "Wściekłych psów".
14. Pewnego razu…, ostatnie dzieło Tarantino „Once Upon a Time… in a Hollywood” to hołd dla filmów Sergio Leone. Ale nie tylko. Oto produkcje, które pojawiają się podczas seansu: C.C and Company (1970), Kobieta w cemencie (1968) z Frankiem Sinatrą, The Wrecking Crew (1968) z Deanem Martinem, Wielka ucieczka (1963) oraz serial telewizyjny „The F.B.I.” nadawany w latach 1965-1974.
Tak więc podsumowując, Tarantino nie jest oderwany od przemysłu filmowego i bardzo chętnie kopiuje pomysły od innych, co nie jest czymś rzadkim, a raczej powszechnym. Pokazuje to jak wielkie ma umiejętności i jak dobrze zna kino.
3
@BorzyKrzys Podobnie jest w muzyce od lat wszyscy kopiuja, imituja i nasladuja innych. Normalna sprawa.
Tarantino fajnie wyniosl film tzw klasy B na salony. Ma raczke do tego, nie wspominajac os soundtrackach.
1
@BorzyKrzys To trochę jak z coverem, wybierasz kogoś piosenkę, którą chciałbyś przedstawić światu w swojej indywidualnej formie i pokazujesz w niej swoja osobowość i styl. Taratino czerpie pomysły z innych artystów jednak ma bardzo oryginalny styl i w swej oryginalności leży mi on o wiele bardziej, niż np. świat widzialny z perspektywy Davida Lincha, który też tworzy film dość nieszablonowe. Również mam reżyserów, których cenię wyżej, ale Tarantino jest na pewno w mojej TOPce. Uwielbiam go za Pulp Fiction, Bękarty wojny, Django, Kill Billa czy Cztery pokoje.