- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1252 Culés
Gorące dyskusje
heniusss
21
Macie czasami tak, że czytacie czyjś post i zaczynacie pisać odpowiedź po czym myślicie “po... » Czytaj dalej
22 odpowiedzi
tadzik447
4
A potem płacz, że po upałach przychodzi silny wiatr i ulewne deszcze, które powodują szkody.... » Czytaj dalej
16 odpowiedzi
KamQiX
66
Czerwona kartka za zasłanianie ust to najbardziej absurdalny przepis jaki wprowadzono w tym... » Czytaj dalej
19 odpowiedzi
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1252 Culés
6
Z cyklu (nie)zapomniane legendy futbolu:
1 października 1966 r. urodził się George Weah, liberyjski napastnik, laureat Złotej Piłki France Football z 1995 oraz najlepszy piłkarz Świata w klasyfikacji FIFA w 1995 r. Najwybitniejszy piłkarz Afryki zapragnął zostać prezydentem a później wiceprezydentem Liberii. I na własnej skórze przekonał się że w polityce gra się inaczej a na debiut przychodzi czekać nieraz znacznie dłużej. Wygrał z biedą kopiąc piłkę. Udało mu się więc to o czym marzą miliony chłopaków z afrykańskich i południowoamerykańskich slamsów. Tak jak dla nich, także dla niego los nie był łaskawy. Urodził się w wielodzietnej rodzinie w Monrowii, stolicy Liberii, tropikalnego państwa na zachodzie Afryki. Od najwcześniejszych lat miał smykałkę do piłki. Już jako nastolatek grał w pierwszoligowych klubach w stolicy zawsze na pozycji napastnika. W sezonie 1985/86 występował w zespole Mighty Barrolle, dla którego w 10 meczach strzelił 7 goli a z tym klubem zdobył mistrzostwo i puchar kraju. Następny sezon nadal utrzymując się ze skromnej pensji technika w firmie telekomunikacyjnej spędził w innym klubie z Monrowii-Invicible Eleven. W 23 grach 24 razy pakował piłkę do siatki i drużyna z tak skutecznym snajperem w składzie nie miała problemów ze zwycięstwem w lidze. Bardzo szybko utalentowany 20-latek przeniósł się do ligi kameruńskiej, gdzie dla klubu ze stołecznego Jaunde w niespełna 20 meczach strzelił ponad tuzin goli i pomógł mu zdobyć mistrzostwo. Nie świętował jednak z kolegami sukcesu gdyż miał bowiem nowego pracodawcę w dalekiej Europie. Świetną bowiem grą i skutecznością zwrócił uwagę Claude’a le Roya pochodzącego z Francji selekcjonera kameruńskiej drużyny narodowej. Ten polecił liberyjskiego napastnika swojemu rodakowi Arsenowi Wengerowi wówczas trenerowi AS Monaco. ,,Zrobił ze mnie piłkarza’’-powie później Weah o Wengerze. Liberyjczyk na Lazurowym Wybrzeżu spędził w sumie 4 sezony a dla klubu z księstwa zdobył aż 59 goli i Puchar Francji. W 1992 r. jego klub zawędrował do finału Pucharu Zdobywców Pucharów ale w tamtym meczu musiał uznać wyższość Werderu Brema. Drugim europejski przystankiem Weaha stał się Paris Saint Germain, dokąd przewędrował za 4,5 mln. dol.(nikt wcześniej nie wydał więcej na piłkarza z Afryki). W Paryżu Liberyjczyk zachwycał. W 121 meczach w lidze i w europejskich pucharach strzelił 48 goli. Z PSG zdobył mistrzostwo Francji i dwukrotnie puchar kraju, w sezonie 1994/95 wygrał klasyfikację najlepszych strzelców Ligi Mistrzów a w 1995 r. uznano go za najlepszego piłkarza Afryki, Europy i Świata! Właśnie lata 90. Były najlepsze w jego karierze. W barwach PSG a później w AC Milan imponował siłą i szybkością. W swoich popisowych akcjach wyprzedzał obrońców, wychodził na wolne pole i strzałem z prawej nogi posyłał piłkę w długi róg. Wielu obrońców przekonało się jak trudno było odebrać mu piłkę, przepchnąć a nawet sfaulować. Z futbolówką przy nodze potrafił przebiec całe boisko jak choćby w meczu z Weroną gdy w koszulce Milanu przejął piłkę na własnym polu karnym i popędził do bramki przeciwnika. Goniąca za nim piątka rywali bezradnie przyglądała się jak Weah potężnym strzałem pakuje piłkę obok rozpaczliwie interweniującego bramkarza. Z Milanem dwukrotnie wygrał ligę włoską a ze swoim następnym klubem(Chelsea) zdobył Puchar Ligi Angielskiej w 2000 r. Najwybitniejszemu piłkarzowi w historii Afryki nigdy nie udało się wystąpić w finałach mistrzostw świata mimo iż hojnie wspierał reprezentację narodową i grając trenował swoich kolegów z drużyny. Liberyjczycy z Weahem w składzie tylko raz zdołali zakwalifikować się do Pucharu Narodów Afryki ale gładko odpadli w pierwszej rundzie. George Weah nie miał problemów z odnalezieniem się na sportowej emeryturze. Nie chciał jednak zostać trenerem, menadżerem ani koncentrować się wyłącznie na pomnażaniu fortuny, którą zdobył kopiąc piłkę. Zamiast tego już w połowie lat 90. zaangażował się w działalność humanitarną. Był jedynym rozpoznawalnym Liberyjczykiem a zaraz po jego wyjeździe do Kamerunu grupa liberyjskich wojskowych przeprowadziła zamach stanu. Przewrót był preludium do kilkunastoletniej wojny domowej, podczas której walczące strony dopuściły się wszystkich możliwych okropieństw. Konflikt kosztował życie ćwierć miliona osób. Weah szedł z pomocą pogrążonej w anarchii ojczyźnie. Jako ambasador dobrej woli UNICEF, agendy ONZ, pomagał dzieciom, także tym, które siłą wcielano do zwaśnionych armii. Jeszcze jako gracz PSG w Liberii i w Ghanie wspierał akcje szczepień, kampanie prewencyjne o HIV i leczenie AIDS. Gdy grał w Milanie powiedział w wywiadzie dla ,,New York Timesa’’ że Liberią powinna zarządzać ONZ. W odpowiedzi odziały watażków splądrowały i spaliły jego dom w Monrowii a napastnicy zgwałcili też jego dwie nastoletnie kuzynki. Weah doszedł ostatecznie do wniosku iż samą działalnością humanitarną nie zmieni Liberii. Został politykiem. Okazja nadarzyła się w 2005 r. gdy krwawy liberyjski dyktator zbiegł do Nigerii i rozpisano nowe wybory prezydenckie. Weah wszedł na liberyjską scenę polityczną przebojem na czele własnej partii politycznej, którą założył i finansował. Wydawało się że w Afryce gdzie futbol ma rangę religii, zdobywcę Złotej Piłki czeka łatwe zwycięstwo. Przecież sam legendarny Nelson Mandela nazwał piłkarza dumą Afryki. I faktycznie pierwszą turę Weah wygrał w cuglach jednak hojnie rozdawane datki i magia nazwiska nie zadziałały bo na politycznym boisku pokonała go Ellen Johnson-Sirleaf, 67-letnia bankierka z dyplomem Harvardu. Przegrany Weah nie próżnował. W 2005 r. krytykowano go że nie dość iż oprócz obywatelstwa liberyjskiego ma paszport francuski to nie nadaje się na prezydenta także z braku formalnego wykształcenia. Dlatego już jako były piłkarz korzystał z kursów korespondencyjnych a następnie zapisał się na studia biznesowe na Florydzie. Kończąc je spełnił warunek dopisany do liberyjskiej konstytucji że prezydentem może zostać tylko absolwent wyższej uczelni. W 2017 roku Weah dopiął swego i wygrał wreszcie wybory prezydenckie w Liberii w drugiej turze pokonując urzędującego wiceprezydenta Josepha Boakaiema.
0
@FCBparasiempre Warto by może dopisać, jakim jest tyranem, despotą, okrutnikiem i wielbicielem nepotyzmu. Miał odmienić kraj na lepsze, a zamiast tego rządzi jak dyktator. Ha tfu na niego.