Sprzedawcy marzeń

Michał Gajdek

17 maja 2024, 11:50

35 komentarzy

Fot. Getty Images

Ostatnie godziny w Barcelonie to nagły zwrot akcji w sprawie przyszłości Xaviego Hernándeza, który relacjonujemy na bieżąco tutaj. Wszystkie media zgodnie donoszą, że Joan Laporta miał bardzo zdenerwować się słowami trenera na konferencji prasowej przed meczem z Almeríą. Choć na pozór wydaje się to błahy powód do zwolnienia szkoleniowca, to jednak moim zdaniem wcale nie jest on tak bezsensowny, jak na pierwszy rzut oka mógłby się wydawać.

Nim przejdę do tego, o czym ten tekst jest… chciałem uprzedzić, o czym nie jest:

- nie jest on o tym, czy Xavi, mówiąc o skomplikowanej sytuacji finansowej klubu i wiążących się z tym trudnościami, trafnie ocenił sytuację – bo moim zdaniem po części tak,

- nie jest on o tym, czy Xavi powinien zakończyć swoją pracę dla Barcelony już wcześniej i to nie za słowa na konferencji prasowej, tylko za kwestie czysto sportowe – bo moim zdaniem zdecydowanie tak (ba, napisałem zresztą na ten temat tekst),

- nie jest on wreszcie o tym, czy Joan Laporta ma jakikolwiek konkretny plan działania i czy takiej instytucji jak FC Barcelona przystoi permanentny chaos, brak jakiejkolwiek stabilności i medialna błazenada  - bo moim zdaniem nie (na ten temat szerzej pisał dziś Przemek Walczak.

Wybaczcie ten przydługi wstęp, ale zdaję sobie sprawę, że większość kontargumentów koncentrować się będzie właśnie wokół powyższych wątków – nie ma takiej potrzeby. Skoro zaś mamy to już ustalone, to przejdźmy do właściwego tematu.

Ilusión

Jednym ze słówek, których sprawne przetłumaczenie wzbudza największy problem jest ilusión. Ilusión to czekanie z niecierpliwością na jakieś wydarzenie, przepełnienie nadzieją i pozytywnym podejściem. Najbliższym odpowiednikiem w języku polskim jest chyba podekscytowanie czy ekscytacja, choć nie w pełni oddaje to znaczenie hiszpańskiego oryginału.

W każdym razie, ilusión była motywem przewodnim konferencji prasowej, na której ogłoszono pozostanie Xaviego na stanowisku. Sam trener mówił, że do zmiany decyzji przekonała go ilusión, którą zauważał u kibiców. Zarówno on, jak i presidente prześcigali się w mówieniu jak dużą ilusión odczuwają w związku z kontynuowaniem tego projektu przez kolejny sezon.

Bo, nie oszukujmy się – ilusión jest potrzebna. Jest potrzebna kibicom, żeby tłumnie ruszyli na Montjuïc w pierwszej połowie kolejnego sezonu. Jest potrzebna sztabowi, żeby przekonać piłkarzy do wiary we własne możliwości. Jest potrzebna potencjalnym celom transferowym, aby wyraziły chęć dołączenia do zespołu. Jest potrzebna sponsorom, żeby chcieli sięgnąć głębiej do kieszeni i wspomóc projekt.

Sprzedawcy marzeń

Dlatego też, nawet jeżeli Xavi Hernández miał rację i trzeźwo ocenił sytuację… to nie taka zapewne była umowa. Ludzie nie chcą, aby przypominać im, jak źle wygląda sytuacja. Sport to jednak w sporej mierze ucieczka od codzienności i mało kto chce uciekać z życiowych problemów indywidualnych w problemy kolektywne.

A przy tym piłka nożna jest dyscypliną, w której Dawid nad wyraz często może wygrać z Goliatem. Może nie na przestrzeni długiego, ligowego sezonu… ale wystarczy zerknąć na losy Borussi Dortmund w tegorocznej Lidze Mistrzów. Przypomnijcie sobie zresztą swoje nastawienie po losowaniu ćwierćfinałów Champions League i zobaczeniu potencjalnej drabinki. Przyznajcie – nie zaczęła wam kiełkować w głowie myśl o autostradzie na Wembley? Nie? A po zwycięstwie na Parc des Princes?

Ba, sięgnijcie pamięcią nieco dalej, do startu obecnego sezonu. Postarajcie się na chwilę odrzucić frustrację i cofnijcie się myślami w czasie - z jakim nastawieniem do niego podchodziliście? A z jakim podeszlibyście do kolejnego, jeżeli sprawy się nie zmienią?

Wypalenie zawodowe

Spójrzmy też na to, w jakich okolicznościach Xavi Hernández do FC Barcelony trafiał. Hiszpan przejmował drużynę zdewastowaną przez Ronalda Koemana, z piłkarzami pozbawionymi wiary we własne umiejętności, tułającymi się gdzieś w środku tabeli. Na chłodno, sytuacja była dużo trudniejsza niż obecnie. Jakie było wtedy jego przesłanie?

Wiemy, że jesteśmy w Barcelonie, a tu trzeba od siebie wymagać. Mnie uczono, że nie można remisować lub przegrywać. Nie może być tak, że przegrywasz lub remisujesz i nic się nie dzieje. Musimy wiedzieć, w którym miejscu jesteśmy, ale też ciężko pracować, wiedząc, że kadra jest dobra”. Tak Xavi podbudowywał barcelonismo na powitalnej konferencji prasowej. Zaraz po tym, gdy jego przybycie wywołało ilusión i rzesze kibiców przyszło na Camp Nou go powitać.

Jak zaś jest dziś? Gdy patrzę na Xaviego Hernándeza, widzę człowieka sfrustrowanego i zrezygnowanego. Brak radzenia sobie z emocjami i wieczne widzenie wszystkiego w czarnych barwach jest dla mnie oznaką wypalenia zawodowego. To zaś bezpośrednio przenosi się na piłkarzy, którzy grają sporo poniżej swoich możliwości. Tak, jak grali pod Ronaldem Koemanem… i co – o ironio - poprawił sam Xavi.

Caso Schuster

Ktoś powie: to przesada, Xavi nie powiedział nic takiego strasznego. Jasne, mogę się nawet z tym zgodzić. Ale powiedzenie o kropli, która przepełnia czarę goryczy nie wzięło się przecież znikąd. Może w tym przypadku – jak to bywa w dysfunkcyjnych relacjach – wystarczy pozornie niegroźna iskra, żeby podjąć decyzję o zakończeniu związku?

W sezonie 2008/09 trenerem Realu Madryt był Bernd Schuster. Na kilka dni przed grudniowym El Clásico, tak ocenił szanse swojego zespołu: „Spotkanie z Barçą martwi mnie mniej niż jakikolwiek inny pojedynek. Zwycięstwo z nią nie jest możliwe, bowiem zespół ten niszczy każdego przeciwnika i sądzę, że to będzie ich sezon. Moja drużyna może wykonać na Camp Nou dobrą pracę, nie możemy mówić jednak o niczym więcej.

Z perspektywy czasu, Niemcowi można tylko pogratulować trzeźwej oceny sytuacji. Te słowa kosztowały go jednak posadę. Takich rzeczy się nie mówi, nawet jeżeli je myślisz. I nawet jeżeli masz rację.

Być może tę lekcję odbierze teraz Xavi Hernández. A odpoczywając po trudach prowadzenia FC Barcelony mógłby się zapoznać z klasykiem polskiej kinematografii.

P.S. A zauważyliście, że kwestia niewyjaśnionej "pożyczki" dla zarządu od jednego z usługodawców klubu... nagle przestała być interesująca? Pojęcie "tematów zastępczych" znamy przecież nie tylko z polityki. 

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Ja przestaję mieć jakikolwiek ilizje względem tego klubu, pardon ilusión względem tego klubu.

Witam wszystkich kibiców. Postanowiłem się udzielić ponieważ Pan autor tekstu chyba nie wie o czym mówi albo już jako redaktor się wypalił. Postawienie takiej tezy w kierunku trenera z Terrassy jest albo nie przemyślane albo mało inteligentne. Proszę mi logicznie wyjaśnić co ma być może frustracja trenera wspólnego z wypaleniem? Czy według redaktora każda frustracja na zwierzchników w pracy jest równoznaczna z wypaleniem? To przecież każdy z nas co jakiś czas byłby wypalony w swojej pracy. Nie będę się jednak długo rozwodził i napiszę krótko. Xavi jest dopiero na pierwszym zakręcie swojej trenerskiej kariery i nie ma tu mowy o wypaleniu zawodowym, to że zarząd i inne szare eminencje bez statusu w klubie robią sobie interesy kosztem kasy klubowej i wizerunku to tylko zdaniem miałkich ludzi ktoś taki jak legenda piłkarska Barcy powinna to szaleństwo pudrować w imię lojalności pracowniczej. Moim zdaniem powinien dużo wcześniej głośno mówić że nie chce piłkarzy chcianych przez Laporte i jego kolesi, agentów. Że nie godzi się na wchodzenie w jego buty i nie firmować wszystkich tych głupich i niekorzystnych decyzji swoim nazwiskiem bo koniec końców jak nie wychodzi to i tak jest na niego i tylko on i sztab są winni, nie zarząd i nie piłkarze. I jeśli podnoszenie ducha kibica po przez złudną nadzieję to jest to czego Pan redaktor oczekuje to przykre dla mnie że takiego mamy redaktora naczelnego największego fanklubu w Polsce. I jeszcze na sam koniuszek jak życzy Pan sobie nie słyszeć złych wieści o klubie i z klubu tylko sielankę przekładaną nadzieją to sugeruje oglądać od tej pory już tylko mecze wygrane odgrzewane na drugi dzień żeby nie popsuć sobie przypadkiem dnia.

Ty widzisz we mnie coś
Nie ma ideału
A miłość ślepa jest
I chyba nie wiesz że
Telewizja kłamie
Nie wszystko możesz mieć

U mnie nadziei na Wembley nie było. Barcelona trafiła na kiepskie Napoli i beznadziejne PSG, a i tak wiedziałem że PSG będzie za trudnym rywalem. Borussia też w tym sezonie na Goliata nie trafiła, pierwszym jej Goliatem będzie dopiero Real. To nie jest ten przypadek co chociażby Ajax w sezonie 18/19. Gramy piach i ja osobiście żadnych oczekiwań wobec Barcy nie miałem w tym sezonie... A i tak się zawiodłem....

Świetny tekst. Najlepsze autor zostawił na koniec

Laporta jest propagandystą, to też takie wypowiedzi są zupełnie poza narracją jaką prowadzi, a że kierują nim głównie emocje, to nie dziwi mnie taka reakcja, ale oczywiście zgadzam się, że takie wypowiedzi dodatkowo utrudniają sytuację, w dzisiejszej piłce, gdzie sport ma coraz mniejsze znaczenie, to trzeba to jednak ubrać w inne słowa.
Jednak usprawiedliwianie się w ten sposób Xaviego po raz kolejny pokazuje że on tak naprawdę nie czuje się specjalnie winny kondycji sportowej tego zespołu, który wczoraj po raz kolejny grał jak równy z równym ze spadkowiczem. Pokazuje także że korzystanie z młodych też wynika tylko i wyłącznie z konieczności, bo gdyby był hajs to tak jak wielu poprzedników poszedłby na zakupy niczym Jessica do centrum handlowego.
Jestem przekonany że gdyby nie urazy, to nie ujrzelibyśmy Cubarsiego, Yamala, czy Forta, a Lopez grzałby ławę.
Ostatnie miesiące pokazują że prócz przekrętów, które coraz bardziej nawiązują do poziomu Bartomeu, mamy jeszcze chaos i niekompetencję na poziomie polskich polityków.
konto usunięte

Raczej sprzedawcy Barcy.

"Hiszpan przejmował drużynę zdewastowaną przez Ronalda Koemana" - nie zgodzę się z tym. Drużyna była zdewastowana przez prywatną wojnę Laporty z Koemanem, podkopywanie jego pozycji i próby zmuszenia do samodzielnego odejścia żeby uniknąć konieczności płacenia należnego odszkodowania. Xavi na wejściu dostał nieporównywalnie większy komfort, choćby przez uwolnienie środków na transfery, niż Koeman miał w którymkolwiek momencie swojej pracy w klubie

Artykuł z tych ,napisz a może komuś się spodoba, nic nowego i tyle.

Dobry i potrzebny artykuł.

Dobry artykuł, daje nieco inny pogląd na sytuację. Po przeczytaniu tego zgadzam się, że Xavi nie powinien był tego mówić i nie dziwię się Laporcie, że mu się to nie spodobało. Jednakże od prezydenta należy wymagać racjonalnych działań, a takim byłaby rozmowa z Xavim na ten temat, szczególnie że sama ta wypowiedź nie odbiła się szerokim echem. Tak radykalne działanie wprowadza bardzo szkodliwy i kompletnie niepotrzebny chaos oraz kolejny raz kompromituje klub w oczach świata, co w mojej opinii rujnuje ilusión jeszcze bardziej niż tamta wypowiedź.

porownac sytuacje ktora mial Koeman do tej Xaviego to trzeba byc konkretnie, cytuje, "zdewastowanym".

Ja się Xaviemu nie dziwię. Wymagania wobec Xaviego są bardzo wysokie, wielu patrzy na Barcelonę właśnie przez pryzmat marki i oczekuje wygranych w każdym meczu, a nawet jak wygrywa, to co chwilę jest lament o styl. Po odejściu Koemana brałbym w ciemno 88 punktów w pierwszym sezonie, potencjalne 85 w drugim i ćwierćfinał Ligi Mistrzów. I to bez mrugnięcia okiem. Gdyby nie to, że Real w tym sezonie punktuje zdecydowanie ponad stan i ma fantastyczny sezon, to spokojnie bilibyśmy się dzisiaj o mistrzostwo, być może byśmy je zdobyli. A atmosfera w tym klubie jest taka jakbyśmy właśnie zwijali interes i kończyli sezon w środku tabeli właśnie.
Laporta tworzy PR-ową papkę dla naiwnych, jakim to my nie jesteśmy "projektem", a prawda jest taka, że cały świat wie, że jesteśmy gołodupcami. Real kupił Bellinghama, zbiera się po Mbappe, mówi się o Daviesie i innych głośnych nazwiskach, a my zastąpiliśmy Busiego Oriolem Romeu, a 19-latka z Brazylii zarejestrowaliśmy tylko dlatego, że Gavi wypadł do końca sezonu i zwolnił miejsce w kadrze. Słowa Xaviego są korzystniejsze niż mydlenie oczu Laporty, bo kreowanie u kibiców poczucia, że jest fantastycznie, też jest zgubne w skutkach. Racja, pewnych rzeczy się nie mówi, ale moim zdaniem słowa Xaviego do takich rzeczy nie należą. Xavi nie składa broni, chce walczyć i walczy, ale zwraca uwagę na sytuację klubu, bo przeciętny kibic słuchający Laporty może odnieść wrażenie, że jesteśmy w lepszej sytuacji niż TOP10 w Europie razem wzięte.

Redakcja wrzucała tu ostatnio porównanie słów Koemana i Xaviego - niesamowity przypadek, że obaj mówią to samo. Przyjdzie nowy trener, minie ekscytacja związana z początkiem i powrotem na Camp Nou i będzie jedno i to samo. Ryba psuje się od głowy.

Z tym tematem zastępczym, to słuszna uwaga, i nie pomyślałem o tym zupełnie, może tak być. Jednak sugestia że Xavi odbudował drużynę nie podoba mi się. Kurcze on wymienił cały skład, pozbył się słabszych graczy ok, ale czy to zrobił on czy alemany? Na kim mogę zarobić to się pozbyli, może poza Dembele. Bo jego szkoda. Yamal młody, super drybler jedzie większość obrońców jak chce, dogarnie i strzał. Jednak ma mniej bramek czy asyst jak raphinha a męczy dużo więcej. Poszla ogromną kasa na transfery były mistrz Hiszpanii, Xavi nie wymienił pół składu i dostał ze szkółki graczy walczymy o drugie miejsce. Zdaje sobie sprawę że nastroje byłby lepsze gdybysmy grali w LM o finał, no ale nie gramy :(

A ja uważam, że nie można postawić sprawy tak, że zamiatamy problem pod dywan i udajemy, że go nie ma. Schuster wprost powiedział, że nie mają szans, co było haniebne, natomiast Xavi powiedział, że walczą o wszystko ale sytuacja finansowa jest ciężka. Jaki poważny trener tu przyjdzie skoro tak traktujemy legendę? Klopp, Guardiola? Mogę się tylko zaśmiać pod nosem.

Nie no nie mogę odnieść się do jednego fragmentu, bo ja mam wrażenie że to jest już jakaś ludowa legenda o odbudowie kadry zdewastowanej po pracy Koemana... No to może przypomnijmy sobie w jakiej sytuacji Koeman przejmował Barcelone.

8:2 z Bayernem - ukrzyżowany Setien
Dymisja Bartomeu
Brak prezydenta w klubie
Brak rzecznika w klubie
Początek kryzysu finansowego - zawodnicy podpisujący przedłużenie umów i rozkładanie pensji na lata
Brak transferów
Odejście Messiego po 1 sezonie.
Kontuzje kluczowych zawodników

Koeman tuż przed zwolnieniem grał SERGINIO DESTEM na PRAWYM SKRZYDLE.
Dembele i Pedri kontuzjowani...

No można wymieniać, przyszedł Xavi, zanotował 3 kiepskie mecze po czym przyszło okienko zimowe i dostał 5-6 zawodników którzy okazali się absolutnie kluczowi w walce o powrót do czołówki.

Naprawdę nie rozumiem jak można twierdzić że Xavi obejmował drużynę w gorszym momencie niż Koeman.