El Periódico: Na osobiste konto zarządu FC Barcelony wpłynęło 300 tysięcy euro od jednego z usługodawców klubu tytułem „pożyczki”

Michał Gajdek

15 maja 2024, 18:45

El Periodico, FCBarcelona.es

20 komentarzy

Fot. Getty Images

Jednym z wymogów, które Joan Laporta musiał spełnić, żeby w 2021 roku ponownie zostać prezydentem FC Barcelony było przedstawienie gwarancji bankowych na kwotę przekraczającą 100 mln euro. Udało się to osiągnąć tuż przed upływem terminu. Teraz El Periódico donosi, że na wspólne konto zarządu Barçy, prowadzone w celu obsługi kosztów gwarancji, wpłynęło 350 tysięcy euro tytułem „pożyczki” od firmy obsługującej następnie część klubowego tournée w 2022 roku.

Gdy Joan Laporta wygrał wybory w 2021 roku, zgodnie z zapisami ówczesnej Ustawy o sporcie zobowiązany był (wraz ze swoim zarządem) do przedłożenia gwarancji bankowych w wysokości 15% klubowego budżetu. Wówczas oznaczało to niebagatelną kwotę 124.651.950 euro. Laporcie ostatecznie udało się uzbierać wymaganą kwotę, przedłożyć gwarancje i objąć władzę w Barcelonie – jedyną alternatywą było powtórzenie wymogów.

Oczywiście żaden bank nie wystawi gwarancji na taką kwotę za darmo. Oprócz weryfikacji, czy wnioskujący o nią posiadają majątek w takiej wysokości, Banco Sabadell nalicza odsetki w wysokości ok. 2% rocznie. Oznacza to, że na każdego z członków zarządu przypada średnio kwota 124.000 euro. Z tego powodu cały zarząd Barçy 15 marca 2021 roku otworzył wspólne konto, które miało służyć do pokrycia przez poszczególnych dyrektorów odpowiadającej im części. Już dzień później na to konto wpłynęły dwa przelewy: 750.000 euro od spółki JBM Investments 2014 SL, będącej własnością izraelskiego biznesmena, Borrisa Moshe Benisty’ego oraz 700.000 euro od Capital Planet SL, w której jedynym członkiem zarządu jest Xavier Laporta, brat presidente. To te środki posłużyły pokryciu wstępnych opłat za wystawienie gwarancji na rzecz Banco Sabadell, sięgających 900.000 euro, co umożliwiło przedłożenie gwarancji w LaLidze 17 marca 2021 roku – ostatniego dnia terminu.

El Periódico donosi, że temat wspólnego konta wywołał niesnaski wewnątrz zarządu. Pierwszym niezadowolonym był sam Joan Laporta, który miał mieć już dosyć prób wyegzekwowania od kolegów, aby wpłacili przypadającą im kwotę. Z tego względu, presidente miał poprosić Ferrana Olivé, skarbnika klubu i swoją prawą rękę, żeby dopilnował, aby każdy dyrektor zdeponował swoją część.

Pożyczka od organizatora tournée

Teraz Toni Frieros ujawnił w El Periódico, że 22 listopada 2021 roku na wspólne konto zarządu wpłynęła kwota 350.000 euro pochodząca od spółki ISL Futbol Limited Liability Company, amerykańskiej firmy zajmującej się marketingiem sportowym. ISL jest własnością dwóch młodych katalońskich biznesmenów, Alexa Iserna oraz Marka Segarry, a z klubem współpracuje od 2015 roku, kiedy prezesem Barçy był jeszcze Josep Maria Bartomeu. Firma ta otworzyła wówczas na licencji FC Barcelony szkółki w różnych miastach USA, konkretnie w Raleigh, Charlotte, Richmond, Cincinnati oraz Lousville. Zdaniem Frierosa, „biznes ISL kwitł od czasu rządów Laporty”, a firma otwierała kolejne szkółki oraz zaczęła organizować letnie obozy piłkarskie dla młodzieży (w 2023 roku w 35 miejscach).

Ponadto, w maju 2022 roku, pół roku po wpłacie kwoty 350.000 euro, Barça oficjalnie ogłosiła, że to ILC zorganizuje część amerykańskiego tournée Barçy. Firma była odpowiedzialna za mecze z Interem Miami oraz z New York Red Bulls, podczas gdy pozostałe dwa spotkania (El Clásico oraz starcie z Juventusem) zorganizowała inna spółka.

Frieros twierdzi, że skontaktował się z przedstawicielami ISL, którzy potwierdzili dokonanie płatności na rzecz zarządu Barçy, twierdząc, że chodziło o „pożyczkę”. Firma utrzymuje, że organizacja dwóch meczów towarzyskich Blaugrany nie ma nic wspólnego z tą transakcją i była wynikiem wyłącznie doskonałej znajomości rynku amerykańskiego. Jednocześnie, El Periódico zaznacza, że „pożyczka” póki co nie została spłacona przez zarząd Barçy – w przeciwieństwie na przykład do tej udzielonej przez brata Joana Laporty.

Na publikację artykułu szybko zareagował klub. W oficjalnym oświadczeniu napisano, że „po pozyskaniu gwarancji bankowych na kwotę 124 milionów euro, które członkowie zarządu zabezpieczyli swoim własnym majątkiem, a które pozwoliły im na objęcie rządów w klubie, zostało otwarte wspólne konto w celu ponoszenia kosztów obsługi gwarancji.

Na to konto członkowie zarządu otrzymywali pomoc w formie pożyczek, bez żadnego świadczenia z ich strony. W przypadku firmy ISL Fútbol Limited Liability Company, jej wpłata nie wygenerowała żadnego świadczenia. Ponadto, FC Barcelona w ostatnich latach ograniczała rozpoczętą w 2015 roku relację z tą firmą. Stało się tak z powodu lepszych okazji rynkowych znalezionych przez klub, co pozostaje bez wpływu na kontynuowanie relacji handlowej ze względu na wysoki poziom satysfakcji usługami firmy”.

Jaki będzie dalszy ciąg sprawy?

W naszej ocenie należy podkreślić, że przedstawiona sytuacja jest co najmniej nietypowa, by nie użyć mocniejszych słów: członkowie zarządu otrzymali osobistą korzyść finansową o znacznej wartości od jednego z partnerów biznesowych klubu. Trudno uznać oficjalny komunikat klubu za wyjaśniający sytuację, zwłaszcza, że nie wiadomo nic o rynkowości udzielonej „pożyczki” (na jaki okres została udzielona, kiedy zostanie spłacona, jakie jest jej oprocentowanie, itp.).

Takie działania zapewne stoją w sprzeczności z zasadami compliance panującymi w organizacji. Jednocześnie, na konsekwencjach wewnętrznych może się nie skończyć, gdyż sprawą zainteresował się Urząd Skarbowy. Fiskus bada również samą kwestię gwarancji bankowej, przy której wniesieniu udział miały osoby spoza zarządu: mówiło się o tym, że 30 milionów euro poręczył Jaume Roures za pośrednictwem firmy Orpheus Media SL (firma ta następnie uczestniczyła w operacji sprzedaży udziałów w Barça Studio, za które ostatecznie nie zapłaciła), a 40 milionów euro José Elias (właściciel firmy Audax, z której wywodzi się Eduard Romeu, aktualnie były już wiceprezes zarządu FC Barcelony do spraw ekonomicznych).

Urząd Skarbowy ma obecnie badać legalność całej operacji.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Przeczytałem to dzisiaj, tydzień od publikacji.
Wczoraj w dyskusji napisałem (łatwo znaleźć w moich komentarzach) że obecny model klubu w którym zarząd musi przedstawić gwarancje na 15 % budżetu wręcz wymusza takie patologiczne zachowania - bo sam koszt tych gwarancji bankowych jest ogromny.

Jeżeli to prawda,to musi skończyć się dymisją. Jakoś cicho w mediach na ten temat.

Zgasić światło, zasłonić okna. To się skończy najgorszym scenariuszem.

Niezłe trefnisie ten nasz zażont.

Jak komuś kiedyś uda się połączyć wszystkie kropki, wszystkie sprawy, wpłaty, przelewy, pożyczki, obietnice, łapówki, udziały, sprzedaże, transfery, to niestety powstanie z tego serial kryminalny, a nie sportowy. Są drobne sprawy, które każdy średnio inteligentny człowiek od razu wyłapie, jak kolejne sprzedaże Barca Studios różnym spółką, aby tylko dopisać zysk, którego nigdy nie będzie. Na chwilę to wystarcza. Podobnie z tzw. kreatywną księgowością i zamiana i bramkarzy z Walencją kilka lat temu. Byłem wielkim zwolennikiem Laporty, ale obecnie chętnie bym odwołał ten zarząd. Dodatkowym problemem jest to, że nie ma pewnie nikogo, kto by ich zastąpił i to wszystko poukładał. Jak przyjdzie nowy zarząd, to wdepbie w bagno, które go pochłonie.

Najprawdopodobniej wotum nieufności nie przejdzie ale ludzie trzeba ratować klub i powinno te wotum powstać jak najszybciej. Trzeba chociaż spróbować

Nie wiem czy dobrze rozumiem ten fragment bo prawnikiem i finansistą nie jestem, ale jeżeli dobrze rozumiem to Barcelona uzyskała kwotę na poręczenie od Jaume Rouresa a następnie podpisała z nim fikcyjny kontrakt na sprzedaż aktywów po to aby przedłożyć go LaLidze w celu zarejestrowania piłkarzy. Już w tym momencie klub wiedział, że nigdy tych pięniedzy nie otrzyma i dlatego Orpheus Media SL nigdy nie dokonało tej wpłaty.

'Fiskus bada również samą kwestię gwarancji bankowej, przy której wniesieniu udział miały osoby spoza zarządu: mówiło się o tym, że 30 milionów euro poręczył Jaume Roures za pośrednictwem firmy Orpheus Media SL (firma ta następnie uczestniczyła w operacji sprzedaży udziałów w Barça Studio, za które ostatecznie nie zapłaciła)"

Czy teraz kogoś dziwi, że większość tych firm od sprzedazy aktywów nie dokonuje wpłat? Powiedzmy szczerze jak to wygląda, to jest pieprzona piramida finansowa i spoko Bartomeu był tragiczny, ale to co w tym momencie się dzieje rujnuje klub doszczetnie.

Cofnijmy się teraz do artykułów które mówiły że poważne firmy audytowe z tzw. big four (wielkiej czworki) nie chcialy tykac się ksiąg Barcy bo ta nie była transparentna i nie dostarczała wszystkich dokumentow. Po tym artykule wszystko spina się w całość.

Ciekawi mnie tylko jak to jest możliwe ze audyt LaLigi nie potrafi takich rzeczy wyłapać, pokazuje to idealnie jak działa obecnie klub.

Wotum nieufnosci jest moim zdaniem konieczne. Laporta kreci walki i dalej nie wyciagnal klubu do zasady 1:1 i prawdopodobnie nie wyciagnie poniewaz obecne wypowiedzi Xaviego o sytuacji finansowej to moim zdaniem dowod ze klub juz dostal info ze dalej nie moze dzialac na zasadzie 1:1 i dlatego Xavi zaczyna oswajac barcelonismo.

Masakra.

Moim zdaniem Barcelonie sie juz pali pod nogami. Za chwilę trzeba będzie sprzedać klub arabom i oddac model socios. Te miesiace/lata od przyjscia Laporty zmarnowano na kolejny przekrety i machlojki.

Ale padlina w tym klubie a pewnie jeszcze 3/4 nie wiemy jak jest .... Niech ten grubas Laporta bierze ze sobą ogrodnika i poda się do dymisji....

Rzygać się chce od patrzenia co ci ludzie robią z klubem. Co chwile jakieś machlojki, przekręty, podejrzane biznesy, znajomości. To chyba naprawdę czas, aby klub przejął prywatny inwestor, który będzie o niego dbał jak o własny biznes w przeciwieństwie do tej bandy niekompetentnych polityków, którzy dużo krzyczą, ale mało robią.
Kompromitacje kolejnych zarządów Barcelony sprawiają, że wstyd być kibicem tego klubu

To co się dzieje w tym klubie i wiadomości jakie z niego wypływają każdego dnia to już jakiś żart. Nie dość że sportowo jesteśmy klubem memem, to jeszcze nie ma tam krzty uczciwości i profesjonalności

Dzień spokoju dniem straconym.