La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1149 Culés

konto usunięte

49

Opowiem wam moją historię trzech meczów w trakcie jednego tygodnia, które tak naprawdę pokazują jak wyglądała moja przygoda z piłką. Kto chce to zapraszam do czytania:)
Eintracht Braunschweig rozgrywał w domu swój pierwszy mecz sezonu 1994/95 przeciwko drużynie Herzlake na poziomie 3 ligi niemieckiej. Na trybunach około 5 tys widzów, piękna pogoda, cudownie przygotowana murawa a w składzie gospodarzy młody niespełna 21 letni chłopak z Polski, który kilka dni wcześniej podpisał z tym uznanym w Niemczech (pierwszy mistrz Bundesligi) klubem kontrakt.
Dla mnie było to bardzo emocjonalne spotkanie, nie znałem języka niemieckiego z angielskim też słabo sobie radziłem dobrze że chociaż rosyjski umiałem bo w składzie byli piłkarze, którzy w tym języku się wypowiadali. Inna otoczka meczu niż w Polsce, profesjonalizm pod każdym kątem chociaż to tylko trzecia liga niemniej Eintracht był na bardzo wysokim poziomie. Koncowy wynik meczu trochę rozczarowujący bo tylko 0 0. Natomiast najlepszym piłkarzem na boisku o którym po meczu pisano nowy Biełanow w Braunschweigu byłem ja. Grałem na pozycji napastnika ale byłem piłkarzem bardzo wybieganym i walecznym a w tym meczu po prostu przeszedłem sam siebie pod względem pracy i biegania. Wslizgi, rozgrywanie piłki, próba wykańczania akcji, byłem wszędzie i naprawdę grałem świetny mecz. W jednej z akcji pojechałem na wślizgu, trafiłem przeciwnika, dostałem żółtą kartkę i zdarłem na tyłku skóre na dużej powierzchni ciała. Kto grał w piłkę to wie że to strasznie piecze i trudno się goi. Po meczu były poklepywania po plecach i z każdej strony słyszałem gute spiel Magic, brrravo. 4 kg, aż tyle zgubiłem w trakcie tych 90 minut to świadczy że dałem z siebie maksa. Po przyjściu do hotelu kiedy położyłem się na łóżku powiedziałem do dziewczyny obecnie mojej żony że takiego dobrego meczu jak dzisiaj nie rozegram już chyba w barwach tego klubu. Byłem tak zmęczony że tak w tym momencie uważałem. Do tego ból zdartej skóry i takie klejące miejsce nie pozwalało mi na sen. Tragedia jednym słowem!
Trzy dni później Eintracht pojechał na mecz pucharowy gdzieś do 6 ligi nazwy zespołu nie pamiętam. W pierwszym składzie nowa gwiazda zespołu czyli ja. Nie byłem do tego meczu absolutnie przygotowany, mój organizm zmagał się nie tylko z raną która była na dupie ale też z tym że nie doszedłem fizycznie do siebie. Trudno też było mi podejśc do trenera i powiedzieć że nie mogę grać będąc dopiero 2 tygodnie w tym klubie.
Z drugiej strony myślałem sobie że z takim rywalem to na stojąco dam sobie radę. No i bardzo się na tym przejechałem. Zagrałem fatalnie pod każdym względem a to co zrobiłem w drugiej połowie meczu przy stanie 0 0 było dramatem. Wyszliśmy dwóch na bramkarza i kolega wyciągnął rywala do siebie i zagrał mi na 16 metr przed bramką. Wielka pusta bramka a ja zamiast sobie przyjąć piłkę i wjechać z nią do bramki uderzyłem z pierwszej piłki i ...nie trafiłem. To jest taki moment w którym nie wiesz co masz zrobić. Wstyd jak cholera i nie ma gdzie uciec. Byłem zdruzgotany tym błędem i po chwili zostałem zmieniony. Wygraliśmy całe szczęście ten mecz 1 0 a bramkę strzelił Gruzin który wszedł za mnie. Tym razem w szatni nie było gut Magic a bardziej nic się nie stało, gramy dalej itd.
Trzy dni później mieliśmy drugą kolejkę ligi na wyjeździe graliśmy z Ricklingen. Byłem już w formie ok i grzałem się na to spotkanie jak cholera a tu niespodzianka, nowa gwiazda zespołu nie wychodzi w pierwszym składzie a w jego miejscu gra Gruzin który dał dobrą zmianę w meczu pucharowym. Lekko się wkur... bo myślałem że jeden słabszy mecz nie spowoduje że usiądę na ławie ale cóż takie życie. Co ciekawe Gruzin strzelił bramkę na 1 0 dla nas i coraz bardziej nieciekawie się robiło dla mnie. W końcu w drugiej połowie w około 60 minucie wchodzę na boisko. Naładowany jak kabanos z myślą by pokazać swoje największe atuty, walka, zaangażowanie, bieganie itd. Zacząłem z wielkim zębem, pierwszy wślizg 61 minuta i żółtka kartka. Słyszę z boku z ławki Magic ruhe czyli spokojnie. Chwilę po tym dostałem piłkę i jest na mnie rzut karny. Pech chciał że kolega trafił w poprzeczkę. Ta sytuacja jeszcze bardziej mnie motywowała do walki i niestety zakończyło to się tragicznie dla mnie. 68 minuta wchodzę wślizgiem w piłkę tak mi się wydawało ale sędzia miał inne zdanie i pokazał mi drugą żółtą a w konsekwencji czerwoną kartkę. To był znowu ten moment gdy ze wstydu chciałem się zapaść pod ziemie, grałem tylko jeb.. 8 minut. Zszedłem do szatni i się po prostu poryczałem z bezsilności i trochę z własnej głupoty. Zespół wygrał 1 0 i kamień spadł mi z serca a jak się dowiedziałem jeszcze w szatni za dwie żółte kartki nie pauzuje się w następnym meczu.
Ten tydzień pokazuje że często z zera do bohatera (Gruzin) jest krótka droga ale też z bohatera do zera jeszcze krótsza (ja).
Dziękuję za przeczytanie

1

@Janiama stad frazeologizm „zesrać się jak Magic z 6 ligowym zespołem”

Z dystansem proszę :)

12

@Janiama Maciek pisz więcej w podobnej charakterystyce. Bez niepotrzebnych emocji, próbowania na siłę wszystkim czegoś udowodnić. Pzdr.

konto usunięte

2

@SeeleyBooth Jak widzisz jestem normalny tylko czasami odbiera się mnie jak Hajte. Trochę bez sensu bo mam dystans do siebie i potrafię się z siebie śmiać :)

konto usunięte

11

@Janiama No i takie rzeczy z przyjemnością się czyta. Pisz częściej tego typu wspominki.

1

@Janiama Zaśmiałem przy tym "Magic ruhe", od razu w głowie sie pojawia wizualizacja tego, jak cię musieli uspokajać :D

Fajna historia, subskrybuję, klikam dzwoneczek i czekam na więcej!

1

@Janiama więcej takich smaczków niż udowadniania czegoś na sile. Takiego Cię polubilismy

1

@Janiama z reguły nie lubię czytać twoich wypowiedzi, ale ta mi sie bardzo podoba, możesz nam pokazać jak wygląda świat z perspektywy profesjonalnego zawodnika, pozdro i proszę o więcej takich!

konto usunięte

1

@Janiama Ciekawe ;) Więcej takich tekstów ;d

0

@Janiama O,kurde. Jako Gruzin, spytam: a kto był ten Gruziński piłkarz?)))

konto usunięte

0

@AssisMoreira Aleksander Geladze

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: