La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj. By Użytkownikom La Rambli ułatwić korzystanie z tego działu w zgodzie z regulaminem, stworzyliśmy dla Was Kodeks La Rambla. To zbiór sugestii i wskazówek, które pozwolą Wam poruszać się po La Rambli bezpiecznie, bez narażenia na blokadę konta. Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z Kodeksem!

La Rambla

Online: 1174 Culés

15

Pojawił się wątek wychowania dzieci. I wniosek, który wyciągnąłem to jest taki, że jak kogoś nie stać na posiadanie potomstwa to nie powinien mieć dzieci.
Sam pamiętam początek XXI wieku, szare blokowisko, mieszkanie, gdzie brakowało prywatności, własnego pokoju. Wieczny hałas, często brak pieniędzy. Nie zawsze człowiek mógł pojechać na wycieczkę, nie zawsze były warunki do nauki, nie zawsze starczało do 1. danego miesiąca, nie zawsze było na rozwój. Częściej nie było niż było. I wiecie czego mnie to nauczyło? Że chcę zapewnić w przyszłości wszystko co najlepsze swoim dzieciom. Bo nikt nie wie jaki to jest dramat dla młodego człowieka jak np. nie może pojechać na obóz piłkarski przez brak szmalu, brakuje mu własnego pokoju, nie stać Ciebie na studia dzienne w dużym mieście, nie stać Ciebie na rozwój swoich pasji i zainteresowań. A jak na dodatek jesteś zdolnym człowiekiem i widzisz, że tylko te pieniądze są przeszkodą to człowiek frustruje się tylko. Bo nie jest gorszy od kogoś, ma bardzo dobre wyniki w sporcie oraz nauce.

Same pieniądze szczęścia nie dają. Ale wydawanie ich na swoje pasje, rozwój, zainteresowania już owszem.

0

@Sawik_10 A tak z ciekawości ile masz lat? Masz dzieci? Jestem ciekaw u kogo zjawiły się takie przemyślenia

0

@Sawik_10 Taka reakcja jest bardzo normalna, bardzo często to co wyrządza nam ból i cierpienie za młodu kształtuje nasz charakter i wartości, które chcemy potem przekazać dalej swojemu potomstwu, przynajmniej z tego co udało mi się zaobserwować i doświadczyć samemu :)

13

@GenerałXavi Kolega chyba sam nie wie że według jego teoria nie powinno być go na świecie :)

0

@RR Nie mam dzieci. Mam 23 lata. Więc jednak trochę w życiu już przeszedłem i trochę widziałem na własne oczy.

0

@GenerałXavi Tutaj chodzi o co innego. Inni rozwijają się i podnoszą poprzeczkę. Wszyscy konkurujemy ze sobą o zasoby, które są ograniczone. Gdy wszyscy byli biedni to nie było takiej potrzeby rozwoju. Ale jeśli inni podnoszą poprzeczkę to Ty też musisz rozwijać się.

0

@RR Szansa, że pojawiłem się i pokonałem miliony plemników była dosyć mała :D

0

@Sawik_10 To nie tak ze nikt nie wie jaki to dramat ;) Podejrzewam że większa część wie, niż nie wie. Różne scenariusze pisze życie, grunt to samozaparcie w drodze po cele. Jeśli wiesz co chcesz osiągnąć, to zawsze do tego dojdziesz choćby po trupach. Zawsze trzeba patrzeć na to z tej strony, że żyją zywotem ludzie bez rąk czy bez nóg i nie powiedzą że czegoś im brakuje. Trzeba wyciskać max. Ja czasami się cieszę że częściej mi brakowało niż miałem dostatku, bo tak jak mówisz wiem co wyeliminuje najsampierw kiedy już sam założę rodzinę

0

@snoopdegie Chodzi o to, że droga jest bardziej utarta i wymaga o wiele więcej zaangażowania. Czasami trzeba przypłacić to zdrowiem, kontuzjami itp. Nic przyjemnego. Czasami dostać po dupie i sparzyć się, aby zacząć od nowa.

0

@Sawik_10 Wiem o czym mówisz, podzielam ogólnie Twoje zdanie. Sukces w każdym razie smakuje o wiele lepiej, kiedy droga do niego nie była łatwa. Niby wyświechtany frazes, ale myślę że wiesz o czym mówię.

1

@snoopdegie Wiem, że sukces bardziej smakuje. Ale chodzi o to, że Twoja droga często jest wyboista i trudna. Nie jesteś na pewne rzeczy przygotowany. A to bywa bolesne.
Najtrudniejsze jest to, że nie możesz spełnić swoich marzeń. Albo chociaż spróbować.

2

@Sawik_10 Zdefiniuj ten kolokwializm, że stać kogoś na dziecko. Ile według Ciebie trzeba zarabiać, aby stać było mnie na dziecko.

4

@Sawik_10 No to ja Tobie powiem że pochodze z rodziny hmm śmiało można powiedzieć biednej dzieciństwo to wakacje max 170km od domu u babci (pociąg 3 przesiadki bo auta nigdy nie mieliśmy rodzina 6osobowa ogólnie bieda. O jakiś rekreacja H czy zainteresowaniach nie było nawet mowy każdy grosz sie liczył krótko mówiąc wg Twojej teorii lepiej żeby mnie nas nie bylo. Teraz Ci powiem że szanuje każdy grosz a mam i ich sporo mam 3 dzieci każde chodzi w markowych ciuchach wycieczki szkółki piłkarskie King boxing mają wszystko. I wiesz co lada moment popieprzyło im się totalnie w głowie już zapowiedziałem starszemu że miarka się przebrala. Nie szanują pieniędzy mojej pracy (choć pracuje 45h w tyg a to nie dużo. Ostatnio młody 5l już kolejny raz zmienił zainteresowanie z jazdy na rolkach (szkółka ) na rowery gruba kasa za ten sprzęt za wspisowe itp. JA 25 LAT temu dostałem buty zimowe Sprandi... Pamiętam je do dziś pierwsze markowe obuwie. Moje dzieci mają wszystko a i choć dobrze je wychowuje to kasa jest moim wrogiem nr jeden. Bo co dziecku odmówisz?

0

@tediko To zależy od tego gdzie mieszkasz. M2 w różnych miejscowościach ma różne wyceny. W mojej ocenie trzeba zapewnić prywatność (własny pokój), ciszę, odpowiednią dietę, warunki do nauki, rozwoju pasji oraz zainteresowań. Dzieci z reguły mają wiele pasji, więc wyceny mogą być różne. Od tych tanich po te droższe.

0

@RR To popełniłeś jakieś błędy w wychowaniu. Bo mam znajomych, którzy pochodzą z bogatszych rodzin, mieli wszystko pod nosem, ale nie za darmo. Rodzice nauczyli ich szacunku do pieniądza. Tłumaczyli im po co są te pieniądze i do czego mają służyć. Nigdy nie wydają pieniędzy na głupoty.

Mam koleżankę, której rodzice są wykształceni i oboje zarabiają po przynajmniej 10 tys. netto. Pamiętam jak kiedyś w gimnazjum powiedziała, że drogo jest w sklepiku szkolnym i poszła do marketu. Można zapewnić wszystko dzieciom i nauczyć szacunku do pieniądza? Można :)

0

@Sawik_10 Pieniądz nie dla pieniądze, ale dla niezależności i rozwoju. Generalnie ja Cię częściowo popieram, ale tylko częściowo. IMO na dziecko sień powinno decydować w dobrym momencie, gdy wiesz ze ciężko będzie wyciągnąć coś więcej lub gdy właśnie ten rozwój jest pewny. Tak żeby mieć czas dla dziecka i pieniądze na nie. Z drugiej strony gdy są ludzie którym się nie powiodło, to co, nie maja mieć dziecka? Przecież zdolne dziecko z braku pieniędzy w domu czy obecnej w nim wyciągnie wnioski które je ukształtują. Wszystko ma plusy i minusy.
Idąc dalej, w obecnych czasach nawet 16 latek może na siebie zarobić, sam w wakacje pracowałem zarabiając 12 zł na godzinę, a potem 13, pracując po 320 godzin na miesiąc. I pracowali ze mną 16 latkowoe za 11-3400 zł w takim wieku razy 2 przecież dzieciakowi na rok wystarczy.

1

@Rysiu A co Ty chłopie myślisz, że nie pracowałem? Pierwszą umowę podpisałem w wieku 18 lat. Łączyłem pracę ze szkołą. Miałem ciągły przypływ gotówki. Swego czasu pracowałem nawet na dwa etaty.

Właśnie, ludziom nie powiodło się. Dlatego trzeba wstać z kolan, podjąć takie działania, aby ustabilizować swoją sytuację i rozwijać się dalej.

0

@Sawik_10 Ty się wychowywałeś w innych czasach ja mówię przez pryzmat czasów obecnych. Wtedy było ciężej być samodzielnym.
Ja sam jestem już rocznik 00’ ale tez mieszkałem przez 2 lata w domu gdzie była dziura w dachu, w lecie żmije, łazienki brak a wychodek na polu. Resztę jak to wyglądało sobie dopisz, 4 osoby a oprócz kuchni-holu był tylko salon. Ale w obecnych czasach nastolatek z zapałem sam jest w stanie się utrzymać. Takie dzieciństwo dało mnie takiego jakim jestem, a z tego kim się stałem jestem cholernie dumny. Powiem więcej-każdy z moich przyjaciół, nie kolegów, przyjaciół którzy sa dla mnie jak rodzina miał podobne dzieciństwo. Takie osoby szybciej dojrzewają i potem maja dużo cech pozytywnych o ile się nie spalą w dzieciństwie. Bo jasne, takie ryzyko jest, ale kurczę życie to walka i wszystko ma ryzyko, plusy i minusy.

2

@Sawik_10 O widzę, że poważne tematy na Rambli :D Ja by powiedział inaczej, jak jesteś biedniejszy to nie tyle nie miej dzieci, tylko użyj mózgu i nie rób kurde dwójki, trójki, czwórki... Jak ledwo wiążesz koniec z końcem, a nie mieszkasz na wsi i nie prowadzisz gospodarstwa gdzie dzieci będą po prostu siłą roboczą to się ogarnij i zabezpieczaj. Natomiast jeśli Cię stać, jesteś bogatym przedstawiciele klasy średniej lub wyższej i możesz mieć dzieci, a nie masz bo to niewygodne to je***j się w łeb i miej te dzieci! Mój tata ostatnio mi powiedział (mam jeszcze młodszą siostrę), że teraz trochę żałuje, że się nie zdecydowali na jeszcze jedno dziecko bo mieli taką możliwość finansową. No a teraz już za późno, wiadomo czas leci, biologii się nie oszuka.
Sorki jak poruszyłem jakiś wątek, który pojawił się w odpowiedziach ale tylko na nie zerknąłem, nie czytałem wszystkich

1

@Sawik_10 Sorry, ale głupotki piszesz. Jeśli dla Ciebie niemożność wysłania dziecka na obóz sportowy lub niezapewnienie mu oddzielnego pokoju są powodami aby nie mieć dzieci, to ręce opadają. Morawiecki dobrze powiedział na taśmach, że ludzie mają za duże oczekiwania, że kiedyś zapieprzali za miskę ryżu i że docenia to, że Niemcy i Amerykanie, ich rządy powoli wprowadzają politykę mająca na celu obniżenie oczekiwań obywateli. Ludzie naoglądali się telewizji i chcieliby żyć jak Carringtorowie, mieć po dwa samochody, duże mieszkania, latać za granicę, wysyłać dzieci co roku na obozy, kupować im nowe, markowe buty. To są warunki, żeby mieć dzieci? Że jak dziecko tego nie dostanie to będzie nieszczęśliwe? Zgroza. Na takim poziomie żyje raptem kilka procent ludności świata. Gdybyś urodził się w innej jego części to Twym pragnieniem, aby mieć potomstwo, byłoby mieć pracę, kasę na jedzenie i podstawowe potrzeby i dach nad głową. I tak wszyscy ludzie żyli przez setki lat. To co piszesz, jest typowym przejawem zachodniego społeczeństwa, któremu się w dupach poprzewracało od dobrobytu, którego nie traktuje jako dobrobyt, bo w TV czy chociażby u bogatego sąsiada z ulicy widzi większe możliwości. Ja jeszcze będąc nastolatkiem mieszkałem z bratem w jednym pokoju, z rodzicami na 36m2, nie mieliśmy samochodu, było jako tako finansowo, inni mieli zapewne lepiej. I co? Nie czułem się szcześcliwy? Czułem, jestem zadowolony ze swego dzieciństwa. I to, co piszesz, te refleksje dochodzą do mnie dopiero teraz, gdy jestem dorosły i żyję w dużym mieście. Też widzę bogactwo, też widzę rzeczy które można nabyć , poziom na którym chciałbym być. I się w pewnym momencie zaczynam pukać w łeb "Halo, czy to już nie przesada?! Wszak już w tym momencie mam środki, dach nad głową, pracę, by założyć rodzinę! A jednak widok innych, bogatszych mi, Tobie, nam nakazuje wstrzymanie się z tą decyzją. Choroba naszych czasów.

« Powrót do wszystkich komentarzy