La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1663 Culés

2

@Bernard777 Historyjka dla ciebie i innych zainteresowanych.

2

@FCBparasiempre
Racjonalne szaleństwo:

19 września 1987 r. Highbury, Arsenal-Wimbledon. Nick Hornby z trudem wsiadł na tylne siedzenie samochodu i trzasnął drzwiami. Było jeszcze za wcześnie aby obawiać się najgorszego ale już zaczęły zżerać go nerwy. Kolega uruchomił silnik. Jechał ostrożnie, jak gdyby wiózł w bagażniku 50 skrzynek dynamitu. Na światłach chciał powiedzieć coś Hornby’emu ale kiedy zerknął w lusterko wsteczne a zobaczył że Nick siedzi z zamkniętymi oczami. Nie spał, miał przymknięte oczy, ponieważ nie odważył się spojrzeć na swoją stopę to desperacki sposób, do którego uciekał się już w przeszłości. Próbował przypomnieć sobie wszystkie gole, jakie Alan Smith strzelił w koszulce Arsenalu. W takich chwilach tylko to przynosiło mu ukojenie. Nie pamiętam zbyt wyraźnie, jak do tego doszło. Może przy jakimś niezdarnym ruchu źle kopnął piłkę i oparł cały ciężar ciała na jednej nodze, rozwalając sobie kostkę na miazgę. Utykając musiał opuścić boisko do futsalu ale nie to było najgorsze. Najgorsze było to że przez niego przyjaciele byli zmuszeni zakończyć mecz. Spotykali się na piłce tylko raz w tygodniu, więc łatwo sobie wyobrazić ich wściekłość. Kiedy wreszcie zatrzymali się przed domem uzmysłowił sobie powagę sytuacji. Odsunął palcem skarpetkę: jego kostkę połknęła bulwa wielkości piłeczki tenisowej. Spojrzę na zegarek- za kwadrans pierwsza. Nie mógł chodzić a punktualnie o trzeciej obowiązkowo musiał być na Highbury. W domu usiadł z torbą mrożonego groszku przy nodze. Chłód ukoi skręconą kostkę a przy okazji nieco jego nerwy. Wiedział że w godzinach poprzedzających mecz jego kibicowska dolegliwość przybierała najgorszą formę. Absolwent Cambridge i wykładowca literatury, którym był od poniedziałku do piątku, pozwalał się pożreć przez niedorzecznego irracjonalnego osobnika i nic nie można było z tym zrobić. Jego narzeczona widziała że Nick bardzo cierpi, więc bez zbytniego nacisku zaproponowała żeby nie szedł. „Możemy posłuchać relacji z meczu w radiu". To był świetny plan tyle że niewykonalny. Tak naprawdę wiedział już że wybierze się na stadion bez względu na wszystko. „Nie gadaj bzdur kochanie. - ale zobacz jak to wygląda... Jesteś szalony! - Mam powody by taki być"- odparł Hornby myśląc o tym że musi tylko znaleźć jakiś sposób by dostać się na stadion. Nikt nie wiedział lepiej od niego że w całej Anglii nie było innego takiego miejsca jak Highbury, gdzie można się poczuć jak w centrum kosmosu. Nie ma znaczenia do jakiej poszłoby ci się dyskoteki i, do jakiego kina, Do jakiej restauracji. W tych miejscach życie wciąż toczyło się za twoimi plecami, jak prawie wszędzie indziej ale nie na Highbury. Na trybunach mogłeś poczuć że świat całkowicie zamiera. - Wychodzimy.

Żeby mieć do przejścia krótszy odcinek pojechali metrem aż do stacji Arsenal a nie Finsbury Park i postanowili obejrzeć mecz w sektorze z miejscami stojącymi, z dala od trybuny North Bank, na którą zwykle chodził Hornby. Tutaj mógł się oprzeć o balustradę. W tym miejscu, pomyślał, będzie bezpieczny w momencie masowego szaleństwa kibiców jeśli Kanonierzy strzelą gola. Tego popołudnia podejmowali Wimbledon. To nie był byle jaki rywal. W tamtych czasach drużyna skromnego klubu z południowo-zachodniego Londynu ze względu na brutalną grę zyskała przydomek Szalony Gang. Rywalizowali na murawie ale w ich poczynaniach nie było śladu estetyki a jedynie pragnienie zemsty. Gary Lineker powiedział kiedyś że ten zespół Wimbledonu najlepiej oglądać w telegazecie. Prawda była taka że strach u rywali wywoływał już sam sposób, w jaki podciągali getry. Dave Beasant, John Fashanu, Brian Gayle, Denis Wise, Vinnie Jones - ten ostatni na szczęście akurat pauzował. Jeśli któremuś nie brakowało zęba, to na przedramieniu miał przerażający tatuaż albo był chociaż łysy. Wszystkie te podejrzane typy sprawiały wrażenie jakby zbiegły z Alcatraz a nie zajmowały się zawodowym uprawianiem sportu. Kiedy jego partnerka poszła kupić coś do jedzenia przed rozpoczęciem meczu, przypomniał sobie Vaughana, kibica, którego znał od wielu lat i który w poprzednim sezonie wybrał się na mecz drużyny rezerwy Wimbledonu z rezerwami Luton. Było mroźne styczniowe popołudnie. Pogoda nie sprzyjała. Jego przyjaciel wyznał że udał się na to nieistotne spotkanie po prostu dlatego że bardzo to lubił. Oczywiście Vaughan musiał niejednokrotnie i bardzo stanowczo zaprzeczać że jest ekscentrykiem. Teraz, kiedy Hormby z rozwaloną kostką stał na trybunie na Highbury, zamiast leżeć na kanapie w salonie albo w szpitalnym łóżku, doskonale rozumiał ludzi, którzy(jak on sam czy właśnie Vaughan) musieli bronić swojego szaleństwa jako czegoś racjonalnego. Wbrew temu, czego można się było spodziewać rywalizacja na boisku przebiegała dla piłkarzy Arsenalu spokojnie. Szalony Gang nie pokazał zębów, długimi momentami przypominał raczej sflaczałą poduszkę w rękach zawodników George'a Grahama. Andy Thorne(samobój), Michael Thomas i(jakżeby inaczej) Alan Smith przypieczętowali zwycięstwo gospodarzy. Kiedy sędzia zagwizdał trzykrotnie Hornby’ego bolało całe ciało. Nie uważał jednak by tego popołudnia zapłacił zbyt wysoką cenę. Zrobił to z wielką przyjemnością a najbardziej pokrzepiający był fakt że wracał do domu z kolejną wygraną w kieszeni. W nocy spał jak suseł. Jednak następnego ranka nagle obudziło go ukłucie w kostce. Niemal spadł z łóżka. Spojrzał na leżącą obok narzeczoną i zasłonił twarz dłońmi. „Jesteś idiotą. Doskonałym idiotą"- powiedział do siebie. W wieku 30 lat uwięziony między bólem a wyrzutami sumienia, poczuł niepokój: „Nie mogę już wykorzystywać wieku czy młodości aby tłumaczyć swoje zachowanie"- pomyślał. „W miarę jak się starzeję tyrania futbolu w moim życiu i w życiu otaczających mnie osób zaczyna być coraz mniej rozsądna, mniej kusząca". Ale w takim razie jaką inną ścieżkę mógł obrać? Hornby zamknął oczy i zaczął sobie przypominać wszystkie gole, które Alan Smith strzelił w koszulce Kanonierów aż w końcu znowu zapadł w głęboki sen...

Nicholas Hornby.

0

@FCBparasiempre uusn bo polecisz

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?