- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1323 Culés
Gorące dyskusje
girlanda
1
Powiem Wam ze jako wieloletni kibic jestem rozczarowany podejsciem naszego klubu do rozgrywek UEFA... » Czytaj dalej
18 odpowiedzi
Cochise
13
https://x.com/i/status/2072395666924405053Zabawny i jednoczesnie bezczelny jest ten stepowy żebrak.
22 odpowiedzi
gumaz
0
Cena biletu jednodniowego na Open'er Festival wynosi 579 zł (co z opłatą serwisową daje kwotę... » Czytaj dalej
24 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1323 Culés
2
@Bernard777 dla ciebie
2
@FCBparasiempre
„El Mago” czarował w Hiszpanii:
W okresie 12 lat pomiędzy mistrzostwami świata z 1950 a 1962 roku reprezentację Hiszpanii prowadziło 16 trenerów. Żaden z nich nie miał talentu, zdolności organizacyjnych czy wizji, aby wyciągnąć to, co najlepsze z klubowej piłki stworzyć drużynę z dolną do zdobywania tytułów. Być może ten jedyny, któremu udało się to osiągnąć, Helenio Herrera, selekcjoner w latach 1959-62, był zbyt arogancki i swoim podejściem powodował zbyt wiele podziałów, aby był w stanie stworzyć prawdziwą kadrę narodową. Podczas gdy kluby podnosiły swój poziom dzięki obecności zagranicznych graczy i pobierały lekcje u zdolnych trenerów, Hiszpania jako kraj piłkarski z pewnym opóźnieniem podchwytywała zagraniczne sztuczki i czary, których przebłyski widziała podczas tournee San Lorenzo de Almagro. Spośród wielu przyczyn sławy Herrery mało która może być tak negatywna jak doprowadzenie do alienacji zarówno Alfredo di Stefano, jak i Ladislao Kubali, dwóch największych postaci w hiszpańskim futbolu. Herrera był koczownikiem, który u szczytu swojej kariery wprowadził do zawodu trenera piłkarskiego magiczne dotknięcie a także silną osobowość. Urodził się w Argentynie jako dziecko hiszpańskich imigrantów, Jego ojciec był wygnanym anarchistą. Kiedy miał 4 lata wyemigrował z rodzicami do Casablanki, gdzie przyjął francuski obywatelstwo. RR w późniejszych latach twierdził że nauczył się wszystkiego, co potrzebował wiedzieć o piłce nożnej, nazywanej przez niego szkołą życia, jako chłopiec dorastający w Afryce północnej, integrując się i grając na jednym boisku z Arabami, Żydami, Francuzami i Hiszpanami. Podczas swojego dwuletniego pobytu w FC Barcelonie w latach 1958-1960 używał swoich mocy psychologicznych, aby motywować drużynę, która zbyt często zdawała się mentalnie obciążona historią klubu, oraz przejawiał skrywane kompleksy wobec swojego rywala Realu Madryt. Szybkość, z jaką barwę wydobywa się z czasowego zastoju i rozkwitła pod wodzą Herrery spowodowała że w Madrycie powstały teorie spiskowe na temat oszustw, sekretnych rytuałów a także nielegalnego stosowania narkotyków. Choć większość negatywnych informacji w prasie dotyczyła bezwstydnego merkantylizmu trenera, to zyskał on szacunek swoim zawodników, z wyjątkiem starzejącego się Kubali, którego uważał za niepotrzebny dodatek. Puste, który w tamtym czasie był jednym z młodszych graczy Bursy wspominał: ,, Herrera był psychologiem piłki nożnej. Był bardzo dobry w motywowaniu piłkarzy. Przekonywał ich że są lepsi od przeciwnika. Zaczął mnie wystawiać, kiedy miałem 17 lat. Patrzyłem na starszych kolegów: Kubalę, Evaristo i Ramalletsa, jakby byli bogami. Herrera wiedział jak najlepiej wykorzystać środki, które miał do dyspozycji". Herdera wprowadził hiszpańską i włoską piłkę nożną w nowoczesną erę trenerów, którzy wpływali na styl i światopogląd swoich zawodników. Z tego powodu był pierwszym trenerem, którego uznano za twórcę sukcesów swojej drużyny. Do tamtego momentu rola szkoleniowca była raczej marginalna, z wyjątkiem przedwojennych przykładów, ekscentrycznych angielskich dżentelmenów jak Mr. Pentland z Athletic Bilbao czy nieustraszonych Irlandczyków jak trener FC Barcelony Patryk O'connel. W latach 50-tych zespoły były bardziej znane ze swoich zawodników niż trenerów, jak chociażby Real Madryt i di Stefano. Jednakże Katalończycy wciąż wspominają erę Herrery, zaś Inter Mediolan z lat 60-tych nadal jest określany jako Inter Herrery. Zaczęto go nazywać ,, Magiem" a to ze względu na innowacyjne metody motywacyjne, które część obecnych utytułowanych trenerów, jak Pep Guardiola czy Jose Mourinho wciąż stosuje. Jego pełne animuszu przemówienia zawierały takie zwroty jak: ,, ten, kto nie daje z siebie wszystkiego nie daje niczego". Herrera gardził innymi hiszpańskimi trenerami, którzy nie byli w stanie nawiązać więzi z podopiecznymi i zmienić ich nawyków. Jego przedmeczowe rozgrzewki, jaki sesje treningowe były bardzo wymagające, jego konferencje prasowe zazwyczaj kontrowersyjne, Podobnie było z przygotowywaniem drużyny do meczów. Po podaniu piłkarzom filiżanek z herbatą zrobioną z różnych ziół i przypraw, których skład znał tylko on, kazał swoim piłkarzom uformować koło. Następnie po kolei rzucę piłkę w kierunku każdego zawodnika i patrząc mu prosto w oczy wykrzykiwał pytania: ,, Co sądzisz o meczu? Jak zagramy? Dlaczego wygramy?" i żądał odpowiedzi. Im dłużej kręcił się wokół okręgu, tym pytania nabierały intensywności. W momencie gdy wrzawa osiągnęła swoje apogeum krąg się rozpadał, piłkarze się rozbiegali, potem wracali do kręgu i wykrzykiwali: ,, wygramy".
Herrera zachęcał do przesądów, które(jak sam wierzył) uzupełniały tradycyjne, z jakimi większość klubów była związana z racji katolickich korzeni dużej części piłkarzy i kibiców. Znalazł podatny cel swoich sztuczek w postaci urodzonego w Galicji Luisa Suareza, atakującego pomocnika, który ze względu na kreatywne podanie i wybuchowy talent strzelecki był przezywany ,, El Arquitecto"(Architekt). Galicja nigdy nie mogła pochwalić się tyloma gwiazdami piłkarskimi co inne duże regiony Hiszpanii. Po Suarezie jedynie Amancio z Realu Madryt stał się znany, obu łączyło także to że na początku swojej kariery postanowili grać dla większych, nie galicyjskich klubów. Pozostali Hiszpanie twierdzą że Galicyjczykom brakuje siły Basków, wyobraźni Katalończyków, odwagi Kastylijczyków i sprytnej zręczności Andaluzyjczyków. Popularne wśród kibiców żart brzmi następująco: ,, Andaluzyjczyk wykopał piłkę na aut i się uśmiechnął. Galisyjczyk potrzebował aż 20 minut by ją odzyskać". Suarez był inny. Nie tylko był świetnym i kreatywnym środkowym napastnikiem, który jako pierwszy piłkarz urodzony w Hiszpanii został wybrany w 1960 roku europejskim piłkarzem roku ale także był niezwykle przesądny. Tak więc uznając Suareza za ,, prawowitego następcę" di Stefano, Herrera wykorzystywał wiarę zawodnika że przypadkowo rozlany kielich z winem podczas przedmeczowego obiadu dobrze wróży jego szansom strzeleckim. Kiedy Suarez nie patrzył Herrera mocno stukał w swój kielich a następnie donośnym głosem mówił: ,, jaka szkoda że zniszczyliśmy taki piękny obrus!" a piłkarz natychmiast podbiegał, maczał palec w rozlanym winie, po czym dotykał nim czoła oraz czubków butów. Oprócz znajomości sztuczek Herrera miał dobrą wiedzę na temat piłki nożnej oraz tego, co zrobić, aby gra bawiła a drużyna wygrywała. Eksperymentował z innowacyjną grą ofensywną, ustawiając obrońców jako skrzydłowych, których w zadaniach defensywnych wspierał Libero bądź środkowi obrońcy. Dzięki temu drużyna mogła szybciej wyprowadzać kontrataki, co powodowało że w meczach ze słabszym przeciwnikiem zespół zdobywał więcej goli. Wiedział także jak wywierać presję na rywalu pozostać za linią obrony A tymczasem reszta drużyny indywidualnie kryła przeciwników i szybko kontratakowała. Herrera twierdził że jego taktyka nieco różniła się od ,,catenaccio”, z którym zaczęto utożsamiać włoskie kluby znane z negatywnej gry. Sam lubił mieć wśród swoich opcji system, w którym stojący przed stoperem środkowi obrońcy pilnowali rywali a bocznie obrońcy musieli biegać z piłką i atakować. Herrera był pełen pochwał dla dwóch zagranicznych nabytków Barçy: Węgra Kocsisa, ,, Złotej głowy", który miał pewne przyjęcie i dużo siły w nodze, oraz jego rodaka Czibora, który potrafił bardzo pewnie biegać z piłką i był równie zdolny w strzelaniu goli. Podczas gdy Czibor lubił określać siebie jako ,, inżyniera pośród pracowników", Herrera kładł nacisk na wspólny wysiłek drużyny. Chciał ducha rywalizacji, siły i prędkości oraz dobrej techniki, co wszystko razem wzięte składało się na zwycięską formułę. W erze zagranicznych transferów w największym wkładem Herrery w dobrą kondycją fizyczną hiszpańskiej piłki było pójście w ślady Atletico Bilbao i promowanie piłkarzy z drużyny młodzieżowych Barçy, takich jak Olivella, Gensana, Gracia, Verges i Tejada. ,, zawdzięczamy im wiele zwycięstw", powiedział. ,, grają nie tylko z klasą ale także z absolutnym oddaniem dla barw klubowych". Jakieś 3 lata przed jego śmiercią w 1997 roku Herrere odwiedził w jego weneckim Palazzo pisarz Simon Kuper. Zapytany o czas spędzony w Hiszpanii trener wytłumaczył że wystawiał swoich ,, sprytnych obcokrajowców do ataku"- Kocsisa, Villaverdego, Czibora i tak dalej, zaś obronę opierał na domorosłych talentach, których lubił określać jako ,, jego Wielkich Katalończyków": Ramalletsie, Olivelli, Rodrze, Gracii, Segarze i Gensanie. ,, Katalończykom mówiłem: kolory Katalonii, grajcie za swój naród, a zaś obcokrajowcom mówiłem: pieniądze...". Herrera przeniósł się z FC Barcelony do mediolańskiego Internazionale w 1960 roku, trenując dalej także reprezentację Hiszpanii. Jak się okazało, to urodzony w Galicji Luis Suarez a nie Katalończyk czy obcokrajowiec, tego samego roku podążył śladami Herrery i za sprawą 250 milionów lirów, który wyłożył na niego Inter został bohaterem najdroższego transferu w świecie piłki nożnej. W swojej karierze Herrera trenował sześć hiszpańskich klubów a w latach 1959-62 reprezentacje. To on prowadził zespół, kiedy po osobistej interwencji Franco wycofano kadrę z ćwierćfinałowego dwumeczu ze związkiem radzieckim podczas pierwszych historycznych Mistrzostw Europy po przekonujących zwycięstwach prowadzonej przez Herrrere reprezentacji w eliminacjach nad Polską i Jugosławią a także dwóch wygranych w meczach towarzyskich (3:1 z Włochami na Camp No oraz 3:0 nad Anglią na Bernabeu) Hiszpanie byli optymistycznie nastawieni do kolejnej rywalizacji. Herrera przejął kadrę w 1959 roku i od początku oparł swoją drużynę na tak utalentowanych graczach, jak gwiazdy Realu Madryt: di Stefano, Gento czy del Sol, bohaterowie Barcy: Luis Suarez, Ramallets i Segarra a także Joaquin Peiro i ,, Chus" Pereda, ofensywni pomocnicy grający odpowiednio dla Atletico Madryt i FC sewilli.
Herrera przekonał swoich zawodników że pokonają Rosjan a następnie sięgnął po mistrzostwo. Jednak franco poskromił jakiekolwiek sny, które ta grupa najlepszych graczy hiszpańskich klubów miała o Europejskiej chwale, zakazując jej rozegrania meczów na terytorium Radzieckim i zamiast tego proponując rozegranie dwóch meczów na neutralnym terenie. Moskwa odrzuciła Tę prośbę. Działania Franco wynikały z pamięci o hiszpańskich weteranach błękitnej Dywizji, który wraz z Niemcami cierpieli na froncie wschodnim i których część rzekomo wciąż przebywała w sowieckich obozach koncentracyjnych. Jednak później twierdził że tym, co zmusiło go do podjęcia takiej decyzji były otrzymane przez niego szczegółowe raporty policji, które ostrzegały przed informacjami radzieckich mediów przewidujących że Rosja otrzyma duże wsparcie kibiców nie tylko w Moskwie ale także i na Bernabeu. Franko wyczuł komunistyczną intrygę: sowiecką sztuczkę propagandową mającą wyeksponować niepopularność reżimów wśród uchodźców z okresu wojny domowej a także pozostałych zwolenników Republiki. Te przypuszczenia wraz z prośbą Rosjan o zagranie hymnu sowieckiego a także zawieszenie flagi ZSRR nad stadionem Bernabeu przyniosły zbyt dużo argumentów aby Franko i jego poplecznicy (towarzysze broni z Wojny domowej) z hiszpańskiego Związku Piłki Nożnej mogli pozostać na nie obojętni, więc wycofali reprezentację Hiszpanii z turnieju. Szczegóły tej kontrowersji nigdy nie zostały przedstawione poddanych w tamtych czasach ostrej cenzurze mediach hiszpańskich, czego głównym powodem była próba obwinienia Związku Radzieckiego o wywieranie nacisków, aby mecz został rozegrany na neutralnym terenie. Spór został źle odebrany wśród części piłkarzy, którzy prywatnie mieli żal do polityków o bezpardonowe wtrącanie się w ich działalność sportową. Reprezentant Hiszpanii Pereda powiedział podczas wywiadu, którego udzielił w 2010 roku: ,, Wszyscy powróciliśmy do domu wielce zasmuceni. Ja a także inni raczej nigdy nie byliśmy w Rosji. Byliśmy naprawdę zaciekawieni tym że zobaczymy kraj, który wydawał się tajemniczy dla nas i innych Hiszpanów, którzy nie udali się po wojnie domowej na wygnanie lub nie walczyli tam podczas II wojny światowej. Była to także dla nas okazja aby zagrać w finale dużego turnieju. Pamiętam że zbieraliśmy się w siedzibie Hiszpańskiego Związku w Madrycie, kiedy nagle powiedziano nam że mecz został odwołany i że możemy wracać do domów. To wszystko z powodu presji politycznej. Niektórzy ministrowi powiedzieli żeby grać, inni żeby nie grać ale to Franco był szefem a on powiedział nie". W imieniu drużyny Herrera publicznie wyraził swoje niezadowolenie, nie czyniąc bezpośredniej wzmianki o polityce a tym bardziej nie obwiniając Franka. Rozgłaszane wszędzie plotki sugerowały że żal nie był wynikiem jakich patriotycznych pobudek czy miłości do piłki nożnej ale raczej utraty bonusów finansowych, które hiszpański Związek Piłki Nożnej obiecał Herrerze w przypadku pokonania Związku Radzieckiego. To posunięcie na pewno nie pomogło Franco w poprawie wizerunku za granicą. ,, The times" potępił to, co nazwał arbitralnym i próżnym politycznie, przymusowym działaniem, które naruszało podstawowe założenia MKOL-u i FIFA. Gazeta sugerowała, całkiem zresztą precyzyjnie że Franco chciał uwierzytelnić swój wizerunek antykomunistycznego wojownika zimnej wojny, aby zyskać w oczach swojego militarnego i handlowego sojusznika Stanów Zjednoczonych. Rzeczywiście sprawa miała niewiele wspólnego z samą piłką nożną. Herrera przetrwał jeszcze dwa lata na stanowisku selekcjonera reprezentacji Hiszpanii, jednak zyskał tyle samo wrogów co przyjaciół i ci pierwsi ostatecznie go dorwali. Argentyńczyk od razu musiał zmierzyć się z krytyką z powodu pozbycia się Kubali, najpierw z Barçy a następnie z drużyny Narodowej. Swoją decyzję usprawiedliwiał utratą formy a także brakiem dyscypliny co wiązało się z nadużywaniem alkoholu przez Węgra. Herrera przepędził nie tylko Kubalę ale także inną legendę hiszpańskiego futbolu- Pepe Samitiera, byłą gwiazdą a następnie dyrektora technicznego FC Barcelony. Po sporze z trenerem Samitier przeniósł się do Realu Madryt, gdzie miał tyle samo przyjaciół, włącznie z samym Franco, co w stolicy Katalonii i tam pielęgnował powiększającą się urazę do Argentyńczyka. Do czasu kiedy Hiszpania awansowała na Mistrzostwa Świata w Chile 1962 roku Herrera stał się, jak przedstawił to Alfredo Relaño ,, czarnym charakterem w filmie... Dla wielu innowator, dla innych prawdziwych antychryst piłki nożnej". Na papierze drużyna Hiszpanii, która pod wodzą Herrery awansowała na mundial w 1962 roku mogła wyłącznie zachwycać ze względu na dużą liczbę utalentowanych zawodników i doświadczenie. W składzie było czterech naturalizowanych obcokrajowców: di Stefano, urodzony w Urugwaju obrońca Realu Madryt Jose Santa Maria, Puskas oraz urodzony w Paragwaju napastnik Barçy Eulogio Martinez i grupa rdzennie hiszpański gwiazd, wśród których byli Gento, Collar, Peiro, Garay, Adelardo i del Sol. Jednak w Hiszpanii a nie zdołała przebrnąć przez pierwszą rundę, w której zmierzyła się z Meksykiem oraz z późniejszymi finalistami turnieju Czechosłowacją i przyszły mistrzem Brazylią.
2
@FCBparasiempre
Jak pisał Brian Glanville, składowe elementy drużyny brazylijskiej ,, rozleciały się a następnie dziwnie i równomiernie powróciły na swoje miejsce". W ciągu tych czterech lat od poprzedniego Mistrzostwa Świata Brazylii, dwóch kluczowych zawodników tej reprezentacji z mieszanymi sukcesami grało La Liga. Vawa, który strzelił dwa gole w finale z 1958 roku spędził dwa udane sezony w barwach Atletico Madryt. Drugim z graczy był Didi, jedna z nielicznych zagranicznych gwiazd ściągniętych przez Bernabeu, której nie powiodło się w Realu Madryt. Po części wynika to z faktu że nigdy nie potrafił nadążyć za energią i szybkością drużyny a po części z powodu problemów osobistych, który wiązały się z osobą jego żony. Jego partnerka pracowała jako dziennikarka i twierdziła że di Stefano jest zazdrosny o jej męża i źle go traktuje. Tymczasem di Stefano zarzucał Didiemu że za mało walczy o piłkę i zbyt łatwo ją traci. ,, Stadion Bernabeu lubi jakość ale ceni także wysiłek, pracowitość, oddanie- pragnie bitwy. To widownia, która jest przyzwyczajona do wygrywania a aby wygrywać trzeba walczyć"- powiedział kiedyś di Stefano. Innymi słowy Didi się nie liczył. Prawdopodobnie to brak szczęścia a nie słaba gra zadziałał na niekorzyść reprezentacji Hiszpanii dowodzonej przez Helenie Herrera. Zaczęło się od chwiejnego startu, w którym Hiszpanie przegrali z Czechami 01. Ich pierwsze akcje zostały otwarte przez solidną obronę a płynności gry przeszkadzały brutalne ataki, które okaleczyły gwiazdy Herrery. Agresja Czechów doprowadziła do tego że jeden z graczy, Martinez, z czystej frustracji kopnął jednego z rywali w brzuch. W drugim meczu z Meksykiem Hiszpanie odnaleźli swój rytm. Po raz kolejny solidna obrona stawiała opór atakom Hiszpanii ale tym razem Bogowie się do nich uśmiechali i Peiro w ostatniej minucie zdobył zwycięską bramkę. W ostatnim meczu fazy grupowej Hiszpania zmierzyła się z Brazylią. Hiszpanom do wyjścia z grupy wystarczał remis. To był mecz, w którym Didi planował zemścić się na Di Stefano ale ten po naderwaniu mięśnie został pominięty w wyjściowym składzie. Zanim turniej się rozpoczął ojciec di Stefana pojawił się z ,, magiczną" maścią, która jednak nie pomogła kontuzjowanemu. Konflikt osobowości doprowadził do trwałego sporu pomiędzy Di Stefano a Herrerą. Wówczas młody reprezentant Hiszpanii Fuste wspominał: ,, di Stefano był facetem, który chciał przewodzić, chciał być szefem i chciał żyć jak szef. Problem tkwi w tym że Herrera także chciał być szefem i nie było W tej drużynie miejsce dla nich obu". Herrera przed meczem z Brazylią podjął ogromne ryzyko: dokonał 9 zmian w swoim wyjściowym składzie. Wymienił dwóch napastników, del Sola i Suareza, bramkarza Carmelo oraz obrońcę Santamaria. W ich miejsce wystawił atakującą piątkę z Puskasem i Gento obok trzech graczy Atletico Madryt prowadzonych przez Peiro. Dziennikarze ogłosili to spotkanie jednym z najlepszych w turnieju. Hiszpania grała z poświęceniem i sprytem. Wśród tych, którzy oglądali mecz znalazł się angielski dziennikarz i Bryan Granville, który zauważył że przez pierwszą godzinę Hiszpania grała defensywnie, co rozciągnęło grę Brazylijczyków. Szybki kontratak wyprowadzony przez Puskasa pozwolił Hiszpanom zdobyć gola na 10 minut przed przerwą. Hiszpanie pozostali wierni swojej taktyce i utrzymali się przy prowadzeniu do 72 minuty, kiedy to Brazylia wyrównała. Następnie na 4 minuty przed końcem Brazylijczycy strzelili zwycięskiego gola. Glanville doszedł do wniosku że to była ,, wielka niesprawiedliwość wobec Hiszpanii", która jego zdaniem była tamtego dnia lepiej zorganizowana i bardziej zmotywowana. Niemniej jednak odpadnięcie Hiszpanii z mistrzostw świata w 1962 roku odnowiło starą debatę na temat przyszłości hiszpańskiej piłki, które dała dojść do głosu okrutnym uprzedzeniom z przeszłości. Ataki nacjonalistów skupiły się na wpływach zagranicznych, które były widoczną częścią hiszpańskiej ekspedycji. Krytyce przewodził kontrolowany przez państwo dziennik sportowy ,, Marca". Gazeta pisała że słabe osiągnięcia Hiszpanii były spowodowane niedostateczną hiszpańskością w składzie a także w duszy wybranych zawodników. Z jednej strony dziennik uznawał że zagraniczni piłkarze, jak di Stefano, Puskas i Kubala oraz trenerzy, jak Daučik (węgierski teść Kubali), Paragwajczyk Manuel Fleitas czy sam Herrera dodawali ,, barw i emocji", które pomogły klubom takim jak FC Barcelona, Real Madryt oraz Atletico Madryt zdobyć krajowe oraz międzynarodowe trofea ale z drugiej strony twierdzono że obcokrajowcy blokują rozwój rodzimych talentów. ,, Jest jeszcze gorzej, kadra narodowa jest tak pełna zagranicznych graczy i tak wyszkolona na zagraniczną modłę że już przestała grać jak drużyna prawdziwych Hiszpanów: z pasją, agresją, odwagą, męstwem a przede wszystkim z furią"- pisała ,,Marca". Nawet największa gwiazda kadry, urodzonej wychowywany w Hiszpanii Luis Suarez nie umknął przed krytyką. Fakt że postanowił opuścić swój kraj i występować w zagranicznym klubie został użyty przeciwko niemu przez jego adwersarzy, którzy nazwali to aktem niepatriotycznym. Co do Herrery, to podczas swojego pobytu w Hiszpanii narobił sobie tak wielu wrogów że stał się celem bezpardonowych ataków, które uczyniły z niego najemnika, lojalnego wyłącznie wobec siebie.