- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1373 Culés
Gorące dyskusje
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1373 Culés
14
zawsze mam ciary jak sobie wyobrażam, jaka to musiała być hukowa śmierć
2
@draxidox Czytałem o tym gościu co tak umarł, dotarli do niego jeśli dobrze pamiętam ale nie byli w stanie nic zrobić... Masakra...
1
@AduŚ07 Jak się on nazywał? Bo poczytałbym też.
12
@Ojciec5tkidzieci 24 listopada 2009 roku, John Edward Jones udał się z rodziną i przyjaciółmi do jaskini Nutty Putty w stanie Utah. Choć nie chodził już po jaskiniach wiele lat, to był doświadczonym grotołazem i wiele razy wcześniej wybierał się na takie wycieczki.
Już jako dziecko często eksplorował różne jaskinie z ojcem i bratem. Kiedy więc dotarli w kilka osób na miejsce i weszli do jaskini, postanowił wejść w szczeliny głową do przodu.
Miał zamiar pełzać w bardzo ściśniętej jamie, otoczony setkami metrów niewzruszonej skały. Nawet jego ręce nie mogły poruszać się swobodnie.
Chciał dostać się do Bob’s Push, małej szczeliny która doprowadzi go do większej przestrzeni w której będzie mógł zawrócić. Niestety pomylił się i skierował się do Ed’s Push, odnogi bez wyjścia.
Widząc przed sobą większą, bardziej otwartą część jaskini, w której mógłby lepiej manewrować swoim ciałem, wślizgnął całe ciało trochę dalej.
John był przekonany, że jest we właściwym tunelu i dotrze do przestrzeni w której będzie mógł się swobodnie poruszać. Jednak, im bardziej zagłębiał się, tym bardziej się blokował.
Zdał sobie sprawę, że jego klatka piersiowa jest zbyt szeroka i wypuścił całe powietrze z płuc. Dzięki temu wsunął się jeszcze troszeczkę do przodu.
Powrót do normalnego oddychania sprawił, że klatka piersiowa rozszerzyła się. John się zablokował.
Na szczęście brat Johna go znalazł i postanowił mu pomóc – bezskutecznie.
Po próbie wyciagnięcia John osunął się jeszcze głębiej.
Zgodnie ze źródłami jego brat wrócił na szczyt jaskini, do powierzchni i wezwał ratowników. Ratownicy przybyli wkrótce potem i dotarli do niego 25 listopada 2009, ok godziny 12:00.
W tym momencie John był już uwięziony przez 3 męczące i duszne godziny.
Przez kolejne 24 godziny, przybyło kilkudziesięciu ratowników. Podano mu walkie-talkie dzięki czemu mógł rozmawiać. Dzięki temu wiemy jaka tragedia rozgrywała się w jego głowie.
Mógł się komunikować z rodziną i innymi. Wspólnie się modlili.
136 ratowników próbowało wydostać Johna. Jak podaje caveheaven próbowano za pomocą klinów zmontować system linowy by go wydobyć. System niestety nie wytrzymał, John się zapadł niżej.
John był zbyt ciężki.
Próbowano wiercić skałę, ale w ciągu półtorej godziny skuto zaledwie ok. 12 cm. Wydobycie go na sile było niemożliwe, przez pozycje, która go blokowała.
John się dusił, jako, że wisiał do góry nogami. Była to walka z czasem.
Nie mając nadziei na ratunek, John zaczął dopuszczać do siebie myśl, że umrze. Prosił by go uratować dla dzieci i rodziny.
Stres poddawał jego serce wielkiemu wysiłkowi, które musiało pracować w warunkach duchoty, ścisku, braku ruchu i z głową skierowaną w dół.
John powoli, bezwzględnie się dusił. Nie mógł oddychać i nie mógł się ruszać. Masywne skały krępowały każdy najmniejszy jego ruch. Ratownicy byli bezsilni. Krótko przed północą 25 listopada 2009 John zmarł z powodu zatrzymania akcji serca.
Na dół zszedł medyk, żeby stwierdzić zgon. Jego rodzinie nie było jednak dane go pochować.
Po tej tragedii jak podaje NBC jaskinia Nutty Putty została zawalona za pomocą wybuchów i zalana betonem, by już nikt do niej nie wchodził. Skrępowane ciało Johna pozostawiono w środku.
Jego ostatnie słowa miały brzmieć:
„Nie wyjdę już stad, prawda?”
2
@siuuu Co się musi dziać w głowie człowiek który wie że zaraz umrze, w taki tragiczny sposób... Niewyobrażalne...
3
@AduŚ07 myślę że większość czasu jednak trzymał się nadziei, mając też ludzi na krótkofalówce i wiedząc że starają się go wydostać. Wola życia i przetrwania rośnie w takich sytuacjach gigantycznie.. W momencie w którym zaczął się poddawać myślę że być może już nie do końca kontaktował, ze względu na niedotlenienie i przeciążenie serca. Myślę że w takich chwilach mózg pracuje inaczej, wszystko wydaje się nierzeczywiste, czas płynie zupełnie inaczej, przestajesz kojarzyć fakty..