- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1522 Culés
Gorące dyskusje
norbi77
24
Dla mnie to skandal, że Messi nie wyleciał z boiska. Przecież to jest ewidentna... » Czytaj dalej
44 odpowiedzi
norbi77
11
I niech mi nikt nie wali głupot, że gwiazdy nie mają "immunitetów". Ilu zawodników "bez... » Czytaj dalej
32 odpowiedzi
Borneo
0
Polska podpisala umowy o bezpieczęństwie z Anglią , Francją teraz z Niemcami.Rosja była... » Czytaj dalej
32 odpowiedzi
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1522 Culés
11
Oglądałem ostatnio wywiad ze Stanowskim, który mówił że nie chciałby poznać osobiście takiego Messiego. Brzmi dziwnie co nie? Ale podał bardzo trafny argument, z którym się zgadzam. Powiedział że dla niego jako dziennikarza piłkarze, do których ma dostęp są zupełnie inni niż tacy jak Messi. Ma wielu piłkarzy kolegów, umawia się z nimi na wywiady, dzięki czemu zna ich osobiście. No i potem gdy widzi ich na boisku to nie czuje tego samego, ponieważ ten go wkurzył, ten źle go potraktował, tamten coś tam. Przez to nie patrzy na nich jak na piłkarzy, a jak na ludzi. No i taki Messi jest dla niego bohaterem z dzieciństwa, jest dla niego niczym Superman. I jakby go poznał, to mógłby się okazać bucem i niemiłym człowiekiem i tak cały ten czar by prysł i już by nie był dla niego takim bohaterem. Poprzez niedostępność pojawia się szansa na idealizowanie go w swojej głowie, tak jak superbohatera.
I ja się z tym całkowicie zgadzam, choć nigdy nie myślałem o tym w ten sposób.
Dla mnie Messi jest właśnie takim Supermanem. Właśnie z tego samego powodu. Dzieciństwo. Będąc małym dzieckiem i małym kibicem Barcelony, ci zawodnicy z okresu Guardioli byli dla mnie bohaterami jak z kreskówki. Miało na to wpływ kilka rzeczy: mój wiek, poziom jaki wtedy prezentowali, również to że nie miałem dostępu do internetu, więc informacji o nich miałem dosyć mało. Ograniczały się one do artykułów w poważnej prasie jak BRAVO sport czy nielicznych meczach w tv. Dlatego też każdy ten moment, w którym zobaczyłem zdjęcie któregoś z nich, albo fragment meczu był dla mnie magiczny. To było moje spotkanie z superbohaterem.
Teraz już tego nie czuję. Jestem starszy, mam internet, mogę obejrzeć każdy możliwy mecz. Teraz już mam tylko ulubionych piłkarzy, którzy są dla mnie piłkarzami i nic więcej. Messi i spółka to coś innego, to moi bohaterowie z dzieciństwa. Messi, Xavi, Puyol, Iniesta, nawet Pique, Busquets czy Dani Alves. Widząc ich mimowolnie cofam się do tych lat dziecięcych, znowu jestem dzieckiem. Prawdą jest, że po latach nie pamięta się słów, które się usłyszało czy wypowiedziało, można zapomnieć co się robiło i z kim, ale zawsze będzie się pamiętać te emocje, które się przeżywało. I ja to dalej pamiętam. Pamiętam tę radość gdy udało mi się zobaczyć Messiego w telewizji, gdy pierwszy raz usłyszałem jego głos, natrafiając na jakiś wywiad. Tego nie można opisać, to trzeba poczuć.
Messi oprócz tego że jest najlepszym piłkarzem w historii jest również moim Supermanem. Jest moim dzieciństwem. Oglądając jego gole z 2010 roku cofam się do tych pięknych dla mnie czasów. Tu nie chodzi tylko o piłkę. Lata mijają, dorastam ja, dorasta i Messi. Nie jestem już małym dzieckiem, ale wciąż mam tę namiastkę dzieciństwa. Niewątpliwie są to ostatnie lata jego gry, wraz z nim odejdzie też ta część mojego dzieciństwa. Nie będzie już Supermana.
Nie wstydzę się o tym pisać, gdyż każdy z nas gdzieś tam ma swoje powroty do dzieciństwa, ja mam swój właśnie w Messim. To jest mój superbohater. Inni mają ich w komiksach czy filmach, ja mam go na boisku. Przez lata był dla mnie postacią z innego świata, z czasem, gdy dorosłem, stał się wzorem na boisku i poza nim. Dał mi mnóstwo motywacji życiowej, dzięki której mogłem iść do przodu. Oprócz tego dał mi mnóstwo radości. Mnóstwo sukcesów, mnóstwo pięknych momentów, mnóstwo chwil wzruszenia i dumy. Superman stał się człowiekiem, idolem, pozostając jednak gdzieś tam wciąż postacią z innego świata, powrotem do dzieciństwa.
Za to wszystko jestem mu po prostu bardzo wdzięczny. Za to wszystko, co dał mojemu klubowi, jak i również mi samemu. Dlatego też bardzo chciałem, aby w końcu udało mu się spełnić swoje marzenie, czyli wygranie pucharu z reprezentacją. Oglądałem jego finały i przeżywałem jego porażki. Rok temu w końcu się udało. A teraz ma ostatnią szansę na to największe zwycięstwo. I z całych sił mu tego życzę. Właśnie za to i dlatego. To jest mój Superman, Batman i Kapitan Ameryka.
Jak na razie wszystko jest na dobrej drodze, aby tak się stało. Ale ten dorosły ja wie, że życie to nie jest bajka czy komiks, życie nie jest piękne i cudowne. Dorosły ja nie wierzy po prostu, że może być tak pięknie już do końca. Dorosły ja czuje, że jest spora szansa, że się nie uda. I nie uda się już nigdy.
Ale wciąż gdzieś odzywa się ten mały ja, z dziecięcą naiwnością wierzy, że jednak się uda…
5
@Nano22 Nie wiem. Grasz cwiercfinal mistrzostw świata, przeciwnicy prowokują Cię od kilku dni, faulują gdzie popadnie to tak by się zachowało 99% ludzi
1
@Nano22 superbohaterowie to też ludzie którzy mają uczucia. Nie ma na ziemi nieskazitelnie czystego... Może Iniesta. Większość ma coś czarnego w swoim CV to tylko świadczy, że też są ludźmi i przeżywają wszystko jak my