La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 747 Culés

5

Printer PiSu!!! Słowo się rzekło!!!

Chyba niewielu ludzi w Polsce pamięta jeszcze o tym, że panowie Jarosław Kaczyński i Adam Glapiński okradli Polaków na ładnych kilku miliardów zł. I stało się to na długo przed tym, nim jeden z nich został Prezesem PIS, aaaa drugi szefem NBP.

Dziś sobie trochę powspominamy... Glapiński całkiem niedawno został wybrany przez PIS, posłów Ziobry, degeneratów Kukiza i Mejzę ponownie wybrany na szefa NBP, więc postanowiłem jakoś uczcić ten fakt i postawić Glapińskiemu mały "pomniczek" w postaci tego felietonu. Poświęconego opisowi głównych dokonań naszego bohatera, którego bez cienia przesady można nazwać jednym z największych złodziei i aferzystów ostatniego 30-lecia. W normalnym państwie Glapa gniłby od 20 lat w więzieniu bez żadnych szans na przedterminowe zwolnienie z tej prostej przyczyny (osobna cela w San Quentin!!!), że wylądowałby w pierdlu nie na mocy jednego wyroku sądowego, ale kilku. W USA takie kanalie dostają wyroki łączne po 50-80 lat więzienia. No cóż... Polska normalnym państwem nie jest, więc mega złodziej nie tylko nie siedzi w celi, ale zostaje wybrany przez innych PIS-owskich przestępców na szefa banku centralnego, zarządzającego setkami miliardów publicznych pieniędzy. Tajemnica jego bezkarności oraz zachowania pozycji w NBP i RPP polega na tym, że Glapiński, który był główną postacią kilku największych afer gospodarczych, zawsze miał wtedy jako wspólnika niejakiego... Jarosława Kaczyńskiego. Bo Glapiński nigdy nie kradł i nie sprzeniewierzał publicznych pieniędzy tylko dla siebie!!! Zawsze było kilku, ściśle ze sobą współpracujących beneficjentów tych przekrętów i zawsze wśród nich powtarzały się te same 3 nazwiska: Jarosława Kaczyńskiego, Lecha Kaczyńskiego i właśnie Glapińskiego.

ZAKON. To, że Glapiński jest członkiem elitarnego zakonu PC (był współzałożycielem partii), prawdopodobnie nie wystarczyłoby do tego, by zajmował tak eksponowane stanowiska, jakie zawsze w czasach rządów PIS zajmował. Ale Glapiński ma jeszcze jeden wielki atut w ręku. Ukończył studia ekonomiczne (SGPiS) i jest profesorem nauk ekonomicznych, aaaa w partii Kaczyńskiego to ewenement na skalę światową. Tak więc jeśli chodzi o kompetencje w dziedzinie ekonomii (teoretyczne!!!), to nie miał on wśród polityków PIS praktycznie żadnej konkurencji. Tym bardziej, że oprócz wykształcenia ekonomicznego dał się przez lata poznać jako jeden z najwierniejszych towarzyszy obu Kaczyńskich, z którymi nigdy nie miał poważniejszych zatargów i o których przestępstwach w przeszłości wie więcej, niż Ziobro i Kamiński razem wzięci. Nawet więc gdyby Kaczyński miał jakieś opory z promowaniem Glapińskiego na wysokie stanowiska państwowe, to ten ostatni ma całą stertę argumentów, by swojemu Prezesowi te opory wybić z głowy...

TELEGRAF. Nie będę się dziś zajmować drugorzędnymi aferkami, w których ten złodziej uczestniczył na przestrzeni ostatnich 30 lat. Zaczynam z "grubej rury” czyli od jednego z największych przekrętów w 90. latach, do którego nigdy by nie doszło, gdyby nie udział w nim Glapińskiego. Od początku okresu transformacji Kaczyński zabiegał o pozyskanie olbrzymich funduszy na realizację swoich projektów politycznych, głównie utworzenie i finansowanie własnej partii. Bardzo pomogło mu w tym zatrudnienie w Kancelarii Prezydenta Wałęsy. Nie chcę Was teraz zanudzać szczegółami przestępczych mechanizmów Telegrafu, tym bardziej, że w przeszłości zostały one już wiele razy opisane. Utworzony przez Kaczyńskiego (i kilku jego politycznych koleżków) Telegraf był typową firmą-krzakiem. Oficjalnie miał być czymś w rodzaju nowego koncernu medialnego z własną gazetą i telewizją, jednak w rzeczywistości była to firma stworzona tylko po to, by środowisko Kaczyńskich uwłaszczyło się na majątku państwowym. Chodziło o stworzenie zaplecza finansowego dla polityków prawicowych, którzy chcieli stworzyć nowy układ rządzący w Polsce. Choć Kaczyński był głową tego układu, to w Telegrafie od początku zdanie decydujące miał właśnie Glapiński. Z prostego powodu. Kaczyńscy nie mieli zielonego pojęcia o ekonomii i kierowaniu firmą...

To Glapiński zresztą, jako minister gospodarki przestrzennej i budownictwa w rządzie premiera Bieleckiego, uwiarygodniał Telegraf. To Glapiński podpisał w imieniu rządu list intencyjny pomiędzy Telegrafem a włoską firmą telekomunikacyjną Itelco, zgodnie z którym Itelco miała wybudować dla Telegrafu sieć telewizyjną (7 regionalnych stacji TV). List intencyjny zawierał informacje, jakoby Telegraf miał zagwarantowaną częstotliwość potrzebną do ogólnopolskiej stacji telewizyjnej. Było to zwykłe kłamstwo, gdyż KRRiT nie przyznała jeszcze wówczas żadnych koncesji i dopiero planowała przetarg na nie... Cdn...

0

@Don-Corleone to że Kaczyński nie ma Zielonego pojęcia o ekonomii widać teraz jak na tacy w jego debilnych wypowiedziach

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

MVP sezonu 2025/26 FC Barcelony jest: